W lipcu opublikowano doniesienia prasowe na temat wygranej Chorzowa w sporze z Tauron Dystrybucja SA odnośnie możliwości zasiedzenia służebności przesyłu na gruntach niegdyś państwowych. W artykułach podkreślano, że zasiedzenie nie mogło biec w okresie, kiedy Skarb Państwa posiadał służebność na własnym gruncie. To oczywiste, jednak rozstrzygający problem prawny tkwi gdzie indziej – czy zasiedzenie służebności dla urządzeń budowanych przez Skarb Państwa na własnej nieruchomości rozpoczynało się w dobrej, czy w złej wierze.

Wyrok w tej sprawie (V CSK 320/12) wraz z dopiero co sporządzonym uzasadnieniem znajdziesz w Bazie wiedzy.

Linię przesyłową wybudowano w latach 1984-1987 na nieruchomościach stanowiących własność Skarbu Państwa, następnie skomunalizowanych. Co jednak ważne komunalizacja jednej z nieruchomości nastąpiła w oparciu o odmienną podstawę prawna, z czym wiąże się różnica w dacie przejścia własności na rzecz gminy.

Sądy powszechne, z uwagi na budowę urządzeń na gruncie Skarbu Państwa, przyjęły dobrą wiarę posiadacza służebności. Skonstruowały zgrabną definicję tego stanu, żeby nie popsuć przytaczam dosłownie:

„Dobra wiara w sensie podmiotowym oznacza stan psychiczny osoby, wyrażający się w błędnym, ale usprawiedliwionym przekonaniu o istnieniu prawa lub stosunku prawnego bądź sytuacji istotnej z punktu widzenia prawa, mimo że obiektywnie oceniany rzeczywisty stan prawny jest odmienny, a wyłącza ją ujawnienie się okoliczności, które powinny wzbudzić poważne wątpliwości co do braku uprawnienia do korzystania z rzeczy oraz brak wiedzy o nich spowodowany niedbalstwem.”

W ocenie sądów, takie przekonania mógł mieć przedsiębiorca, gdyż:

  • Skarb Państwa był i właścicielem nieruchomości i inwestorem,
  • był zobowiązany do wyposażenia przedsiębiorstwa państwowego w środki do prowadzenia działalności oraz do udostępnienia nieruchomości niezbędnych do korzystania z nich,
  • godził się na zajęcie i korzystanie ze swoich nieruchomości, a z uwagi na zasadę jednolitej własności państwowej zbędne było wydawanie decyzji, bądź zawieranie umowy.

Sądy stwierdziły, że ten stan nie uległ zmianie po nabyciu własności składników majątku przez przedsiębiorstwo państwowe. Przedsiębiorstwo mogło mieć uzasadnione przekonanie, iż kontynuowane posiadanie jest zgodne z wolą właściciela nieruchomości, skoro nie wystąpiły żadne istotne zmiany we wzajemnych stosunkach. Sądy podkreśliły, iż czym innym jest świadomość przysługiwania innej osobie prawa własności i wiedza o braku prawa do korzystania z gruntu – skoro po komunalizacji gmina nie podjęła żadnych działań zmierzających do zmiany stanu rzeczy.

DSC040915_0

I co na to powiedział Sąd Najwyższy?

Podzielił stanowisko sądów powszechnych, iż dobrej wiary zasiadującego nie wyłącza wiedza o prawie własności przysługującym osobie trzeciej. Dobra wiara występuje wówczas, gdy ingerowanie posiadanie służebności rozpoczęło się w takich okolicznościach, które usprawiedliwiały przekonanie posiadacza, że nie narusza on cudzego prawa.

Trzeba pamiętać, że zła wiara powstała później nie szkodzi, czy też jak wolicie po łacinie mala fides superveniens non nocet.

To zależy komu 🙂

Wracając do Sądu Najwyższego, warto zwrócić uwagę na pogląd odnośnie możliwości przerwania biegu zasiedzenia przez „uznanie tytułu prawnego właściciela i przyznanie braku samoistności własnego posiadania”. To bardzo ważne zdanie, które koresponduje z rozważaniami z pytania prawego w sprawie V CSK 276/12 odnośnie znaczenia zamiaru (animus) posiadacza.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż po 1 lutego 1989 r. przedsiębiorstwa państwowe mogły samodzielnie władać wyznaczoną częścią mienia państwowego w oparciu o różne tytuły prawne. Innymi słowy, jedynie nowo nabywane przedmioty własności stawały się własnością danej państwowej osoby prawnej, a mienie państwowe pozostające w jej władaniu (w różnych formach) pozostawało nadal własnością Skarbu Państwa.

Dopiero uwłaszczenie przedsiębiorstw państwowych na mieniu w ich zarządzie prowadziło do przeniesienia posiadania.

No właśnie przeniesienie posiadania czego?

Tu Sąd Najwyższy wybrnął stwierdzeniem ogólnym: nieruchomości władnącej, odpowiednio przedsiębiorstwa przesyłowego oraz jego części składowych w postaci sieci elektroenergetycznej – urządzeń i linii przesyłowych.

Dobrze byłoby, gdyby Sąd Najwyższy wybrał sobie już jakiś pogląd, bo naprawdę to rozbieżności źle wpływają na bieg postępowań sądowych.

Odnośnie możliwości posiadania służebności na własnym gruncie SN nie pozostawił wątpliwości: wyłączona jest możliwość przyjęcia, że posiadanie przez przedsiębiorstwo państwowe lub państwową osobę prawną – do czasu przyznania im samodzielnych praw podmiotowych – mogło doprowadzić do nabycia przez nie służebności na nieruchomościach państwowych w drodze zasiedzenia i odpowiednio do zaliczenia go do okresu zasiedzenia.

No właśnie wszystko niby idzie jak z płatka, a tu uchyłka do ponownego rozpoznania i artykuły o zwycięstwie gminy.

Poszło o brak precyzji sądów powszechnych, które nie uwzględniły, że jedna z nieruchomości została przekazana gminie na podstawie decyzji wojewody, która miała charakter konstytutywny, czyli przenoszący własność z dniem kiedy stała się ostateczna. Klasyczna decyzja komunalizacyjna stwierdzała jedynie nabycie własności w przeszłości. Dodatkowo sądy nieprawidłowo uwzględniły znaczenie uwłaszczenia przedsiębiorstw.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż komunalizacja nie miała charakteru wywłaszczeniowego, dlatego w mocy pozostawały wszelkie obciążenia na rzecz osób trzecich, jak też nie miała wpływu na stan faktyczny w zakresie posiadania.

Posiadanie prowadzące do zasiedzenia mogło zatem rozpocząć się z chwilą komunalizacji nieruchomości.

Na koniec zapowiedź przyszłego rozstrzygnięcia:

„Ocena przesłanki dobrej/złej wiary w zakresie roszczeń uzupełniających właściciela nieruchomości przeciwko jej posiadaczowi i przesłanki zasiedzenia powinna być wykładana jednolicie. Uwzględnieniu podlegają takie okoliczności jak w wypadku budowy linii elektroenergetycznej przez właściciela gruntu i przekazania jej następnie osobie trzeciej jej wiedza wynikającą z podstawy, sposobu i zakresu przeniesienia posiadania – na datę objęcia w posiadanie, a w wypadku budowy linii elektroenergetycznej przez posiadacza nie będącego właścicielem gruntu – istnienie podstawy prawnej do wejścia przezeń na teren celem zabudowy i do dalszej eksploatacji linii.”

Temat podatków od służebności prześladuje mnie ostatnio. Zobowiązałem się, w zasadzie publicznie, że nadrobię braki w wiedzy z zakresu opodatkowania służebności.

Dla potwierdzenia, że zabrałem się do roboty przekazuję dobre wiadomości, chyba dla obu stron zaangażowanych w ustanowienie służebności przesyłu.

Doniesienia prasowe o planowanym zwolnieniu wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu z podatku dochodowego okazały się niebezpodstawne. Ministerstwo Finansów udostępniło projekt ustawy z 17 października 2013 r., który przewiduje dodanie w art. 21 punktu 120 a, zgodnie z treścią którego:

„Wolne od podatku dochodowego są wynagrodzenia otrzymane za ustanowienie służebności przesyłu w rozumieniu przepisów prawa cywilnego”.

Zgodnie z przepisem art. 12 projektu ustawy, wskazany przepis będzie miał zastosowanie dla dochodów uzyskanych od 1 stycznia 2014 r. Z kolei przepis art. 13 pkt 4 przewiduje, że ustawa w tym zakresie ma wejść w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia.

To Ci nowina, dopiero co się za podatki zabrałem, a już mam przyjemność powiadomić Was, że nasz ustawodawca zorientował się, że wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu co do zasady pełni funkcje odszkodowawcze.

Byłbym zapomniał – projekty możesz pobrać w zakładce Prace ustawodawcze, niestety są to wersje nieedytowalne (ważne treści są na stronach 26 i 45).

W toku jednego ze szkoleń zostałem zapytany o możliwość wydania przez sąd postanowienia wstępnego w przedmiocie ustanowienia służebności przesyłu. Takie pytanie zadaliście też w komentarzach w blogu. Warto zatem przyjrzeć się tej konstrukcji, która może zostać wykorzystana w sprawach, w których zgłoszono zarzut zasiedzenia służebności.

Zacznę od krótkiego wyjaśnienia, o czym mówimy.

Służebność przesyłu ustanawiana jest w postępowaniu nieprocesowym, wcześniej nazywanym niespornym, bo jego cele są szersze niż przyznanie racji jednej ze stron. Sąd w tym trybie działa częściej z urzędu, zobowiązany jest czuwać, by prawo np. służebności było ustanowione w sposób odpowiadający wymogom szczegółowym, jak też by interes obu stron był należycie zabezpieczony.

Proces rządzi się innymi prawami – tu sąd pełni rolę arbitra, obserwującego i oceniającego działania stron, które ponoszą skutki ewentualnych własnych zaniedbań. Przykładem jest proces o zasądzenie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości.

Różnicę można zobrazować na przykładzie dowodu z opinii biegłego sądowego rzeczoznawcy majątkowego – w procesie brak wniosku będzie prowadził do oddalenia powództwa, podczas gdy w postępowaniu nieprocesowym, sąd powinien co do zasady dopuścić dowód z urzędu.

20130921_154855_1

Odeszliśmy nieco od tematu, jednak nakreślenie różnicy między procesem i nieprocesem jest istotne dla zrozumienia czym jest postanowienie wstępne. Postępowanie nieprocesowe zostało bowiem uregulowane w sposób złożony – oprócz szczegółowych przepisów dedykowanych dla niego, stosuje się do tego postępowania odpowiednio przepisy o procesie. „Odpowiednio” oznacza z uwzględnieniem specyfiki tego postępowania.

Takie właśnie odpowiednie stosowanie odnosi się do wyroków wstępnych, które zostały przewidziane jedynie dla trybu procesowego w art. 318 K.p.c. Są to szczególne orzeczenia, których zadaniem jest rozstrzygnąć o zasadzie, pozostawiając kwestię rozliczeń dalszemu procedowaniu. Odpowiednio stosowany art. 318 K.p.c. umożliwia wydanie postanowienia wstępnego także w nieprocesie.

Powyższe analizował Sąd Najwyższy np. uchwale wydanej w sprawie III CZP 17/07 oraz w postanowieniu wydanym w sprawie I CKN 169/98. Zwracam uwagę szczególnie na to ostatnie, bo dotyczy służebności drogi koniecznej, a przepisy o jej ustanawianiu stosuje się odpowiednio (jak widzisz prawnicy kochają to słowo:)) do ustanowienia służebności przesyłu.

Jakie są warunki dla wydania postanowienia wstępnego? Sporna musi być między stronami zarówno sama zasada, jak i wysokość roszczenia.

W postępowaniu o ustanowienie służebności będzie to przypadek, gdy przedsiębiorca zgłosi zarzut zasiedzenia służebności albo wskaże na inny tytuł prawny (np. decyzja administracyjna), który ustanowienie służebności czyni niekoniecznym.

Trzeba jednak pamiętać, że postanowienia wstępne mogą mieć charakter tylko pozytywny dla osoby występującej z wnioskiem, zatem mogą polegać wyłącznie na ustanowieniu służebności.

Jeżeli sąd dostrzega zasadność zasiedzenia, nie powinien wydawać postanowienia wstępnego, lecz wniosek oddalić, uprzednio oddalając także wnioski dowodowe. Problem w tym, że sądy tak nie procedują, bo to bardzo utrudnia ewentualną zmianę orzeczenia przez sąd drugiej instancji. Z uwagi na to sprawy, nawet z wiadomym od początku zasiedzeniem, są często prowadzone z pełną pompą.

Jeżeli masz własne doświadczenia z postanowieniami wstępnymi, podziel się proszę nimi w komentarzu do wpisu.

Gazociągi posadowione na gruntach o przeznaczeniu rolnym są ciekawym przypadkiem w kontekście treści prawa własności oraz zasad ustalania wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości przez przedsiębiorcę.

Sądy powszechne, w sprawie rozpoznanej przez SN pod sygnaturą II CSK 504/12, uznały, że:

  • posadowienie gazociągu na głębokości 2 metrów pod powierzchnią gruntu nie narusza prawa własności nieruchomości rolnej,
  • po 3 sierpnia 2008 r. właścicielowi nie przysługuje odrębne roszczenie o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości, albowiem może otrzymać wyłącznie wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu.

Sąd Najwyższy nie zgodził się z tym stanowiskiem i wskazał, że o przestrzennych granicach konkretnego gruntu przesądzają uzasadnione potrzeby jej właściciela, zależne przede wszystkim od rodzaju i przeznaczenia jego nieruchomości.

Społeczno-gospodarcze przeznaczenie (bo o takim jest mowa w art. 143 K.c.) należy rozumieć nie jako sposób, w który dotychczas grunt był wykorzystywany lecz sposób, w jaki właściciel w zgodzie z przepisami prawa, planem miejscowym albo studium oraz własną wolą i potrzebami może z gruntu korzystać.

20130822_182914_1

SN przyjął przeznaczenie pod zabudowę jednorodzinną na podstawie zapisów studium, podkreślił przy tym, iż nawet dla nieruchomości rolnej brak faktycznych utrudnień w wykonywaniu prawa własności, nie niweczy zupełnie roszczenia o wynagrodzenie za korzystanie z nieruchomości.

Sąd Najwyższy podkreślił także, że służebność przesyłu służy regulacji tytułu prawnego do urządzeń na przyszłość, a roszczenia za uprzednie korzystanie z nieruchomości podlegają rozliczeniu na zasadach dotychczasowych.

Odnośnie samych zasad określania wysokości wynagrodzenia Sąd wskazał, iż eksploatacja z urządzeń przesyłowych co do zasady nie pozbawia właściciela prawa do korzystania z nieruchomości w całości. Z uwagi na to należy wynagrodzenie skorygować o współczynnik współkorzystania z nieruchomości ustalany dla jej przeznaczenia w poszczególnych okresach gospodarczych.

Sprawdziłem dziś dostępność książki w sklepie internetowym… I niestety nie jest z tym dobrze, jednak ręczę, że została wydana 🙂 bo sam dostałem kilka egzemplarzy autorskich. Jeden z nich jest nagrodą w konkursie dla czytelników bloga.

Egzemplarz jest opatrzony specjalną dedykacją trójki autorów.

Pytanie konkursowe wymyśliłem w taki sposób, by dać równe szanse czytelnikom bloga, którzy nie są prawnikami:

Ile – według stanu na 7 listopada – było wszystkich wypowiedzi (komentarzy) pod wszystkimi wpisami w blogu?

Odpowiedzi wpisujcie proszę jako komentarze do tego wpisu. Czekam na nie do poniedziałku 18 listopada.

Zwycięży oczywiście najbliższy prawdy.

Właściwą liczbę napisałem na kartce i zamknąłem w sejfie u mojego kolegi notariusza, zatem na pewno będzie uczciwie 🙂

P.S. Książkę najłatwiej obecnie kupić w sklepie Federacji Rzeczoznawców w Warszawie, przy ul. Nowogrodzkiej 50.

1 46 47 48 49 50 75 Strona 48 z 75