W polskiej procedurze cywilnej przyjęta została zasada, iż wniesienie przez stronę apelacji nie może prowadzić do pogorszenia jej sytuacji po wydaniu orzeczenia przez sąd I instancji. Zasadę tę prawnicy określają jako zakaz reformationis in peuis. Znajduje ona bezpośrednie zastosowanie w procesie, zaś w sprawach nieprocesowych (w tym o ustanowienie służebności przesyłu) stosuje się ją odpowiednio.

Odpowiednio oznacza z uwzględnieniem specyfiki danego postępowania, jego celów, sytuacji stron. Teoretycznie zatem wszystko jest jasne, w praktyce, jak to zwykle bywa, powstają rozbieżności w rozumieniu nieostrych pojęć.

Dziś przedstawię Ci taki właśnie przypadek, w którym sądy rozbieżnie zinterpretowały związanie omawianym zakazem.

Sprawa dotyczyła wniosku o ustanowienie służebności przesyłu złożonego przez przedsiębiorcę przesyłowego, który zmierzał do obciążenia prawa użytkowania wieczystego. Wniosek został uwzględniony przez sąd rejonowy, z tym zastrzeżeniem, że na rzecz użytkownika wieczystego przyznano wynagrodzenie okresowe, podczas gdy wnioskodawca domagał się ustanowienia służebności wynagradzanej jednorazowo.

Z uwagi na tą, odmienną od oczekiwanej, formę wynagrodzenia przedsiębiorca przesyłowy wywiódł apelację, przy czym jej skutki zapewne go zaskoczyły, albowiem sąd drugiej instancji oddalił wniosek w całości. Powodem takiej decyzji był pogląd prawny sądu okręgowego odnośnie do niedopuszczalności obciążenia służebnością przesyłu prawa użytkowania wieczystego. W jego ocenie należało obciążyć rzecz, czyli nieruchomość będącą własnością Skarbu Państwa.

Problem ustanowienia służebności przesyłu na prawie użytkowania wieczystego był już wyjaśniany przez Sąd Najwyższy, o czym możesz przeczytać w moich wcześniejszych wpisach, zatem dziś już ten wątek pominę, skupiając się na zastosowaniu zakazu reformationis in peius w sprawach o ustanowienie służebności przesyłu.

Niezadowolony z rozstrzygnięcia przedsiębiorca złożył skargę kasacyjną, którą rozpoznał Sąd Najwyższy w sprawie o sygnaturze V CSK 217/15, zakończonej postanowieniem z 17 grudnia 2015 r.

IMG_2344_Fotor

Sąd Najwyższy przychylił się do stanowiska przedsiębiorcy przedstawionego w skardze kasacyjnej i uchylił orzeczenie sądu drugiej instancji. Wskazał, iż w jego ocenie w sprawach nieprocesowych, w których interesy uczestników są sporne, przedmiotowy zakaz powinien być respektowany analogicznie jak w procesie.

Jako sprawy sporne Sąd Najwyższy określił te, w których rozstrzygnięcie sądu może dać korzystny rezultat tylko dla jednej ze stron. W jego ocenie analizowana sprawa miała właśnie taki charakter, gdyż wnioskodawca domagał się ustanowienia ograniczonego prawa rzeczowego, a uczestnik (użytkownik wieczysty) od początku postępowania żądał oddalenia wniosku w całości.

W dalszym toku sprawy sąd okręgowy będzie mógł apelację uwzględnić i zmienić charakter wynagrodzenia albo ją oddalić, co doprowadzi do uprawomocnienia się postanowienia sądu rejonowego z wynagrodzeniem okresowym.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na rozważania Sądu Najwyższego odnośnie do rodzaju wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu. Sąd wskazał, iż rodzaj ten powinien bowiem być ustalany każdorazowo indywidualnie i dostosowany do okoliczności sprawy, w tym zakresu, charakteru i trwałości obciążenia, jego uciążliwości, wpływu na ograniczenie korzystania z nieruchomości przez właściciela oraz zmniejszenia jej wartości:

„Orzeczenie obowiązku świadczenia periodycznego przy niedopuszczalności zmiany jego wysokości może doprowadzić do deprecjacji jego wartości, stąd interesy uprawnionego lepiej mogą być zabezpieczone poprzez jednorazową zapłatę. Jeżeli z kolei ograniczenie korzystania z nieruchomości jest znaczące i przemawia za tym jej charakter, to w konkretnych okolicznościach sprawy celowym może być przyznanie wynagrodzenia okresowego”.

We wcześniejszych orzeczeniach Sąd Najwyższy również zwracał uwagę na możliwość przyznania wynagrodzenia okresowego, jeżeli zakres obciążenia nieruchomości jest istotny, a właściciel traci w przeważającym zakresie możliwość korzystania z nieruchomości zgodnie z jej przeznaczeniem.

Kilka miesięcy temu informowałem Cię o pytaniu prawnym Sądu Okręgowego w Częstochowie, w odpowiedzi na które Sąd Najwyższy podjął uchwałę o następującej tezie:

„Wybudowanie na cudzej nieruchomości urządzeń przesyłowych przez korzystające z nich przedsiębiorstwo po uzyskaniu decyzji wydawanych w procesie budowlanym nie rozstrzyga o możliwości zakwalifikowania posiadania nieruchomości, na której te urządzenia zostały posadowione, jako wykonywanego w dobrej wierze.”

Odpowiedź zdawałoby się oczywista w kontekście zasad prawa rzeczowego, ale… wcale nie tak oczywista na tle wielu orzeczeń sądów powszechnych, szczególnie wydanych przed uchwałą siódemkową w sprawie III CZP 87/13.

Niedawno opublikowano uzasadnienie uchwały, omówię je w dzisiejszym wpisie.

Sąd Najwyższy podkreślił w pierwszej kolejności zasadę, iż nabyć służebność przez zasiedzenie może wyłącznie osoba, która korzystała z nieruchomości bezprawnie. Jeżeli uprzednio osoba taka legitymowała się tytułem w postaci użyczenia, najmu, dzierżawy albo prawa użytkowania, czy też decyzją wywłaszczeniową – nie może być mowy o posiadaniu służebności przesyłu albo gruntowej.

Warto zwrócić uwagę, iż stosunek prawny użyczenia mógł się nawiązać w sposób dorozumiany poprzez wyrażenie przez właściciela nieruchomości zgody na trwałe utrzymywanie linii i przystąpienie przez przedsiębiorcę do eksploatacji urządzenia.

Jeżeli chodzi o dobrą albo złą wiarę SN wskazał na dwa możliwe sposoby postrzegania jej istoty:

Według poglądu tradycyjnego, dobra wiara polega na błędnym, ale w danych okolicznościach usprawiedliwionym przekonaniu, że danej osobie przysługuje wykonywane przez nią prawo.

Według poglądu przeciwnego (liberalnego), dobra wiara posiadacza jest równoznaczna z jego przekonaniem, opartym na obiektywnych przesłankach, wywodzących się ze stosunku będącego podstawą i przyczyną konkretnego stanu faktycznego, iż wykonując w swoim imieniu prawo, niczyjego prawa nie narusza.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż w prawie polskim od czasów zmiany ustrojowej bezwzględnie dominuje koncepcja tradycyjna, co ma swoje źródło m.in. w uchwale siódemkowej o mocy zasady prawnej wydanej w sprawie III CZP 108/91:

„Od początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, Sąd Najwyższy konsekwentnie i w zasadzie bez wyjątków, odwołuje się do tradycyjnej koncepcji dobrej wiary i według niej ocenia posiadanie wykonywane z zamiarem nabycia prawa przez zasiedzenie. (…) Zgodnie z tą koncepcją, nie jest w dobrej wierze ten, kto wykonuje prawo, o którym wie, że mu nie przysługuje, ale także ten, to wykonuje nieprzysługujące mu prawo bez tej świadomości, o ile przy dołożeniu należytej staranności mógłby się dowiedzieć o rzeczywistym stanie prawnym danej sytuacji.”

Warto podkreślić powołanie się przez Sąd Najwyższy na zasadę prawną III CZP 108/91, niektórzy prawnicy wskazywali bowiem, że wnioski z niej wynikające dotyczą zasiedzenia nieruchomości, a nie zasiedzenia służebności. Takie stanowisko jest błędne – nie można zasad dotyczących zasiedzenia interpretować rozbieżnie w zależności od tego, jakie prawo a być nabyte w ten sposób.

Dalszy cytat rozbiję na dwa fragmenty:

pierwszy będący odniesieniem koncepcji tradycyjnej do służebności przesyłu:

„Przyjęte rozumienie dobrej wiary w związku z wykonywaniem posiadania prowadzącego do zasiedzenia, w tym i służebności o treści służebności przesyłu, oznacza, że za osobę zasiadującą tę służebność w dobrej wierze można by uznać jedynie tego, kto z cudzej nieruchomości korzysta nie w zakresie treści dowolnego prawa, ale wyłącznie w zakresie treści służebności o treści służebności przesyłu, a w danych okolicznościach jego błędne przekonanie o przysługiwaniu mu uprawnień mieszczących się w zakresie tej służebności jest usprawiedliwione.”

i drugi, bardzo (a może bardzo, bardzo) istotny dla znaczenia całego orzeczenia:

„Wytworzenie się błędnego ale w danych okolicznościach usprawiedliwionego przekonania o powstaniu na rzecz przedsiębiorcy korzystającego z urządzeń przesyłowych posadowionych na cudzym gruncie służebności o treści służebności przesyłu musiałoby mieć oparcie w zdarzeniach, których zaistnienie mogło wywołać takie przekonanie.”

Mając na uwadze możliwe źródła powstania służebności tj. orzeczenie sądu, umowę i zasiedzenie – usprawiedliwione przekonanie decydujące o możliwości powołania się na dobrą wiarę może zasadniczo wynikać z oświadczenia woli złożonego w formie aktu notarialnego.

IMG_2297_Fotor

Odnośnie do znaczenia decyzji o pozwoleniu na budowę Sąd Najwyższy wypowiedział się dalej:

„Z wydania pozwolenia na budowę na podstawie prawa budowlanego z 1974 r. nie można jednak wyprowadzić pewnych wniosków co do tego, że inwestor w dacie wydania decyzji o pozwoleniu na budowę miał tytuł do dysponowania nieruchomością oraz o rodzaju tego tytułu. Na tej podstawie można co najwyżej wnioskować, że organ administracji publicznej prowadzący postępowanie o wydanie pozwolenia na budowę przypisał inwestorowi taki tytuł, gdyż była to dla niego jedna z przesłanek warunkujących uwzględnienie wniosku o wydanie żądanego pozwolenia.

Oznacza to, że o rodzaju tytułu prawnego inwestora do dysponowania nieruchomością organ administracji publicznej właściwy w sprawie o wydanie pozwolenia na budowę powinien wypowiedzieć się nie w rozstrzygnięciu, lecz co najwyżej w uzasadnieniu decyzji, w związku z objaśnieniem przesłanek jej wydania.

Trzeba podkreślić, że dla organu administracji publicznej tytułem inwestora do dysponowania nieruchomością w rozumieniu art. 29 ust. 5 prawa budowlanego z 1974 r. nie musiała być wcale służebność o treści służebności przesyłu, zwłaszcza, że taki tytuł inwestora musiałby powstać z zachowaniem warunków określonych w art. 245 k.c.”

Sąd Najwyższy podkreślił, iż prawo do dysponowania przez przedsiębiorcę nieruchomością mogło wynikać także ze stosunku obligacyjnego, którego powstanie można uzasadniać np. faktem akceptowania inwestycji przez właściciela nieruchomości.

Przedstawione stanowisko Sąd Najwyższy określił jako dominujące w jego orzecznictwie, na potwierdzenie czego powołał następujące judykaty:

Ciekawa i ważna uchwała, jest jednym z orzeczeń, które dowodzi, że data 8 kwietnia 2014 r. była jednak przełomem.

Swego czasu napisałem wpis o orzeczeniu Sądu Rejonowego w Piasecznie, który bardzo starannie, a jednocześnie w pełni sprzecznie z poglądami Sądu Najwyższego rozprawił się z konstrukcją zasiedzenia służebności przesyłu i podobnej służebności gruntowej. Może pamiętacie wpis Do odważnych świat należy?

Dziś napiszę o losach innego orzeczenia, swoją drogą też z okręgu warszawskiego, które zawierało podobnie masywną krytykę konstrukcji zasiedzenia służebności. Przypadek bardzo ciekawy, podobnie jak każde inne orzeczenie, które lansuje poglądy mniejszościowe na tle orzecznictwa w skali kraju, jakkolwiek z pewnością nie można powiedzieć, że pozbawione podstaw.

Chodzi mi o postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie z 21 maja 2015 r. wydane w sprawie V Ca 2345/14, którym w grudniu 2015 r. zajął się Sąd Najwyższy.

Sąd Okręgowy zawarł w uzasadnieniu swojego orzeczenia następujące przemyślenia odnośnie do konstrukcji zasiedzenia służebności: 

  • z uwagi na zamknięty katalog praw rzeczowych, w okresie od wejścia w życie Kodeksu cywilnego z początkiem 1965 r. do 3 sierpnia 2008 r. nie było możliwe ustanowienie służebności o treści obecnej służebności przesyłu,
  • z uwagi na brak przepisów przejściowych, bieg terminu zasiedzenia służebności przesyłu można liczyć od 3 sierpnia 2008 r., bez możliwości zaliczenia okresu wcześniejszego,
  • wykładnia przepisów o służebności gruntowej dokonana przez Sąd Najwyższy miała charakter prawotwórczy, gdyż zmodyfikowała treść norm kodeksowych zbyt dalece, poza zakresem ich dosłownego brzmienia,
  • wykładnia naruszyła konstytucyjną zasadę proporcjonalności, albowiem obciążenie prawa własności nastąpiło w drodze skomplikowanych i nieprzejrzystych zabiegów interpretacyjnych, a właściciel nie zdawał sobie często sprawy z istnienia prawnego obciążenia jego własności – sprawiedliwość społeczna wymaga w takiej sytuacji, aby ingerencja odbywała się w zamian za określony ekwiwalent,
  • Trybunał Konstytucyjny, pomimo umorzenia postępowania w sprawie P 28/13, przyznał, że Sąd Najwyższy w 2003 r. wykreował nowy rodzaj służebności, a później dopiero dopuścił możliwość jej nabycia przez zasiedzenie,
  • przed 3 sierpnia 2008 r. tytuł prawny przedsiębiorców przesyłowych do nieruchomości powinien przybrać postać decyzji wywłaszczeniowej, z kolei Ci przedsiębiorcy, którzy taką decyzją nie dysponują mogą obliczać termin zasiedzenia służebności, ale od 3 sierpnia 2008 r.

To niezbyt często spotykane na salach sądowych poglądy, choć, jak napisałem wyżej, akurat w warszawskich okręgach sądowych można je spotkać częściej niż gdzie indziej. Postanowiłem Wam dziś o tym orzeczeniu przypomnieć, bo wiele osób pytało o jego losy w komentarzach w blogu, a właśnie niedawno zostało uchylone przez Sąd Najwyższy w sprawie I CZ 97/15. Co ciekawe, Sąd Najwyższy nie odniósł się krytycznie do stanowiska Sądu Okręgowego w zakresie zasiedzenia, uchylając postanowienie ze względów proceduralnych.

IMG_1652_Fotor

Przy okazji, z wrodzonej ciekawości, przeszukałem bazę orzeczeń Ministra Sprawiedliwości pod kątem podobnych orzeczeń, kwestionujących zgodność zasiedzenia służebności przesyłu i podobnej służebności gruntowej z Konstytucją. Poniżej wyniki moich poszukiwań:

Pozwolicie, że podsumuję uwagi na temat orzecznictwa Sądu Najwyższego w zakresie zasiedzenia służebności przesyłu metaforą, niezbyt może wyszukaną – przejście na czerwonym świetle, nawet kilkadziesiąt razy pod rząd, nie czyni tej praktyki zgodną z prawem.

W sporach dotyczących urządzeń przesyłowych co pewien czas zdarzają się sytuacje, w których właścicielem urządzenia jest przedsiębiorca, który nie prowadzi działalności przesyłowej. Urządzenia będące jego własnością mogą być wykorzystywane przez innego przedsiębiorcę, która włada nimi na podstawie umowy leasingu, dzierżawy albo użyczenia.

Powstaje wówczas pytanie, czy w ogóle możliwe jest ustanowienie służebności przesyłu. Kwestia ta została poddana niedawno analizie przez Sąd Najwyższy w postanowieniu wydanym 2 grudnia 2015 r. w sprawie IV CSK 144/15.

W tej sprawie właściciel domagał się ustanowienia służebności przesyłu na potrzeby eksploatacji linii telekomunikacyjnej. Jej właścicielem był jeden przedsiębiorca, faktycznie zaś sygnał przesyłał drugi przedsiębiorca, który z linii korzystał na podstawie umowy leasingu.

Sąd rejonowy oddalił wniosek uznając, iż przedsiębiorca będący właścicielem urządzeń nie jest „przedsiębiorcą przesyłowym”, zatem ustanowienie służebności przesyłu jest prawnie niedopuszczalne. Podobnie uznał sąd okręgowy rozpoznając apelację.

Sąd Najwyższy rozpoznając skargę kasacyjną zakwestionował prawidłowość tych rozstrzygnięć dokonując wykładni zwrotu „przedsiębiorca”, którym posłużył się ustawodawca w przepisach art. 305(1) – art. 305(4) Kodeksu cywilnego.

Sąd Najwyższy w pierwszej kolejności podkreślił, iż wykładnia dokonana przez sądy obu instancji godzi w standardy konstytucyjne, albowiem jej skutkiem było uniemożliwienie wykonania prawa podmiotowego w sytuacji, gdy wystąpiły wszystkie przesłanki ustawowe.

Podkreślił, iż nie ma podstaw dla zwężającej wykładni przepisów dotyczących służebności przesyłu przez przyjmowanie, że uprawnionym może być tylko taki przedsiębiorca, który prowadzi działalność gospodarczą w zakresie doprowadzania lub odprowadzania płynów, pary, gazu, energii elektrycznej itp.:

Z przepisu wynika, że służebność można ustanowić na rzecz przedsiębiorcy, który prowadzi działalność przynajmniej w zakresie budowy takich urządzeń („zamierza wybudować”), przy czym z przepisu nie wynika, że po wybudowaniu on sam (będąc właścicielem urządzeń) ma zajmować się przesyłem (odprowadzeniem i doprowadzaniem płynów, pary, gazu, energii elektrycznej itp.) i że wyłączone jest udostępnianie przez niego takich urządzeń innym podmiotom do eksploatacji.

Podkreślił, iż dla urządzeń już wybudowanych ustawa wprowadza tylko jedno kryterium czyli własności urządzeń, nie ma zaś znaczenia kryterium prowadzenia przez przedsiębiorcę działalności gospodarczej w zakresie przesyłu.

Właściciel urządzeń przesyłowych może prowadzić działalność gospodarczą inną, w tym polegająca również na odpłatnym ich udostępnianiu i w tym zakresie można mu przepisywać przymiotnik „przesyłowy”.

To bardzo ważne dla praktyki orzeczenie, w mojej ocenie trafne. Poglądu zaprezentowany przez Sąd Najwyższy oparty jest na mocnych podstawach tj. na brzmieniu przepisów Kodeksu cywilnego oraz regule interpretacyjnej, zgodnie z którą nie należy dokonywać wykładni przepisów w sposób prowadzący do uniemożliwienia realizacji praw podmiotowych.

A na deser zdjęcie z Ameryki Południowej, które nadesłał jeden z Czytelników bloga – prawdziwe wyzwanie dla rzeczoznawcy majątkowego 🙂

 DSCF2949_Fotor

Kluczowym problemem w sprawach dotyczących urządzeń przesyłowych jest brak przejrzystych i jednoznacznych reguł, co dotyczy przede wszystkim szerokości pasów służebności oraz zasad określenia wartości tego prawa.

Każda ze stron sporu ma swoje wyobrażenie na temat tego, jak powinna zostać ustanowiona służebność przesyłu, przez co wiele okoliczności jest spornych – to zaś przekłada się na czas trwania postępowania (kolejni biegli) oraz związane z tym koszty.

Co pewien czas Sąd Najwyższy podejmuje uchwały, które porządkują tę nieco chaotyczną praktykę – dwa takie orzeczenia wydał pod koniec zeszłego roku, a w minionym tygodniu opublikowano ich uzasadnienie. Mam na myśli uchwały w sprawach III CZP 88/15 (która opiszę dziś) i III CZP 76/15.

Sąd Najwyższy, odpowiadając na pytanie prawne zadane przez Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej, zajął się kwestią pasów służebności dla gazociągów wybudowanych przed 12 grudnia 2001 r. Pytanie prawne obszernie opisałem we wcześniejszym wpisie w blogu. Powtórzę się jedynie co do tego, że jego uzasadnienie było bardzo dobrze przygotowane i ponawiam wyrazy uznania dla profesjonalizmu pytających sędziów.

Sąd Najwyższy podjął uchwałę, w której stwierdził, iż pas służebności przesyłu dla gazociągów w wybudowanych przed 12 grudnia 2001 r. nie pokrywa się ze strefą kontrolowaną, jednak nie ustosunkował się odnośnie do wszystkich kwestii poruszonych przez Sąd Okręgowy, część z nich pozostawiając dalszej dyskusji.

Sąd zważył przede wszystkim, iż przepisy rozporządzenia przewidującego konstrukcję strefy kontrolowanej dla gazociągów, kształtują treść prawa własności na podstawie przepisu art. 140 K.c. Jest to bardzo ważne stwierdzenie, bo przekłada się na zasady ustanawiania służebności przesyłu – analogicznie treść prawa własności kształtuje decyzji wywłaszczeniowa na potrzeby urządzeń przesyłowych, o czym była mowa w uchwale siódemkowej III CZP 87/13.

Przyjęcie przez SN tego założenia mogło prowadzić tylko do jednego wniosku – że strefa kontrolowana nie ma znaczenia dla określania szerokości pasa służebności przesyłu. Skoro przepisy rozporządzenia modyfikują treść prawa własności, to nie ma potrzeby, a w zasadzie i możliwości prawnej, dalszego (ponownego) ograniczenia prawa własności w tym samym zakresie.

Dodatkowo Sąd Najwyższy podkreślił, iż co do zasady właściciel nieruchomości powinien poszukiwać rekompensaty za ograniczenie własności w zakresie strefy kontrolowanej na podstawie przepisów ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym – przed wybudowaniem gazociągu należało bowiem uchwalić stosowne zapisy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego albo uzyskać decyzję o lokalizacji inwestycji celu publicznego.

Jeżeli w danej sprawie zachowano tą ścieżkę formalną, to rzeczywiście właścicielowi nieruchomości przysługują roszczenia odszkodowawcze wobec gminy, z tym jednak zastrzeżeniem, że dotyczy to planów miejscowych, które weszły w życie po 1 stycznia 1995 r. Sąd Najwyższy podkreślił, że przed tą datą nie było podstaw prawnych dla dochodzenia roszczeń odszkodowawczych związanych z uchwalaniem planów miejscowych. Taką podstawą nie mogły być przepisy Kodeksu cywilnego o odpowiedzialności odszkodowawczej, które przecież dotyczą zachowań nielegalnych, a nie sprawowania władztwa planistycznego zgodnie z prawem.

Dodatkowo muszę zwrócić uwagę, że w praktyce powstają sytuacje nietypowe, z uwagi na niezachowanie wymaganych procedur planistycznych, albo np. z uwagi na stwierdzenie nieważności uchwały w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Wówczas sprawa z odszkodowaniem od gminy nie przedstawia się tak prosto.

Należy spojrzeć prawdzie w oczy – przyczyną problemów jest samo rozporządzenie, któremu daleko od staranności, jak i zgodności z Konstytucją. Pisałem o tym już wcześniej, że rozporządzenie wydano z przekroczeniem delegacji ustawowej, która uprawniała do określenia warunków technicznych dla etapu projektowania gazociągów, a nie ich eksploatacji.

Sama konstrukcja strefy kontrolowanej jest wadliwa – ustawodawca przewidział możliwość wydania rozporządzenia, które wskaże jakie odległości należy zachować od istniejącej zabudowy i innych obiektów w czasie projektowania gazociągów. Wprowadzenie tabeli z odległościami, jako załącznik do rozporządzenia z 26 kwietnia 2013 r. w sposób oczywisty i sprzeczny z zasadami logiki owo upoważnienie naruszyło, czego skutkiem są opinie biegłych z dziedziny gazownictwa wskazujące na brak możliwości ustalania szerokości strefy kontrolowanej przy hipotetycznym jedynie założeniu, co – i czy w ogóle – na danej nieruchomości można wznieść.

Sąd Najwyższy w uchwale z 11 grudnia 2015 r. nie poruszył tego wątku, jak również kwestii naruszenia przez Ministra Gospodarki zasady nie działania prawa wstecz, a szkoda bo Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej zwracał uwagę na nieprawidłowości przy wydawaniu rozporządzenia z 2013 r.

IMG_2299_Fotor

Sąd Najwyższy podkreślił, iż ograniczenia charakterystyczne dla strefy kontrolowanej istnieją na nieruchomości niezależnie od tego, czy ustanowiono służebność przesyłu, czy też nie, dodatkowo może powstać sytuacja, w której służebność przesyłu zostanie nabyta w wąskim pasie przez zasiedzenie, a ograniczenia ze strefy kontrolowanej będą dotyczyły większego obszaru:

„Powstanie strefy kontrolowanej na czas użytkowania gazociągu nie pozostaje w bezpośrednim związku z regulowaniem tytułu prawnego przedsiębiorcy zamierzającego na cudzych nieruchomościach wybudować gazociąg, do ich wykorzystania na własne cele inwestycyjne. Strefa kontrolowana ma być wyznaczona dla wszystkich gazociągów, na okres ich użytkowania, nawet jeśli zostały posadowione na cudzych gruntach bez tytułu prawnego, ale i wtedy, gdy tytułem tym staje się służebność o treści służebności przesyłu, nabyta przez przedsiębiorcę w drodze zasiedzenia tylko w tych granicach przestrzennych, w których przedsiębiorca manifestował, że korzysta z cudzej nieruchomości przy wykorzystaniu trwałego i widocznego urządzenia.”

W ocenie Sądu Najwyższego służebność przesyłu powinna zostać ustanowiona w pasie terenu adekwatnym dla jej treści tj. w sposób umożliwiający w praktyce:

„wejście przez przedsiębiorcę (jego pracowników, podwykonawców) na obciążony grunt, zajęcia go na czas budowy urządzeń, ich trwałego osadzenia na nim, a następnie upoważnienie do wchodzenia na grunt w celu podejmowania czynności niezbędnych do utrzymania, konserwacji, remontu, modernizacji, dozoru czy usunięcia awarii urządzeń przesyłowych”.

Właściciel nieruchomości ma obowiązek znosić ową aktywność i jest zobowiązany do powstrzymania się od korzystania z nieruchomości w sposób, który uniemożliwiłby albo utrudniłby wykonywanie niezbędnych czynności przez przedsiębiorcę. Właściciel urządzeń ma mieć zagwarantowaną stałą (w każdej chwili, stosownie do potrzeb) możliwość dostępu do urządzeń celem wykonania niezbędnych prac.

Mając to na uwadze Sąd Najwyższy zważył, iż:

„Uprawnienia przedsiębiorcy w odniesieniu do obszaru objętego zasięgiem strefy kontrolowanej będące konsekwencją jej ustanowienia wykraczają zatem poza ten zakres uprawnień, jaki daje się wyprowadzić z art. 305(1) k.c. To samo trzeba powiedzieć o będących ich korelatem ograniczeniach właściciela nieruchomości w sposobie korzystania z niej.”

Konsekwencją takiego stanowiska jest orzeczenie odnośnie do braku znaczenia ograniczeń związanych z istnieniem strefy kontrolowanej dla gazociągów dla wartości służebności przesyłu. Sąd Najwyższy wskazuje na powinność uzyskania zaspokojenia przez właścicieli w trybie przepisów o planowaniu przestrzennym, podkreślając graniczną datę 1 stycznia 1995 r., o której pisałem wyżej. Odnośnie do stanów wcześniejszych Sąd nie prowadził rozważań.

Takie stanowisko na pewno nie jest korzystne dla właścicieli nieruchomości, szczególnie dla inwestycji sprzed 1995 r., ale praktycznie także dla tych sprzed 2006 r. z uwagi na przedawnienie roszczeń odszkodowawczych wobec gmin (nie więcej niż 10 lat od daty wejścia w życie planu miejscowego).

Sąd Najwyższy odpowiedział zatem jednoznacznie na pytanie odnośnie do stosunku strefy kontrolowanej do pasa służebności przesyłu oraz w części odnośnie do trybu dochodzenia roszczeń odszkodowawczych związanych z ograniczeniami związanymi z istnieniem tej strefy.

Szybko, jak widać, materia na bloga mi się nie skończy…

1 21 22 23 24 25 75 Strona 23 z 75