Urządzenia przesyłowe zlokalizowane w pasach dróg publicznych to bardzo ciekawe zagadnienie, które nie zostało niestety precyzyjnie uregulowane przez Ustawodawcę.

Pewien czas temu pisałem na temat wadliwej praktyki ustanawiania służebności przesyłu w pasach dróg publicznych, dziś zaś poruszę budzący wiele emocji problem przebudowy infrastruktury liniowej w związku z budową drogi. Emocje, co łatwo odgadnąć, mają swoje źródło w finansowaniu tego typu inwestycji przez zarządcę drogi albo właściciela urządzeń liniowych.

Wpis dotyczył będzie orzeczenia Sądu Najwyższego z 30 maja 2017 r. wydanego w sprawie IV CSK 417/16. Warto na nie zwrócić uwagę, gdyż problematyka przebudowy urządzeń przesyłowych w związku z inwestycjami drogowymi niezwykle rzadko jest przedstawiana do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu.

W omawianej dziś sprawie gmina realizowała inwestycję polegającą na rozbudowie drogi publicznej, w wyniku której doszło do jej poszerzenia oraz przesunięcia instalacji elektroenergetycznych. Część urządzeń znajdowała się przed przebudową w pasie drogowym, a część poza nim, na prywatnych nieruchomościach.

Przedsiębiorca przesyłowy zwrócił zarządcy drogi koszty przełożenia urządzeń w pasie drogowym, odmówił jednak zwrotu w pozostałej części – tj. w zakresie przebudowy urządzeń poza pasem drogowym.

Sąd Apelacyjny uznał racje Gminy i zasądził na jej rzecz określoną kwotę, pozwany przedsiębiorca zaś wywiódł skargę kasacyjną – jak się okazało, skutecznie.

Sąd Najwyższy podkreślił w pierwszej kolejności, iż z uwagi na fakt, że linie energetyczne były posadowione przed inwestycją poza pasem drogowym, nie może być mowy o zastosowaniu art. 39 ust. 5 ustawy o drogach publicznych. Wynika to z zasady, iż obciążenie kosztami przebudowy przedsiębiorcy przesyłowego na podstawie tego przepisu odnosi się wyłącznie do urządzeń zlokalizowanych w pasie drogowym na podstawie zezwolenia w formie decyzji administracyjnej.

Powyższe uzasadnione jest tym, iż właściciel urządzenia liniowego wnioskując o umieszczenie go w pasie drogowym, następnie uzyskując stosowne zezwolenie, podejmuje świadomie decyzję i przyjmuje na siebie ryzyko poniesienia kosztów przełożenia urządzeń w razie zmiany obszaru pasa drogowego lub zmiany sposobu jego ukształtowania i wykorzystania.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż w analizowanej sprawie sytuacja jest odmienna, albowiem urządzenia były położone poza obszarem pasa drogowego, a znalazły się w jego obszarze na skutek wydania decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej.

Sąd Najwyższy stanowczo stwierdził, iż w opisanym stanie faktycznym brak jest podstaw dla obciążania kosztami przebudowy właściciela urządzeń przesyłowych:

„Taka sytuacja nie została unormowana w ustawie o drogach i rozszerzająca wykładnia przepisów dotyczących obowiązków finansowych właściciela urządzenia nie jest dopuszczalna.”

To bardzo ważne dla praktyki stanowisko, albowiem wyraźnie wskazuje, iż Sąd Najwyższy opowiada się za możliwością obciążenia przedsiębiorców przesyłowych kosztami przebudowy urządzeń przez zarządcę drogi tylko w zakresie wyraźnie uregulowanym w przepisach ustawy o drogach publicznych.

W przypadku przebudowy urządzeń nie przecinających się z drogą publiczną, znajdujących się przed inwestycją poza pasem drogowym, nie ma podstaw dla zastosowania ani regulacji art. 39 ust. 5, ani art. 32 ustawy o drogach publicznych. W takim przypadku koszty przebudowy urządzeń powinien ponieść zarządca drogi.

Do wskazanego przeze mnie przepisu art. 32 u.d.p. Sąd Najwyższy odniósł się w dalszej części wyroku, podkreślając, iż jego zastosowanie uzależnione jest od spełnienia przesłanki „przecięcia” drogi oraz istniejących urządzeń liniowych. W przypadku przebiegu wzdłuż pasa drogowego, przepis nie powinien znaleźć zastosowania.

W dalszej części uzasadnienia Sąd Najwyższy podkreślił, iż oba przepisy (zarówno art. 32, jak i 39 u.d.p.), dotyczą wyłącznie urządzeń, które były uprzednio już położone w pasie drogowym na podstawie zezwolenia zarządcy drogi:

„Przyjąć trzeba, że ustawa o drogach nie reguluje obowiązków właściciela urządzenia, które nie było posadowione w pasie drogowym i art. 39 ust. 5 u.d.p. nie ma zastosowania w przypadku urządzenia służącego do doprowadzania energii elektrycznej, które przed przebudową drogi było położone poza obszarem pasa drogowego.”

Ten pogląd w mojej ocenie nie jest w pełni trafny, gdyż przepis art. 32 u.d.p. nie odwołuje się w ogóle do wcześniej wydanego zezwolenia, ustawa zaś powinna mieć zastosowanie także do przypadku przecięcia z budowaną drogą urządzenia liniowego znajdującego się poza pasem drogowym przed inwestycją.

Na ten dzień czeka naprawdę wiele osób zaangażowanych w sprawy dotyczące urządzeń przesyłowych.

Chodzi o rozprawę na której zostanie wydana uchwała Składu Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego odpowiadająca na pytania:

  • Czy uzyskanie na własność przez przedsiębiorstwo państwowe urządzeń przesyłowych, posadowionych na nieruchomościach należących wówczas do Skarbu Państwa, na podstawie ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. o zmianie ustawy o przedsiębiorstwach państwowych (Dz.U. z 1991 r., Nr 2, poz. 6) spowodowało uzyskanie przez to przedsiębiorstwo z mocy prawa – jako prawa związanego z własnością urządzeń, – służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu obciążającego te nieruchomości?
  • W przypadku udzielenia odpowiedzi negatywnej na powyższe pytanie, czy przedsiębiorstwo przesyłowe jako posiadacz służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, pozostawało w dobrej czy w złej wierze oraz w jakiej dacie rozpoczął się bieg terminu zasiedzenia tej służebności, na rzecz tego przedsiębiorstwa?

Sprawa została skierowana do składu powiększonego ponad rok temu.

W końcu został wyznaczony termin – 5 czerwca 2018 r. Zapraszam oczywiście na relację na żywo z tego wydarzenia.

Konferencja dotycząca inwestycji w sieci przesyłowe i dystrybucyjne już za nami, czas zatem podzielić się refleksjami i… pomyśleć o kolejnym spotkaniu w przyszłości.

W blogu pisałem wcześniej o tej konferencji, z uwagi na fakt, iż moja kancelaria pełniła rolę patrona merytorycznego, pomagając w doborze tematów i proponując osoby prelegentów. Muszę powiedzieć, że zainteresowanie konferencją przeszło moje oczekiwania i Puls Biznesu zmuszony był zamknąć nabór uczestników z uwagi na przekroczenie liczby 110 uczestników wydarzenia.

To były dwa bardzo intensywne i ciekawe dni, podczas których miałem przyjemność wygłosić inauguracyjną prelekcję na temat wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu dla urządzeń projektowanych do budowy, a następnie moderować dyskusję. Drugiego dnia praktycznymi uwagami w przedmiocie czasowego ograniczenia własności podzielił się mój współpracownik mec. Iwo Fisz.

 

Zasadniczy wniosek, który nasuwa się po konferencji, to utrzymująca się potrzeba wymiany doświadczeń, szczególnie w obszarach, w których brak jest jednoznacznego stanowiska Sądu Najwyższego lub powstają rozbieżności w praktyce poszczególnych sądów powszechnych i administracyjnych.

Oczywiście wiele emocji nadal budzą problemy związane z ustalaniem wysokości wynagrodzeń albo odszkodowań przyznawanych w trybach cywilnym i administracyjnym. To jednak zrozumiałe i chyba nigdy nie osiągniemy stanu powszechnej zgody.

Bardzo interesującym wątkiem, który podkreślany był dwukrotnie w trakcie wydarzenia, była potrzeba pogłębienia po stronie przedsiębiorców przesyłowych umiejętności miękkich i udrożnienia komunikacji z właścicielami nieruchomości, czy szerzej ze społecznościami lokalnymi.

To bardzo ważna kwestia, bo prawidłowo przeprowadzone konsultacje społeczne i czynny udział społeczności w inwestycji podnosi poziom zaufania do działań operatorów oraz samej akceptacji istnienia urządzeń. Trzeba pamiętać, że po zakończeniu prac budowlanych relacje nadal będą ważne, urządzenia bowiem trzeba eksploatować i konserwować przez co najmniej kilkadziesiąt lat.

Dziękuję raz jeszcze organizatorom za świetne przygotowanie wydarzenia w hotelu Bristol, wszystkim prelegentom za wykonaną pracę i chęć podzielenia się swoimi doświadczeniami, a uczestnikom za żywiołową dyskusję.

Na kolejną edycję konferencji zapraszam jesienią, najpewniej w listopadzie.

Dziś opiszę ciekawy przypadek, który pokazuje, iż zakończenie sporu w orzecznictwie Sądu Najwyższego, może nieść ze sobą jedynie częściowe rozwiązanie problemów pojawiających się w praktyce, a konsekwentnie, rodzić kolejne pytania prawne.

Sprawa dotyczyła stacji transformatorowej wraz z wyprowadzeniami w postaci linii niskiego napięcia wybudowanej w 1988 r., przed oddaniem nieruchomości w użytkowanie wieczyste.

Wniosek o ustanowienie służebności przesyłu celem właściwego korzystania z tych urządzeń złożył ich właściciel, przedsiębiorca przesyłowy. Co istotne, zażądał ustanowienia służebności na prawie użytkowania wieczystego, a nie na nieruchomości.

Taki wniosek motywował tym, iż faktycznie ograniczony w wykonywaniu przysługujących mu uprawnień jest użytkownik wieczysty i to on może swoimi działaniami faktycznie utrudnić, albo uniemożliwić przedsiębiorcy dostęp do urządzeń i wykonywanie niezbędnych czynności.

Sąd rejonowy oddalił wniosek, zaś sąd apelacyjny powziął wątpliwość, czy w opisanej sytuacji przedsiębiorca może żądać ustanowienia służebności przesyłu.

Spór w orzecznictwie dotyczący możliwości obciążania prawa użytkowania wieczystego służebnością przesyłu zakończyła uchwała siódemkowa, o której pisałem wcześniej kilkukrotnie. Sąd Najwyższy rozstrzygnął, iż użytkownik wieczysty nie może żądać ustanowienia służebności przesyłu wówczas, gdy urządzenia wybudowano w okresie obowiązywania jednolitej własności państwowej, przed oddaniem nieruchomości Skarbu Państwa w użytkowanie wieczyste.

Sąd Najwyższy w tej uchwale nie odniósł się jednak do kwestii tytułu prawnego przedsiębiorcy przesyłowego do takiej nieruchomości, pozostawiając rozstrzygnięcie tego zagadnienia składowi powiększonemu w równolegle rozpoznawanej sprawie III CZP 50/17.

Sąd wskazał, że z faktu posadowienia urządzeń przesyłowych przed oddaniem nieruchomości w użytkowanie wieczyste wynika, iż regulacja tytułu prawnego dla korzystania z nich powinna nastąpić na linii właściciel nieruchomości – przedsiębiorca przesyłowy.

Obciążenie powinno nastąpić na nieruchomości i odnosić się do prawa własności, a nie do prawa użytkowania wieczystego. Użytkownik wieczysty ma obowiązek znosić wykonywanie niezbędnych czynności przy urządzeniach przesyłowych i nie może wykonywać przysługującego mu prawa w sposób utrudniający wykonywanie uprawnień przedsiębiorcy przesyłowego.

Sąd okręgowy rozważał przywołane stanowisko Sądu Najwyższego, doszedł jednak do wniosku, iż uchwała nie rozstrzygnęła wszystkich wątpliwości.

Wskazał na problem praktyczny, jakim jest możliwy opór użytkownika wieczystego i odmowa udostępnienia nieruchomości, pomimo ustanowienia służebności przesyłu na nieruchomości w postępowaniu sądowym albo na podstawie umowy zawartej z właścicielem gruntu.

W ocenie sądu okręgowego celem umożliwienia przedsiębiorcy właściwego korzystania z urządzeń przesyłowych, konieczna jest formalna regulacja tytułu prawnego (poprzez ustanowienie służebności przesyłu) w stosunku do użytkownika wieczystego.

W mojej ocenie Sąd Najwyższy powinien odmówić wydania uchwały, albowiem wątpliwości podnoszone przez sąd okręgowy zostały już wyjaśnione w uchwale wydanej w Składzie Siedmiu Sędziów.

Sąd Najwyższy wyraźnie rozstrzygnął, iż w przypadku urządzeń przesyłowych wybudowanych przed końcem stycznia 1989 r. na nieruchomościach Skarbu Państwa, przed oddaniem ich w użytkowanie wieczyste, regulacja tytułu prawnego ma następować w stosunku do nieruchomości, a nie prawa użytkowania wieczystego.

Przedmiotem obciążenia służebnością przesyłu może w takim układzie być tylko nieruchomość jako rzecz. Chodzi tu o zasadę i przedmiot obciążenia, nie ma znaczenia kto występuje z żądaniem ustanowienia ograniczonego prawa rzeczowego.

Sąd Najwyższy wyraźnie podkreślił, iż użytkownik wieczysty musi znosić istnienie urządzeń oraz wykonywanie czynności przez przedsiębiorcę będącego ich właścicielem i nie może wykonywać swoich uprawnień w sposób kolidujący z uprawnieniami przedsiębiorcy przesyłowego.

Przywołana przeze mnie zasada nie stanowi oczywiście lekarstwa na pojawiające się w praktyce sytuacje, w których użytkownik wieczysty uniemożliwia dostęp do nieruchomości albo zagospodarowuje ją w sposób, który utrudni dostęp w przyszłości.

Taka sytuacja jednak nie może stanowić podstawy dla odstąpienia od zasady prawnej.

Przedsiębiorca przesyłowy dysponuje bowiem roszczeniem o ochronę służebności i może wystąpić z powództwem konfesoryjnym, zapewniając sobie dostęp do nieruchomości albo uniemożliwiając określony sposób jej zagospodarowania. Stroną pozwaną w takiej sytuacji powinien być użytkownik wieczysty, którego obowiązek znoszenia uprawnień przedsiębiorcy wynika z mocy prawa, przy uwzględnieniu przywołanej uchwały Składu Siedmiu Sędziów.

Można też zastanowić się nad rozwiązaniem, w którym służebność przesyłu zostanie przymusowo ustanowiona na nieruchomości w postępowaniu z udziałem jej właściciela oraz użytkownika wieczystego. Sąd mógłby wówczas w sentencji postanowienie nakazać zarówno właścicielowi nieruchomości, jak i użytkownikowi wieczystemu znosić określone czynności przedsiębiorcy przesyłowego.

Sąd Najwyższy dopuszcza możliwość potraktowania postanowienia zawierającego nakazy i zakazy jako tytułu egzekucyjnego, co ułatwiałoby nieco w praktyce sytuację i usuwało konieczność wytaczania odrębnego powództwa konfesoryjnego przeciwko użytkownikowi wieczystemu.

W mojej ocenie zatem istnieją obecnie odpowiednie środki prawne, by przedsiębiorca przesyłowy uzyskał dostęp do nieruchomości pomimo sprzeciwu użytkownika wieczystego i nie ma konieczności czynienia wyjątków w ustalonej wcześniej zasadzie.

A jakie jest Twoje zdanie w tej ciekawej kwestii?

Co dzieje się w sprawie urządzeń przesyłowych wybudowanych przed uwłaszczeniem przedsiębiorstw państwowych na gruntach Skarbu Państwa?

To pytanie zadaje sobie dziś wiele osób zaangażowanych w sprawy urządzeń przesyłowych, zarówno właściciele nieruchomości, jak i pracownicy przedsiębiorstw energetycznych. Zadaje je sobie także wielu sędziów, którzy odraczają rozprawy lub zawieszają postępowania do czasu podjęcia uchwały przez Sąd Najwyższy w sprawie III CZP 50/17.

Kilka dni temu zasięgnąłem wiedzy u źródła, czyli w Sądzie Najwyższym. Uzyskałem odpowiedź, iż z uwagi na zmiany organizacyjne i kadrowe na dziś nie można nawet w przybliżeniu określić daty rozprawy, na której będzie rozpatrywane pytanie do składu powiększonego.

To scenariusz najgorszy z możliwych, pytanie dotyczy bowiem setek, a raczej tysięcy spraw w toku – na etapie postępowania sądowego oraz negocjacji. Odpowiedź będzie ważna m.in. dla roszczeń zgłaszanych przez gminy oraz spółdzielnie mieszkaniowe.

Oczywiście nikt nie odebrał sędziom ich niezawisłości i sprawy mogą być rozstrzygane bez oczekiwania na przedmiotową uchwałę, co jednak będzie prowadziło do pogłębiania się chaosu na skutek wydawania skrajnie rozbieżnych rozstrzygnięć.

W niedawno opublikowanym orzeczeniu Sąd Najwyższy zajął się tym problemem nie czekając na uchwałę Składu Siedmiu Sędziów. Postanowienie zostało wydane w sprawie IV CSK 687/16. Sprawa dotyczyła roszczeń właściciel nieruchomości obciążonych gazociągiem. Urządzenie zostało wybudowane w 1978 r. na dwóch nieruchomościach stanowiących wówczas własność Skarbu Państwa.

Nieruchomości zostały nabyte przez obecnych właścicieli odpowiednio w 2006 i 2010 r. Sprzedawca nie poinformował nabywców o przebiegającym pod powierzchnią gruntu gazociągu, nie były na nich też przed datą sprzedaży posadowione elementy naziemne. Sąd Rejonowy oddalił wniosek o stwierdzenie zasiedzenia służebności z uwagi na brak widocznego urządzenia, ponadto z uwagi na nieudowodnienie przez wnioskodawcę wykonywania czynności składających się na treść służebności przesyłu na nieruchomości, której dotyczył wniosek.

Sąd okręgowy oddalił apelację. Wskazał, iż dla zasiedzenia konieczna jest możliwość stwierdzenia istnienia na nieruchomości za pomocą wzroku przynajmniej elementu urządzenia. W ocenie tego sądu przesłanki widoczności nie wypełnia samo ujawnienie urządzeń na mapie zasadniczej, a nawet istnienie betonowego słupka oznacznikowego, który nie jest elementem trwałego i widocznego urządzenia a służy jedynie lokalizowaniu gazociągu.

Przytoczony przeze mnie pogląd sądu okręgowego pozostaje w sprzeczności z wieloma orzeczeniami Sądu Najwyższego. Niedawno pisałem na temat widoczności urządzeń ustalanej na podstawie okoliczności ich skartowania na mapie zasadniczej. To stosunkowo świeży trend w orzecznictwie, jakkolwiek już kilkakrotnie powtórzony.

Słupki oznacznikowe to z kolei wydawałoby się temat już zamknięty, a jednak…

Osobiście nie zgadzam się z sądem okręgowym, że słupek oznacznikowy nie jest wystarczającym ostrzeżeniem, że pod powierzchnią gruntu przebiega gazociąg. To sposób oznaczenia trasy gazociągu wynikający z przepisów powszechnie obowiązującego prawa, który pomaga go zlokalizować służbom eksploatacyjnym przedsiębiorcy, ale także stanowi ostrzeżenie dla właściciela nieruchomości. Każdy rozsądnie działający człowiek dostrzegając słupek tkwiący na polu powinien powziąć wątpliwość odnośnie stanu nieruchomości pod jej powierzchnią, jeżeli dodatkowo jest to żółty słupek, wiadomo, że jest to oznakowanie gazociągu.

Sąd okręgowy ustalił, iż z uwagi na wybudowanie urządzeń na nieruchomości Skarbu Państwa, posiadanie służebności rozpoczęło się w dobrej wierze, jednak bieg tego terminu przerwało zbycie nieruchomości i brak wiedzy kolejnego właściciela o obciążeniu jej podziemnym gazociągiem.

Sprawa trafiła ze skargą kasacyjną do Sądu Najwyższego, który ją oddalił – co jednak wcale nie oznacza, że przyjął pogląd korzystny dla właścicieli nieruchomości.

Sąd Najwyższy zważył, iż o zasiedzeniu może być mowa wyłącznie wówczas, gdy posiadacz nie dysponuje tytułem prawnym do nieruchomości. W przedmiotowej sprawie bieg terminu zasiedzenia nie mógł się rozpocząć, albowiem poprzednik prawny przedsiębiorcy w dacie uwłaszczenia go na sieciach przesyłowych uzyskał z mocy prawa tytuł prawny do nieruchomości stanowiących własność Skarbu Państwa – w postaci służebności gruntowej.

Sąd Najwyższy odwołał się w tym zakresie do swojego wcześniejszego orzecznictwa, w szczególności ze spraw IV CSK 514/14 oraz IV CSK 510/15 i kolejnych. Podkreślił, iż prawo to, jako powstałe z mocy prawa, objęte jest działaniem art. 7 pkt 1 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, jest zatem skuteczne wobec każdoczesnego właściciela nieruchomości.

Rozstrzygnięcie nie jest wielkim zaskoczeniem, bo Sąd Najwyższy wydawał już sporo orzeczeń w tym duchu. Problemem jest to, że w orzecznictwie sądów powszechnych cały czas panuje chaos, który zakończyć może jedynie uchwała składu powiększonego.