W ostatnich dniach otrzymuję sporo zapytań, czy i gdzie można nabyć książkę. Niestety obecnie jest to niemożliwe, gdyż skończył się nakład, a wydruk kolejnego wymaga aktualizacji treści.

Obecnie pracujemy nad drugim wydaniem, które powinno być gotowe do druku na początku kwietnia.

Dlaczego konieczna jest aktualizacja treści? Przede wszystkim wynika to z efektów swoistej „burzy mózgów”, czyli dyskusji środowiskowej nad projektem standardu KSWS-4 (który jest zalecany przez PFSRM do stosowania od początku tego roku). Nie bez znaczenia jest też przełom jaki nastąpił w orzecznictwie w przedmiocie stosunku administracyjnego ograniczenia własności do zasiedzenia służebności.

W trakcie dyskusji, o której wspomniałem, przygotowano kilka wartościowych opinii prawnych, swoje stanowiska przedstawiły też różne organizacje zrzeszające rzeczoznawców majątkowych. Co ważne, w rozważaniach poruszano kwestie, które są ledwie obecne w orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów powszechnych. Judykatura daje wskazówki na dużym poziomie ogólności, a dyskusja środowiskowa dotyczyła bardzo konkretnych zagadnień.

Oczywiście nie chodzi obecnie o ogłoszenie światu jednej prawdy, bo wyrażane stanowiska zawierały często istotne różnice, jednak można wyróżnić założenia charakterystyczne dla większości opiniujących.

W środowisku rzeczoznawców coraz silniej podkreśla się, iż to oni powinni wywierać wpływ na orzecznictwo w zakresie wartości służebności przesyłu, nie zaś odwrotnie. To prawda – żeby jednak rzeczywiście dokonał się postęp, prawnicy muszą lepiej zrozumieć proces określania wartości, a rzeczoznawcy aspekty prawne sytuacji faktycznych, które badają.

I tego sobie życzmy 🙂

Snapseed

Rok 2014 obfitował w wiele ważnych orzeczeń dotyczących służebności przesyłu, w tym wydane zostały dwie uchwały siódemkowe. Niedawno opublikowano uzasadnienie drugiej z nich, wydanej w sprawie III CZP 45/14, zgodnie z którą:

„Wytoczenie przez właściciela nieruchomości przeciwko posiadaczowi służebności przesyłu, a przed dniem 3 sierpnia 2008 r. przeciwko posiadaczowi służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu, powództwa o zasądzenie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości w zakresie odpowiadającym treści tej służebności, nie przerywa biegu jej zasiedzenia.”

Zagadnienie przedstawił do rozstrzygnięcia Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego wskazując na kontrowersje, które ujawniły się w orzecznictwie Sądu Najwyższego, dotyczące zasiedzenia służebności przesyłu oraz ochrony prawnej przysługującej właścicielowi nieruchomości obciążonej.

Prezes powołał dwa przeciwstawne poglądy prezentowane w orzeczeniach Sądu Najwyższego. Według pierwszego z nich wytoczenie powództwa o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne posiadanie służebności przerywa bieg zasiedzenia. Za takim stanowiskiem przemawiają „ogólne zasady prawa oraz zasady płynące z Konstytucji, odnoszące się do ochrony własności, a także potrzeby równoważenia interesów majątkowych i społecznych właścicieli nieruchomości oraz posiadaczy służebności”.

Według przeciwnego poglądu, wytoczenie takiego powództwa nie przerywa biegu terminu zasiedzenia służebności. Stanowisko to uzasadnione jest brzmieniem przepisu art. 123 § 1 pkt 1 k.c., który wymaga, aby celem czynności podjętej przed sądem było bezpośrednio dochodzenie lub ustalenie albo zaspokojenie lub zabezpieczenie roszczenia.

Wskazana „bezpośredniość” będzie spełniona tylko dla czynności, której skutkiem może być zmiana treści stosunków zachodzących między właścicielem nieruchomości a posiadaczem służebności w sposób uniemożliwiający posiadaczowi zasiedzenie służebności o treści zgodnej ze stanem posiadania. Spór o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie takich cech nie posiada, nie jest sporem o własność i nie musi wiązać się z zamiarem innego niż dotychczasowe ułożenia stosunków pomiędzy właścicielem nieruchomości a posiadaczem służebności.

Sąd Najwyższy, rozstrzygając przedstawione zagadnienie w składzie powiększonym, stwierdził przede wszystkim, iż w jego ocenie należy przeprowadzić wywód prawny jednolity, bez różnicowania na sytuację prawną przed 3 sierpnia 2008 r. i po tej dacie.

Stanowisko opowiadające się za skutkiem w postaci przerwania biegu zasiedzenia przez wytoczenie omawianego powództwa Sąd Najwyższy określił jako oparte głównie na zasadzie słuszności. Za zasadnością takiego stanowiska może przemawiać także orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego oraz Sądu Najwyższego odnośnie do powinności rozstrzygania wątpliwości natury prawnej wyłącznie na rzecz ochrony własności.

Z drugiej strony Sąd Najwyższy podkreślił, iż Trybunał Konstytucyjny wydawał także odmienne orzeczenia, w których wskazywał na istotne znaczenie instytucji zasiedzenia pozwalającej porządkować sytuację prawną, usuwając niezgodność między stanem faktycznym a prawnym.

Sąd Najwyższy wskazał dalej, iż Trybunał Konstytucyjny nie zakwestionował przecież zgodności z Konstytucją zasiedzenia służebności (co jednak nie jest w pełni trafne, mając na uwadze treść uzasadnienia postanowienia wydanego 17 lipca 2014 r. w sprawie P 28/13, gdzie podkreślono brak jednolitości wykładni, a nie jej pełną zgodność z prawem).

Sąd Najwyższy wskazał dalej, iż „każda osoba powinna strzec swoich interesów i tylko ona może ponosić skutki zaniedbań. Ochrona przed negatywnymi skutkami bierności nie może zatem uzasadniać rozszerzającej wykładni przepisów dotyczących przerwania biegu zasiedzenia”.

Gdybym był sędzią Sądu Najwyższego, tu by mi ręka zadrżała, szczególnie wobec treści postanowienia w sprawie V CSK 239/09. W orzeczeniach dotyczących zasiedzenia służebności Sąd Najwyższy często wskazuje na zaniedbania innych – tylko powstaje pytanie, skoro to wszystko było oczywiste, po co uchwała w składzie powiększonym.

Wiele osób działało w zaufaniu do stanowiska wyrażonego we wskazanym wyżej postanowieniu, które zostało podtrzymane w kilku późniejszych orzeczeniach odnośnie do stanu sprzed 3 sierpnia 2008 r. Co dopiero powiedzieć o stanie prawnym sprzed uchwały III CZP 79/02. Jak można zarzucać tu bierność, kiedy wówczas w powszechnym obrocie prawnym nie funkcjonowała służebność gruntowa na potrzeby urządzeń przesyłowych. Nie mówimy o gabinetach profesorów prawa, tylko o obrocie prawnym, o świadomości przeciętnego człowieka, który służebności odnosił do stosunków sąsiedzkich i nie wiedział nawet z reguły, jakiego konkretnie przedsiębiorstwa urządzenia są utrzymywane na jego nieruchomości.

20140710_174440_1

Wracając do treści uzasadnienia, zwracam Ci uwagę na poniższy fragment:

„Podstawowym zarzutem przeciwko twierdzeniu o przerwaniu biegu zasiedzenia wskutek wytoczenia powództwa o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości z przytoczonej przyczyny jest odwołanie się do przepisów o roszczeniach uzupełniających skargi petytoryjne, które umożliwiają ich dochodzenie mimo zasiedzenia służebności, jeśli powództwo o nie zostało wniesione przed upływem terminu zasiedzenia.”

Powództwo o zapłatę zatem nie przerywa biegu zasiedzenia, ale jego upływ w toku procesu nie spowoduje konieczności oddalenia żądania pozwu. To ważne, gdyż porządkująca funkcja zasiedzenia odnoszona jest do wszystkich roszczeń, zarówno o ustanowienie służebności, jak i wstecznych o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne posiadanie służebności (np. uchwała III CZP 7/11).

Sąd Najwyższy zważył, iż dla przerwania biegu zasiedzenia trzeba podjąć czynność zmierzającą do wyzucia posiadacza z władania rzeczą w zakresie prowadzącym do zasiedzenia, co mogło zapewnić powództwo negatoryjne, windykacyjne albo wniosek o ustanowienie służebności przesyłu po 3 sierpnia 2008 r.

Czynnością przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia prawa będzie zatem każde zachowanie właściciela nieruchomości przed właściwym organem, zmierzające bezpośrednio do ustanowienia służebności przesyłu albo do zaniechania wykonywania tej służebności przez przedsiębiorcę.

Odnosząc się do stanu sprzed 3 sierpnia 2008 r. Sąd Najwyższy wskazał, iż wówczas właściciel nieruchomości „mógł w różnych sytuacjach dochodzić swoich praw na etapie tworzenia planów zagospodarowania przestrzennego, procesu przygotowywania inwestycji przesyłu energii, ciepła, gazu itp., roszczeń prawno-rzeczowych wynikających z immisji bezpośrednich i pośrednich nieruchomości, a w wypadku mniejszych inwestycji o lokalnym charakterze – realnego skierowania roszczeń petytoryjnych (windykacyjnego i negatoryjnego) oraz roszczeń uzupełniających, jak też domagania się pozbawienia posiadania oraz zmiany jego charakteru. Mógł także wytoczyć powództwo o ustalenie nieistnienia służebności (art. 189 k.p.c.), które przerywało bieg terminu zasiedzenia, jako wyraźnie wymienione obok dochodzenia roszczenia w art. 123 § 1 pkt 1 k.c. (w powiązaniu z art. 292 i 175 k.c.)”.

Otworzyłem dziś wieczorem serwis internetowy Gazety, żeby zobaczyć czy Lewandowski cięgle gra w Bayernie, czy już przeszedł do Manchesteru, a tu proszę oskarowa noc i … stare kable.

Lektura artykułu raczej nieobowiązkowa, bo poza opisem sytuacji faktycznej nie zawiera żadnej analizy ani wniosków, podaję jednak link, bo rzadko temat jest tak eksponowany w „wiodących” mediach.

Ze swojej strony mogę dodać, że ta sprawa wcale nie jest wyjątkowa. Znam kilka innych, nie mniej dolegliwych dla właścicieli nieruchomości inwestycji w Warszawie.

Trzeba jednak też mieć na uwadze, że niektóre linie lokalizowano w przeszłości rzeczywiście w sposób uciążliwy dla właścicieli (a system nie sprzyjał pełnej rekompensacie), jednak część przebiegała w szczerym polu, dziś zaś obok nich stoją osiedla mieszkaniowe rozwijającej się stolicy.

Regulacja zaszłości w zakresie urządzeń przesyłowych to spory problem prawny, gospodarczy i polityczny. Jednak odnośnie do Warszawy, spójrzmy prawdzie w oczy – całe to miasto jest jednym wielkim problemem własnościowym.

20130905_110835_1

Kilka dni temu Sąd Najwyższy wydał postanowienie w sprawie IV CSK 293/14, w którym opowiedział się za poglądem, iż przedsiębiorstwa państwowe mogły posiadać służebność gruntową przed 1 lutego 1989 r. Powyższe stanowisko doprowadziło do uznania zasadności zarzutu zasiedzenia służebności przez przedsiębiorcę, który nie udowodnił przeniesienia posiadania pomiędzy Skarbem Państwa a przedsiębiorstwem państwowym w latach 90. XX w.

Sąd Najwyższy stanowczo stwierdził w ustnym uzasadnieniu, iż w orzecznictwie nie występują rozbieżności odnośnie do możliwości posiadania służebności przez przedsiębiorstwo państwowe przed 1 lutego 1989 r. Różnice w orzeczeniach wynikają z tego, że dla części przypadków bieg zasiedzenia kończył się przed tą datą na rzecz Skarbu Państwa, w części zaś po tej dacie na rzecz przedsiębiorstwa.

Z powyższym trudno się zgodzić, co łatwo wykazać przytaczając fragmenty orzeczeń – problemem jednak jest nie tyle występowanie rozbieżności, bo to przecież nie pierwszy problem prawny, który budzi kontrowersje, lecz stanowczość wygłaszanych ocen.

Czwartkowe orzeczenie nie jest precedensowe, w ten sposób Sądowi Najwyższemu zdarza się wypowiadać już od kilku lat w sprawach służebnościowych.

Możliwość posiadania przez przedsiębiorstwo państwowe, a nie przez Skarb Państwa była podnoszona w orzeczeniach wydanych w sprawach: I CSK 171/08, III CSK 319/09 i IV CSK 183/11, gdzie wyrażono pogląd, że zasada jednolitej własności państwowej nie odnosiła się do stosunków z osobami trzecimi, wobec których przedsiębiorstwo występowało jako posiadacz służebności. Podobnie orzekł Sąd Najwyższy w wyroku wydanym w sprawie I CSK 495/12.

Od kilku lat zatem dopuszczano możliwość posiadania służebności przez przedsiębiorstwo państwowe przed 1 lutego 1989 r., jednocześnie stale wydając orzeczenia oparte na przeciwstawnym poglądzie (o czym w dalszej części wpisu).

Pierwszy raz nieco zdziwiłem się stanowczością stanowiska Sądu Najwyższego, kiedy czytałem uzasadnienie postanowienia wydanego 9 października 2014 r. w sprawie IV CSK 32/14:

„W skardze jest eksponowane krańcowe i dawno już zarzucone stanowisko doktryny prawa, jakoby uprawnienie państwowej osoby prawnej przed 1989 r. ograniczało się do zarządu mieniem państwowym, tymczasowego lub operatywnego zarządu nie mającego żadnego znaczenia w sferze prawa rzeczowego, albo nawet tylko dzierżenia. Takie poglądy były głoszone i prawdą jest, że przez początkowe lata transformacji ustrojowej w Polsce nie było jasne, jakie prawo przysługiwało podmiotowi państwowemu do mienia, którym dysponował, a więc również państwowemu przedsiębiorstwu przesyłowemu do urządzeń i do gruntów przez które urządzenia te przebiegały.”

W podobnie zdecydowanym tonie zostało utrzymane uzasadnienie czwartkowego postanowienia w sprawie IV CSK 293/14.

IMG_0333

Powstaje zatem pytanie, czy stanowisko odnośnie posiadania przez Skarb Państwa, a jedynie dzierżenia służebności przez przedsiębiorstwa państwowe przed 1 lutego 1989 r. jest: „krańcowym i dawno zarzuconym stanowiskiem doktryny”?

Chyba nie do końca. Co ciekawe, treść uzasadnień wskazujących na pogląd przeciwny, zawiera podobnie jednoznaczne oceny. Skupmy się wyłącznie na niedawno wydanych orzeczeniach:

W postanowieniu z 13 czerwca 2013 r., wydanym w sprawie IV CSK 672/12, Sąd Najwyższy wskazał, że w orzecznictwie tego sądu w zasadzie jednolicie przyjmuje się, że przedsiębiorstwa państwowe przed 1 lutego 1989 r. korzystały ze służebności w ramach zarządu mieniem państwowym w imieniu i na rzecz Skarbu Państwa, a więc w istocie były dzierżycielami.

W postanowieniu z 27 listopada 2013 r., wydanym w sprawie V CSK 525/12, wskazano, że są co prawda głoszone wpadkowo poglądy odnośnie możliwości posiadania służebności przez przedsiębiorstwo państwowe, zdecydowanie przeważa jednak pogląd, iż ze względu na treść art. 128 K.c., przed dniem 1 lutego 1989 r. posiadaczem służebność mógł być tylko Skarb Państwa, a przedsiębiorstwo było wyłącznie jej dzierżycielem.

Podobnie jednoznaczne jest postanowienie Sądu Najwyższego wydane 20 września 2013 r. w sprawie II CSK 10/13:

W ukształtowanym i dominującym orzecznictwie Sądu Najwyższego zasada jednolitej własności państwowej (art. 128 § 2 k.c. w pierwotnym brzmieniu) rozumiana była w ten sposób, że przedsiębiorstwo państwowe mogło wykonywać m.in. posiadanie służebności (art. 352 § 1 k.c., art. 336 k.c.) jedynie w imieniu i na rzecz Skarbu Państwa (…). Sąd Najwyższy nie podziela dokonywanych w piśmiennictwie, a także w niektórych orzeczeniach Sądu Najwyższego, interpretacyjnych prób obrony odmiennego stanowiska. Oznacza to, że przedsiębiorstwo państwowe jako państwowa osoba prawna nie mogło nabyć w wyniku zasiedzenia m.in. służebności gruntowej (art. 292 k.c.), mogło jednak do okresu posiadania, wykonywanego po dniu 1 lutego 1989 r., zaliczyć okres posiadania Skarbu Państwa sprzed tej daty, jeżeli nastąpiło przeniesienie posiadania (…).”

Także w 2014 r. wydawano orzeczenia w tym duchu. Dla przykładu fragment wyroku z 25 kwietnia 2014 r. wydanego w sprawie II CSK 433/13:

„Wobec tego nie jest istotne doliczenie okresu korzystania z nieruchomości w zakresie odpowiadającym służebności przesyłu przez przedsiębiorstwo państwowe ale doliczenie okresu posiadania nieruchomości w takim zakresie przez Skarb Państwa wykonywanego faktycznie przez dzierżyciela – przedsiębiorstwo państwowe.”

IMG_0316

Tyle cytowania wystarczy, nadszedł czas na (gorzką) refleksję. Otóż w orzecznictwie dominują dwa przeciwstawne poglądy, które są głoszone przez poszczególne składy z równym przekonaniem. Zatem jak w tytule wpisu, na kogo trafisz, takie orzeczenie otrzymasz. Sąd Najwyższy nie ma z tym problemu, jednak strony, pełnomocnicy, a pośrednio sądy powszechne, już tak.

Opowiedzenie się za jednym ze stanowisk przekłada się na sposób dowodzenia przesłanki przeniesienia posiadania, który nota bene wcale nie musi być łatwiejszy dla przedsiębiorcy jeżeli przed 1989 r. służebność posiadało kolejno kilka przedsiębiorstw państwowych.

Nie jest też prawdą, że pogląd o posiadaniu służebności przez przedsiębiorstwa państwowe przed 1 lutego 1989 r. jest niekorzystny dla właścicieli nieruchomości, co sugeruje artykuł w czwartkowej Rzeczpospolitej. Niezależnie, czy posiadało przedsiębiorstwo, czy Skarb Państwa, zasiedzenie mogło biec, zatem sytuacji prawnej właścicieli nieruchomości to nie zmienia.

W mojej ocenie zagadnienie posiadania służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych przed 1 lutego 1989 r. dojrzało już do uchwały w składzie powiększonym. Muszę podkreślić, iż oba stanowiska można dobrze uzasadnić, zatem żadne z nich nie jest oczywiście błędne. W mojej ocenie długo utrzymująca się rozbieżność poglądów, głoszonych z równym zapałem, nie przystaje do autorytetu Sądu Najwyższego.

1 29 30 31 32 33 75 Strona 31 z 75