W tym tygodniu w Internecie znowu zrobiło się głośno o projektowanym zwolnieniu wynagrodzenia z tytułu ustanowienia służebności przesyłu z podatku dochodowego. Serwisy donoszą, że ta ulga ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2015 r., jakkolwiek nie podają konkretnego źródła tej informacji.

Data 1 stycznia 2015 r. wymaga weryfikacji – według stanu na dzień dzisiejszy projekt przewiduje zwolnienie dochodów uzyskanych po 1 stycznia 2014 r.

Dla ułatwienia nam wszystkim monitorowania prac legislacyjnych poniżej wstawiam linki do odpowiednich stron internetowych:

Mam nadzieję, że przyjęty w pierwotnym brzmieniu projektu termin 1 stycznia 2014 r. ostanie się. Być może zmiana daty wynika z niedostrzeżenia przez dziennikarzy art. 13 ustawy, który nadaje części przepisów, w tym dotyczących służebności przesyłu, moc obowiązującą od początku 2014 r.

20130905_110835_1

Blog właśnie świętował drugie urodziny… cóż to jednak za świętowanie bez prezentów. Postanowiłem zatem, że zrobię mu takowy, a cóż może być lepszego niż rodzeństwo (choć patrząc na moje dzieci mam pewne wątpliwości).

Wracając jednak do prezentu – znajdziecie go pod adresem:

http://transmissionofenergyinpoland.com/.

W skrócie nazywam go TREP 🙂

Po co komu ten TREP, możecie zapytać. I słusznie, bo o to pół roku temu zapytałem sam siebie. Po co komu blog o prawie urządzeń przesyłowych w Polsce po angielsku?

Po pierwsze – bo zawsze chciałem taki mieć 🙂

A bardziej na poważnie:

  • bo wkrótce cudzoziemcom będzie łatwiej nabyć nieruchomości rolne i leśne w Polsce, niech wiedzą co ich czeka,
  • bo inwestycje w sieci przesyłowe przyciągają wielu zagranicznych inwestorów, ci również powinni wiedzieć, co jest składnikiem ich ofert jako wykonawców (czasami naprawdę mocno się dziwią, szczególnie przedsiębiorcy z Dalekiego Wschodu),
  • bo to ciekawy temat do analiz porównawczych, może uda się porozmawiać na ten temat z mieszkańcami innych krajów europejskich, a może nie tylko…

W końcu Internet nie zna granic.

W przeciwieństwie do Internetu, moja aktywność dobowa niestety mam swoje ograniczenia – dziękuję zatem serdecznie Remigiuszowi Tkaczowi za doskonałe tłumaczenia i zapraszam do lektury!

20130905_083428_1

Blog dziś obchodzi swoje 2 urodziny.

Bardzo się cieszę… szczególnie, że to sobota, będzie można uczcić tę rocznicę w sposób niewirtualny 🙂

Jednak zanim popędzę w kierunku Toruńskiej Starówki, która jest słynna nie tylko z zabytków, ale też ilości pubów i restauracji, chciałbym podziękować Wam za dwa wspólnie spędzone lata.

Blog to przede wszystkim społeczność, a ja z osób skupionych wokół mojego bloga jestem niezwykle dumny i naprawdę cieszę się, że mam możliwość wymieniać poglądy na tak wysokim poziomie.

Przed nami z pewnością jeszcze wiele zmian i ciekawych wydarzeń, następny rok nie będzie mniej emocjonujący od poprzedniego.

Zatem raz jeszcze dziękuję, że jesteście ze mną!

20130302-IMG_6963_0

Niedawno opublikowano uzasadnienie kontrowersyjnego postanowienia w sprawie V CSK 87/13, które dotyczy podstaw dowodowych dla przyjęcia dobrej wiary posiadacza służebności.

Orzeczenie wpisuje się w krytykowany przez część prawników trend ignorowania znaczenia domniemania dobrej wiary (skoro szuka dowodów dla jej przyjęcia), z drugiej strony jednak jest bardzo liberalne w kontekście okoliczności, które za dobrą wiarą mogą przemawiać.

To tyle tytułem ogólnego wstępu, dla jasności dalszych uwag konieczne jest przytoczenie tezy postanowienia, która składa się z dwóch elementów:

  • do obalenia domniemania może dojść na skutek oceny wszystkich dowodów zebranych w sprawie i niezależnie od tego, która ze stron domagała się przeprowadzenia dowodu; nie jest również wyłączone stosowanie domniemań faktycznych, jeśli byłyby do tego podstawy (jak najbardziej słuszne)
  • brak pisemnej zgody właściciela nieruchomości w dokumentacji budowy lini energetycznej nie oznacza, że takiej zgody nie było (w sensie życiowym prawda, jednak w aspekcie prawnym to stąpanie po kruchym lodzie).

Po kolei jednak.

W sprawie chodziło o zasiedzenie służebności na potrzeby linii elektroenergetycznej o napięciu 110kV. Krótko o historii inwestycji:

  • w 1979 r. wydano decyzję zatwierdzającą plan realizacyjny,
  • dokumenty pozyskiwał projektant działający na podstawie zlecenia inwestora,
  • dla nieruchomości będącej przedmiotem sporu brak było dokumentu zgody jak i decyzji wywłaszczeniowej,
  • właściciele innych działek wyrazili zgody na budowę linii albo ich własność została ograniczona na mocy decyzji administracyjnej,
  • zakład energetyczny w przeszłości sprawdził jedynie pozwolenie na budowę, ufał, że projektant wykonał swoje obowiązki rzetelnie, nie analizował istnienia zgód, a właściciel nie zaskarżył decyzji o pozwoleniu na budowę.

Sądy powszechne oddaliły wniosek o zasiedzenie służebności stwierdzając istnienie złej wiary, z uwagi na nieudowodnienie posiadania tytułu prawnego do nieruchomości uczestników. Zdaniem sądów nie można prowadzić wnioskowania na zasadzie, iż skoro sąsiedzi wyrazili zgodę, to uczestnicy również. Sądy podkreśliły także, iż przedsiębiorca z łatwością mógł sprawdzić istnienie tytułu do nieruchomości, czego zaniechał.

Sąd Najwyższy nie podzielił tego stanowiska i nakazał sprawę zbadać raz jeszcze.

Co zatem wydarzyło się na Placu Krasińskich?

W pierwszej kolejności Sąd Najwyższy odniósł się do kwestii obalenia domniemania dobrej wiary. Słusznie zauważył, iż może to nastąpić nie tylko w wyniku aktywności dowodowej właściciela nieruchomości, ale także na podstawie analizy dowodów zawnioskowanych przez przedsiębiorcę, jeżeli sąd oceni je jako niewystarczające dla przypisania mu usprawiedliwionego przekonania w zakresie posiadania. Obalenie domniemania dobrej wiary może zatem teoretycznie nastąpić także przy bierności właściciela nieruchomości.

Kluczowy w sprawie jest jednak aspekt podstaw uzasadniających przyjęcie dobrej wiary posiadacza służebności. Sąd Najwyższy w pierwszej kolejności przytoczył definicję dobrej wiary. Jest ona warta zacytowania:

„dobra wiara powinna być rozumiana w tradycyjny sposób, iż polega na błędnym, ale usprawiedliwionym przekonaniu posiadacza nieruchomości o przysługiwaniu mu wykonywanego prawa”.

Sąd powołał się w tym zakresie m.in. na uchwałę z 6 grudnia 1991 r. wydaną w sprawie III CZP 108/91 – proszę, żebyś ją zapamiętał, bo będzie jeszcze dziś powoływana (znajdziesz ją w Bazie wiedzy).

W realiach rozpoznawanej sprawy Sąd Najwyższy przyjął dobrą wiarę, gdyż przedsiębiorca działał w zaufaniu do działań projektanta, który pozyskał zgody albo decyzje administracyjne dla prawie wszystkich nieruchomości i doprowadził do wydania decyzji o pozwoleniu na budowę, której nie zaskarżyli właściciele nieruchomości. Przedsiębiorca zatem – w ocenie Sądu – nie był zobowiązany sprawdzać, czy wszystkie tytuły prawne zostały pozyskane, mógł poprzestać na ogólnej pozytywnej ocenie działań projektanta.

Sąd Najwyższy kluczowe znaczenie przypisał brakowi reakcji ze strony właścicieli nieruchomości – jego zdaniem brak formalnego sprzeciwu z ich strony uzasadniał przekonanie, że wyrazili zgodę na budowę linii. Ten wniosek wzmacniała postawa właścicieli nieruchomości, którzy w toku postępowania sądowego nie chcieli komentować, dlaczego wówczas nie podjęli żadnych działań obronnych.

Sąd Najwyższy stwierdził zatem, iż przedsiębiorca był w dobrej wierze, gdyż „rozpoczął posiadanie w okolicznościach, które usprawiedliwiały przekonanie posiadacza, że nie narusza cudzego prawa”.

To stanowisko jest jednak sprzeczne z przywołaną przez ten Sąd wcześniej definicją dobrej wiary w znaczeniu tradycyjnym, co postaram się wykazać poniżej.

20140406_102550_1

Wcześnie prosiłem, żebyś zapamiętam uchwałę w sprawie III CZP 108/91 i o niej teraz powiem kilka słów.

Nie jest to byle jaka uchwała, lecz uchwała wydana w składzie siedmiu sędziów mająca moc zasady prawnej, co oznacza, że wiąże ona Sąd Najwyższy nie tylko w sprawie, w której została podjęta, ale także w innych podobnych sprawach.

Sąd Najwyższy w mojej ocenie wydał orzeczenie w sprawie V CSK 87/13 wbrew temu związaniu, pomimo bowiem iż powołał się na tradycyjne rozumienie dobrej wiary, w rzeczywistości orzekł w sposób odmienny przyjmując koncepcję tzw. liberalną.

Dla porównania:

  • rozumienie tradycyjne – dobra wiara polega na błędnym, ale usprawiedliwionym przekonaniu posiadacza o przysługiwaniu mu wykonywanego prawa,
  • rozumienie liberalne – dobra wiara polega na błędnym, ale usprawiedliwionym przekonaniu posiadacza, że nie narusza niczyich praw, przy czym to przekonanie oparte jest na przesłankach, wywodzących się ze stosunku będącego podstawą i przyczyną konkretnego stanu faktycznego.

Różnica jest widoczna na pierwszy rzut oka i trudno ocenić stanowisko Sądu Najwyższego w sprawie V CSK 87/13 inaczej niż jako nieuprawnione zastosowanie koncepcji liberalnej – nieuprawnione, gdyż sprzeczne z zasadą prawną sformułowaną w uchwale III CZP 108/91.

O co w uchwale III CZP 108/91 chodziło?

Jej teza brzmi następująco: „Osoba, która weszła w posiadanie nieruchomości na podstawie umowy mającej na celu przeniesienie własności zawartej bez zachowania formy aktu notarialnego nie jest samoistnym posiadaczem w dobrej wierze.” Uchwała została wydana na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego wobec utrzymującej się wcześniej rozbieżności w orzecznictwie, w którym przyjmowano zarówno koncepcję liberalną, jak i tradycyjną dobrej wiary.

Uchwała w swoim uzasadnieniu zawiera kilka bardzo ważnych myśli. Przytoczę dwie

  • „Dobra wiara i będąca jej przeciwstawieniem zła wiara pełnią tę samą funkcję (zapewnienie bezpieczeństwa obrotu) we wszystkich stosunkach prawnorzeczowych, nie ma więc podstaw, by instytucjom tym przypisywać różne znaczenie, w zależności od tego, z jaką wiążą się czynnością prawną czy też faktyczną.
  • „Analiza orzecznictwa Sądu Najwyższego wskazuje na to, że w sposobie ujmowania dobrej wiary decydowały często aktualne stosunki społeczno-gospodarcze, a dopiero w drugiej kolejności konkretne okoliczności faktyczne występujące w rozstrzyganej sprawie.”

Drugi cytat jest nader aktualny i dziś.

Sąd Najwyższy w uchwale III CZP 108/91 przyjął tradycyjne rozumienie dobrej wiary z następujących powodów:

  • Polska jest państwem prawa, nie można przyjmować dobrej wiary w sytuacji, gdy jest ona przejawem ignorowania norm prawnych powszechnie znanych,
  • wymaga tego zasada ochrony prawa własności,
  • powołanie się na nienaruszanie niczyich praw, czy też na niekrzywdzenie nikogo, może odnosić się tylko do stosunku zobowiązaniowego stron nieformalnej umowy, tymczasem w stosunkach prawnorzeczowych, chodzi o stosunek osoby względem rzeczy (odpowiednio prawa służebności) – jeżeli nabywca nieruchomości zapłaci za nią całą należność i obejmie nieruchomość w posiadanie, to może być przekonany, że wywiązał się należycie z obowiązków wobec jej dotychczasowego właściciela, nie wystarcza to jednak do przyjęcia, że jest on posiadaczem samoistnym w dobrej wierze.

Oceniając stanowisko Sądu Najwyższego z postanowienia wydanego w sprawie V CSK 87/13 można pokusić się o stwierdzenie, że z tradycyjnym rozumieniem dobrej wiary nie ma ono wiele wspólnego.

W sprawach przesyłowych bardzo zliberalizowano sposób postrzegania dobrej wiary, pomimo iż powinno się oceniać okoliczności ją uzasadniające w takim sam sposób niezależnie od tego, czego dotyczy spór. Innymi słowy znacznie łatwiej o ustalenie dobrej wiary przy zasiedzeniu służebności, niż przy zasiedzeniu nieruchomości.

Jeżeli mamy działać w zgodzie z prawem, dobrą wiarę można przypisać przedsiębiorcy, który pozostaje w uzasadnionym acz błędnym przekonaniu, iż przysługiwało mu w chwili objęcia w posiadanie prawo służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych.

Praktycznie rzecz biorąc chodziłoby wyłącznie o przypadki, gdzie przedsiębiorca zawarł w formie aktu notarialnego umowę o ustanowieniu służebności gruntowej, a zdarzyłyby się nieprzewidziane przez niego okoliczności takie jak nieważność umowy z powodu braku zdolności do czynności prawnych po stronie ustanawiającego, o czym przedsiębiorca nie wiedział.

Oparcie dobrej wiary na:

  • pisemnej zgodzie na budowę linii energetycznej,
  • decyzji o pozwoleniu na budowę,
  • decyzji zatwierdzającej plan realizacyjny,

ma się nijak do tradycyjnego rozumienia dobrej wiary, które od dwudziestu dwóch lat jest wiążące w orzecznictwie Sądu Najwyższego i dlatego właśnie mnie osobiście postanowienie V CSK 87/13 nie przekonuje.

Projekt standardu dotyczący określania wartości służebności przesyłu opracowany przez komisję standardów przy Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych jest dobry i zły jednocześnie, poprawny merytorycznie i obarczony niewybaczalnymi błędami, jest efektem rzetelnej pracy i zwykłym bublem.

To w zasadzie wszystko cytaty – każdy ocenia tak jak mu pasuje, a pasuje bardzo różnie, bo interesy są sporne.

Oczywiście są też głosy mniej skrajne, które zwracają uwagę na inne aspekty związane z tym jaka jest rola standardu i czy zaproponowany projekt nie ingeruje zbyt dalece w sam proces wyceny.

Niezależnie od ostatecznego wyniku sporów, jest w nich pewna wartość – przy okazji poruszane są wątki dotyczące określania wartości służebności przesyłu, które nie były przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego, pada poza tym w dyskusji wiele praktycznych odpowiedzi, a tych przecież wszyscy szukamy.

Dyskusja, no właśnie. Ależ my kochamy dyskusje… w ramach których szybko chwytamy za sztachety, bo to przecież niemożliwe, żebyśmy nie mieli racji. Szkoda, że imprezy ze sztachetami przeniosły się na salony (przynajmniej te akademickie), ale może to taki znak czasu.

W ramach dyskusji nad projektem standardu wypowiedzieli się Panowie: prof. dr hab. inż. Ryszard Cymerman, dr Mirosław Gdesz, dr inż. Dariusz Konieczny, dr inż. Cezary Kowalczyk, podając swoją opinię do publicznej wiadomości.

20140426_103436_1

To bardzo ważna opinia, przedstawiająca alternatywny sposób spojrzenia na zasady określania wartości służebności przesyłu. Różnice dotyczą przede wszystkim:

  • pozbawienia wynagrodzenia jakichkolwiek cech odszkodowawczych,
  • negacji możliwości ustanowienia służebności przesyłu dla tzw. zaszłości,
  • szacowania wynagrodzenia za współkorzystanie z nieruchomości przy przyjęciu jej wartości już zdeprecjonowanej na skutek lokalizacji i budowy urządzeń,
  • ograniczeniu wynagrodzenia do podanej przez przedsiębiorcę strefy, gdzie wykonuje swoje czynności.

W mojej ocenie, choć z tą opinią się nie zgadzam, należy się z nią zapoznać i przemyśleć, z kilku powodów.

Raz przez szacunek dla pracy autorów, dwa z uwagi na ich wiedzę w zakresie urządzeń przesyłowych popartą praktyką (tu mam na myśli przede wszystkim Panów Koniecznego i Kowalczyka), trzy z uwagi na ciągle ewoluujące zasady określania wartości  prawa, które wprowadzono ledwie kilka lat temu.

Po czwarte wreszcie, warto przeczytać opinię, żeby łatwiej zrozumieć odpowiedź na postawione zarzuty, którą Polska Federacja Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych właśnie opublikowała na swojej stronie.

1 38 39 40 41 42 75 Strona 40 z 75