Linie do przesyłu energii elektrycznej o napięciu 400kV są obecnie intensywnie rozbudowywane w całym kraju. Są to inwestycje cieszące się znaczącym zainteresowaniem wykonawców i odwrotnie proporcjonalnym zainteresowaniem właścicieli nieruchomości, co można zrozumieć, bo są to urządzenia wpływające na wartość i sposób korzystania z nieruchomości.

Z drugiej strony polski system przesyłu energii elektrycznej (co pokazało choćby poprzednie lato) potrzebuje rozbudowy i modernizacji, celem zapewnienia bezpieczeństwa nas wszystkich, mając na względzie, iż dostęp do energii elektrycznej jest jedną z podstawowych potrzeb gospodarstw domowych i instytucji publicznych.

W pięknym, modelowym przypadku powinno dojść do zważenia dwóch wartości – interesu publicznego i prywatnego, na skutek czego w zamian za zgodę na ograniczenie własności, właściciel powinien otrzymać świadczenie, które zrównoważy doznany uszczerbek. W praktyce czasami tak jest, czasem nie, jak to zwykle bywa przy inwestycjach publicznych.

Przed przystąpieniem do prac, inwestor musi uzyskać niezbędne decyzje administracyjne w ramach procesu budowlanego, a wcześniej pozyskać tytuł prawny do nieruchomości, na których ma być realizowana inwestycja.

I temu właśnie zagadnieniu poświęcę niniejszy wpis – jakie są zasadnicze podstawy prawne dla dysponowania nieruchomością przez inwestora w zakresie budowy linii przesyłowej o napięciu 400kV.

Służebność przesyłu

Zacznę od służebności przesyłu, bo to forma prawna najbliższa mi, jako zwolennikowi poszukiwania kompromisu.

Dla przeprowadzenia inwestycji, ustanowienie służebności przesyłu nie jest absolutnie niezbędne – właściciel może wyrazić zwykłą zgodę na dysponowanie nieruchomością celem budowy i trwałego utrzymywania linii przesyłowej, i w świetle prawa będzie to inwestycja legalna. Prawo nie zakazuje zawierania w tym zakresie także umów obligacyjnych, zbliżonych do najmu albo użyczenia – wyraźnie przesądził to Sąd Najwyższy podnosząc, iż wprowadzenie służebności przesyłu nie ograniczyło swobodnej woli stron w zakresie ułożenia stosunku prawnego wedle swego uznania.

Służebność przesyłu jest jednak tytułem dedykowanym dla tego typu sytuacji, a jednocześnie najpełniej odpowiadającym specyfice przypadku, w którą wpisuje się wieloletnie obciążenie i powinność zapewnienia przedsiębiorcy trwałego tytułu niezależnie od tego, kto będzie właścicielem nieruchomości.

Służebność ustanawiana jest poprzez złożenie przez właściciela nieruchomości (albo użytkownika wieczystego) oświadczenia w formie aktu notarialnego, przy czym powstaje ona niezależnie od tego, czy ujawniono ją w księdze wieczystej.

Za ustanowienie służebności przesyłu właściciel otrzyma jednorazowe (co do zasady) wynagrodzenie, którego wysokość wynegocjował uprzednio z przedstawicielem inwestora. Wynagrodzenie co do zasady wypłacane jest w terminie kilkunastu dniu po wizycie u notariusza.

Jeżeli strony nie dojdą do porozumienia, co najczęściej dotyczy wysokości wzmiankowanego wyżej wynagrodzenia, przedsiębiorca może skorzystać z drogi sądowej i podjąć starania o przymusowe ustanowienie służebności przesyłu przez sąd. Nie jest to rozwiązanie często stosowane, bo jest zbyt długotrwałe – sądowe ustanowienie służebności przesyłu nadaje się do zastosowania dla zaszłości, ale już znacznie mniej dla inwestycji, w ramach której tytuły prawne powinny być pozyskane w okresie nie dłuższym niż 2 lata.

 FullSizeRender_Fotor

Wywłaszczenie na podstawie przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami

Napisałem, że sądowy tryb ustanawiania służebności przesyłu nie jest zbyt często wykorzystywany dla nowo budowanych linii, co zatem innego może zrobić przedsiębiorca, jeżeli nie uzgodni z właścicielem warunków trwałego korzystania z nieruchomości?

Może i to całkiem niemało, a to za sprawą choćby specustawy przesyłowej, którą Prezydent Komorowski podpisał na ostatniej prostej swojej kadencji. Specustawę zostawmy na deser, a obecnie zajmijmy się daniem głównym – czyli ustawą o gospodarce nieruchomościami. Nie jest to danie zbyt wyszukane, takie ziemniaki i kotlet, jakkolwiek jest to środek, który może doprowadzić do zamierzonego celu.

Ustawa o gospodarce nieruchomościami w zakresie wywłaszczenia stanowi kontynuację wcześniej obowiązujących przepisów zawartych w ustawach z 1958 r. i 1985 r. Kluczowy w tym zakresie jest przepis art. 124 ust. 1 i 6, który pozwala na ograniczenie własności mocą decyzji administracyjnej w sposób, który umożliwi budowę linii przesyłowej, a następnie dostęp do niej w celu konserwacji i usuwania awarii.

Ustawa ta zawiera daleki od zintegrowania model ograniczenia własności – przed wystąpieniem o wydanie takiej decyzji inwestor musi bowiem m.in. uzyskać odpowiednie zapisy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego albo decyzję o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego. Dodatkowo wystąpienie z wnioskiem musi być poprzedzone przeprowadzeniem rokowań z właścicielem albo użytkownikiem wieczystym nieruchomości.

Za ograniczenie własności właściciel otrzyma odszkodowanie, którego wysokość określi organ administracji mocą odrębnej decyzji wydanej już po zakończeniu inwestycji, na podstawie opinii przygotowanej przez rzeczoznawcę majątkowego.

To ważna różnica – przy ustanowieniu służebności przesyłu mocą oświadczenia właściciela, wynagrodzenie jest wypłacane niedługo później, w przypadku wywłaszczenia, odszkodowanie jest ustalane dopiero po zakończeniu prac na nieruchomości i po dokonaniu oceny, w jakim zakresie nie przywrócono stanu poprzedniego.

Warto też wspomnieć, iż w przypadku gdy przeprowadzenie inwestycji liniowej uniemożliwia właścicielowi albo użytkownikowi wieczystemu dalsze prawidłowe korzystanie z nieruchomości w sposób dotychczasowy albo w sposób zgodny z jej dotychczasowym przeznaczeniem, może żądać jej wykupu na rzecz Skarbu Państwa.

20130905_083428_1

Wywłaszczenie na podstawie przepisów specustawy przesyłowej

Na koniec, pozostając przy nomenklaturze gastronomicznej, danie specjalne czyli: (spec)ustawa o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych, która weszła w życie 15 września 2015 r.

Specustawa została przygotowana przede wszystkim w celu zintegrowania i przyspieszenia procesu inwestycji w nowe odcinki sieci przesyłowej. Przedsiębiorcy korzystający z tego trybu nie muszą uzyskiwać przed przystąpieniem do wywłaszczenia decyzji lokalizacyjnej ani doprowadzać do uchwalania planu miejscowego, nie muszą też prowadzić rokowań z właścicielami nieruchomości, choć oczywiście mogą to robić.

W zakresie pozyskiwania praw do nieruchomości, na których mają być wybudowane urządzenia, ustawa ta zawiera dwa tryby.

Pierwszy, polegający na pełnym wywłaszczeniu, czyli nabyciu prawa do nieruchomości przez Skarb Państwa, ma zastosowanie do nieruchomości, na których planowana jest budowa stacji elektroenergetycznych.

Drugi tryb, to wywłaszczenie w postaci ograniczenia własności, co znajduje zastosowanie do nieruchomości, na których planowana jest budowa linii przesyłowych – a jednocześnie przedsiębiorca nie uzyskał do nich wcześniej tytułu prawnego w postaci służebności przesyłu albo decyzji wywłaszczeniowej z art. 124 ust. 1 u.g.n.

To ograniczenie własności różni się treścią od przewidzianego w ustawie o gospodarce nieruchomościami, przewidując znacznie szersze uprawnienia dla właściciela linii przesyłowej. Obejmują one prawo do zajęcia nieruchomości w celu budowy odcinka sieci przesyłowej oraz późniejszego wykonywania prac związanych z przebudową, utrzymaniem, eksploatacją, konserwacją, remontami oraz usuwaniem awarii urządzeń.

W obu przypadkach wywłaszczenie następuje za odszkodowaniem, które ustalane jest na podstawie odpowiednio stosowanych przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami. Co ważne zatem – ustalenie odszkodowania następuje odrębną decyzją po zakończeniu prac i weryfikacji, w jakim zakresie nie przywrócono nieruchomości do stanu poprzedniego.

Pomiędzy opisanymi trybami istnieje różnica również w procesie ustalania odszkodowania. Przy pełnym wywłaszczeniu na potrzeby stacji elektroenergetycznej w pierwszej kolejności prowadzone są rokowania w przedmiocie wysokości tego świadczenia, dopiero w razie ich niepowodzenia wydawana jest decyzja. Przy ograniczeniu własności na potrzeby linii przesyłowej, nie ma obowiązku prowadzenia rokowań.

Z czego korzystają przedsiębiorcy?

W praktyce wykonawcy linii w pierwszej kolejności podejmują starania o ustanowienie na nieruchomości służebności przesyłu, w związku z czym z każdym z właścicieli nieruchomości są prowadzone negocjacje. Jeżeli strony dojdą do porozumienia, zawierana jest umowa w formie pisemnej, w której właściciel wyraża zgodę na inwestycję, uzgadnia warunki korzystania przez przedsiębiorcę z nieruchomości w przyszłości i zobowiązuje się do ustanowienia służebności przesyłu.

Jeżeli nie jest możliwe osiągniecie porozumienia, wykonawca (działający w imieniu inwestora) podejmuje działania w formie przymusowej, składając wniosek o wywłaszczenie w omówionych wyżej trybach.

Blog internetowy to przede wszystkim wirtualne miejsce dla publikacji własnych poglądów. Z czasem jednak, kiedy zawartość merytoryczna staje się coraz bogatsza, potrafi przekształcić się w miejsce skupiające wokół siebie specjalistów oraz osoby zainteresowane daną problematyką.

Taki proces przechodzi również mój blog i myślę, że to dobry moment, żeby co pewien czas oddać głos ważnym, w mojej ocenie, postaciom ze świata urządzeń przesyłowych.

Jak się słusznie domyślacie ten wstęp poczyniłem nie bez powodu. Z okazji zbliżającego się Salonu Mediatora organizowanego przez Sąd Okręgowy w Gdańsku, dziś gościnnie z tematem mediacji jako szansy dla sporów przesyłowych, zmierzy się Pani mecenas Izabela Liberaktóra od wielu lat bardzo rzetelnie zajmuje się tą problematyką jako pełnomocnik procesowy, będąc jednocześnie mediatorem.

Wspólnie z Panią Mecenas, 11 maja 2016 r. zaprezentujemy prelekcje podczas Salonu Mediatora, którego mam zaszczyt być współorganizatorem. Salon dotyczył będzie mediacji jako szansy dla wypracowania kompromisu przez strony sporów przesyłowych, szczególnie dotyczących urządzeń planowanych do budowy albo przeznaczonych do remontu.

Poniżej znajdziecie wpis przygotowany przez Mecenas Liberę, za co jej serdecznie dziękuję i oddaję się wspólnie z Wami lekturze:

SESJA_FIRMOWA_2015-9_Fotor

„I co Pani daje ta medytacja?”

To tylko jedno w wielu pytań, jakie słyszę, gdy przedstawiam się jako mediator. Inne odnoszą się do mediów – otrzymuję np. gratulacje z powodu założenia „domu mediowego”. Pytania te świadczą o tym, jak mało znana jeszcze i jak niedoceniana jest mediacja i rola mediatora w postępowaniu sądowym.

Tymczasem instytucja mediacji, wprowadzona kilka lat temu do procesu cywilnego, stanowić może bardzo użyteczne narzędzie w uzyskaniu satysfakcjonującego obie strony procesu rozstrzygnięcia. Dzięki mediacji możliwe jest m.in. rozwiązywanie konfliktów pomiędzy przedsiębiorstwami przesyłowymi a właścicielami nieruchomości, na których posadowione mają być urządzenia przesyłowe.

Ostatnia nowelizacja Kodeksu Postępowania Cywilnego, obowiązująca od 1 stycznia 2016 wprowadziła wiele przepisów mających na celu zachęcenie zarówno sądów do kierowania spraw do mediacji, jak i samych stron do korzystania z niej.

Czym więc w końcu jest ta mediacja?

Otóż mediacja jest procesem, w którym neutralna osoba trzecia – mediator – pomaga stronom osiągnąć satysfakcjonujące rozwiązanie konfliktu. Bardzo istotne jest przy tym to, że to strony, a więc np. właściciele gruntów i przedsiębiorstwa przesyłowe decydują o tym, jaka będzie treść zawartej ugody. Mediator nie jest sędzią, nie jest też arbitrem, nie rozstrzyga sporu i nie osądza żadnej ze stron. Proces mediacji jest wysoce odformalizowany – strony komunikują się ze sobą telefonicznie, za pomocą poczty email i na bezpośrednich spotkaniach, które odbywają się poza sądem, najczęściej w siedzibie mediatora. Mediacja może też zostać wszczęta jeszcze przed wniesieniem sprawy do sądu (tzw. mediacja pozasądowa).

Ugoda zawarta przed mediatorem i zatwierdzona przez sąd ma mocy ugody sądowej, której sąd z urzędu nadaje klauzulę wykonalności, tak więc nie różni się ostatecznie w swej mocy od wyroku sądowego. Nieco inaczej przedstawia się kwestia ugód, jeśli chodzi o ustanowienie służebności lub dokonanie innych czynności wymagających dla swej ważności formy aktu notarialnego. W takim wypadku ugoda zawarta przed mediatorem musi zostać dodatkowo potwierdzona w formie ugody sądowej. Ta dodatkowa formalność nie wpływa jednak na cały przebieg mediacji, a ostateczny rezultat w postaci uzyskania tytułu wykonawczego jest taki sam. Bardzo istotnym czynnikiem jest też szybkość mediacji. Dzięki niej postępowanie sądowe może trwać dwa, trzy miesiące zamiast trzech, czterech lat.

Powyższe cechy mediacji mogą być bardzo istotne dla przedsiębiorców przesyłowych planujących nowe inwestycje, gdzie czas pełni bardzo ważną rolę. Uzyskanie prawa do dysponowania nieruchomością na cele budowlane jest jednym z warunków niezbędnych do uzyskania pozwolenia na budowę. Bez zgody właściciela nie jest możliwe prowadzenie inwestycji. Przedsiębiorca przesyłowy, który napotka opór ze strony dysponentów gruntów, ma do dyspozycji kilka instrumentów prawnych, takich jak złożenie wniosku o wydanie decyzji wywłaszczeniowej w trybie art. 124 Ustawy o gospodarce nieruchomościami, czy też złożenie wniosku do sądu o ustanowienie służebności przesyłu. Każde z tych postępowań niesie dla stron procesu określone ryzyka i często może nie być satysfakcjonujące dla żadnej ze stron. W szczególności czas trwania postępowania sądowego może skutecznie uniemożliwić prowadzenie inwestycji na wiele lat. Dla właściciela nieruchomości również nie jest to korzystne rozwiązanie, gdyż wiąże się z dużymi kosztami finansowymi, a często również emocjonalnymi. Ostateczne rozstrzygnięcie – wydane w oparciu o opinie biegłych sądowych – również może być dla takiej osoby wysoce niesatysfakcjonujące.

Dlatego też warto w takiej sytuacji skierować się do mediatora, który pomoże obu stronom wypracować porozumienie. Korzyścią dla przedsiębiorcy będzie szybkie uzyskanie tytułu prawnego do dysponowania nieruchomością na cele budowlane, właściciel nieruchomości uzyska zaś możliwość otrzymania wyższego wynagrodzenia za ustanowienie służebności. W toku negocjacji strony mogą też kompleksowo uregulować tzw. zaszłości, jeśli na spornym gruncie znajdują się stare urządzenia przesyłowe. Nie jest to możliwe w toku „zwykłego” postępowania sądowego, gdzie ramy rozstrzygnięcia ograniczają przepisy prawa.

Pozostaje więc mieć nadzieję, że instytucja mediacji będzie coraz częściej wykorzystywana w procesie regulowania praw do gruntów, na których mają zostać posadowione urządzenia przesyłowe, a mediator przestanie być w końcu postrzegany jako wyznawca nowego ruchu wyznaniowego.

Chciałabym bardzo podziękować mec. Zamrochowi za możliwość wypowiedzenia się na jego profesjonalnym blogu, z którego sama często korzystam.

Izabela Libera

radca prawny, mediator

Na weekend zaproponuję Wam wpis lekki, ale ciekawy (jak sądzę).

Śledzenie kolejnych postanowień i wyroków, które są publikowane w internetowych bazach orzeczeń pozwala wyłowić raz na jakiś czas perełkę, którą dla mnie stanowią orzeczenia prezentujące poglądy odosobnione, trafne albo zupełnie błędne, ale ciekawe.

Taką właśnie perełkę wyciągnąłem z codziennego badania, czy Sąd Najwyższy nie wydał nowego orzeczenia w sprawach przesyłowych, a znalazłem ją w postanowieniu w sprawie II CNP 37/15, która dotyczyła linii energetycznej należącej do pewnej spółki z miasta P.

Przedsiębiorca wniósł skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Poniżej opisuję, jak przedstawiała się historia zakończonego postępowania.

Wyrokiem wydanym w 2012 r. sąd rejonowy zasądził od przedsiębiorcy na rzecz właściciela nieruchomości pewną kwotę, płatną corocznie, jako wynagrodzenie z tytułu wykonywania służebności na należących do tego właściciela nieruchomościach. Warto zapamiętać tytuł zapłaty, bo to kluczowa okoliczność w sprawie.

Zanim jednak zapadł ten wyrok, przedsiębiorca, po otrzymaniu pozwu, złożył w odrębnym postępowaniu wniosek o stwierdzenie nabycia służebności gruntowej przez zasiedzenie, co doprowadziło do zawieszenia postępowania o zapłatę. Co ciekawe wniosek ten okazał się skuteczny i sąd stwierdził nabycie służebności przez zasiedzenie w roku 2003.

Jeszcze ciekawsze (i to jest owa perełka) jest to, co działo się dalej. Sąd rejonowy podjął postępowanie o zapłatę, jednak wcale nie w celu oddalenia powództwa, co jest w tych sprawach standardem.

Przeciwnie, stwierdził, że nabyta w drodze zasiedzenia służebność gruntowa odpowiadająca treści służebności przesyłu powinna mieć charakter odpłatny i zasądził na rzecz właściciela nieruchomości wynagrodzenie na przyszłość, albowiem powództwo wyraźnie dotyczyło przyszłości, a nie rozliczenia bezumownego korzystania.

Przedsiębiorca nie wniósł od orzeczenia skutecznie apelacji, następnie zaś wywiódł skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem wyroku sądu rejonowego, którą to skargę Sąd Najwyższy odrzucił w omawianej sprawie.

SN przypomniał, że ten nadzwyczajny środek zaskarżenia w stosunku do orzeczeń sądów I instancji jest dopuszczalny wyjątkowo, w razie naruszenia podstawowych zasad porządku prawnego lub konstytucyjnych wolności albo praw człowieka, przy czym przyczyny nie skorzystania z normalnego środka zaskarżenia powinny być niezawinione przez wnoszącego skargę.

Tak jednak nie było w tej sprawie, gdyż przyczyną uchybienia terminu do złożenia wniosku o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku sądu rejonowego, a konsekwentnie jego niezaskarżenia apelacją był błąd pracownika kancelarii prawnej prowadzącej obsługę prawną przedsiębiorcy, zatem nie była to przyczyna przez niego niezawiniona.

Odnośnie do samego rozstrzygnięcia sądu rejonowego, przyznam że nie spotkałem jeszcze takiego przypadku. Jest ono nieprawidłowe z dwóch przyczyn.

Po pierwsze, zasiedzenie to sposób nieodpłatnego, pierwotnego nabycia prawa zatem z definicji nie może być powiązane z obowiązkiem zapłaty wynagrodzenia.

Po wtóre, przyznanie wynagrodzenia za wykonywanie w przyszłości uprawnień objętych treścią służebności jest nierozerwalnie związane z jej ustanowieniem, zatem powództwo zostało wytoczone o roszczenie nieistniejące samodzielnie w polskim systemie prawnym. Powództwo o zapłatę wytoczono co prawda przed 3 sierpnia 2008 r., kiedy właściciel nieruchomości nie dysponował roszczeniem o przymusowe ustanowienie służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych (chyba że na zasadzie analogii z art. 145 K.c.), jednak w dacie orzekania przez sąd rejonowy niewątpliwie przymusowe ustanowienie służebności przesyłu było już możliwe.

Wyrok sądu rejonowego jest prawomocny i właściciel nieruchomości otrzymuje co roku świadczenie za obciążenie nieruchomości służebnością nabytą przez zasiedzenie. W skali kraju można nazwać go szczęściarzem.

Ja też muszę powiedzieć, że jestem szczęściarzem kiedy patrzę na zdjęcie, którym się niniejszym w Wami dzielę. To bliska mi szczególnie ulica Warszawska w Toruniu, skąd właśnie do Was piszę 🙂

Ul_Fotor

Gdybyście zapytali mnie, co najbardziej kręci mnie w dzisiejszym świecie, bez wahania odpowiem, że jest to internetowa idea „share” – przez co rozumiem swobodny przepływ wiedzy, wymianę doświadczeń pomiędzy ludźmi, którzy nigdy nie mieliby możliwości spotkać się w rzeczywistości niewirtualnej, nieograniczoną możliwość dzielenia się z innymi tym, co nas pasjonuje.

To był jeden z głównych powodów, dla których zacząłem prowadzić bloga.

I bardzo się cieszę, że kilka lat temu zdecydowałem się na ten krok, bo dzięki niemu w moim życiu pojawiło się wielu fascynujących ludzi, którzy motywują mnie do dalszego rozwoju.

Wczoraj miałem przyjemność spotkać się z osobami zainteresowanymi problematyką urządzeń przesyłowych, w ramach programu organizowanego przez ELSA pod nazwą „#Więcej„. Świetny program stwarzający okazję do kontaktu z praktykami, specjalistami z zakresu prawa czy marketingu nie tylko studentom, ale każdemu, kto zdecyduje się poświęcić kilka godzin, żeby wiedzieć więcej.

Dziękuję za zaproszenie i polecam się na przyszłość.

FullSizeRender_1_Fotor

Dobra albo zła wiara przedsiębiorcy jako posiadacza służebności to bardzo ciekawy teoretycznie aspekt sporów dotyczących urządzeń przesyłowych, a jednocześnie dla urządzeń wybudowanych przez mniej niż 30 laty (albo przed 1 lutego 1989 r. na nieruchomości stanowiącej własność Skarbu Państwa), kwestia kluczowa dla wyniku postępowania.

Niedawno opisywałem uchwałę wydaną przez Sąd Najwyższy w sprawie III CZP 76/15, w której podkreślono, iż fakt realizacji inwestycji w zgodzie z przepisami prawa budowlanego nie przesądza o dobrej wierze posiadacza służebności. Wczoraj opublikowano na stronie Sądu Najwyższego kolejne orzeczenie, które dotyczy problemu dobrej wiary o zasadniczo tożsamym wydźwięku. Polecam lekturę także z uwagi na sędziego sprawozdawcę – SSN Mariana Kocona, którego wiedza i doświadczenie w zakresie prawa rzeczowego budzą uznanie wielu prawników specjalizujących się w tej materii.

Sprawa została rozpoznana przez Sąd Najwyższy pod sygnaturą V CSK 105/15 i zakończona wydaniem postanowienia 3 lutego 2016 r.

Postępowanie dotyczyło żądania stwierdzenia nabycia przez zasiedzenie służebności przesyłu na potrzeby urządzeń ciepłowniczych, skargę kasacyjną wniósł przedsiębiorca od niekorzystnego dla siebie orzeczenia sądu okręgowego.

Sąd Okręgowy oddalił apelację przedsiębiorcy od postanowienia sądu rejonowego, który nie uwzględnił wniosku o stwierdzenie zasiedzenia służebności przesyłu. Wniosek dotyczył odcinka sieci ciepłowniczej wybudowanego w 1984 r. W sierpniu 1984 r. poprzednicy prawni obecnych właścicieli nieruchomości uzyskali do niej prawo użytkowania wieczystego, zaś w 1998 r. zostało ono przekształcone we własność.

Bezpośrednią przyczyną oddalenia wniosku było ustalenie przez sąd rejonowy, że posiadanie było wykonywane, przez cały okres jego trwania, w złej wierze, zatem nie upłynął jeszcze termin niezbędny dla zasiedzenia (wg ustaleń sądu rozpoczął swój bieg 24 grudnia 1992 r.).

Przedsiębiorca argumentował w skardze kasacyjnej, że bieg terminu zasiedzenia mógł rozpocząć się już 24 sierpnia 1984 r., kiedy na nieruchomości ustanowiono użytkowanie wieczyste. Skarżący podniósł, iż skoro na tym prawie można ustanowić służebność, to można także nabyć ją przez zasiedzenie z obciążeniem użytkowania wieczystego, a nie własności.

20130804_132611_0

Sąd Najwyższy zgodził się ze skarżącym, iż niewątpliwie dominuje pogląd odnośnie do możliwości ustanowienia służebności gruntowej na prawie użytkowania wieczystego.

W ocenie Sądu Najwyższego jednak, nawet przy przyjęciu, iż możliwe jest nabycie służebności przez zasiedzenie na prawie użytkowania wieczystego, nie jest dopuszczalnym sumowanie okresów posiadania przeciwko użytkownikowi wieczystemu, a następnie przeciwko właścicielowi (w 1998 r. przekształcono prawo), choćby była to ta sama osoba – są to bowiem różne typy posiadania.

Sąd Najwyższy nadmienił na marginesie, że istnieje pogląd o dopuszczalności zasiedzenia służebności wyłącznie na nieruchomości jako rzeczy, a nie z obciążeniem prawa użytkowania wieczystego – jednak jednoznacznie nie zanegował drugiego z rozwiązań.

Odnośnie do złej wiary posiadacza Sąd Najwyższy w pierwszej kolejności przypomniał, iż od kilkudziesięciu lat w jego orzecznictwie „konsekwentnie i w zasadzie bez wyjątków”, przyjmuje się tradycyjną koncepcję dobrej wiary:

„Zgodnie z tą koncepcją, nie jest w dobrej wierze ten, kto wykonuje prawo, o którym wie, że mu nie przysługuje, ale także ten, to wykonuje nieprzysługujące mu prawo bez tej świadomości, o ile przy dołożeniu należytej staranności mógłby się dowiedzieć o rzeczywistym stanie prawnym danej sytuacji”.

Przytoczę też dalszy cytat, bo jest istotny dla definiowania dobrej wiary:

„(…) za osobę zasiadującą tę służebność w dobrej wierze można by uznać jedynie tego, kto z cudzej nieruchomości korzysta nie w zakresie treści dowolnego prawa, ale wyłącznie w zakresie treści służebności przesyłu, a w danych okolicznościach jego błędne przekonanie o przysługiwaniu mu uprawnień mieszczących się w zakresie tej służebności jest usprawiedliwione. Wytworzenie się błędnego ale w danych okolicznościach usprawiedliwionego przekonania o powstaniu na rzecz przedsiębiorcy korzystającego z urządzeń przesyłowych posadowionych na cudzym gruncie służebności przesyłu musiałoby mieć oparcie w zdarzeniach, których zaistnienie mogło wywołać takie przekonanie (por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 20 listopada 2015 r., III CZP 76/15, BSN 2015, nr 11, poz. 10)”.

Z uwagi na niewykazanie przez przedsiębiorcę tych konkretnych okoliczności, skarga kasacyjna została oddalona.

1 20 21 22 23 24 75 Strona 22 z 75