Wycinka drzew pod liniami energetycznymi

Wycinka drzew pod liniami energetycznymi spotyka się ze skrajnymi wypowiedziami. Z jednej strony przedsiębiorcy podkreślają niebezpieczeństwo awarii, przerw w dostawach energii, a zimą nawet pękania linii po kontakcie z gałęziami. Z drugiej zaś właściciele nieruchomości nie chcą ich udostępniać, powołując na brak tytułu prawnego do korzystania przez przedsiębiorcę z nieruchomości, czy też zniszczenia i bałagan, które pozostały po poprzedniej wycince.

Problematyka wycinki drzew nieczęsto pojawia się w orzecznictwie, jednak niedawno otrzymałem ciekawy i rzetelnie uzasadniony wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie w sprawie II Ca 652/11 (znajdziesz go w Bazie wiedzy).

Przez nieruchomość przebiegała linia średniego napięcia wybudowana w 1973 r., bez uregulowania stan prawnego odnośnie korzystania z gruntu. Pracownicy przedsiębiorcy bez wiedzy właściciela wjechali na nieruchomość i wycięli rosnące pod linią elektryczną ośmioletnie drzewa o wysokości od 4 do 7 m, w tym brzozy i sosny.

Sąd Rejonowy rozpoznając powództwo o zapłatę odszkodowania za wycięte drzewa zważył, że przedsiębiorca przesyłowy mógł dokonać wycinki drzew, które rzeczywiście i bezpośrednio zagrażały bezpieczeństwu linii, a to na podstawie art. 142 K.c. Przepis ten może znaleźć zastosowanie, gdyż wartość potencjalnej szkody grożącej na wypadek awarii linii energetycznej jest znacznie większa niż wartość wyciętych drzew.

Dla określenia wartości drzewostanu powołano biegłego z zakresu dendrologii, leśnictwa, łowiectwa, ochrony środowiska i przyrody (być może przyda Ci się ta informacja, bo to niezbyt popularna specjalizacja).

Sąd rejonowy wskazując na prawo przedsiębiorcy do dokonania samowolnej wycinki uzupełniająco wskazał na przepisy prawa energetycznego oraz zapisy instrukcji ruchu i eksploatacji sieci dystrybucyjnej, której autorem był pozwany. To z pewnością błąd, bo ten dokument nie ma charakteru normatywnego, nie może być podstawą dla ingerencji w prawo własności.

Sąd rejonowy zważył dalej, iż właściciel nieruchomości nie mógł sprzeciwić się wycince, jednak może żądać zapłaty odszkodowania za wycięte drzewa.

Sprawa trafiła z apelacją do sądu okręgowego. Sąd ten podkreślił, iż samowolne wejście na nieruchomość i zniszczenie jej części składowej, jaką są rosnące drzewa, może być uznane za zgodne z prawem tylko w przypadku gdy drzewa bezpośrednio zagrażały tej linii. Warto podkreślić, iż wiek drzew możliwy był do ustalenia na podstawie opinii biegłego, przede wszystkim w oparciu o zachowane pniaki.

Piotr Zamroch

Specjalizuję się w prawnych aspektach budowy, konserwacji i remontów urządzeń przesyłowych każdego rodzaju, na etapach ich prawnej lokalizacji, pozyskiwania praw do nieruchomości w trybie dobrowolnym i przymusowym oraz określania wartości wynagrodzeń i odszkodowań związanych z ograniczeniem prawa własności.

Podobne artykuły

Komentarz do tego wpisu post

  1. krzysztof pisze:

    Jak wyliczyć odszkodowanie za wycięte drzewa.? Czy mozna Pana zdaniem stosować stawki wg naliczanych przez gminę, opartych na Obwieszczeniu ministra środowiska ” w sprawie stawek opłat za usunięcie drzew i kar za zniszczenie zieleni na rok 2012″ .

    Czy Pana zdaniem nie mozna także dochodzić zadośćuczynienia za naruszenie własności np w wypadku gdy przdsiębiorstwo odmawia ustanowienia służebności a właściciel pisemnie zabrania wejścia na posesję ( wycinki, remontu itp) do czasu prawnego uregulowania posadowionych na jego gruncie budowli en.
    kk

    • Piotr Zamroch pisze:

      Panie Krzysztofie,
      jeżeli chodzi o odszkodowanie, odpowiedziałem powyżej. Przyznam, że nie bardzo rozumiem drugiej części pytania. Jeżeli ZE korzysta z nieruchomości bezumownie, może żądać prawa wejścia na nieruchomość i znoszenia wycinki drzew czy też gałęzi bezpośrednio zagrażających liniom energetycznym, zobowiązany jest jedynie do zapłaty odszkodowania za zniszczony drzewostan. Trzeba pamiętać jednak, że w przypadku gdy na wycięcie drzew wymagane jest zezwolenie, przedsiębiorca musi je uzyskać (może wystąpić z takim wnioskiem na podstawie art. 83 ustawy o ochronie przyrody). Wycinka zmierzająca do zapewnienia bezpieczeństwa linii nie wiąże się z koniecznością uiszczenia opłat administracyjnych, zwracam tylko uwagę, że w przypadku uzyskania zezwolenia, o odszkodowaniu w razie braku zgody między właścicielem a przedsiębiorcą, będzie orzekał organ administracji, a nie sąd.

      • maria pisze:

        Z treści art. 361 § 2 kc oraz art. 363 § 1 kc wynika, że naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono., a naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej.
        Systematyczne wycinanie(przycinanie) drzew pod liniami energetycznymi powoduje, że drzewa (zwłaszcza leśne o znaczeniu gospodarczym) nigdy nie osiągną wieku rębności. Mamy tu zatem do czynienia nie tylko z utratą tego co zostało dzisiaj zniszczone, ale z utratą pożytków przyszłych ze sprzedaży drewna w wieku rębności. Im młodsze drzewo się wycina tym większa strata.

  2. Panie Krzysztofie, pozwolę sobie odpowiedzieć na pytanie o stawki za usunięcie drzew i krzewów oraz stawek kar za zniszczenie zieleni – moim zdaniem nie mogą one być podstawą dla wyliczenia wysokości roszczeń. Konstrukcja zezwolenia na usunięcie drzew lub krzewów ma na celu ochronę zadrzewień. Wprowadzenie opłat za usunięcie drzew lub krzewów jest środkiem ochrony terenów zieleni i zadrzewień, a nie interesów ekonomicznych danego podmiotu. Dlatego stawki opłat i kar są niezależne od aktualnej ceny drewna – podlegają za to corocznej waloryzacji.

    Ponadto, proszę zwrócić uwagę, że wysokość opłaty jest zależna od obwodu drzewa na wysokości 130 cm oraz rodzaju i gatunku drzewa, a nie od ilości pozyskanego drewna. Stosowanie tych stawek do wyliczenia odszkodowania byłoby zatem trudne, o ile w ogóle możliwe.

    • Katarzyna pisze:

      A dlaczego uważa Pan, że w takim przypadku jak opisany podstawą do wyceny szkody powinna być wartość pozyskanego drewna?? Co prawda nie napisał Pan tego wprost, ale między wierszami już tak… Moim zdaniem wycena powinna dotyczyć nie drewna lecz DRZEWA – dokładnie takiego jakie zostało zniszczone, z uwzględnieniem jego gatunku a być może także odmiany (co bardzo zwiększyłoby wysokość odszkodowania – odmiany są najczęściej szczepione, takie drzewa są znacznie droższe). Co do sposobu wyceny takiego odszkodowania, to są biegli o takiej specjalizacji – zazwyczaj dendrolodzy lub szkółkarze.
      Zgadzam się natomiast, że stawki opłat karnych nie mogą mieć w takim przypadku zastosowania, chociaż z drugiej strony – nic nie stoi na przeszkodzie by zgłosić taką nielegalną wycinkę do gminy. Wtedy ZE oprócz odszkodowania dla właściciela zapłaci jeszcze karną opłatę dla gminy;)

      • Witold pisze:

        Zgadzam się z Panią, tylko to co Pani napisała odnosi się do nielegalnych szkód spowodowanych na podstawie kodeksu cywilnego !

        Natomiast jeśli chodzi o legalną wycinkę to ma zastosowanie ugn art. 135 ust. 5:
        Art. 135. Określenie wartości odtworzeniowej
        ust. 5. Przy określaniu wartości drzewostanu leśnego albo zadrzewień, jeżeli w drzewostanie znajdują się materiały użytkowe, szacuje się wartość drewna znajdującego się w tym drzewostanie. Jeżeli w drzewostanie nie występuje materiał użytkowy lub wartość drewna, które może być pozyskane, jest niższa od kosztów zalesienia i pielęgnacji drzewostanu, szacuje się koszty zalesienia oraz koszty pielęgnacji drzewostanu do dnia wywłaszczenia.

        Czyli jeśli wartość wyciętych drzew jest mniejsza niż wartość sadzonek to stosuje się metodę z obliczeniem wartości surowca drzewnego !

        Jeśli wartość wyciętych drzew jest wyższa niż wartość sadzonek to stosuje się metodę odtworzeniową !

        uyjh777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777777

  3. Pani Katarzyno, nie uważam, że podstawą do wyceny szkody powinna być wartość rynkowa pozyskanego drewna – źle odczytała Pani mój komentarz. Nie chciałbym szeroko wypowiadać się co do tego, jak należałoby prawidłowo wycenić szkodę, ale proszę zwrócić uwagę, że uprawnienie do wycięcia drzewa nie oznacza, że wycinający nabywa prawo własności ściętego pnia. Pozyskane drewno jest pożytkiem z rzeczy i co do zasady przypada jej właścicielowi, a nie wycinającemu – i jego wartość należy uwzględnić przy szacowaniu szkody.

    • sylwia pisze:

      Dzień dobry Panie Mecenasie, mam uprzejma prośbę o pomoc i poradę. Ok 10 metrów od naszego domu znajduje się słup wysokiego napięcia. Około dwa lata temu podczas naszej nieobecności, bez powiadamiania nas, w trakcie okresowego czyszczenia pasa pod linią wysokiego napięcia, dokonano obcięcia gałęzi drzewa od strony linii. Nadmieniam, ze jest to ok 20 metrowa daglezja i obcięcie gałęzi z jednej strony spowodowało, ze drzewo pod wypływem ciężaru pozostawionych gałęzi, zaczęło przechylać się w stronę domu, stanowiąc w tej chwili dla nas zagrożenie.
      Rozumiem, ze ze względów bezpieczeństwa, w pobliżu linii nie mogą znajdować się żadne drzewa, ale w tej sytuacji konieczne jest jego całkowite wycięcie, czemu nie będziemy się sprzeciwiać, a nie przycinanie gałęzi. Ponownie proszę o poradę, gdzie w tej sprawie mogłabym się zwrócić. Dziękuję, pozdrawiam

  4. Katarzyna pisze:

    A to przepraszam, że podejrzewałam Pana o takie niecne zakusy:)
    Mam pewne niemiłe doświadczenia w tym temacie i wiem, ze firmy przesyłowe próbują zaniżać wielkość szkód w roślinach różnymi metodami, także poprzez sprowadzenie wartości drzewa do wartości drewna.

    • Piotr Zamroch pisze:

      Dyskusja zdążyła się rozwinąć bez mojego udziału, więc co do zasady pozostaje mi się z Wami zgodzić, że odszkodowanie nie może być ustalane w oparciu o stawki za wycięcie drzew, czy tym bardziej w oparciu o wysokość kar za wycięcie drzew bez zezwolenia. Również wartość drewna nie jest właściwym kryterium, bo jest to z pewnością znacznie niższa niż wartość drzewa, po drugie – jak słusznie zauważył Pan Iwo – przedsiębiorca nie ma prawa zabrać owego drewna po wycince.
      Ustawodawca nakazuje określać wysokość odszkodowania jak za wywłaszczenie, zatem ma to być słuszne odszkodowanie, które rekompensuje w sposób rzeczywisty uszczerbek majątkowy. Sąd Okręgowy w Lublinie przyjął wartość nasadzeń i pielęgnacji opierając się na opinii biegłego, być może jest też inny sposób, wszak w obrocie na rynku można kupić nie tylko sadzonki, ale już małe drzewka, zatem biegli są w stanie stwierdzić, ile rzeczywiście jest warte drzewo o określonym gatunku i wieku.

  5. Anka pisze:

    Witam,
    Gratulacje Panie Piotrze! Wspaniały Blog.
    Dla poszerzenia wiadomości na temat wycinki drzew, proszę o zapoznanie się:
    II SA/Bk 706/11 – Wyrok WSA w Białymstoku.
    Pozdrawiam Wszystkich

    • Piotr Zamroch pisze:

      Pani Aniu,
      dziękuję za miłe słowa, jak też za wyrok. O wycince planuję napisać jeszcze jeden wpis, więc na pewno wykorzystam przesłanym wyrok.

  6. Klaudia pisze:

    Witam,

    Od dłuższego czasu śledzę wpisy na Pana blogu i chciałam dopytać o kwestię wycinki w związku z nowo powstającymi inwestycjami liniowymi. Czy możliwe jest pozyskanie przez inwestora zgody na wycinkę, jeśli właściciel nieruchomości nie wyraża zgody na przeprowadzenie inwestycji przez jego nieruchomość? Czy następuje to jedynie na podstawie decyzji starosty wydanej zgodnie z art. 124 ustawy o gospodarce nieruchomościami, czy też należy uwzględnić inne przepisy?

    • Piotr Zamroch pisze:

      Pani Klaudio,
      decyzja z art. 124 UGN stanowi podstawę do zajęcia nieruchomości i trwałego posadowienia urządzeń przesyłowych, w tym zawiera się prawo do wycinki drzew. Oczywiście decyzja z art. 124 nie zawiera w sobie zezwolenia na wycinkę drzew wymaganego mocą przepisów ustawy o ochronie przyrody – jeżeli drzewa z uwagi na swój wiek wymagają zezwolenia, wówczas przedsiębiorca musi oddzielnie uzyskać to zezwolenie, legitymując się uprzednio wydaną decyzją z art. 124 UGN.

      • Mirosław Moskwa pisze:

        Witam Panie Piotrze
        Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że prawie wszystkie ustawy w Polsce nie powinny obowiązywać, gdyż nie posiadają orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, że nie naruszają Konstytucji, a taki wymóg wynika z art 188 pkt 3 Konstytucji i art 2 ust 2 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym w związku z art 8, 37 i 126 Konstytucji.
        Przecież z art 37 Konstytucji jasno wynika, że: „Kto znajduje się pod władzą Rzeczpospolitej Polskiej, korzysta z wolności i praw zapewnionych w KONSTYTUCJI”, a nie w ustawach. Skoro jednak Konstytucja w nie których artykułach odwołuje się do ustaw, to znaczy, że mogą one być tworzone, ale w żaden sposób nie mogą one naruszać ustawy zasadniczej. Jak wiadomo jedynym organem konstytucyjnym uprawnionym do orzekania w sprawach zgodności ustaw z Konstytucją jest Trybunał Konstytucyjny, a nie Prezydent RP, który podpisując ustawy bez uprzedniego wysłania ich do TK, poniekąd popełnia przestępstwo działając na szkodę Narodu, który jest zmuszany do przestrzegania ustaw, które ewidentnie i w bardzo jaskrawy sposób w wielu przypadkach naruszają Konstytucję, choćby w kwestii naruszania własności prywatnej na rzecz wybranych firm lub instytucji.
        Ponadto powołuje się Pan na ustawę o gospodarce nieruchomościami, która weszła w życie w 1964 r, czyli zanim została zatwierdzona obecna Konstytucja i dotyczy tylko gruntów będących własnością Skarbu Państwa a nie osób prywatnych, co wynika z pierwszego artykułu tej ustawy.
        Tak więc z powyższego jasno wynika, że obecnie znajdujemy się faktycznie w państwie bezprawia, gdyż nasze konstytucyjne prawa są rażąco i na ogromną skalę naruszane nie tylko przez urzędników publicznych ale i funkcjonariuszy w tym sędziów i prokuratorów, którzy zgodnie z Konstytucją nie mają prawa umorzyć żadnej sprawy powołując się notorycznie na standardową regułkę, że nie dopatrzono się czynu niedozwolonego, gdyż od tego jest tylko Sąd.

  7. Lucyna pisze:

    Panie Piotrze,

    cieszy mnie bardzo istnienie tego bloga – miło, że znajduje Pan czas na odpisywanie.
    Mam podobny problem z ZE od roku sprawa jest w sądzie na wniosek Energa SA, o ustanowienie służebności przesyłu. Ponieważ nie zgadzałam się z wysokością kwoty za ust służebności sąd przychylił się do mojego wniosku o powołanie biegłego, a ten wycenił o 100 % więcej niż uczynił to rzeczoznawca ZE .
    18.02 mam kolejną rozprawę, i nie sama wysokość odszkodowania jest ważna ale to , że za wszelką ceną chciałabym uratować drzewa rosnące pod linią 110 KW. Jest to obszar Natura 2000, pozatym drzewa tworzą naturalny ekran przeciw hałasowi dobiegającemu z drogi głównej, a ja prowadzę gospodarstwo agroturystyczne . Oczywiście Gmina musi wyrazić zgodę na wycinkę , ale wiadomo jak to się odbywa – a ja chciałabym zapobiec całkowitej wycince umożliwiając tylko przycinanie wierzchołków drzew ? Czy ma Pan jakieś doświadczenia w tym temacie?

    • Piotr Zamroch pisze:

      Pani Lucyno,
      w mojej ocenie najlepszym rozwiązaniem jest precyzyjne określenie treści służebności – która ma umożliwić prawidłową eksploatację urządzeń, ale też obciążyć Pani nieruchomość z możliwie najmniejszym stopniu. Nie ma żadnych przeszkód, żeby ustanowiona służebność wprost mówiła o możliwości wyłącznie przycinania gałęzi do wysokości ….. (tu trzeba uzgodnić z ZE bezpieczną dla linii wysokość drzew) bez prawa do usunięcia samych drzew (wycinki do pniaka). Służebność przesyłu jest pojemną instytucją, do tego jej treść nie musi być sztampowa.

  8. Joanna pisze:

    Mam słupa j i linię 15 kVna środku działki budowlanej. W sądzie Rejonowymw Kielcach w 2007 roku wygrałam sprawę z ZEORK o eksmisję i odszkodowanie, lecz odwołali sie do II instancji i przegrałam bez prawa do kasacji Przed świętami Bożego Narodzenia weszli na ogrodzoną działkę przez płot i powycinali mi 20 letnie sosny które były całą moją radością i stanowiły o urodzie tego miejsca. O zamiarze wycinki oraz że drzewa zagrażają linii nie wiedziałam.
    Na moje pismo do ZE dpowiedzieli , że robotę zlecili firmie ( podana nazwa sklepu spożywczego we wsi sąsiedniej) która jest odpowiedzialna . Złożyłam skargę do Prokuratury która postanowiła odmowę wszczęcia dochodzenia o przestępstwo z art 288 &1kk wobec braku znamion czynu zabronionego. Bardzo proszę o radę , co ja jeszcze mogę zrobić!

    • Piotr Zamroch pisze:

      Pani Joanno,
      może Pani przede wszystkim prawo zawiadomić o nielegalnym usunięciu drzew (właściwego wójta, burmistrza albo prezydenta miasta), za co zostanie nałożona kara administracyjna na podstawie przepisu art. 88 ustawy o ochronie przyrody, Druga sprawa to prawo domagania się przez Panią zapłaty odszkodowania za wycięte drzewa, tego roszczenia można dochodzić przed sądem powszechnym. O tym, czy odpowiedzialny jest ZE, czy też zleceniobiorca nie można przesądzić ostatecznie już teraz – ważne są okoliczności treści zlecenia i rozkładu obowiązków między stronami tego zlecenia, złożonych zapewnień itp. Sugerowałbym rozpocząć od zawiadomienia o nielegalnej wycince, dane stąd pozyskane pozwolą Pani na określenie podmiotu odpowiedzialnego za szkodę.

      • Joanna pisze:

        Panie Piotrze!. Za pana radą wysłałam 10 marca zawiadomienie do burmistrza o nielegalnej wycince drzew na działce oraz pismo do PGE wzywające do negocjacji w sprawie ustalenia warunków korzystania z nieruchomości. Do chwili obecnej nie ma odpowiedzi z żadnej z tych instytucji.Jenocześnie złożyłam zażalenie na postanowienie o umorzeniu w Prokuraturze i sprawa została skierowana do Sądu Rejonowego wydz.karny gdzie 25 kwietnia odbedzie się rozprawa.Nie wiem co robić wobec braku reakcji organu administracji oraz PGE

        • Piotr Zamroch pisze:

          Pani Joanno,
          zawsze może Pani skorzystać z drogi powództwa cywilnego o odszkodowanie, a co do braku reakcji organu – może Pani skorzystać z zażalenia, o którym mowa w art. 37 K.p.a.

        • Joanna pisze:

          Szanowny Panie Piotrze W wyniku mojego zażalenia na postanowienie prokuratury o odmowie wszczęcia dochodzenia Sąd Rej. wydał prawomocne postanowienie oddalające zażalenie z następującym uzasadnieniem:cyt ” Zgodnie z zawartą umową z PGE J. Maty….( nazwisko właściciela firmy podwykonawczej)zobowiązał sie do uzyskania pisemnej zgody na wycinke od właściciela nieruchomości, pisemnego zezwolenia na wycinke drzew od właściwych organów administracyjnych oraz powiadomienia właściciela nieruchomości o terminie prowadzonych prac. W sprawie nie zostało ustalone , czy J.Maty…..uzyskał zezwolenie od właściwego wójta na usunięcie drzew.Natomiast zgodnie z treścią art 83 ust 1 pkt 2 Ustawy o ochronie przyrody właściciele urządzeń przesyłowych mogą obecnie samodzielnie , bez potrzeby uzyskania zgody właściciela nieruchomości występować o zezwolenie na usunięcie drzew i krzewów jeśli zagrażają funkcjonowaniu urządzeń przesyłowych . Skoro PGE Dystrybucja zawarła umowę z J.Maty………na wykonanie prac dotyczących wycinki oznacza to, że traktowała się co najmniej jako posiadacz słuzebności przesyłu, nawet jeśli nie doszło do ustalenia tej służebności (!!!!!!!!!!!!!!!!?)Jako posiadacz zalezny przedsiębiorca był więc uprawniony do wystąpienia z wnioskiem o wydanie zezwolenia na usunięcie drzew z gruntów pod liniami przesyłowymi .”Czyli nikt nie zawinił, pomimo, że nie dopełniono żadnych wymogów ! Dla mnie to oznacza, że jako właściciel NIE MAM ŻADNEGO PRAWA a PGE z kolei JEST PONAD PRAWEM .
          PGE na moje wezwanie do negocjacjiw sprawie ustalenia przez nich warunków korzystania z mojej nieruchomości odpisało m.in cyt „Nabyli Państwo nieruchomość z widocznymi i trwale zabudowanymi urządzeniami elektroenergetycznymi stanowiacymi odrębny od gruntu przedmiot własności akceptując istniejący na nieruchomości stan i wobec tego nie znajdujemy uzasadnienia do spełnienia państwa roszczeń.” Ponadto PGE powołuje się na zasady współżycia społęcznego – zgodnie z art 140 kc mogę korzystać ze swojego prawa własności ale cyt ” … w granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego ” SZCZYT HIPOKRYZJI I BESZCZELNOŚCI .51 % nieruchomości jest wyłączona z funkcji, działka jest budowlana tylko z nazwy, 20 lat płace podatki za nieruchomość z której korzystyka głównie energetyka , PGE nawet nie chce rozmawiać o przebudowie, bo wsparcie daje im sąd .Lepiej niechby sobie wzięli na własność bo przynajmniej podatki bymusieli sobie zapłacić.
          Zastanawiam się nad sensem jakichkolwiek działań w kierunku ustalania służebności

          • Mirosław Moskwa pisze:

            Witam Pani Joanno
            Jestem również z województwa świętokrzyskiego i mam podobny problem, być może z tym samym zleceniobiorcą co w Pani przypadku. Dlatego bardzo bym prosił o kontakt drogą e-mail na adres: miroslaw.moskwa@interia.eu.
            być może wspólnie zaczniemy walczyć o swoje prawa zagwarantowane nie w ustawach, które nie posiadają orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, że nie naruszają one Konstytucji, ale na podstawie art 21 ust 1 i 64 Konstytucji.

  9. staszek pisze:

    Jestem w podobnej sytuacji jak wielu właścicieli działek przez które biegnie napowietrzna linia energetyczna.Na jesieni 2012 roku podczas mojej nieobecności w domu panowie z firmy którzy zajmują się wycinką drzew pod liniami energetycznymi wycieli na mojej działce 15 sosen ,dwie brzozy w wieki ok 10 lat i trzy wierzby tak gdzieś 25-cio letnie.
    Drzewo zniknęło ,podobno sąsiadka przy nim się ogrzewała tej zimy .:).
    Fakt ten zgłosiłem na policję ,ale umorzono śledztwo,następnie poszedłem do ochrony środowiska ,tam też nie wiedza co z tym zrobić.pisałem do TAURON SA,tam wypięli się na mnie ,podali namiar na firm odpowiedzialną za wycinkę i umyli ręce.
    Napisałem więc do firmy która dokonała wycinki bez wszelkich pozwoleń,z żądaniami odszkodowania za szkody wyrządzone na mojej działce,ale po kilku pismach stwierdzili że nie zrobili nic wbrew prawu i mogę sobie kierować sprawę do sądu.
    Sam nie wiem co z tym dalej zrobić ,policja umorzyła,urząd ochrony środowiska rozkłada ręce,a oni się śmieją ze mnie pozostawiając na działce stertę gałęzi.Mogli podciąć ,te drzewka miały około 3 m wysokości,a nie wyciąć w pień.

    • Piotr Zamroch pisze:

      Panie Staszku,
      trudno tu doradzić coś innego niż Pana poprzednikom powyżej – właściwym trybem jest zgłoszenie nielegalnej wycinki, za co powinny zostać nałożone opłaty – art. 83 i następne ustawy o ochronie przyrody. Co do sądu, rzeczywiście może Pan wytoczyć powództwo, jednak dużym problemem jest wartość wyciętych drzew, musi w tym zakresie wypowiedzieć się biegły z zakresu dendrologii. Ma Pan rację, że bardzo często wystarczająca jest przycinka i wszystkie normy zostają zachowane, niestety często wybierana jest łatwiejsza droga „golenia” drzew do pniaka.

  10. monika pisze:

    Na mojej działce wycieli drzewo pod liniami twierdząc że będzie przebudowa lini jak się okozało gmina sięnie zgodziła i odpieli linę .Zostzwili po sobie bałagan ponieważ najpierw powinni uzgodnić z gminą a nie niszczyć tyle młodego drzewa. dodam że ta działka już dawno jest przeprowadzona na las .czy mogę domagać się odszkodowania .

    • Piotr Zamroch pisze:

      Pani Moniko,
      może Pani domagać się odszkodowania, proszę przeczytać wyrok SO w Lublinie w sprawie II Ca 652/11.

  11. Barbara pisze:

    Przez moją działkę biegnie linia energetyczna pod,którą rosną drzewa.Zakład energetyczny zamierza je wyciąć . Prosze mi doradzić gdzie moge znaleść informacje umożliwiające dokonania wyceny drzew.

    • Piotr Zamroch pisze:

      Pani Barbaro,
      to trudny temat, dyskutowaliśmy o wycenie drzew w blogu i w zasadzie nikt nie wymyślił nic lepszego niż rzeczoznawca z dziedziny dendrologii. W wyroku, który podałem we wpisie o wycince drzew jest mowa ogólnie o sposobie wyceny, ale to też nie da Pani konkretnych wskazań.

      • Barbara pisze:

        Panie Piotrze,
        Bardzo serdecznie dziękuje, wiem że to trudny temat.
        Od jakiegoś czasu nurtuje mnie to pytanie bo nikt nie wie jak ta wycena miala by wyglądać, co wziąść pod uwagę.
        Leśnik wylczał na podstawie nasadzeń młodych drzewek i pielęgnacji, biorąc pod uwagę cenę maleńkich sadzonek.

        • Katarzyna pisze:

          Można sprawdzić ile drzewo tego gatunku i w tym wieku kosztuje w szkółkach roślin ozdobnych. Moim zdaniem to właśnie powinno być podstawą wyceny, bo odszkodowanie powinno umożliwiać odtworzenie posiadanego majątku, w tym przypadku drzewa.

          • Barbara pisze:

            Dziękuje za podpowedź.
            Rozmawiałam z leśnikiem, który próbował wycenić drzewa na podstawie areału gruntu znajdującego się pod liniami, biorąc pod uwagę koszt nasadzenia dwuletnich sadzonek.
            Z czego wychodzi niewielka kwota.
            Rozmawiał ze mną predstawiciel lini energetycznych proponując mi symboliczną złotówkę za drzewo. Przy okazji delikatnie sugerując, że jeżeli będę się upierać to mają po swojej stronie takie prawo, które umożliwia im wycinkę nawet bez żadnej rekompensaty.

      • Anna pisze:

        Jest metoda obliczenia wartości odtworzeniowej utraconego drzewostanu adaptowana na warunki polskie dla celów odszkodowawczych biorąca pod uwagę gatunek drzewa, miejsce gdzie rośnie, jego zdrowotność, siłę wzrostu, wartość gatunkową . Pozdrawiam .

  12. Bartosz pisze:

    Witam
    Zamierzam wystąpić o wynagrodzenie z tytułu sluzebnosci przesyłu, ale chodzi o grunt leśny. Na nieruchomosci ktorej jestem wlascicielem stoi slup lini sredniego napiecia, rzeczoznawca obliczyl ze linia ta zajmuje obszar 375m (dlugosc x szerokosc pasa 4m). Wartosc za m kwaratowy tej działki zostala wyznaczona na 30zl. Stwierdzono rowniez ze w tym przypadku nie bedzie uwzględniony obszar drogi dojazdowej do pasa energetycznego gdyz w lesie mozna dojechac w dowolony sposob. Wyliczono wstępnie, ze kwota za bezumowne korzystanie za 10lat wstecz o jaka moge sie ubiegac to kwota rzędu 3tyś złotych. Przyznam ze wydaje mi sie to stosunkowo malo. W jaki sposob dokonuje sie tych obliczeń?

    • Piotr Zamroch pisze:

      Panie Bartoszu,
      trudno mi wypowiadać się na temat szacowania wartości, bo to zależy od kilku czynników na danej nieruchomości. Kluczowymi kwestiami są:
      – wielkość obszaru, na jakim prawo własności doznaje ograniczenia z wyodrębnieniem powierzchni zajętej przez słup,
      – cena metra kwadratowego nieruchomości, ustalona dla stanu bez urządzeń,
      – współczynnik obniżenia wartości nieruchomości (współczynnik S), którego nie uwzględnia się dla nieruchomości nabytych z urządzeniami,
      – współczynnik współkorzystania z nieruchomości, który dla lasu będzie wysoki, nierzadko przyjmuje się przedział od 0,7-0,9. (podobnie wysoki może być współczynnik obniżenia wartości liczony dla zajętej strefy).
      Patrząc na sprawę rozsądnie, wynagrodzenie za bezumowne korzystanie i wynagrodzenie za ustanowienie służebności sumarycznie nie powinny przekraczać wartości zajętej części nieruchomości, zatem 3.000 zł za 10 lat wstecz to wcale nie musi być mało – ostatecznie jednak trudno mi powiedzieć, bo to wymagałoby pogłębionej analizy Pańskiego przypadku. Może wielkości, które podałem wykorzysta Pan w dyskusji z przedsiębiorcą, z tym jednak zastrzeżeniem, że biegli różnie to liczą, a standard KSWS 4, który nie został uzgodniony, a jest stosowany z pewnością wymaga jeszcze dopracowania, czy mówiąc wprost istotnych zmian.

  13. Mariusz pisze:

    Witam.
    Czytając te wszystkie zapytania o odszkodowania typu: „ile dostane?” to aż włos na głowie mi się jeży i gdybym pracował w energetyce to każdemu petentowi zdjąłbym te
    „diabelskie” linki, które tak każdemu przeszkadzają i oby resztę życia przy świecach byłoby wam siedzieć.
    A co gdyby firmy energetyczne przestały wycinać drzewa pod liniami energetycznymi, które są często specjalnie sadzone dla wyłudzenia odszkodowania? Kto wtedy i komu powinien płacić odszkodowanie jeśli mój sąsiad nie zgodziłby się na wycięcie drzew pod linią energetyczną a u mnie dochodziło by do częstych awarii w dostawie prądu. Druga sprawa to taka, że linia energetyczna o napięciu od 15 kV wzwyż przy zetknięciu z gałęzią w suchy dzień może spowodować pożar, a w mokry dzień – porazić osobę przebywającą pod nią. Tego stara się uniknąć „energetyka”. Są ludziki, którzy na wszystkim chcą zarobić udając miłośników przyrody i po amerykańsku wyłudzać modne dziś odszkodowania. Na mojej działce przebiega linia 15 kV i do głowy bi mi nie przyszło, żeby brać odszkodowanie za to, że mam prąd. Prąd musi gdzieś płynąć a wypłacając każdemu odszkodowanie nie narzekajmy na stale rosnące ceny energii.

    • Grzegorz pisze:

      Żałosna sponsorowana wypowiedz! A dlaczego mamy finansować te molochy energetyczne, które za przesył, obsługę i wiele innych sloganów biorą od nas kase przy rachunkach. Dlaczego nie mogą sobie wykupić działki na której prowadzą kable, albo niech przebudują to tak żeby nie blokowały linie budowy domu czy hodowli drzew, lub niech dzielą się tym co normalnie w świecie właścicielom nieruchomości się należy jak psu buda!!!

    • Karol pisze:

      Panie Mariuszu!
      Widać, że czyta Pan wypowiedzi bez zrozumienia. Tutaj chodzi wyłącznie o przestrzeganie stanowionego prawa. Spółki energetyczne mają prawo korzystać z nieruchomości gruntowych na których posadowione są urządzenia, z poszanowaniem ich praw Konstytucyjnych, ale niech w pierwszej kolejności uregulują stan prawny tych urządzeń z właścicielami gruntu. To takie proste.Problemy wynikają więc z indolencji i wygody spółek energetycznych (sprywatyzowanych), które olewają te sprawy korzystając z przewagi prawnej.Obywatel zaś zostaje sam z tym problemem, ponieważ wiadomo jak działają nasze sądy.
      A to, że muszą sięgnąć do kasy jest sprawą oczywistą. My co miesiąc wraz z rachunkiem płacimy za usługę przesyłu. Pieniądze więc są, tylko nie ma dobrej woli.

  14. Katarzyna pisze:

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby ta linia 15 kV na Pana działce była poprowadzona ukosem uniemożliwiając wszelką zabudowę działki budowlanej tak jak to jest u mnie, to zapewniam, że szybciutko zmieniłby Pan zdanie na temat „wyłudzania odszkodowań”. Znam to zresztą z autopsji… Mam znajomych którzy wygadywali takie same mądrości co Pan – zwłaszcza lubili te o siedzeniu przy świeczce i wzroście cen energii. Tak było aż do momentu gdy okazało się, ze w działce którą kiedyś kupili z myślą o budowie domu czai się niespodzianka w postaci rury z gazem. Gdy okazało się, ze o budowie mogą zapomnieć a działka w którą wpakowali wszystkie swoje oszczędności jest praktycznie nic nie warta, to nastąpiło cudowne otrzeźwienie. Bo nic tak dobrze nie robi na rozum jak utrata ciężko zarobionych 100 tysięcy…
    Nie jestem złośliwa więc nie dodam „i Panu też tego życzę”, sugerowałabym jednak nieco umiaru w wygłaszaniu krzywdzących opinii. Proszę pamiętać, ze los bywa przewrotny…