Parafrazując Ulicę Sezamkową: dzisiejszy program sponsoruje słowo Intertemporalne.
Słowo prawnikom znane doskonale. Nieprawnikom, którzy stanowią liczną grupę moich czytelników (z czego jestem bardzo dumny!) wyjaśniam, iż chodzi o kwestie obowiązywania ustawy w czasie, wpływu na stany faktyczne powstałe w przeszłości wprowadzenia nowych przepisów albo zmiany treści istniejących.
Intertemporalne, czyli międzyczasowe, wyjaśniające kwestie zastosowania ustawy w różnym kształcie, zmiennym w czasie.
Dla zasiedzenia służebności przesyłu, kwestie intertemporalne pojawiają się przede wszystkim w zakresie możliwości doliczania posiadania wykonywanego przed 3 sierpnia 2008 r., kiedy ową służebność wprowadzono do Kodeksu cywilnego.
Sąd Najwyższy w uchwale III CZP 18/13 zważył, że problem zaliczenia okresu posiadania przed tą datą można rozstrzygnąć na 3 sposoby:
- pełne zaliczenie, co pozwalałoby zasiedzieć służebność przesyłu już z chwilą jej wprowadzenia do Kodeksu cywilnego,
- brak doliczenia, co oznaczałoby, że okres zasiedzenia służebności przesyłu mógłby upłynąć najszybciej 3 sierpnia 2028 r.
- doliczenie części okresu, nie więcej niż połowy – na wzór uprzednio przyjmowanych przez ustawodawcę konstrukcji przy zasiedzeniu.
Dla zobrazowania, na czym polega trzecie, kompromisowe rozwiązanie poniżej przytaczam przepis art. 10 ustawy z 28 lipca 1990 r.:
„Jeżeli przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy istniał stan, który według przepisów dotychczasowych wyłączał zasiedzenie nieruchomością, a według przepisów obowiązujących po wejściu w życie tej ustawy prowadzi do zasiedzenia, zasiedzenie biegnie od dnia wejścia jej w życie; jednakże termin ten ulega skróceniu o czas, w którym powyższy stan istniał przed wejściem w życie ustawy, lecz nie więcej niż o połowę.”
Sądu Najwyższy wybrał wariant pierwszy, bo w jego ocenie najlepiej odpowiadał relacji między służebnością gruntową na potrzeby urządzeń przesyłowych, a służebnością przesyłu – z uwagi na okoliczność, iż przepisy o służebności przesyłu miały na celu wyłącznie potwierdzenie obowiązywanie norm prawnych, których istnienie stwierdzono uprzednio w drodze wykładni, nie zaś tworzenie nowego prawa.
Odnośnie możliwości zaliczenia tylko połowy okresu posiadania Sąd Najwyższy stwierdził, iż takie rozwiązanie rzeczywiście stanowiłoby kompromis między ochroną interesów przedsiębiorcy i właściciela nieruchomości, który miałby czas na podjęcie działań zapobiegających utracie lub ograniczeniu swojego prawa. Jednak w przypadku służebności przesyłu Sąd Najwyższy stwierdził brak podstaw dla poszukiwania rozwiązań kompromisowych, skoro wprowadzenie tych przepisów w istocie nic nie zmieniło. Do tego takie połowiczne zaliczenie to rozwiązanie wyjątkowe, i jako takie wymaga precyzyjnej w swej treści podstawy prawnej, a stosowanie analogii do tak wyjątkowych sytuacji wymaga daleko posuniętej ostrożności.
Sąd Najwyższy przyznał też, że generalnie zasady prawa międzyczasowe nakazują stosować przepisy ustawy nowej (co wykluczałoby możliwość doliczenia okresu posiadania sprzed 3 sierpnia 2008r.), jednak skoro nic wprowadzono w istocie nowego prawa, to nie ma problemu i z tą zasadą.
Moja pamięć podpowiada mi, że wprowadzeniu służebności przesyłu towarzyszył szum medialny, artykuły o nowym rodzaju służebności, o przełomie w kwestii urządzeń przesyłowych. Warto sięgnąć do publikowanych wówczas artykułów i zastanowić się nad głównym przesłaniem Sądu Najwyższego, że nic się nie zmieniło, bo takie stwierdzenie, w mojej ocenie, nie do końca odpowiada prawdzie.

Potwierdzają to także wypowiedzi autorów ustawy, mocą której wprowadzono służebność przesyłu. Ich intencje były nieco inne, o czym świadczy wypowiedź głównego twórcy tych przepisów, nieżyjącego już niestety, dr. Gerarda Bieńka, w toku prac podkomisji sejmowej.
Stwierdził wówczas, że możliwość pełnego doliczenia okresu posiadania autorzy ustawy wykluczyli z uwagi na możliwą niezgodność z Konstytucją, z kolei zaliczenie tylko połowy okresu, też nie było możliwe do wprowadzenia, bo wykluczyłoby zastosowanie zarzutu zasiedzenia przez co najmniej 10, a tak pozostał pewien luz interpretacyjny. Pan Bieniek ujął do ładniej i obszerniej, jednak ja tak odbieram jego wypowiedź, którą sam możesz przeczytać poniżej:
„Przepisy intertemporalne rozważaliśmy w jednym kontekście, a mianowicie jak uregulować i czy w ogóle zachodzi potrzeba uregulowania możliwości nabycia służebności przesyłu w drodze zasiedzenia. Problem sprowadza się do tego, że obecne uregulowania art. 292 k.c. w powiązaniu z art. 172 k.c. i 352 k.c. umożliwiają uzyskanie przez przedsiębiorcę przesyłowego, jeśli dysponuje nieruchomością władnącą, służebności gruntowej w drodze zasiedzenia, jeżeli urządzenia jego są trwałe i widoczne. Ja przyznaję, że nie spotkałem nigdy przedsiębiorcy przesyłowego w dobrej wierze i na pewno nie spotkam, a zatem jest to zła wiara i okres zasiedzenia wynosi 30 lat. Ten okres w wielu przypadkach minął i sądy ustanawiają służebność gruntową, która pod względem treści odpowiada służebności przesyłu. Powstaje więc pytanie w związku z proponowaną zmianą. Jak liczyć okres do zasiedzenia? Próbowaliśmy to uregulować w ten sposób, że dotychczasowy okres zasiedzenia, który prowadziłby według dotychczasowych przepisów do nabycia służebności gruntowej zaliczyć na poczet okresu zasiedzenia służebności przesyłu.
Ostatecznie z tej propozycji zrezygnowaliśmy, dlatego że mogłaby zostać uznana za niezgodną z konstytucją, a po wtóre doszliśmy do przekonania, że zasada bezpośredniego działania nowych przepisów oznacza, że okres zasiedzenia służebności przesyłu będzie się liczył od momentu wejścia w życie proponowanej zmiany. Natomiast, jeśli jakikolwiek przedsiębiorca przesyłowy spełnił warunki do zasiedzenia służebności gruntowej w oparciu o dotychczasowe przepisy, to tę służebność uzyska. Z tego względu zrezygnowaliśmy z wprowadzenia przepisów przejściowych, biorąc także pod uwagę dotychczasowe stanowisko ustawodawcy wyrażone w przepisach wprowadzających do k.c.
Przypominam także, że obowiązywał przepis zakazujący zasiedzenia nieruchomości Skarbu Państwa aż do 1 października 1990 r. Zawsze w tych rozwiązaniach ustawodawca postanawiał, że zalicza się dotychczasowy okres ale najwyżej o połowę. Przyjęcie takiego rozwiązania także budziło by pewne wątpliwości, bo w istocie w znaczny sposób odroczyło by możliwość uruchomienia tych przepisów, które zmierzają do uregulowania sytuacji prawnej. Natomiast w ekspertyzie przedstawionej przez pana Artura Zawiszę również nawiązuje się do tego, aby wprowadzić zapis, że przepis art. 305² k.c., a więc ten przepis który umożliwia w drodze sądowej ustanowienie służebności przesyłu, nie miał zastosowania do zdarzeń i innych stanów faktycznych zaistniałych przed dniem wejścia w życie ustawy. W szczególności gdy właściciel nieruchomości podjął środki prawne w celu usunięcia z niej urządzeń przesyłowych przed dniem wejścia w życie. Dotychczasowy stan faktyczny nie podlega pod art. 305² k.c. Byłbym przeciwny wprowadzeniu tego rodzaju przepisu dlatego, że właściciel lub użytkownik wieczysty może wystąpić ze skargą negatoryjną, żądając usunięci urządzenia. Wprowadzenie tego przepisu nie ma żadnego znaczenia, dlatego że jednym z argumentów pozwanego przedsiębiorcy przesyłowego może być fakt, że uzyskał on tytuł prawny do korzystania z cudzego gruntu. Może to już uzyskać i dzisiaj poprzez ustanowienie służebności gruntowej w drodze zasiedzenia. W inny sposób nie może tego uczynić. Natomiast proszę zwrócić uwagę, że jeśli przedsiębiorca przesyłowy uzyskałby stwierdzenie ustanowienia w drodze sądowej służebności przesyłu, to w żaden sposób nie przekreśla to faktu, że do momentu uzyskania tej służebności korzystał bez tytułu prawnego i za okres 10-letni należy się wynagrodzenie.”
Zachęcam Cię do zapoznania się z przebiegiem posiedzenia podkomisji w całości.
Autorzy noweli wiedzieli, że z zasiedzeniem służebności przesyłu będzie problem, jednak wprowadzenie jakiegokolwiek z rozwiązań zablokowałoby uchwalenie ustawy – z jednej strony właściciele nieruchomości i Konstytucja, z drugiej potężne lobby przedsiębiorców przesyłowych.
Jako potwierdzenie moich słów możesz potraktować losy nowelizacji Kodeksu cywilnego, która próbowała wprowadzić rozwiązanie kompromisowe – przepadła bez śladu.
Autorzy noweli z 2008 r. byli, jak widzisz, bardziej dalekowzroczni 🙂