No i stało się!

Na rozprawie, która miała miejsce dziś o 9.00 w sprawie o sygnaturze III CZP 1/4/14 Sąd Najwyższy poddał zdecydowanej krytyce rozpoczętą w 2003 r. linię orzeczniczą pozwalającą nabyć przez zasiedzenie służebność gruntową na potrzeby urządzeń przesyłowych.

W ustnym uzasadnieniu Sąd wskazał przede wszystkim na element zaskoczenia dla właścicieli nieruchomości stworzoną wówczas konstrukcją, której zastosowanie rozciągnięto w sposób wsteczny. Następnie podkreślono brak możliwości ustanowienia służebności na potrzeby przedsiębiorstwa przed 2008 r., jak też sztuczność koncepcji nieruchomości władnącej.

Sędziowie podkreślili, iż wydana dziś uchwała nie naprawi szkód wyrządzonych właścicielom, którzy przegrali już procesy z firmami przesyłowymi, jednak konsultacje przeprowadzone z sędziami Trybunału Konstytucyjnego pozwalają na założenie, z dużym prawdopodobieństwem, iż wskazana konstrukcja prawna zostanie uznana za niekonstytucyjną, co otworzy drogę do wznawiania postępowań.

Dziś od rana na portalach energetycznych zawrzało, podobno premier wezwał w trybie pilnym minister Bieńkowską celem niezwłocznej intensyfikacji prac nad ustawa korytarzową.

Aż trudno w to uwierzyć…

I słusznie, bo to oczywiście żart na Prima Aprilis. Z Waszych komentarzy wynika, że całkiem się udał i wzbudził pewną wesołość, jakkolwiek dla wielu to gorzki uśmiech.

11_0

A w terenie jak zwykle praca wre.

Dziś w ramach cyklicznego omawiania co ciekawszych orzeczeń sądów powszechnych, przeanalizujemy wspólnie postanowienie wydane przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu w sprawie II Ca 1053/13.

W tej sprawie sąd rejonowy ustanowił służebność przesyłu na potrzeby linii energetycznej o napięciu znamionowym 110kV i przyznał właścicielowi odpowiednie wynagrodzenie. Wniosek o ustanowienie służebności został rozpatrzony pozytywnie, pomimo wybudowania linii przesyłowej w 1962 r. i to w ramach procesu inwestycyjnego, w którym przedsiębiorstwo państwowe uzyskało decyzję ograniczającą własność wydaną na podstawie art. 35 ustawy z 12 marca 1958 r.

Problemów prawnych w tej sprawie było kilka, ja chciałbym zwrócić Twoją uwagę przede wszystkim na kwestie związane z decyzją administracyjną, jest to bowiem przypadek, gdy decyzja ta dotyczyła wielu nieruchomości jednocześnie, w tym – co ważne – także gruntów państwowych.

Sąd Okręgowy oddalił apelację przedsiębiorcy, zawierając w uzasadnieniu wiele ciekawych myśli, które przedstawiam poniżej.

Odnosząc się do kluczowego zarzutu posiadania prawa do korzystania z nieruchomości wynikającego z decyzji administracyjnej sąd słusznie stwierdził, iż w okresie obowiązywania przepisu art. 128 Kodeksu cywilnego przedsiębiorstwa państwowe nie mogło nabyć praw do nieruchomości stanowiącej własność Skarbu Państwa, czy to na podstawie przepisów prawa cywilnego, czy też administracyjnego. Zasadnie również powołał ugruntowany w orzecznictwie pogląd, iż w tym okresie posiadaczem służebności mógł być wyłącznie Skarb Państwa.

Odnośnie daty, od kiedy możliwe było rozpoczęcie posiadania przez przedsiębiorstwo służebności uważam, że sąd nie do końca ma rację. Tą datą nie powinien być 1 luty 1989 r., lecz data uwłaszczenia przedsiębiorstwa państwowego na majątku pozostającym w jego zarządzie. Wynika to ze specyfiki służebności gruntowej, która wymaga rzeczy głównej – może nią być nieruchomość albo przedsiębiorstwo jako całość, jednak taka rzecz być musi, a służebność może posiadać wyłącznie osoba legitymująca się prawami do rzeczy głównej.

Sąd Okręgowy skrytykował koncepcję przedsiębiorcy odnośnie możliwości ograniczenia własności Skarbu Państwa w trybie przepisu art. 35 ustawy wywłaszczeniowej z 1958 r.

Przedsiębiorca argumentował, że Skarb Państwa nie wywłaszczył sam siebie, lecz „wyraził wolę trwałego zalegalizowania faktu posadowienia i istnienia przedmiotowej infrastruktury elektroenergetycznej na nieruchomości”, a więc decyzja ta „materializowała się w swym skutku wywłaszczeniowym” dopiero po utracie własności przez Skarb Państwa.

Stanowisko sądu jest jak najbardziej słuszne, spotykałem już koncepcje możliwości ograniczenia własności Skarbu Państwa na podstawie przepisów ustawy wywłaszczeniowej z 1958 r. – w mojej ocenie jednak jest to wprost sprzeczne z jej przepisami, jak i istotą ograniczenia własności w tamtym czasie z uwagi na przepis art. 128 K.c.

Przedsiębiorca stwierdził ponadto, że przed 1989 r. nie istniała możliwość trwałego prawnorzeczowego uregulowania funkcjonowania przedmiotowej infrastruktury, co uzasadniało konieczność uzyskania decyzji z art. 35 ustawy wywłaszczeniowej.

Sąd odrzucił ten argument wskazując, że na własnym gruncie nie trzeba pozyskiwać decyzji, żeby przeprowadzić określony proces inwestycyjny.

W mojej ocenie warto jednak zwrócić uwagę na inny aspekt tego co napisał przedsiębiorca – jeżeli przed 1989 r. nie było możliwe trwałe uregulowanie funkcjonowania infrastruktury na podstawie przepisów prawa rzeczowego, to nie można mówić o posiadaniu w tym czasie służebności. Innymi słowy, jeżeli nie było wówczas możliwe ustanowienie służebności, to nie może się ostać twierdzenie, że możliwe było jej posiadanie.

Sąd zwrócił też uwagę na fakt, iż decyzja nie może mieć znaczenia w sprawie także z uwagi na brak wykazania, jakich nieruchomości dotyczy (chodzi o brak załącznika w postaci wykazu właścicieli).

20130905_110835_1

Warto dokładnie zapoznać się z rozważaniami Sądu Okręgowego w przedmiocie złej wiary przedsiębiorcy.

Jako punkt wyjścia Sąd przyjął niemożność powoływania się na dobrą wiarę wynikającą z samego zniesienia zasady jednolitej własności państwowej, co odpowiada poglądowi Sądu Najwyższego z postanowienia wydanego w sprawie V CSK 440/12 (jakkolwiek są też poglądy odmienne).

Sąd podkreślił (podobnie jak Sąd Apelacyjny w Gdańsku w sprawie I ACa 14/13), iż służebność gruntowa powstaje zasadniczo przez zawarcie umowy, przy czym oświadczenie woli właściciela musi zostać złożone w formie aktu notarialnego, zatem brak tego rodzaju dokumentu w zasadzie wyłącza dobrą wiarę uczestnika.

Ciekawsze jest jednak co innego – przytoczę ten fragment w całości, żeby nic nie popsuć:

„Podobnie jak Sąd Rejonowy w uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia apelujący utożsamia dwa odrębne pojęcia: dobrej wiary oraz tytułu prawnego do korzystania z nieruchomości. Jeśli korzystanie z nieruchomości w dniu 1 lutego 1989 r. było „legalne” to znaczy, że odbywało się na podstawie tytułu prawnego (uczestnik nie wskazuje przy tym, jaki to miał być tytuł). W takim jednak wypadku nie mogło w ogóle rozpocząć biegu zasiedzenie. Ocena dobrej wiary możliwa jest tylko w razie korzystania z nieruchomości bez tytułu prawnego. Istnienie zgody właściciela na korzystanie z jego nieruchomości nie powoduje, że korzystający jest w dobrej wierze, ale skutek dalej idący, tzn. posiadanie prawa do takiego korzystania.

To odważny pogląd, pozostający w sprzeczności z orzecznictwem Sądu Najwyższego, ale też nie można powiedzieć, żeby nie znajdował uzasadnienia prawnego. Nie sposób zaprzeczyć, że istnieje ogólna reguła prawna, która pozwala sięgać po przepisy o posiadaniu rzeczy w płaszczyźnie prawnorzeczowej wtedy, gdy strony nie uregulowały swojego stosunku prawnego w formie umowy obligacyjnej. Innymi słowy, jeżeli był stosunek najmu albo użyczenia, to jednocześnie nie występowało posiadanie służebności, a ewentualne roszczenia za korzystanie z nieruchomości w przeszłości powinny być rozpatrywane w kontekście obowiązków stron umowy najmu i użyczenia, a nie na podstawie przepisów art. 224 i 225 K.c.

Trzeba jednak pamiętać, że cały czas mówimy o zgodzie na korzystanie z nieruchomości, a nie tylko o zgodzie na budowę.

Jeszcze ciekawiej jest odnośnie domniemania dobrej wiary, z którym sąd również się szybko rozprawił, tak jak poprzednio, odmiennie niż wykłada to Sąd Najwyższy:

„Stosowanie art. 7 k.c. w niniejszej sprawie było natomiast bezprzedmiotowe. Do konstrukcji domniemania prawnego należy sięgać tylko w wypadku, gdy pewne fakty nie są udowodnione w postępowaniu, natomiast jak wspomniano wcześniej, w rozpoznawanej sprawie nie ma wątpliwości co do tego, że uczestnik nie miał podstaw do przyjmowania, ze przysługuje mu prawo rzeczowe w postaci służebnością gruntowej.”

Na koniec sąd słusznie podkreślił, iż wynagrodzenie należy się właścicielowi nie tylko za korzystanie z obszaru nieruchomości, gdzie znajdują się słupy i poruszają się pracownicy przedsiębiorcy, lecz także tego, gdzie własność doznaje ograniczenia z uwagi na funkcjonowanie linii przesyłowej.

Z Sądem Okręgowym we Wrocławiu można się zgadzać albo nie, jednak z pewnością nie można mu zarzucić, iż podejmuje decyzje w sposób nieuzasadniony. Ciekawe orzeczenie, ku refleksji, że nie zawsze musi być tak jak chce Sąd Najwyższy…

Rada Ministrów we wtorek 18 marca przyjęła projekt ustawy o zmianie m.in ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych przygotowany przez Ministra Finansów.

Dla spraw przesyłowych to niezwykle ważna nowelizacja, gdyż wprowadza zwolnienie z podatku wynagrodzeń uzyskanych za ustanowienie służebności przesyłu.

Opodatkowanie tych wynagrodzeń od dłuższego czasu budziło kontrowersje i było przedmiotem rozbieżnych orzeczeń sądowych. Głównym powodem takiego stanu był odszkodowawczy w części charakter tego świadczenia, jak i istniejące zwolnienie z podatku wynagrodzenia za ustanowienie służebności gruntowej na gruntach rolnych oraz odszkodowań wypłacanych na podstawie przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami.

Projekt ustawy został skierowany do Sejmu.

20140303_091430_1 (1)

Sąd Najwyższy nie rozpieszcza nas ostatnio, jeżeli chodzi o ilość orzeczeń dotyczących urządzeń przesyłowych. Pojawiło się co prawa kilka spraw, jednak większość rozstrzygnięć odłożonych zostało  do czasu wydania uchwały przez skład siedmiu sędziów, co ma nastąpić 8 kwietnia.

Jedno nowe orzeczenie się jednak pojawiło – to postanowienie wydane 9 stycznia 2014 r. w sprawie V CZ 80/13.

Warto na nie zwrócić uwagę, bo porusza ciekawy problem powinności dopuszczenia przez sąd z urzędu w sprawach przesyłowych dowodu z opinii biegłego rzeczoznawcy majątkowego. Postanowienie jest ciekawe, gdyż wskazuje na powinność dopuszczenia takiego dowodu przez sąd w procesie o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości.

W tego typu sprawach zasada jest stosunkowo prosta – udowodnienie zajętej powierzchni oraz kwoty wynagrodzenia to obowiązek dowodowy powoda (właściciela nieruchomości), a brak wniosku o biegłego prowadzi do oddalenia powództwa.

W analizowanej sprawie Sąd Najwyższy tej ogólnej reguły nie zanegował, wskazał jedynie na specyficzny przypadek, gdy nie znajdzie ona zastosowania. Chodzi o sytuację, w której wcześniej już toczył się proces w tym przedmiocie (o inny okres czasu) i została przesądzona odpowiedzialność przedsiębiorcy przesyłowego.

Dla takiej sytuacji zarówno sąd odwoławczy, jak i Sąd Najwyższy wskazały na powinność dopuszczenia przez sąd dowodu z opinii biegłego z urzędu, z uwagi na moc powszechnie wiążącą wcześniejszego wyroku.

20140303_091346_1

Pozostając przy problemie dopuszczania dowodu z opinii biegłego rzeczoznawcy majątkowego z urzędu warto podkreślić, iż odmiennie przedstawia się ta kwestia w postępowaniu nieprocesowym, zatem m.in. w postępowaniu o ustanowienie służebności przesyłu.

Kompleksowo i trafnie omówił ten problem Sąd Okręgowy w Świdnicy w sprawie o sygnaturze II Ca 705/13.

Sąd wskazał, odwołując się m.in. do postanowienia Sądu Najwyższego wydanego w sprawie I CSK 242/12, iż wynagrodzenie należne właścicielowi nieruchomości obciążonej należy ustalać z urzędu, chyba że właściciel wyraźnie zrzeknie się tego prawa. Podążając tym tokiem myślowym, sąd słusznie wskazał na konieczność dopuszczenia z urzędu nie tylko dowodu z opinii biegłego sądowego rzeczoznawcy majątkowego, ale także innych dowodów zmierzających do dokonania kluczowych w sprawie ustaleń: przebiegu linii przesyłowej, usytuowania naziemnych elementów, sposobu korzystania przez właściciela z nieruchomości.

Sąd wskazał dalej na powinność przeprowadzenia oględzin nieruchomości (co jest co do zasady obowiązkowe, a często pomijane przez sądy), jak też złożenie do akt sprawy mapy obrazującej przebieg urządzeń. Po przeprowadzeniu wskazanych dowodów sąd I instancji został zobowiązany do powołania biegłego rzeczoznawcy majątkowego, z jednoczesnym obowiązkiem wskazania mu kryteriów wyceny wartości prawa służebności przesyłu.

Powoli w orzecznictwie  sądów powszechnych wdrażane są zasady wypracowane przez Sąd Najwyższy w takich orzeczeniach jak: II CSK 401/11, IV CSK 56/12, IV CSK 317/12 i IV CSK 440/12. Niestety powoli …

Czy wiesz, ile ciekawych wydarzeń miało miejsce 8 kwietnia w przeszłości. Na przykład w 1958 r. odbyła się premiera filmu „Król Maiciuś Pierwszy”, a w 1976 r. szablista Jerzy Pawłowski został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za szpiegostwo. 8 kwietnia 2014 r. może nie będzie figurował w Wikipedii, jednak z pewnością będzie to dzień istotny dla osób zainteresowanych służebnością przesyłu, szczególnie w aspekcie regulowania tzw. zaszłości.

Od dłuższego czasu oczekujemy na rozstrzygnięcie narosłych przez lata wątpliwości odnośnie wzajemnego stosunku administracyjnego ograniczenia własności i służebności przesyłu (wcześniej służebności gruntowej). Czas oczekiwania dobiega końca, zgodnie bowiem z informacjami na stronie internetowej Sądu Najwyższego, uchwała składu 7 sędziów zostanie wydana właśnie 8 kwietnia.

Czekając na uchwałę warto odnotować wpływ do Sądu Najwyższego kolejnego pytania w tym zakresie. Skierował je Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim, a sprawie nadano sygnaturę III CZP 9/14.

W tej sprawie sąd rejonowy ustanowił służebność przesyłu na potrzeby gazociągu, jednocześnie ustalając, iż w stosunku do nieruchomości została wydana decyzja ograniczająca własność na podstawie przepisu art. 35 ustawy z 12 marca 1958 r. W ocenie sądu, tego typu decyzja dawała przedsiębiorcy prawo budowy urządzeń, jak i późniejszego dostępu do nich, jego wątpliwości wzbudził jednak wzajemny stosunek uprawnień z decyzji i służebności przesyłu, której ustanowienia domagali się właściciele nieruchomości

Sąd wskazał, iż zasadniczą różnicą jest kwestia świadczenia dla właściciela. W ocenie sądu bowiem z uwagi na wydanie decyzji właściciel mógł jedynie otrzymać rekompensatę za wyrządzone szkody, podczas gdy za ustanowienie służebności przesyłu zostanie przyznane wynagrodzenie obejmujące również świadczenie za znoszenie ograniczeń w przyszłości.

Sąd rejonowy słusznie wskazał, że wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu nie ma jednolitego charakteru i może zawierać dodatkowe składniki odszkodowawcze (zasadnie powołał się na kluczowe w tym zakresie postanowienie w sprawie IV CSK 440/12). Nie ma jednak racji twierdząc, iż w trybie administracyjnym można otrzymać wyłącznie odszkodowanie za zniszczenia na nieruchomości – takie odszkodowanie powinno również uwzględniać ograniczenia w korzystaniu z nieruchomości w przeszłości. Powinno nie oznacza jednak, że tak zawsze wyceniano w przeszłości, czego jasno dowodzą archiwalne operaty.

Dziś podstawą prawną dla roszczeń właścicieli nieruchomości, odnośnie których wydano decyzję administracyjną w przeszłości jest art. 129 ust. 5 ustawy o gospodarce nieruchomościami, jakkolwiek jednolitości stanowisk odnośnie jego stosowania nie ma.

W omawianej sprawie sąd rejonowy, pomimo ustalenia, iż została wydana decyzja, nie stwierdził ograniczenia własności z uwagi na nieudowodnienie jej ostateczności. W apelacji kwestionował to przedsiębiorca powołując się na okoliczność późniejszego wydania pozwolenia na budowę – w mojej ocenie jednak nie miał racji, albowiem decyzja powinna być opatrzona klauzulą ostateczności, co można uzyskać i dziś, i w zasadzie jest standardem w tego typu sprawach.

unnamed

Od tego postanowienia apelację wniosły obie strony.

Właściciele nieruchomości domagali się ustanowienia służebności przesyłu z oznaczeniem obszaru ograniczenia własności zgodnie z zapisami planu miejscowego oraz rozporządzenia o warunkach technicznych dla gazociągów (wielokrotnie większym niż określony przez sąd).

Z kolei przedsiębiorca domagał się oddalenia wniosku powołując się na skuteczny tytuł prawny w postaci decyzji ograniczającej własność. Wskazał, iż właściciele mają prawo domagać się świadczeń, jednak na drodze administracyjnej, a nie cywilnej.

Sąd Okręgowy zauważył, iż wzajemny stosunek służebności przesyłu i administracyjnego ograniczenia własności budzi istotne wątpliwości w orzecznictwie, na dowód czego przywołał sprawy III CZP 87/13 i III CZP 107/13. W ocenie SO zachowanie trybu administracyjnego po wprowadzeniu służebności przesyłu świadczy o woli ustawodawcy niezależnego traktowania wynikających z nich uprawnień.

Sądy w tej sprawie pominęły jednak bardzo ciekawy aspekt, który został uwypuklony w sprawie III CZP 107/13 – mianowicie zakres uprawnień, który nie pokrywa się, inna jest bowiem treść służebności przesyłu, znacznie bogatsza niż decyzji administracyjnej. W praktyce niektóre sądy były skłonne ustanawiać służebności przesyłu o ograniczonej treści, niezależnie od ostatecznej decyzji administracyjnej.

Orzeczenie w tej sprawie, podobnie jak w sprawie III CZP 107/13, zostanie wydane dopiero po  opublikowaniu uchwały składu siedmiu sędziów, która powinna powyższe kwestie omówić w sposób kompleksowy.

1 40 41 42 43 44 75 Strona 42 z 75