Zarzut nabycia służebności przez zasiedzenie podnoszony w toku procesu budzi sporo kontrowersji, szczególnie w sytuacji, w której zasiedzenie miało nastąpić na rzecz innej osoby niż pozwany np. Skarbu Państwa.

O owych kontrowersjach szerzej napiszę w kolejnym wpisie, dziś przytoczę krótką historię ku przestrodze właścicielom nieruchomości.

Sprawa dotyczyła wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości. Przedsiębiorca w odpowiedzi na pozew, złożył w odrębnym postępowaniu wniosek o stwierdzenie nabycia służebności przesyłu przez zasiedzenie, jednak jego żądanie zostało prawomocnie oddalone w lutym 2011 r. Ważne jest, że oddalenie nastąpiło z uwagi na zbyt krótki okres posiadania – bieg terminu miał zakończyć się w październiku 2011 r., czyli za 9 miesięcy.

Proces o zapłatę wynagrodzenia został podjęty, a właściciel nieruchomości nie dokonał żadnych innych czynności przed sądem. Po 19 października 2011 r. przedsiębiorca zgłosił zarzut zasiedzenia służebności przesyłu, a sąd rozpatrujący sprawę oddalił powództwo.

Sąd odwoławczy, rozpoznając apelację, zmienił wyrok albowiem uznał, iż powództwo o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości przerwało bieg zasiedzenia.

Sprawa trafiła wraz ze skargą kasacyjną do Sądu Najwyższego (sygnatura akt II CSK 639/14) i zakończyła się korzystnie dla przedsiębiorcy uchyleniem wyroku sądu II instancji.

20130403_183218_0

Sąd Najwyższy powtórzył pogląd wyrażony w uchwale Składu Siedmiu Sędziów wydanej w sprawie III CZP 45/14, iż opisany wyżej pozew nie przerywa biegu zasiedzenia służebności.

Podkreślił, iż w rozpoznawanej sprawie właściciel nieruchomości wiedział, że oddalenie wniosku o stwierdzenie zasiedzenia nastąpiło na skutek braku upływu terminu zasiedzenia i, pomimo 9 miesięcy czasu, nie podjął żadnych czynności zmierzających do przerwania jego biegu.

Powyższe można uznać za racjonalny zarzut ze strony Sądu Najwyższego, jednak patrząc z perspektywy tego, co wiemy dziś i jak obecnie wygląda kształt orzecznictwa. W tym zakresie kluczowe znaczenie mają orzeczenia wydane w 2013 r., a szczególnie uchwała siódemkowa z listopada 2014 r.

W 2011 r. zdecydowana większość pełnomocników nie podjęłaby żadnej dodatkowej czynności, albowiem wówczas opieraliśmy swoje działania na odmiennym orzecznictwie tego samego Sądu Najwyższego, który m.in. w sprawie V CSK 239/09 wskazywał, że powództwo o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości przerywa bieg zasiedzenia służebności.

Osobiście zatem powstrzymałbym się z oceną staranności właściciela nieruchomości i jego pełnomocnika, albowiem to sam Sąd Najwyższy swoim orzecznictwem doprowadził do określonych zachowań uczestników obrotu prawnego, w tym również fachowych pełnomocników.

Na koniec warto podkreślić stanowisko Sądu Najwyższego w zakresie związania treścią wniosku albo zarzutu odnośnie do prawa, które ma być nabyte przez zasiedzenie.

Sąd zwrócił uwagę, iż przed 3 sierpnia 2008 r. można było zasiedzieć w opisanych okolicznościach tylko służebność gruntową, po tej dacie wyłącznie służebności przesyłu. Powyższe stanowi ważną wskazówkę praktyczną, również w kontekście treści uchwały Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego w sprawie III CZP 112/14.

Odpowiednie formułowanie żądań wniosków jest bardzo ważne. Sam kilka razy widziałem wnioski o stwierdzenie nabycia przez zasiedzenie służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych po 3 sierpnia 2008 r. Takie żądanie nie powinno zostać uwzględnione.

Kończąc życzenia noworoczne zadeklarowałem, że szybko powrócę do Was z wpisem merytorycznym, bo mam kilka przemyśleń, których po prostu nie mogę w sobie dłużej dusić 🙂

Pierwsze z nich dotyczy postępowania o ustanowienie służebności przesyłu, a konkretnie powinności dopuszczania dowodów, szczególnie z opinii biegłych, przez sąd z urzędu. Z tym związana jest kwestia zaliczek na biegłych, a konkretnie rygoru, pod jakim sądy wzywają do ich uiszczenia.

Przyczyną, dla której postanowiłem poruszyć ten temat w blogu była sprawa mojej koleżanki, w której sąd oddalił wniosek o ustanowienie służebności przesyłu na skutek nie uiszczonej w terminie zaliczki na biegłego – pomimo stwierdzenia w uzasadnieniu, iż zaistniały wszystkie przesłanki dla ustanowienia służebności.

Oczywiście nie uiszczanie zaliczek w terminie nie jest praktyką godną polecenia, jednak równie nieprawidłowe (w mojej ocenie) jest wzywanie o uiszczenie zaliczek na biegłych pod rygorem pominięcia dowodu, tym bardziej oddalenie wniosku o ustanowienie służebności z tego powodu.

Na jednej z rozpraw, w której uczestniczyłem, sędzia znalazła się w podobnej sytuacji – zakreśliła termin na uiszczenie zaliczki na biegłego, a mój przeciwnik nie dogadał się z klientem i nie zrobili w odpowiednim czasie przelewu. Sędzia chwilę się zastanowiła i zmieniła rygor na rozliczenie w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie, pośrednio przyznając się do błędu. Bardzo ją za to szanuję, choć oczywiście zgłosiłem zarzut do protokołu 🙂

Dlaczego jednak uważam, że nie można pomijać dowodów niezbędnych dla wydania orzeczenia w sprawie o ustanowienie służebności przesyłu. Odpowiedź tkwi w ogólnych zasadach rządzących postępowaniem nieprocesowym, w tym roli sądu, który ma ustanowić skutecznie prawo rzeczowe, a nie przyglądać się poczynaniom stron (co ma miejsce w procesie).

Całkiem niedawno Sąd Najwyższy zajmował się rolą sądu w postępowaniu nieprocesowym w Składzie Siedmiu Sędziów, a to konkretnie w uchwale wydanej 11 czerwca 2015 r. w sprawie III CZP 112/14. Sąd orzekł, iż stwierdzenie zasiedzenia możliwe jest wyłącznie na rzecz osoby, którą wskazał wnioskodawca albo inny uczestnik postępowania.

Sąd podkreślił, iż sprawa o stwierdzenie zasiedzenia (podobnie jak o ustanowienie służebności przesyłu) służy realizacji indywidualnych interesów i wszczynana jest na ich wniosek. W sprawach tych odpowiednie zastosowania ma zasada, iż sąd nie może orzekać ponad żądanie, zatem jest związany wnioskami uczestników postępowania.

Powyższe wyraża zasadę dyspozycyjności postępowania, nie oznacza to jednak, że także pozostałe reguły rządzące procesem należy bezpośrednio stosować w postępowaniu nieprocesowym (niespornym), w którym zadania sądu są zgoła inne, czego dowodzą dalsze rozważania Sądu Najwyższego.

Wskazał on, że w sytuacji w której sąd rozpatrujący sprawę dostrzeże, że zasiedzenie nastąpiło na rzecz innej osoby niż wskazana przez uczestników postępowania, wówczas nie powinien oddalać wniosku, lecz ma obowiązek poinformować ich o tym i zapewnić możliwość zmiany żądania.

Dalej Sąd Najwyższy podkreślił, iż sąd w sprawach nieprocesowych powinien mieć na uwadze ochronę interesu publicznego, co zapewniają mu m.in. przepisy o możliwości dopuszczania dowodów z urzędu. Celem jego procedowania nie jest bowiem rozstrzygnięcie, kto ma rację, lecz ukształtowanie stanu prawnego albo potwierdzenie, iż określony skutek wystąpił w przeszłości z mocy prawa.

Z uwagi na tą specyficzną rolę sądu w postępowaniu niespornym, Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, iż w przypadku gdy sąd dostrzega zasadność wniosku, powinien niezbędne dowody dopuszczać z urzędu, w takim zakresie jaki uzna za niezbędny dla prawidłowego ustanowienia prawa.

IMG_2174_Fotor

Trochę teraz pocytuję, żebyście nie myśleli, że znowu się Zamroch opił kawy i dzieli się ze światem swoimi mądrościami. Otóż dzielę się, ale mądrością innych 🙂

Pierwsze orzeczenie to postanowienie Sądu Najwyższego z 14 grudnia 2012 r. wydane w sprawie I CSK 242/12:

„W orzecznictwie podkreśla się, że w postępowaniu o ustanowienie drogi koniecznej o wynagrodzeniu na rzecz właściciela nieruchomości obciążonej orzeka się z urzędu (zob. m.in. postanowienia Sądu Najwyższego: z dnia 8 maja 2000 r., V CKN 43/00, OSNC 2000 nr 11, poz. 206). W sytuacji zatem, w której uprawniony nie zrzekł się tego wynagrodzenia i nie zgadza się na określenie jego wysokości zgodnie z propozycją zobowiązanego, sąd zobligowany jest do przeprowadzenia – również przy wykorzystaniu uprawnienia przewidzianego w art. 232 zdanie drugie k.p.c. – wszystkich dowodów przydatnych do prawidłowego ustalenia rozmiaru tego świadczenia (…).

Sąd Okręgowy wyszedł z odmiennych założeń, co nie pozwala skutecznie odeprzeć zarzutu naruszenia art. 232 zdanie drugie k.p.c. w związku z art. 278 § 1 k.p.c. Niewątpliwie stanowisko skarżącego kwestionujące wysokość należnego mu wynagrodzenia i wskazujące kryterium, w oparciu o które powinno ono zostać ustalone, wymaga zweryfikowania przy pomocy dowodu z opinii biegłego rzeczoznawcy majątkowego, sporządzonej z uwzględnieniem wskazanych w skardze kasacyjnej przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz rozporządzenia w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzania operatu szacunkowego.”

Podobnie wypowiedział się Sąd Najwyższy w postanowieniu z 14 lutego 2008 r. wydanym w sprawie II CSK 517/07:

„Odnośnie do naruszenia art. 232 zd. drugie k.p.c. należy zwrócić uwagę, że w postępowaniu nieprocesowym znacznie silniej niż w procesie odznacza się czynnik interesu publicznego. Jak trafnie wskazał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu postanowienia z dnia 8 maja 2000 r., V CKN 43/00 (…), w postępowaniu o ustanowienie drogi koniecznej o wynagrodzeniu na rzecz właściciela nieruchomości obciążonej orzeka się z urzędu. Sąd Okręgowy nie mógł zatem uchylić się od przeprowadzenia wszystkich dowodów, które były konieczne do prawidłowego ustalenia wysokości tego wynagrodzenia. Przepis art. 232 zd. drugie k.p.c. daje sądowi praktycznie dyskrecjonalną władzę decydowania o tym, czy dopuszczenie dowodu niezawnioskowanego przez strony jest konieczne (por. m.in. wyroki SN: z 17 września 1999 r., I CKN 1138/98, OSNC 2000, nr 4, poz. 64; z dnia 22 lutego 2006 r., III CK 341/05, OSNC 2006 nr 10, poz. 174; z dnia 2 lutego 2007 r., IV CSK 366/06, niepubl.) i w okolicznościach rozważanej sprawy taka potrzeba mogła zachodzić.”

Bardzo klarownie odnośnie do zadań sądu w sprawie o ustanowienie służebności drogi koniecznej (odpowiednio służebności przesyłu) wypowiedział się Sąd Najwyższy w postanowieniu z 2 kwietnia 2014 r. wydanym w sprawie IV CSK 450/13:

„Ustanowienie drogi koniecznej następuje w postępowaniu nieprocesowym. Postępowanie w tym przedmiocie jest co prawda wszczynane na wniosek, sąd nie jest jednak związany treścią wniosku. Brak związania oznacza, że do sądu należy wybór optymalnego wariantu przebiegu drogi, z uwzględnieniem kryteriów ustawowych, przy odniesieniu ich do okoliczności faktycznych. Dokonanie jednak takiego wyboru wymaga niejednokrotnie obszernego postępowania dowodowego, a nałożenie na sąd obowiązku działania z urzędu oznacza, że sąd nie może skutecznie powołać się na brak udowodnienia przez uczestnika danej okoliczności.

Jeżeli jest ona istotna dla rozstrzygnięcia sprawy, a brak jest inicjatywy dowodowej uczestnika, sąd ma obowiązek dowód taki przeprowadzić z urzędu. Dowód z opinii biegłego ze względu na jej składnik w postaci wiadomości specjalnych jest dowodem tego rodzaju, iż nie może być zastąpiony inną czynnością dowodową, np. przesłuchaniem świadka.

Jeżeli więc – zgodnie z art. 278 § 1 k.p.c. – sąd może uzyskać wiadomości specjalne wyłącznie na skutek skorzystania z pomocy biegłego, to sąd dopuszcza się naruszenia art. 232 zdanie drugie k.p.c., jeżeli z urzędu nie przeprowadza dowodu z opinii biegłego, niezbędnego dla właściwej oceny zasadności zgłoszonego zarzutu. W razie więc braku odpowiedniej inicjatywy dowodowej strony dopuszczenie w takiej sytuacji dowodów z urzędu stanowi jedyny sposób przeciwdziałania niebezpieczeństwu oczywiście nieprawidłowego rozstrzygnięcia sprawy.

Podsumowując, w mojej ocenie, jeżeli sąd dostrzega zasadność wniosku o ustanowienie służebności przesyłu powinien dopuścić dowody z opinii biegłych, które uzna za niezbędne dla prawidłowego ukształtowania prawa, niezależnie od wniosków dowodowych składanych przez strony. Konsekwentnie nie powinno się wzywać do uiszczenia zaliczki na koszty sporządzenia opinii przez biegłego pod rygorem pominięcia, lecz pod rygorem rozliczenia w orzeczeniu kończącym postępowanie w sprawie.

Cytując znajomego, niniejszym moją opinię opiniuję pozytywnie 😉

Witajcie w Nowym Roku! Zacznę od tego co najważniejsze, czyli od życzeń.

Życzenia są dla mnie drobnym problemem, bo wiem, że bloga czytają zarówno właściciele nieruchomości, jak i pracownicy przedsiębiorców przesyłowych, pełnomocnicy, biegli i sędziowie. Postaram się zatem podejść do sprawy indywidualnie:

  • właścicielom nieruchomości życzę, żeby sprawy kończyły się ugodowo i żeby byli zadowoleni z wynegocjowanych wynagrodzeń,
  • pracownikom przedsiębiorców przesyłowych życzę, żeby inwestycje szły sprawnie, a regulowanie zaszłości nie generowało zbyt wielu złych emocji,
  • pełnomocnikom życzę, żeby wiedzy towarzyszyło trochę szczęścia, bo ono też jest czasem niezbędne  w naszej pracy,
  • biegłym życzę, żeby opinie budziły uznanie dla ich wiedzy,
  • sędziom życzę, żeby trafiały do nich sprawy ciekawe i żeby strony były skłonne do zawierania ugód,
  • mediatorom zaś życzę, żeby zaufanie w Narodzie rosło.

Jeżeli kogoś pominąłem, uprzejmie przepraszam, z przyjemnością uzupełnię wpis 🙂

Zapraszam też wkrótce na nową porcję wiadomości ze świata przewodów, kabli i rurociągów. Mam kilka przemyśleń, którymi konieczne muszę się z Wami podzielić.

20140201_153610_1

Uprzedzam z góry, że dziś będzie dłuższy wpis (jak na bloga), zatem proponuję zaparzyć kawę, albo herbatę i wygodnie rozsiąść się w fotelu. Temat jest ważny, a można nawet zaryzykować tezę, że jest to temat kluczowy dla większości sporów przesyłowych –  jaki powinien być zakres pasa służebności przesyłu.

Oczywiście istotność problemu ma swoje źródło nie tyle w jego złożoności prawnej, lecz przede wszystkim wynika z bezpośredniego wpływu na wysokość wynagrodzenia za obciążenie nieruchomości ograniczonym prawem rzeczowym (różnice potrafią być kilkukrotne).

Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej otrzymał do rozstrzygnięcia apelację, która dotyczyła ustanowienia służebności przesyłu na potrzeby gazociągu wybudowanego przed 2001 r. i powziął wątpliwości, które skłoniły go do zwrócenia się z pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego.

Sąd Okręgowy sformułował trzy pytania:

1. czy służebność przesyłu dla gazociągu wybudowanego przed dniem 12 grudnia 2001r. obejmuje obszar strefy kontrolowanej określonej w § 10 w zw. z § 110 i w załączniku nr 2 do rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 26 kwietnia 2013r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać sieci gazowe i ich usytuowanie (Dz.U.2013.640),

a w razie pozytywnej odpowiedzi na pytanie 1.:

2. czy służebność przesyłu dla gazociągu może obciążać nieruchomość, na której nie znajduje się urządzenie przesyłowe, ale która jest objęta obszarem strefy kontrolowanej określonej w § 10 w zw. z § 110 i w załączniku nr 2 do rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 26 kwietnia 2013r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać sieci gazowe i ich usytuowanie (Dz.U.2013.640),

 a w razie negatywnej odpowiedzi na pytanie 1,

3. czy wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu dla gazociągu wybudowanego przed dniem 12 grudnia 2001r. obejmuje również wynagrodzenie za istnienie obciążenia nieruchomości wynikającego ze strefy kontrolowanej określonej w § 10 w zw. z § 110 i w załączniku nr 2 do rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 26 kwietnia 2013r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać sieci gazowe i ich usytuowanie (Dz.U.2013.640) poza pasem służebności przesyłu, a jeśli tak, to czy takie wynagrodzenie dotyczy również, należącej do tego samego właściciela, nieruchomości, na której nie znajduje się urządzenie przesyłowe.

Wyprzedzając dalsze uwagi – uzyskał odpowiedź tylko na pierwsze z nich. Zanim jednak przejdę do stanowiska Sądu Najwyższego chciałbym Was zachęcić do zapoznania się z uzasadnieniem pytania prawnego przygotowanym przez Sąd Okręgowy. Muszę powiedzieć, że warto się je przeczytać, bo sędziowie naprawdę postarali się o przedstawienie problemu w sposób rzetelny i pogłębiony.

20130721_162508_0

Sąd Okręgowy rozpoczął od ciekawego wątku możliwości odmowy zastosowania przez sąd w konkretnej sprawie przepisów aktu niższego rangą od ustawy – w tym przypadku rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 26 kwietnia 2013r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać sieci gazowe i ich usytuowanie.

Podkreślił, iż sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom i są uprawnieni – w przypadku stwierdzenia przekroczenia granic ustawowego upoważnienia – do odmowy zastosowania przepisów rozporządzenia w danej sprawie.

Taką możliwość Sąd Okręgowy rozważał w stosunku do rozporządzenia z 26 kwietnia 2013 r. wskazując na wątpliwości odnośnie do przekroczenia delegacji ustawowej (art. 7 ust. 2 pkt. 2 Prawa budowlanego).

Sąd powołał się także na przepis art. 64 ust. 3 Ustawy Zasadniczej, zgodnie z którym własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. Wywiódł z tego przepisu, że nie powinno się wprowadzać przepisów ograniczających własność w formie rozporządzenia, które ma regulować warunki techniczne obiektów budowlanych. Takie ograniczenie własności, w ocenie Sądu Okręgowego, może być uznane za dokonane bez upoważnienia ustawowego, szczególnie dla gazociągów wybudowanych przed 12 grudnia 2001 r.

Ostatecznie Sąd Okręgowy stwierdził jednak, że upoważnienie ustawowe dla wydania przepisów ograniczających własność istnieje, a jest zawarte w przepisie art. 5 Prawa budowlanego. Powołał się przy tym na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który zajmował się podobnymi ograniczeniami własności wprowadzonymi przez rozporządzenie wykonawcze dotyczące obiektów budowlanych (wyroki w sprawach P 14/01, P 11/01, P 9/98).

Jeżeli chodzi o rozporządzenie z 26 kwietnia 2013 r. uważam, że wątpliwości Sądu Okręgowego są zasadne i jestem przekonany, że zostało wydane z przekroczeniem delegacji ustawowej, a po wtóre w zakresie gazociągów wybudowanych przed 12 grudnia 2001 r. naruszono zakaz nie działania prawa wstecz.

Rozporządzenie z 26 kwietnia 2013 r. zostało wydane w celu regulacji etapu projektowania i budowy urządzeń, a nie etapu użytkowania już wybudowanych obiektów. Wynika to wyraźnie z podstawy ustawowej dla wydania rozporządzenia – art. 7 ust. 2 pkt 2, który odsyła do art. 7 ust. 1 pkt 1 (projektowania i budowa), a nie do punktu 2 (etap użytkowania).

Strefa kontrolowana, zgodnie z jej definicją (§ 10) jest wyznaczana na okres użytkowania gazociągu – nie ma zatem i w tym aspekcie wątpliwości, że chodzi o innych okres czasu niż projektowanie i budowa.

Sąd Okręgowy upatruje podstawy ograniczenia własności w art. 5 Prawa budowlanego, ale on nie ma w tym zakresie zastosowania do etapu użytkowania wybudowanych już obiektów (art. 7 odsyła do niego tylko w części), zatem ograniczenia własności dla urządzeń już wybudowanych nie mają oparcia w tym przepisie ustawy.

Praktycznie rzecz ujmując, adresatem rozporządzenia powinien być wyłącznie przedsiębiorca przesyłowy, który ma za zadanie wybudować urządzenie z zachowaniem przewidzianych prawem odległości od istniejących obiektów.

Takie rozwiązanie przyjęte było przed 12 grudnia 2001 r., kiedy była mowa o odległościach podstawowych. Wprowadzenie stref kontrolowanych w obecnym kształcie, nie miało odpowiedniej podstawy ustawowej. Widać to wyraźnie również przy lekturze § 1 rozporządzenia, który wyraźnie stanowi, że jego przepisy stosuje się przy projektowaniu, budowie i przebudowie sieci gazowych.

Dodatkowo mocą § 110 rozporządzenia przewidziano stosowanie przepisów tego aktu do gazociągów wybudowanych przed dniem jego wejścia w życie (skutek retroaktywny).

Generalną zasadą jest, że stany faktyczne, powstałe lub zrealizowane w okresie obowiązywania norm dotychczasowego prawa, powinny podlegać co do zasady jego dalszej ocenie, chyba, że prawodawca wskaże dostatecznie przekonywujące argumenty, które uzasadniają wprowadzenie natychmiastowego lub wstecznego działania nowego prawa. Odstępstwo od zasady stosowania dotychczasowego prawa musi jednak wynikać z ustawy, a nie z rozporządzenia.

Uważam zatem, że Sąd Okręgowy słusznie dostrzegł wadliwość przepisów rozporządzenia, zostało bowiem wydane z przekroczeniem upoważnienia, zatem ogranicza własność bez podstawy ustawowej, dodatkowo narusza zasadę niedziałania prawa wstecz.

20130721_162438_0

Przechodząc do pytania prawnego.

Sąd Okręgowy zaprezentował własne stanowisko – zgodnie z nim pas służebności przesyłu dla gazociągów wybudowanych przed 12 grudnia 2001 r. nie obejmuje strefy kontrolowanej, jednak istnienie owej strefy może wpływać na wysokość wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu.

Sąd rozważał dotychczasowe orzecznictwo i wskazał przede wszystkim na wyrok Sądu Najwyższego wydany w sprawie II CSK 69/13, w którego uzasadnieniu podniesiono, że skoro ustanowienie strefy ochronnej jest konsekwencją wybudowania gazociągu, to służebność swoim zakresem powinna obejmować także tę strefę. Sąd Najwyższy wskazał dalej, że strefa kontrolowana jest ustanawiana mocą przepisów administracyjnych, jednak aktualizują się one w stosunku do konkretnej nieruchomości z chwilą wybudowania gazociągu.

Odnośnie do orzecznictwa sądów powszechnych, Sąd Okręgowy ocenił je jako niejednolite, a to na podstawie analizy orzeczeń dostępnych na portalu www.orzeczenia.ms.gov.pl.

Dla uzasadnienia stanowiska negatywnego, opartego na założeniu, że strefa kontrolowana nie jest tożsama z pasem służebności przesyłu, Sąd Okręgowy przytoczył kilka argumentów:

  • odmienne są sfery regulacji cywilnoprawnej służebności przesyłu i administracyjnoprawnej strefy kontrolowanej,
  • ograniczenia wynikające z norm prawa administracyjnego kształtują zakres prawa własności zgodnie z art. 140 K.c.,
  • strefa kontrolowana nie jest niezbędna dla korzystania z gazociągu, o którym mowa w art.305(1) K.c.,
  • ograniczenia wynikające ze strefy kontrolowanej istnieją niezależnie od ustanowienia służebności przesyłu.

Negatywne stanowisko Sądu Okręgowego w zakresie pytania pierwszego spowodowała konieczność odpowiedzi na pytanie nr 3.

Sąd Okręgowy wskazał na ogólną regułę wypracowaną w orzecznictwie, zgodnie z którą wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu powinno rekompensować wszelki uszczerbek powstały na skutek wybudowania i eksploatacji urządzenia.

W ocenie Sądu, przyjęcie wąskiego pasa służebności nie wyklucza możliwości uwzględnienia, przy określaniu wartości służebności przesyłu, ograniczeń jakich doznaje właściciel nieruchomości z uwagi na istnienie urządzenia. Wskazał, iż nie można zaakceptować sytuacji, w której istnienie strefy kontrolowanej nie byłoby połączone z żadnym obowiązkiem odszkodowawczym (a takiego nie przewiduje rozporządzenie z 26 kwietnia 2013 r.). Sąd Okręgowy podkreślił jednak, iż uwzględnienie w ramach wynagrodzenia ograniczeń wynikających z istnienia strefy kontrolowanej mogłoby się odnosić do elementu odszkodowawczego, a nie do wynagrodzenia za współkorzystanie z nieruchomości.

Sąd Najwyższy w piątek 11 grudnia 2015 r. podjął następującą uchwałę:

„Obszar strefy kontrolowanej określonej w § 10 w związku z § 110 rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 26 kwietnia 2013 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać sieci gazowe i ich usytuowanie (Dz.U. 2013, poz. 640) oraz w załączniku nr 2 do tego rozporządzenia, nie pokrywa się z zakresem obciążenia nieruchomości służebnością przesyłu (art. 3051 k.c.) ustanowioną dla gazociągu wybudowanego przed dniem 12 grudnia 2001 r.”

Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na dalsze dwa pytania.

Znaczna część spraw przesyłowych dotyczy tzw. zaszłości, czyli urządzeń budowanych przed laty, alternatywnie w oparciu o zgodę właściciela nieruchomości albo decyzję wywłaszczeniową. Upływ nieraz kilkudziesięciu lat czasu nie sprzyja kompletności materiału dowodowego. Na szczęście nadal żyją pracownicy, którzy mają świetną pamięć. Niektórzy z nich, zapewne na skutek stałego zażywania lecytyny i ginkgo biloba, zdecydowanie wybijają się w tym aspekcie ponad przeciętność 🙂

Mi szczególnie zapadł w pamięć (nomen omen) przypadek pewnego starszego, dystyngowanego pana, który zeznał, że co prawda nie ma dziś tych dokumentów, ale on pamięta taką decyzję, tam był powołany artykuł… zaraz, zaraz… (tu się chwilę zastanowił)… art. 35 ustawy z 12 marca 1958 r. Och, jaka była radość na sali 🙂

Nie świadkowie jednak są tematem dzisiejszego wpisu, lecz kopie dokumentów i możliwość ich wykorzystania w obecnie prowadzonych postępowaniach sądowych, a to wszystko na tle orzecznictwa Sądu Najwyższego.

Sąd ów zajmował się problemem możliwości korzystania z kopii w tym roku kilkukrotnie. W pierwszej kolejności przytoczę dwa orzeczenia skrajne, a zakończę odwołaniem się do poglądu kompromisowego, który w mojej ocenie zasługuje na akceptację.

Stanowisko liberalne zostało wyrażone w postanowieniu z 21 stycznia 2015 r. w sprawie IV CSK 203/14.

Sąd zwrócił uwagę, iż z uwagi na przekształcenia podmiotowe przedsiębiorców w ciągu minionych dziesiątków lat, oryginalne dokumenty albo ich odpowiednio poświadczone kopie, są obecnie nieosiągalne i nie można z tego powodu, w pewnym sensie, karać przedsiębiorców.

Sąd wskazał, że dokumenty przedstawione w kopiach należy traktować jako wartościowych środek dowodowy szczególnie wówczas, gdy wnioski z nich płynące znajdują potwierdzenie w dokumentach złożonych do akt sprawy oraz w zeznaniach świadków albo opiniach biegłych.

Powyższe Sąd odniósł przede wszystkim do: map, wykresów, pism o charakterze porządkowym, protokołów przekazania mienia oraz protokołów odbioru technicznego linii po budowie.

Znacznie bardziej restrykcyjny odnośnie do rygorów dowodowych Sąd Najwyższy był w sprawie I CSK 423/14 (wyrok wydany 17 kwietnia 2015 r. – do pobrania, wraz z pozostałymi orzeczeniami, w Bazie wiedzy).

Sąd stwierdził, iż za dokument świadczący o istnieniu oryginału może być uznana wyłącznie taka kserokopia, która jest opatrzona oświadczeniem poświadczającym jej zgodność z oryginałem, złożonym przez osobę do tego formalnie uprawnioną.

DSC04067_0

Wzmiankowana wcześniej kompromisowa, a jednocześnie najbardziej obszerna wypowiedź Sądu Najwyższego odnośnie do możliwości korzystania z niepoświadczonych kopii, została zawarta w postanowieniu wydanym 26 listopada 2014 r. w sprawie III CSK 254/13.

„Posłużenie się niepotwierdzoną kserokopią jako środkiem mającym posłużyć ustaleniu treści pisemnego dokumentu uznać należy za dopuszczalne tylko wówczas, kiedy z przyczyn faktycznych uzyskanie dostępu do oryginału lub wypisu lub odpisu funkcjonującego na prawach oryginału nie jest możliwe dla strony, a także dla sądu. Wówczas nie zachodzi niebezpieczeństwo obejścia przepisów o prowadzeniu dowodu z dokumentów, na które Sąd Najwyższy wskazywał w uzasadnieniu wyroku z dnia 14 lutego 2007 r. (II CSK 401/06, nie publ.), a jednocześnie nie doznaje naruszenia prawo strony do dowodzenia swoich racji innymi środkami (przyrządami), które utrwalają obrazy (w tym wypadku obraz dokumentu, którego oryginał lub odpis na prawach oryginału się nie zachował) i mogą posłużyć ustaleniu, czy określony dokument istniał, jaką treść zawierał i od kogo pochodził.”

Możliwe jest zatem posłużenie się zwykłą kopią, jeżeli zostanie wykazane, że oryginał jest nieosiągalny dla sądu oraz stron.

I tu należy się chwilę zatrzymać – skoro należy coś wykazać, trzeba jeszcze odpowiedzieć na pytanie kto ma to zrobić. Co do zasady jest to osoba, która powołuje dany dokument jako dowód w sprawie – sąd może jej pomóc w poszukiwaniu oryginału, ale tylko wówczas, gdy strona wykaże, że podjęła samodzielnie działania zmierzające do uzyskania dokumentu, ale z przyczyn formalnych odmówiono jej dostępu. Wówczas rzeczywiście konieczne jest włączenie się sądu w proces pozyskiwania dowodów – zwraca na tu uwagę większość sędziów, którzy nie chcą (i nie powinni) wyręczać stron w poszukiwaniu dokumentów.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż w przypadku rzeczywistej niemożności pozyskania oryginału, można skorzystać z fotokopii, polska procedura cywilna bowiem nie przewiduje w tym zakresie zakazu, chodzi wyłącznie o kwestię obchodzenia przepisów o prowadzeniu dowodu z dokumentów.

Dalej Sąd podkreślił, iż wskazane wyżej reguły nie odnoszą się do dowodu z dokumentu, którym jest ogłoszenie opublikowane w Monitorze Sądowym i Gospodarczym – treść ogłoszenia należy traktować jako fakty powszechnie znane. Wystarczającym zatem sposobem wykazania treści materiałów opublikowanych w Monitorze Sądowym i Gospodarczym jest wskazanie miejsca ich publikacji.

Na koniec warto zwrócić uwagę na uwagi Sądu Najwyższego odnośnie do formy zarządzeń dotyczących przekształceń przedsiębiorstw państwowych wydanych przez Radę Ministrów lub Ministra Przemysłu i Handlu w latach 80. i 90. XX w. , które zasadniczo powinny zostać przedłożone w oryginale albo poświadczonej kopii, tak jak inne dokumenty.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż takie zarządzenia nie są elementem systemu źródeł prawa, gdyż nie ustanawiają norm prawnych i mają charakter organizacyjny, jednorazowy, stanowiąc wyraz wykonywania uprawnień władczych Skarbu Państwa w stosunku do podporządkowanych mu podmiotów. Tego rodzaju dokumenty Sąd Najwyższy określił jako zbliżone w trybie podejmowania i skutkach do decyzji administracyjnych, nie zaś do stanowienia norm prawnych.

Zgodnie z tym, co zaznaczyłem na wstępie, ostatnie z orzeczeń najbardziej mnie przekonuje, stanowi bowiem kompromis pomiędzy rygorami dowodowymi, a faktycznie istniejącymi utrudnieniami w dostępie do oryginałów dokumentów wydanych przed wieloma laty. Warto jednak podkreślić, iż samo powoływanie się na utrudnienia to zbyt mało, należy wykazać, że dostęp do oryginału jest faktycznie niemożliwy.

1 22 23 24 25 26 75 Strona 24 z 75