W uchwale wydanej w sprawie III CZP 18/13 Sąd Najwyższy potwierdził swoje wcześniejsze stanowisko, iż przed 3 sierpnia 2008 r. możliwe było zasiedzenie służebności gruntowej o treści służebności przesyłu, podkreślając jednocześnie możliwość sumowania okresów posiadania przed wskazaną wyżej datą i po niej.
Uzasadnienie porusza kilka ważnych wątków, w tym:
- stosowanie analogii,
- wzajemny stosunek różnych wartości chronionych konstytucyjnie,
- wpływ zmiany stanu prawnego na wcześniej powstałe stany faktyczne.
Uzasadnienie zupełnie pomija okoliczność stosowania wykładni stworzonej w 2003 r. do stanów z przeszłości, czyli stwierdzanie zasiedzenia służebności na potrzeby urządzeń przesyłowych np. w 1985 r. Tu kłania się działanie prawa wstecz, ale o tym w kolejnym wpisie, dziś skupimy się wyłącznie na analogii.
Sąd Najwyższy w omawianej uchwale wyraźnie wskazał, iż podstawą prawną dla zasiedzenia służebności gruntowej na potrzeby przedsiębiorcy przed 3 sierpnia 2008 r. był analogicznie stosowany przepis art. 145 K.c. (droga konieczna) i art. 292 K.c. (zasiedzenie służebności gruntowej).
Czy zastosowanie analogii było w tym przypadku dopuszczalne?
To ważne pytanie, gdyż odpowiedź przekłada się na całe zagadnienie prawne będące przedmiotem uchwały. Jeżeli uznamy, że analogia była niedopuszczalna, wówczas konstrukcja służebności na rzecz przedsiębiorstwa przed 3 sierpnia 2008 r. staje się zakazanym prawotwórstwem i w efekcie nie ma czego zasiadywać, jak i doliczać do posiadania służebności przesyłu.
W niedawnym wpisie wskazałem na cztery zasadnicze orzeczenia, które powołuje Sąd Najwyższy, żeby uzasadnić swoją koncepcję służebności gruntowej na rzecz przedsiębiorcy przesyłowego. Powołuje się na nie nieprzypadkowo, chce bowiem wykazać, że jego wykładnia miała charakter odtwórczy, bazujący na wcześniejszych poglądach, a nie prawotwórczy.
Wszystkie z orzeczeń, na które powołuje się SN dotyczą jednak relacji czysto sąsiedzkich, w ramach których na potrzeby nieruchomości pozbawionej dostępu do sieci publicznej, obciążano nieruchomość sąsiednią położoną na trasie koniecznego przebiegu urządzeń. W ostatnim wpisie powołałem zupełnie świeże postanowienie, które ponownie taką służebność dopuszcza, ale tylko na rzecz osób nie będących przedsiębiorcami, bo dla przedsiębiorców jest już służebność przesyłu. Jak widać zatem chodzi o zupełnie inny przedmiot regulacji prawnej, który jest aktualny pomimo wprowadzenia służebności przesyłu.
Nie napisałem jednak czym jest analogia.
Jest to zabieg interpretacyjny, który polega na tym, że na podstawie przepisu, który reguluje określoną sytuację (w naszym przypadku możliwość żądania dostępu do drogi publicznej), odtwarza się normę prawną odnoszącą się do stanu podobnego (w naszym przypadku do dostępu do sieci publicznej).
Jest jeszcze zastrzeżenie, iż nie należy stosować analogii, jeżeli podobny stan faktyczny został już uregulowany w przepisach szczególnych (tak właśnie sugeruje Sąd Najwyższy odnośnie służebności przesyłu w sprawie V CSK 3/12).
Stanem podobnym do drogi koniecznej niewątpliwie jest sytuacja, w której właściciel nieruchomości nie ma dostępu do sieci i chce wykonać przyłącze na działce sąsiada, czy kilku sąsiadów. Chodzi przy tym, o połączenie z siecią publiczną, a nie przeciągnięcie przewodów np. do prywatnej studni, co podkreślił sam Sąd Najwyższy w sprawie II CKN 429/97. Podobieństwo wynika również stąd, iż ustanowienie służebności jest konieczne dla korzystania z nieruchomości i zwiększa jej użyteczność.
Ja do takiej wykładni nie mam zastrzeżeń, komentarze do orzeczeń były aprobujące w latach 60. i 90. XX w.
W mojej ocenie stanem podobnym nie jest już jednak sytuacja, w której przedsiębiorca przesyłowy przeprowadza swoje sieci przez nieruchomości dziesiątek czy setek osób, a jego nieruchomość, wchodząca w skład przedsiębiorstwa, może być położona wiele kilometrów od nieruchomości obciążonej.
Taka służebność jest niezbędna dla prowadzenia działalności gospodarczej i ma się nijak do stosunków sąsiedzkich, w których osadzona jest droga konieczna. Właścicielem nieruchomości władnącej nie będzie osoba, której niezbędne są media zapewniane przez sieci publiczne, lecz przedsiębiorca który w ten sposób zapewnia sobie możliwość prowadzenia działalności gospodarczej.
Przy koncepcji służebności na rzecz przedsiębiorstwa sytuacja jest jeszcze bardziej odmienna, inna jest bowiem rzecz władnąca – nie nieruchomość, a przedsiębiorstwo.
W mojej ocenie opisane podobieństwo nie jest wystarczające, to jednak oczywiście podlega dyskusji i można na problem patrzeć inaczej.
Jest też i druga kwestia, nie mniej ważna, czyli istnienie alternatywnej podstawy prawnej dla zapewnienia budowy i eksploatacji sieci przesyłowej.
W przypadku osób fizycznych, obywateli nie parających się przesyłem mediów, rzeczywiście brak było, i brak jest obecnie, wyraźnej podstawy prawnej dla żądania obciążenia nieruchomości sąsiada na potrzeby ich rurociągu albo kabla.
Przeciwnie przedsiębiorcy przesyłowi, Ci bowiem od lat dysponowali środkami prawnymi o charakterze administracyjnym.
Nie ma przy tym znaczenia, czy pozyskanie prawa do nieruchomości na potrzeby sieci miało charakter cywilnoprawny, czy administracyjny, w tym przypadku co do zasady nie istniała luka w prawie, co w mojej ocenie wyłącza możliwość sięgania po analogię.
Ustawa z 12 marca 1958 r. dawała możliwość ograniczenia własności na potrzeby urządzeń poprzez wydanie decyzji administracyjnej, bez obowiązku przeprowadzenia uprzednio negocjacji. Przedsiębiorca zatem sam decydował, czy negocjuje warunki umowy, czy od razu występuje o decyzję. Brak obowiązku przeprowadzenia negocjacji trwał również pod rządami kolejnej ustawy z 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości, a został wprowadzony dopiero 5 grudnia 1990 r.
Przedsiębiorca zatem mógł ułożyć swoje stosunki z właścicielem nieruchomości, aż do tego dnia, dokładnie tak jak chciał, zdanie właściciela miało mniejsze znaczenie. Alternatywą była zawsze umowa obligacyjna zawarta z właścicielem, która mogła zostać ujawniona w księdze wieczystej, jeżeli zawarto ją jako umowę najmu albo dzierżawy.
Trzeba jednak zgodzić się ze zwolennikami stosowania analogii, iż do czasu wprowadzenia służebności przesyłu przedsiębiorca nie dysponował wyraźną podstawą prawną dla żądania uregulowania statusu urządzeń po ich wybudowaniu. Wydanie decyzji administracyjnej nie wchodziło w grę, bo dotyczyły one tylko urządzeń projektowanych, z kolei do zawarcia umowy najmu nie można było właściciela przymusić. W tym zakresie istniała luka w prawie, co jednak było wynikiem świadomej decyzji ustawodawcy, który zrezygnował ze służebności ustanawianej na rzecz przedsiębiorcy wprowadzając Kodeks cywilny.
Po zmianie ustroju politycznego i gospodarczego sytuacja rzeczywiście się zmieniła – zarówno uwłaszczenie przedsiębiorców jak i większa rola własności prywatnej, przemawiały za zdefiniowaniem omawianych stosunków na nowo, co oznaczało konieczność ponownego wprowadzenia służebności na rzecz przedsiębiorcy. To jednak powinno odbyć się w formie zmiany ustawy, a nie w drodze wykładni.
Nie jest przy tym prawdą, że Sąd Najwyższy nie stworzył nowej konstrukcji w 2003 r., bo dotyczyły jej orzeczenia wydawane już w latach 60 XX w. Orzeczenia były, to prawda ale dotyczyły zupełnie innych stosunków, co zresztą potwierdza i aktualne orzecznictwo.
Nie można też zapominać, iż właściciele nieruchomości przez wiele lat zdawali sobie sprawę, że założenie i utrzymywanie sieci przesyłowych wymaga albo ich zgody, albo przymusowego ograniczenia własności. Jeżeli była zgoda, warunki korzystania z nieruchomości regulowano w umowie, jeżeli była decyzja administracyjna, wówczas stosunki układano stosownie do przepisów ustaw wywłaszczeniowych.
Na koniec warto podkreślić, iż na potrzebę stosowania analogii w sposób wyjątkowo ostrożny wskazuje sam Sąd Najwyższy w omawianej uchwale III CZP 18/13, jakkolwiek w aspekcie korzystnym dla swojej koncepcji – odnośnie możliwości analogicznego korzystania z przepisów pozwalających doliczyć połowę okresu posiadania (nota bene ma rację):
„Jednocześnie należy zauważyć, że możliwość częściowego zaliczenia okresu posiadania sprzed dnia wejścia w życie nowego prawa stanowi rozwiązanie wyjątkowe. Z tego powodu – jak miało to miejsce dotychczas w polskim prawie prywatnym – powinno opierać się ono o wyraźny przepis prawa, zaś jego stosowanie w sposób analogiczny wymaga daleko posuniętej ostrożności”.
W mojej ocenie daleko posunięta ostrożność w przypadku służebności na rzecz przedsiębiorstwa przed 3 sierpnia 2008 r. nie została zachowana. To raczej ostrożność fryzjera, który goli klienta piłą mechaniczną.






