Na ten dzień czeka naprawdę wiele osób zaangażowanych w sprawy dotyczące urządzeń przesyłowych.

Chodzi o rozprawę na której zostanie wydana uchwała Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego odpowiadająca na pytania:

  • Czy uzyskanie na własność przez przedsiębiorstwo państwowe urządzeń przesyłowych, posadowionych na nieruchomościach należących wówczas do Skarbu Państwa, na podstawie ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. o zmianie ustawy o przedsiębiorstwach państwowych (Dz.U. z 1991 r., Nr 2, poz. 6) spowodowało uzyskanie przez to przedsiębiorstwo z mocy prawa – jako prawa związanego z własnością urządzeń, – służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu obciążającego te nieruchomości?
  • W przypadku udzielenia odpowiedzi negatywnej na powyższe pytanie, czy przedsiębiorstwo przesyłowe jako posiadacz służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, pozostawało w dobrej czy w złej wierze oraz w jakiej dacie rozpoczął się bieg terminu zasiedzenia tej służebności, na rzecz tego przedsiębiorstwa?

Sprawa została skierowana do składu powiększonego ponad rok temu.

W końcu został wyznaczony termin – 5 czerwca 2018 r. Zapraszam oczywiście na relację na żywo z tego wydarzenia.

Konferencja dotycząca inwestycji w sieci przesyłowe i dystrybucyjne już za nami, czas zatem podzielić się refleksjami i… pomyśleć o kolejnym spotkaniu w przyszłości.

W blogu pisałem wcześniej o tej konferencji, z uwagi na fakt, iż moja kancelaria pełniła rolę patrona merytorycznego, pomagając w doborze tematów i proponując osoby prelegentów. Muszę powiedzieć, że zainteresowanie konferencją przeszło moje oczekiwania i Puls Biznesu zmuszony był zamknąć nabór uczestników z uwagi na przekroczenie liczby 110 uczestników wydarzenia.

To były dwa bardzo intensywne i ciekawe dni, podczas których miałem przyjemność wygłosić inauguracyjną prelekcję na temat wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu dla urządzeń projektowanych do budowy, a następnie moderować dyskusję. Drugiego dnia praktycznymi uwagami w przedmiocie czasowego ograniczenia własności podzielił się mój współpracownik mec. Iwo Fisz.

 

Zasadniczy wniosek, który nasuwa się po konferencji, to utrzymująca się potrzeba wymiany doświadczeń, szczególnie w obszarach, w których brak jest jednoznacznego stanowiska Sądu Najwyższego lub powstają rozbieżności w praktyce poszczególnych sądów powszechnych i administracyjnych.

Oczywiście wiele emocji nadal budzą problemy związane z ustalaniem wysokości wynagrodzeń albo odszkodowań przyznawanych w trybach cywilnym i administracyjnym. To jednak zrozumiałe i chyba nigdy nie osiągniemy stanu powszechnej zgody.

Bardzo interesującym wątkiem, który podkreślany był dwukrotnie w trakcie wydarzenia, była potrzeba pogłębienia po stronie przedsiębiorców przesyłowych umiejętności miękkich i udrożnienia komunikacji z właścicielami nieruchomości, czy szerzej ze społecznościami lokalnymi.

To bardzo ważna kwestia, bo prawidłowo przeprowadzone konsultacje społeczne i czynny udział społeczności w inwestycji podnosi poziom zaufania do działań operatorów oraz samej akceptacji istnienia urządzeń. Trzeba pamiętać, że po zakończeniu prac budowlanych relacje nadal będą ważne, urządzenia bowiem trzeba eksploatować i konserwować przez co najmniej kilkadziesiąt lat.

Dziękuję raz jeszcze organizatorom za świetne przygotowanie wydarzenia w hotelu Bristol, wszystkim prelegentom za wykonaną pracę i chęć podzielenia się swoimi doświadczeniami, a uczestnikom za żywiołową dyskusję.

Na kolejną edycję konferencji zapraszam jesienią, najpewniej w listopadzie.

Dziś opiszę ciekawy przypadek, który pokazuje, iż zakończenie sporu w orzecznictwie Sądu Najwyższego, może nieść ze sobą jedynie częściowe rozwiązanie problemów pojawiających się w praktyce, a konsekwentnie, rodzić kolejne pytania prawne.

Sprawa dotyczyła stacji transformatorowej wraz z wyprowadzeniami w postaci linii niskiego napięcia wybudowanej w 1988 r., przed oddaniem nieruchomości w użytkowanie wieczyste.

Wniosek o ustanowienie służebności przesyłu celem właściwego korzystania z tych urządzeń złożył ich właściciel, przedsiębiorca przesyłowy. Co istotne, zażądał ustanowienia służebności na prawie użytkowania wieczystego, a nie na nieruchomości.

Taki wniosek motywował tym, iż faktycznie ograniczony w wykonywaniu przysługujących mu uprawnień jest użytkownik wieczysty i to on może swoimi działaniami faktycznie utrudnić, albo uniemożliwić przedsiębiorcy dostęp do urządzeń i wykonywanie niezbędnych czynności.

Sąd rejonowy oddalił wniosek, zaś sąd apelacyjny powziął wątpliwość, czy w opisanej sytuacji przedsiębiorca może żądać ustanowienia służebności przesyłu.

Spór w orzecznictwie dotyczący możliwości obciążania prawa użytkowania wieczystego służebnością przesyłu zakończyła uchwała siódemkowa, o której pisałem wcześniej kilkukrotnie. Sąd Najwyższy rozstrzygnął, iż użytkownik wieczysty nie może żądać ustanowienia służebności przesyłu wówczas, gdy urządzenia wybudowano w okresie obowiązywania jednolitej własności państwowej, przed oddaniem nieruchomości Skarbu Państwa w użytkowanie wieczyste.

Sąd Najwyższy w tej uchwale nie odniósł się jednak do kwestii tytułu prawnego przedsiębiorcy przesyłowego do takiej nieruchomości, pozostawiając rozstrzygnięcie tego zagadnienia składowi powiększonemu w równolegle rozpoznawanej sprawie III CZP 50/17.

Sąd wskazał, że z faktu posadowienia urządzeń przesyłowych przed oddaniem nieruchomości w użytkowanie wieczyste wynika, iż regulacja tytułu prawnego dla korzystania z nich powinna nastąpić na linii właściciel nieruchomości – przedsiębiorca przesyłowy.

Obciążenie powinno nastąpić na nieruchomości i odnosić się do prawa własności, a nie do prawa użytkowania wieczystego. Użytkownik wieczysty ma obowiązek znosić wykonywanie niezbędnych czynności przy urządzeniach przesyłowych i nie może wykonywać przysługującego mu prawa w sposób utrudniający wykonywanie uprawnień przedsiębiorcy przesyłowego.

Sąd okręgowy rozważał przywołane stanowisko Sądu Najwyższego, doszedł jednak do wniosku, iż uchwała nie rozstrzygnęła wszystkich wątpliwości.

Wskazał na problem praktyczny, jakim jest możliwy opór użytkownika wieczystego i odmowa udostępnienia nieruchomości, pomimo ustanowienia służebności przesyłu na nieruchomości w postępowaniu sądowym albo na podstawie umowy zawartej z właścicielem gruntu.

W ocenie sądu okręgowego celem umożliwienia przedsiębiorcy właściwego korzystania z urządzeń przesyłowych, konieczna jest formalna regulacja tytułu prawnego (poprzez ustanowienie służebności przesyłu) w stosunku do użytkownika wieczystego.

W mojej ocenie Sąd Najwyższy powinien odmówić wydania uchwały, albowiem wątpliwości podnoszone przez sąd okręgowy zostały już wyjaśnione w uchwale wydanej w Składzie Siedmiu Sędziów.

Sąd Najwyższy wyraźnie rozstrzygnął, iż w przypadku urządzeń przesyłowych wybudowanych przed końcem stycznia 1989 r. na nieruchomościach Skarbu Państwa, przed oddaniem ich w użytkowanie wieczyste, regulacja tytułu prawnego ma następować w stosunku do nieruchomości, a nie prawa użytkowania wieczystego.

Przedmiotem obciążenia służebnością przesyłu może w takim układzie być tylko nieruchomość jako rzecz. Chodzi tu o zasadę i przedmiot obciążenia, nie ma znaczenia kto występuje z żądaniem ustanowienia ograniczonego prawa rzeczowego.

Sąd Najwyższy wyraźnie podkreślił, iż użytkownik wieczysty musi znosić istnienie urządzeń oraz wykonywanie czynności przez przedsiębiorcę będącego ich właścicielem i nie może wykonywać swoich uprawnień w sposób kolidujący z uprawnieniami przedsiębiorcy przesyłowego.

Przywołana przeze mnie zasada nie stanowi oczywiście lekarstwa na pojawiające się w praktyce sytuacje, w których użytkownik wieczysty uniemożliwia dostęp do nieruchomości albo zagospodarowuje ją w sposób, który utrudni dostęp w przyszłości.

Taka sytuacja jednak nie może stanowić podstawy dla odstąpienia od zasady prawnej.

Przedsiębiorca przesyłowy dysponuje bowiem roszczeniem o ochronę służebności i może wystąpić z powództwem konfesoryjnym, zapewniając sobie dostęp do nieruchomości albo uniemożliwiając określony sposób jej zagospodarowania. Stroną pozwaną w takiej sytuacji powinien być użytkownik wieczysty, którego obowiązek znoszenia uprawnień przedsiębiorcy wynika z mocy prawa, przy uwzględnieniu przywołanej uchwały Składu Siedmiu Sędziów.

Można też zastanowić się nad rozwiązaniem, w którym służebność przesyłu zostanie przymusowo ustanowiona na nieruchomości w postępowaniu z udziałem jej właściciela oraz użytkownika wieczystego. Sąd mógłby wówczas w sentencji postanowienie nakazać zarówno właścicielowi nieruchomości, jak i użytkownikowi wieczystemu znosić określone czynności przedsiębiorcy przesyłowego.

Sąd Najwyższy dopuszcza możliwość potraktowania postanowienia zawierającego nakazy i zakazy jako tytułu egzekucyjnego, co ułatwiałoby nieco w praktyce sytuację i usuwało konieczność wytaczania odrębnego powództwa konfesoryjnego przeciwko użytkownikowi wieczystemu.

W mojej ocenie zatem istnieją obecnie odpowiednie środki prawne, by przedsiębiorca przesyłowy uzyskał dostęp do nieruchomości pomimo sprzeciwu użytkownika wieczystego i nie ma konieczności czynienia wyjątków w ustalonej wcześniej zasadzie.

A jakie jest Twoje zdanie w tej ciekawej kwestii?

Co dzieje się w sprawie urządzeń przesyłowych wybudowanych przed uwłaszczeniem przedsiębiorstw państwowych na gruntach Skarbu Państwa?

To pytanie zadaje sobie dziś wiele osób zaangażowanych w sprawy urządzeń przesyłowych, zarówno właściciele nieruchomości, jak i pracownicy przedsiębiorstw energetycznych. Zadaje je sobie także wielu sędziów, którzy odraczają rozprawy lub zawieszają postępowania do czasu podjęcia uchwały przez Sąd Najwyższy w sprawie III CZP 50/17.

Kilka dni temu zasięgnąłem wiedzy u źródła, czyli w Sądzie Najwyższym. Uzyskałem odpowiedź, iż z uwagi na zmiany organizacyjne i kadrowe na dziś nie można nawet w przybliżeniu określić daty rozprawy, na której będzie rozpatrywane pytanie do składu powiększonego.

To scenariusz najgorszy z możliwych, pytanie dotyczy bowiem setek, a raczej tysięcy spraw w toku – na etapie postępowania sądowego oraz negocjacji. Odpowiedź będzie ważna m.in. dla roszczeń zgłaszanych przez gminy oraz spółdzielnie mieszkaniowe.

Oczywiście nikt nie odebrał sędziom ich niezawisłości i sprawy mogą być rozstrzygane bez oczekiwania na przedmiotową uchwałę, co jednak będzie prowadziło do pogłębiania się chaosu na skutek wydawania skrajnie rozbieżnych rozstrzygnięć.

W niedawno opublikowanym orzeczeniu Sąd Najwyższy zajął się tym problemem nie czekając na uchwałę Składu Siedmiu Sędziów. Postanowienie zostało wydane w sprawie IV CSK 687/16. Sprawa dotyczyła roszczeń właściciel nieruchomości obciążonych gazociągiem. Urządzenie zostało wybudowane w 1978 r. na dwóch nieruchomościach stanowiących wówczas własność Skarbu Państwa.

Nieruchomości zostały nabyte przez obecnych właścicieli odpowiednio w 2006 i 2010 r. Sprzedawca nie poinformował nabywców o przebiegającym pod powierzchnią gruntu gazociągu, nie były na nich też przed datą sprzedaży posadowione elementy naziemne. Sąd Rejonowy oddalił wniosek o stwierdzenie zasiedzenia służebności z uwagi na brak widocznego urządzenia, ponadto z uwagi na nieudowodnienie przez wnioskodawcę wykonywania czynności składających się na treść służebności przesyłu na nieruchomości, której dotyczył wniosek.

Sąd okręgowy oddalił apelację. Wskazał, iż dla zasiedzenia konieczna jest możliwość stwierdzenia istnienia na nieruchomości za pomocą wzroku przynajmniej elementu urządzenia. W ocenie tego sądu przesłanki widoczności nie wypełnia samo ujawnienie urządzeń na mapie zasadniczej, a nawet istnienie betonowego słupka oznacznikowego, który nie jest elementem trwałego i widocznego urządzenia a służy jedynie lokalizowaniu gazociągu.

Przytoczony przeze mnie pogląd sądu okręgowego pozostaje w sprzeczności z wieloma orzeczeniami Sądu Najwyższego. Niedawno pisałem na temat widoczności urządzeń ustalanej na podstawie okoliczności ich skartowania na mapie zasadniczej. To stosunkowo świeży trend w orzecznictwie, jakkolwiek już kilkakrotnie powtórzony.

Słupki oznacznikowe to z kolei wydawałoby się temat już zamknięty, a jednak…

Osobiście nie zgadzam się z sądem okręgowym, że słupek oznacznikowy nie jest wystarczającym ostrzeżeniem, że pod powierzchnią gruntu przebiega gazociąg. To sposób oznaczenia trasy gazociągu wynikający z przepisów powszechnie obowiązującego prawa, który pomaga go zlokalizować służbom eksploatacyjnym przedsiębiorcy, ale także stanowi ostrzeżenie dla właściciela nieruchomości. Każdy rozsądnie działający człowiek dostrzegając słupek tkwiący na polu powinien powziąć wątpliwość odnośnie stanu nieruchomości pod jej powierzchnią, jeżeli dodatkowo jest to żółty słupek, wiadomo, że jest to oznakowanie gazociągu.

Sąd okręgowy ustalił, iż z uwagi na wybudowanie urządzeń na nieruchomości Skarbu Państwa, posiadanie służebności rozpoczęło się w dobrej wierze, jednak bieg tego terminu przerwało zbycie nieruchomości i brak wiedzy kolejnego właściciela o obciążeniu jej podziemnym gazociągiem.

Sprawa trafiła ze skargą kasacyjną do Sądu Najwyższego, który ją oddalił – co jednak wcale nie oznacza, że przyjął pogląd korzystny dla właścicieli nieruchomości.

Sąd Najwyższy zważył, iż o zasiedzeniu może być mowa wyłącznie wówczas, gdy posiadacz nie dysponuje tytułem prawnym do nieruchomości. W przedmiotowej sprawie bieg terminu zasiedzenia nie mógł się rozpocząć, albowiem poprzednik prawny przedsiębiorcy w dacie uwłaszczenia go na sieciach przesyłowych uzyskał z mocy prawa tytuł prawny do nieruchomości stanowiących własność Skarbu Państwa – w postaci służebności gruntowej.

Sąd Najwyższy odwołał się w tym zakresie do swojego wcześniejszego orzecznictwa, w szczególności ze spraw IV CSK 514/14 oraz IV CSK 510/15 i kolejnych. Podkreślił, iż prawo to, jako powstałe z mocy prawa, objęte jest działaniem art. 7 pkt 1 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, jest zatem skuteczne wobec każdoczesnego właściciela nieruchomości.

Rozstrzygnięcie nie jest wielkim zaskoczeniem, bo Sąd Najwyższy wydawał już sporo orzeczeń w tym duchu. Problemem jest to, że w orzecznictwie sądów powszechnych cały czas panuje chaos, który zakończyć może jedynie uchwała składu powiększonego.

Sąd Najwyższy właśnie udostępnił bardzo ciekawe orzeczenie dotyczące możliwości kilkukrotnego rozpoznawania tego samego zarzutu zasiedzenia służebności, w różnych postępowaniach. Wyrok został wydany 26 stycznia 2018 r. w sprawie o sygnaturze II CSK 124/17.

Stan faktyczny przedstawiał się następująco. Właściciel nieruchomości domagał się zapłaty za bezumowne korzystanie z jego rzeczy, w związku z utrzymywaniem na niej linii do przesyłu energii elektrycznej. Sprawa dotyczyła linii z lat 60. XX w., wybudowanej na nieruchomości Skarbu Państwa, następnie nabytej przez rodziców obecnego właściciela.

Po dłuższym postępowaniu, w które zaangażowany był również Sąd Najwyższy, ostatecznie jego roszczenie zostało oddalone. Podstawą dla negatywnego rozstrzygnięcia było ustalenie, iż przedsiębiorca przesyłowy nabył służebność przez zasiedzenie. Sąd powszechny podkreślił, iż przeszkodą dla upływu zasiedzenia nie mogło być wytoczenie powództwa o zapłatę wynagrodzenia, albowiem ta czynność nie przerywa jego biegu (III CZP 45/14).

Istotne w sprawie jest również to, że przed oddaleniem powództwa przez sąd apelacyjny, w odrębnie toczącym się postępowaniu, sąd rejonowy prawomocnie ustanowił na nieruchomości służebność przesyłu za wynagrodzeniem.

Właściciel nieruchomości wniósł skargę kasacyjną podnoszą, iż sąd apelacyjny nie mógł uwzględnić zgłoszonego przez przedsiębiorcę przesyłowego zarzutu zasiedzenia służebności, skoro był związany prawomocnym postanowieniem sądu Rejonowego, co do sposobu powstania służebności i co do daty jej ustanowienia.

Dodatkowo wskazał, iż w stosunku do jego nieruchomości nie mógł biec termin zasiedzenia służebności, skoro wydano wobec jej właściciela decyzję ograniczająca własność z art. 35 ustawy wywłaszczeniowej z 12 marca 1958 r.

Zanim przejdę do analizy stanowiska Sądu Najwyższego, muszę odnieść się do drugiego zarzutu, który w istocie był niekorzystny dla właściciela nieruchomości. Profesjonalny pełnomocnik, który go reprezentował (przymus w postępowaniu kasacyjnym) pominął okoliczność, iż fakt ograniczenia własności mocą decyzji administracyjnej eliminuje możliwość wywodzenia roszczeń w postępowaniu cywilnym, zarówno o ustanowienie służebności (brak konieczności, modyfikacja treści prawa własności), jak i o zapłatę wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości (brak bezprawności posiadania).

Ostatecznie Sąd Najwyższy podzielił ustalenia, że decyzja nie dotyczyła tej nieruchomości, jakkolwiek nie ukrywał zdziwienia treścią zarzutu. W istocie nie mogło być inaczej wobec faktu, że nieruchomość stanowiła własność Skarbu Państwa, a przecież to na rzecz tego podmiotu następowało (i następuje także dziś) wywłaszczenie.

Bardzo ciekawe są rozważania Sądu Najwyższego na temat możliwości zgłaszania w różnych postępowaniach tego samego zarzutu zasiedzenia oraz skutków prawomocności materialnej orzeczenia, której aspektami są moc wiążąca i powaga rzeczy osądzonej.

Sąd Najwyższy zważył, iż mocą wiążącą orzeczenia objęte są te ustalenia, które w związku z podstawą sporu stanowiły przedmiot rozstrzygnięcia, przy czym w procesie cywilnym przedmiot ten należy postrzegać przez pryzmat żądania pozwu i faktów przytoczonych w celu jego uzasadnienia. Nie są nią jednak objęte kwestie wstępne, o których sąd rozstrzyga dążąc do wydania orzeczenia, ani też inne ustalenia faktyczne i poglądy interpretacyjne.

Uwzględnienie zarzutu zasiedzenia wywiera skutki wyłącznie w danej sprawie, zatem rozstrzygnięcie w tym zakresie nie jest objęte mocą wiążącej wydanego orzeczenia i może być kwestionowane w innych postępowaniach. Powyższe dotyczy zarówno sytuacji, w której zarzut zasiedzenia został uwzględniony, jak i sytuacji w której oceniono go negatywnie. Brak skuteczności zarzutu w jednym postępowaniu, nie stanowi zatem gwarancji, że kolejne musi również zakończyć się pozytywnym wynikiem co do zasady prawnej.

Sąd Najwyższy dostrzegł, iż przesłanką ustanowienia służebności przesyłu jest konieczność jej wykreowania, co oznacza brak tytułu prawnego do korzystania z nieruchomości, jednak brak powołania zarzutu w postępowaniu o ustanowienie służebności albo negatywna jego ocena przez sąd, nie stanowią same w sobie przeszkody dla powołania się na zasiedzenie w innym postępowaniu, szczególnie jeżeli dotyczy ono okresu czasu przed ustanowieniem służebności przesyłu.

Powyższe wynika z okoliczności, iż mocą wiążącą postanowienia ustanawiającego służebność przesyłu nie były objęte ustalenia faktyczne odnośnie do przysługiwania przedsiębiorcy tytułu prawnego do nieruchomości w okresie wcześniejszym.

Sąd Najwyższy zgodził się ze skarżącym, że skutkuje to powstaniem sytuacji, w której w obrocie prawnym funkcjonują dwa orzeczenia oparte na odmiennej ocenie dysponowania przez przedsiębiorcę tytułem prawnym do nieruchomości w dacie jej ustanowienia przez sąd rejonowy. Wskazał jednak następnie, iż celem przepisów o prawomocności materialnej nie jest jednak zapewnienie jednolitości rozstrzygnięć sądowych, lecz ochrona prawomocności wcześniejszego orzeczenia sądowego i związany z tym zakaz ponownej oceny rozstrzygniętych uprzednio kwestii.

Zakaz ten nie sięga jednak poza granice prawomocności materialnej, o których była mowa wyżej i w obrocie mogą funkcjonować orzeczenia oparte na odmiennych ocenach prawnych, co jest wyrazem niezawiłości sędziowskiej.

W pełni zgadzam się z przedstawionym stanowiskiem Sądu Najwyższego, które ma istotne znaczenie w praktyce sporów przesyłowych. Wielokrotnie spotykałem sytuację, w której po ustanowieniu służebności były wytaczane powództwa o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości niejako z automatu, podczas gdy korzystna ocena prawna, ewentualnie brak powołania zarzutów w jednym postępowaniu, nie stanowi gwarancji korzystnego rozstrzygnięcia w kolejnym. Warto mieć to na uwadze szczególnie z uwagi na fakt, iż postępowanie o ustanowienie służebności przesyłu nie generuje wysokich kosztów jeżeli chodzi o opłatę i wynagrodzenie pełnomocnika strony przeciwnej – zupełnie odmiennie niż proces o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości.