Prawo przedsiębiorcy do wejścia na nieruchomość celem wykonywania uprawnień ze służebności przesyłu powstaje tylko wówczas, gdy jest to niezbędne z uwagi na techniczne aspekty funkcjonowania urządzenia. Pas służebności przesyłu nie jest obszarem do stałego korzystania z cudzej nieruchomości.

W sobotę przeprowadziłem kolejne szkolenie dla rzeczoznawców majątkowych. Tym razem miałem przyjemność gościć w Radomiu, dzięki czemu na mapie w moim gabinecie mogłem dokleić kolejną kropkę. Muszę chyba pomyśleć przy zakupie kolejnego samochodu, żeby był elektryczny, bo ilości kilometrów, które przejeżdżam na szkolenia albo do Klientów powodują, że jestem mało eco-friendly 🙁

Podczas szkolenia omawialiśmy przekrojowo problematykę określania wartości służebności przesyłu, szkód lokalizacyjnych oraz ustalania odszkodowań za ograniczenie własności mocą decyzji administracyjnej.

Jednym z tematów (który zawsze jest przedmiotem żywej dyskusji) była kwestia zasad określania współczynnika korzystania z nieruchomości przez przedsiębiorcę w pasie służebności przesyłu.

Osobiście jestem zwolennikiem (podążając myślami za Sądem Najwyższym), żeby ten współczynnik określać indywidualnie, przy uwzględnieniu uwarunkowań na konkretnej nieruchomości. Nie przekonują mnie ani przedziały parametryczne współczynników (choć nie kwestionuję iż przydatności praktycznej), ani tym bardziej aprioryczne założenie, że w każdym przypadku przyjmuje on wartość niezmienną.

U podstaw przyjmowania współczynnika o wartości stałej leży założenie, że przedsiębiorca przesyłowy może w każdej chwili wejść na nieruchomość i korzystać z pasa służebności, pozostając w nim przez czas zależny jedynie od jego woli. Takie założenie przyznaje przedsiębiorcy prawo do korzystania z tej części nieruchomości na równi z jej właścicielem.

Tak jednak nie jest.

Prawo dostępu do urządzeń

Przedsiębiorca uprawniony ze służebności przesyłu, analogicznie jak przedsiębiorca, który uzyskał decyzję wywłaszczeniową i chce wejść na nieruchomość na podstawie art. 124 ust. 6 ustawy o gospodarce nieruchomościami, może uzyskać dostęp do urządzeń tylko wówczas, gdy uzasadniają to względy techniczne.

Pas służebności przesyłu może być zatem zajęty przez przedsiębiorcę, jeżeli będzie wykonywał planowe czynności eksploatacyjne – np. przejeżdżał wzdłuż urządzenia, przechodził pod liniami i oceniał wizualnie ich stan. Takie obchody albo przejazdy mają charakter planowy i są wykonywane w przyjętych odstępach czasu.

Standardowy charakter mają także czynności konserwacyjne, polegające np. na malowaniu słupków oznacznikowych, malowaniu słupów stalowych, uzupełnianiu ubytków fundamentów, przycinaniu gałęzi itp. Te czynności wykonuje się albo planowo albo stosownie do potrzeb, stwierdzonych w czasie kontroli wizualnej urządzeń.

Mamy, jak widać, do czynienia z czynnościami planowymi, rutynowymi, które są podejmowane w zgodzie z zapisami procedur w określonych odstępach czasu. Nadejście takiego terminu albo powstanie potrzeby uzasadniającej niezwłoczne działania, jest uzasadnieniem dla uzyskania dostępu do nieruchomości na której funkcjonuje urządzenie.

W opisany przeze mnie wyżej sposób orzeka Sąd Najwyższy, który podkreśla, że pas służebności przesyłu nie jest obszarem przeznaczonym do stałego dostępu dla przedsiębiorcy przesyłowego.

Tytułem przykładu zacytuję fragmenty dwóch orzeczeń, kluczowych dla tej materii:

Postanowienie Sadu Najwyższego wydane w sprawie III CZP 118/17:

„Rozmiar tej przestrzeni to zwykle pasy gruntu rozpościerające się wzdłuż napowietrznych linii elektroenergetycznych lub wokół słupów przesyłowych. Tak wyznaczone pasy gruntu wyznaczają granice wykonywania służebności, której treść wynika z sentencji postanowienia. Korzystanie z pasów nieruchomości znajdujących się pod liniami przesyłowymi będzie możliwe tylko wtedy, gdy okaże się to niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania tych linii; w żadnym razie określenie granic tych pasów nie uprawnia przedsiębiorcy do stałego z nich korzystania”.

Postanowienie Sądu Najwyższego w sprawie I CSK 253/13:

“Ustalając zakres przysługującej przedsiębiorcy służebności przesyłu należy wobec tego, kierując się treścią art. 305(1) k.c., wskazać, że korzystanie z pasów nieruchomości znajdujących się pod linia przesyłowymi będzie możliwe tylko wtedy, gdy okaże się to niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania tych linii. W żadnym zaś razie określenie granic tych pasów nie uprawnia przedsiębiorcy do stałego z nich korzystania”.

Ten pogląd został powtórzony w postanowieniu wydanym w sprawie V CSK 531/15, które przywoływałem już wcześniej w blogu, oraz w postanowieniu wydanym w sprawie V CSK 468/14.

Zasady określania wartości współczynnika korzystania

Opisane wyżej zasady, w mojej ocenie, stoją w sprzeczności z założeniem, iż w pasie służebności przesyłu strony zawsze korzystają w tym samym udziale. Wartość współczynnika korzystania powinna zostać określona na podstawie analizy uwzględniającej w szczególności:

  • rodzaj urządzenia (podziemne, naziemne, napowietrzne),
  • właściwości techniczne urządzenia oraz jego potrzeby eksploatacyjnych (np. wykonywanie pracy przy stanowiskach słupowych oraz zasadniczy brak czynności pod samymi przewodami),
  • istnienie na nieruchomości elementów sieci, które wymagają częstszego dostępu (np. stacja transformatorowa, komora ciepłownicza),
  • usytuowanie urządzeń w obrębie nieruchomości (np. dostęp z podnośnika z ulicy do słupa energetycznego, trudności w prowadzeniu gospodarki rolnej jeżeli linia niskiego albo średniego napięcia przebiega kilka metrów od granicy nieruchomości),
  • pokrywanie się pasów służebności urządzenia badanego z innymi urządzeniami przesyłowymi o częściowo wspólnym przebiegu,
  • możliwość korzystania z pasa służebności przez właściciela nieruchomości (zasadniczy brak przeszkód w prowadzeniu gospodarki rolnej; możliwość realizacji funkcji towarzyszących zabudowie – parking, ogród, chodnik czy trawnik na nieruchomościach położonych w terenach zabudowanych).

To tylko przykłady, które można mnożyć, uwzględniając rodzaj sieci oraz specyficzne uwarunkowania na nieruchomości. Przykłady te jednak pokazują, że nie powinniśmy przyjmować apriorycznie wartości współczynników, jeżeli zaś odwołujemy się do wartości często przyjmowanych w praktyce, należy zbadać, czy w danej sprawie nie wystąpiły na nieruchomości specyficzne uwarunkowania.

Każdy rzeczoznawca ma prawo do własnego zdania w zakresie wartości współczynnika korzystania, z tym jedynie zastrzeżenie, że powinno być ono poparte przekonującą analizą. Współczynnika korzystania nie da się ustalić jako wartości rynkowej, jest to kwestia ocenna, uznaniowa – między uznaniowością a dowolnością istnienie jednak różnica. Ta różnica to właśnie odpowiednie uzasadnienie stanowiska.

Do czego uprawnia decyzja wywłaszczeniowa z art. 124 ust. 1 u.g.n.? Czy jej zakresem powinno być objęte tylko prawo do wybudowania urządzenia i jego trwałego pozostawienia na gruncie, czy także późniejszy dostęp do nieruchomości celem konserwacji i usuwania awarii urządzenia?

Ostatnio chodzi mi po głowie temat ograniczania własności mocą decyzji wydanej na podstawie przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami. Oczywiście nie jest to żadna nowość, bo tą problematyką zajmuję się od lat, jednak martwi/ niepokoi mnie (zależnie od przypadku) praktyka postępowania w tego rodzaju sprawach.

Mam na myśli zarówno treść wydawanych decyzji ograniczających własność, jak i zasady ustalania odszkodowania przez rzeczoznawców majątkowych, a precyzyjniej uderzające rozbieżności w podejściu do problemu.

Niestety, sytuacji nie poprawia orzecznictwo sądów administracyjnych, które jest dalekie od jednolitości (co można wybaczyć z uwagi na niezawisłość sędziowską i prawo do własnego stanowiska, o ile będzie uzasadnione), czasami niestety ono jest także zbyt odległe od treści przepisów.

Co dla nas prawników powinno być najistotniejsze – brzmienie przepisu, dopiero w dalszej kolejności jego cel, czy też umiejscowienie w systemie prawa. Kwestie funkcjonalne, celowościowe, czy nawet praktyczne nie mogą prowadzić do formułowania poglądów wprost sprzecznych z literą ustawy.

Powierzchnia nieruchomości podlegająca wywłaszczeniu

Dziś chciałem w tym kontekście podzielić się z Wami przemyśleniami na temat powierzchni części nieruchomości, na której prawo własności albo użytkowania wieczystego doznaje ograniczenia na skutek wydania decyzji wywłaszczeniowej ze wspomnianego art. 124 ust. 1 u.g.n.

W orzecznictwie zasadniczo bezsporne jest, iż załącznikiem do decyzji ograniczającej własności powinna być mapa (nie musi być do celów prawnych), obrazująca zakres ograniczenia własności, ewentualnie można opisać zakres terytorialny ograniczenia własności słowami.

Sporne, mniej w orzecznictwie, bardziej w praktyce jest, czy taka mapa powinna przedstawiać wyłącznie obszar niezbędny dla budowy albo przebudowy urządzenia (pas montażowy), czy także pas do wykonywania określonych czynności w przyszłości – nazwijmy go pasem eksploatacyjnym.

Poszukajmy odpowiedzi w treści przepisu:

Starosta może ograniczyć sposób korzystania z nieruchomości przez udzielenie zezwolenia na zakładanie i przeprowadzenie na nieruchomości ciągów drenażowych, przewodów i urządzeń służących do przesyłania lub dystrybucji płynów, pary, gazów i energii elektrycznej oraz urządzeń łączności publicznej i sygnalizacji, a także innych podziemnych, naziemnych lub nadziemnych obiektów i urządzeń niezbędnych do korzystania z tych przewodów i urządzeń, jeżeli właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości nie wyraża na to zgody. Ograniczenie to następuje zgodnie z planem miejscowym, a w przypadku braku planu, zgodnie z decyzją o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego.

Przepis znajduje się w części ustawy o gospodarce nieruchomościami dotyczącej wywłaszczeń, zatem nie ma wątpliwości, iż mówimy to o trwałym ograniczeniu własności, a nie tylko o okresie budowy urządzenia przesyłowego.

Trzymając się treści przepisu, obszar ograniczenia własności powinien umożliwiać jej wykonanie, czyli założenie / przeprowadzenie urządzenia, czy używając aktualnych pojęć, jego budowę, ewentualnie przebudowę.

Na takim obszarze przedsiębiorca będzie uprawniony do podejmowania określonych działań, a jego korzystanie z nieruchomości będzie miało charakter legalny. Sam przedsiębiorca powinien być zatem zainteresowany, żeby cały obszar niezbędny dla wykonania inwestycji był objęty zakresem ograniczenia własności.

Kiedy źródłem jest decyzja wywłaszczeniowa, a kiedy ustawa?

Napisałem wyżej, że ograniczenie ma charakter trwały, a decyzja dotyczy nie tylko etapu budowy – i to jest prawda. Jej skutki wykraczające poza okres budowy są następujące:

  • na nieruchomości może trwale pozostać urządzenie przesyłowe, które będzie wykorzystywane do przesyłu albo dystrybucji energii, sygnałów albo innych mediów,
  • właściciel urządzenia przesyłowego będzie uprawniony do uzyskania dostępu do nieruchomości w celu konserwacji oraz usuwania awarii urządzeń.

Drugi punkt jest przedmiotem rozbieżności, część urzędników / przedsiębiorców / prawników utożsamia go bowiem z korzystaniem z nieruchomości na wzór służebności przesyłu.

W mojej ocenie ten pogląd jest podwójnie błędny.

Po pierwsze nie można, nawet posiłkowo, do wykładni przepisów u.g.n. o ograniczeniu własności, stosować zasad rządzących ustanawianiem ograniczonych praw rzeczowych na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego. Czasami ograniczenie własności jest nazywane służebnością publiczną – to jednak tylko semantyka, nie uzasadnia to tworzenia swoistych miksów rozwiązań administracyjnych i cywilistycznych.

Po drugie, chyba ważniejsze – dostęp do nieruchomości w przyszłości celem konserwacji i usuwania awarii urządzeń nie następuje w wykonaniu uprawnień, których źródłem jest decyzja wywłaszczeniowa. Dostęp ten ma charakter uprawnienia ustawowego, a prawo to przysługuje każdoczesnemu właścicielowi urządzenia przesyłowego, w stosunku do nieruchomości, których własność została ograniczona w trybie przepisu art. 124 ust. 1.

Dostęp zatem jest pośrednio związany z decyzją, jednak jego podstawą jest ustawa, a nie indywidualny akt administracyjny. To przekłada się na treść decyzji, która w sentencji nie powinna w ogóle odnosić się do konserwacji oraz usuwania awarii, tym bardziej w załączniku graficznym nie powinny być umieszczane pasy terenu do korzystania, pasy eksploatacyjne itp.

Zwróćcie też uwagę, na rodzaj uprawnień – konserwacja i usuwanie awarii. O ile obszar czynności konserwacyjnych da się zasadniczo skonkretyzować, o tyle w przypadku awarii (uwzględniając ich różną postać, dynamikę i trudny do przewidzenia obszar oddziaływania), nie jest możliwe przewidzenie, w jakim pasie terenu taka awaria będzie usuwana.

Sama konserwacja też nie musi na przestrzeni lat wyglądać tak samo. Dobrze widać to na przykładzie wodociągów, czy kanalizacji, w których następuje stały rozwój technologii bezwykopowych, które istotnie zmieniają zakres ingerencji w nieruchomość obciążoną urządzeniem.

Moim zdaniem, zatem decyzja wywłaszczeniowa powinna ograniczać własność wyłącznie w obszarze niezbędnym dla budowy albo przebudowy urządzenia, bo to jest istotą decyzji wywłaszczeniowej, nie ma potrzeby, ani podstaw prawnych, dla tworzenia dodatkowych obszarów ograniczenia własności, aktualizujących się po zwrotnym przekazaniu nieruchomości jej właścicielowi.

W kolejnym wpisie omówię kwestię obszarów istotnych dla ustalenia odszkodowania mocą odrębnej decyzji administracyjnej, które wcale nie muszą być tożsame z zakresem terytorialnym przedstawionym w załączniku do decyzji wywłaszczeniowej, co ponownie wprost wynika z przepisów prawa.

Na pewno znany jest Wam problem urządzeń wybudowanych na nieruchomościach Skarbu Państwa przed uwłaszczeniem przedsiębiorstw państwowych. Pisałem o nim wielokrotnie w blogu, ostatnio w kontekście uchwały Sądu Najwyższego wydanej w sprawie III CZP 81/18.

Sąd Najwyższy przesądził w tym orzeczeniu, iż w stosunku do nieruchomości Skarbu Państwa, posiadanie uwłaszczonych na sieciach przedsiębiorstw państwowych rozpoczynało się w dobrej wierze. W takich sprawach mechanizm był jasny – Państwo rozdzielało swój majątek celem kontynuowania działalności publicznej przez poszczególne podmioty, już w pełni samodzielnie i na własny rachunek, zatem musiało dać im możliwość dalszego korzystania ze swoich nieruchomości.

Ten model jednak w części przypadków, dotyczących przedsiębiorstw o lokalnym zasięgu działania (w szczególności przedsiębiorstwa ciepłownicze i wodociągowo-kanalizacyjne) przedstawiał się nieco odmiennie. W wielu bowiem miastach nastąpiła jednoczesna komunalizacja gruntów, stanowiących dotąd własność Skarbu Państwa, oraz sieci zarządzanych przez przedsiębiorstwa państwowe.

W dacie wejścia w życie ustawy komunalizacyjnej tj. 27 maja 1990 r. w jednym ręku znalazły się urządzenia przesyłowe oraz nieruchomości, przez które przebiegały. Z powyższym związany jest skutek w postaci braku możliwości biegu terminu zasiedzenia służebności gruntowej, wszak nie można jej posiadać na własnej nieruchomości.

W powyższym zakresie nie będzie miało decydującego znaczenia, czy gmina wykonywała bezpośrednio zaopatrzenie w ciepło lub wodę przez zakład budżetowy, czy też działalność taką wykonywało przedsiębiorstwo komunalne, posiadające osobowość prawną – posiadanie nie mogło biec przeciwko właścicielowi urządzeń, który oddał je do korzystania pod tytułem darmym albo odpłatnym innemu podmiotowi.

W pewnym jednak momencie taki stan ulegał przerwaniu, na skutek rozdzielenia praw do nieruchomości i praw do urządzeń przesyłowych – to ostatnie z reguły było wnoszone aportem do spółki prawa handlowego, zwykle również ze 100% udziałem gminy. Od tego dnia możliwe było posiadanie służebności na nieruchomości gminnej.

Pytanie, w jakiej wierze była spółka w chwili rozpoczęcia posiadania służebności na nieruchomości gminy?

W mojej ocenie jest to posiadanie w dobrej wierze, co uzasadnione jest m.in. analogią do sytuacji, opisanej w uchwale III CZP 81/18, w której następowało przekazanie części majątku Państwa przedsiębiorstwu państwowemu celem kontynuowania działalności przesyłowej albo dystrybucyjnej.

Gmina również wyposażała w niezbędny majątek spółkę gminną, której powierzała wykonywanie zadań publicznych związanych np. z dostawą ciepła. Z uwagi na brak wówczas świadomości, iż należy odrębnie, wyraźnie uregulować prawo utworzonej spółki do korzystania z nieruchomości gminnych, ten problem nie doczekał się wyraźnych zapisów w umowie. Nie może być jednak wątpliwości, iż gmina w pełni zgadzała się na dalsze korzystanie z jej nieruchomości przez podmiot, któremu przekazała niezbędny majątek i nakazała świadczyć usługi określonego rodzaju dla społeczności.

Ten kierunek wykładni wydaje się przeważać w sporach przedsiębiorców przesyłowych z gminami, przynajmniej w północnej i północno-zachodniej Polsce, co mogę potwierdzić empirycznie. Doradzałem jednemu z przedsiębiorców ciepłowniczych w sporze ze spółdzielnią mieszkaniową, podnosząc właśnie kwestię dobrej wiary w dacie wniesienia urządzeń przesyłowych aportem. Sąd okręgowy podzielił to stanowisko i stwierdził zasiedzenie służebności przesyłu w dobrej wierze.

Ten kierunek wykładni oznacza dla przedsiębiorstw państwowych podlegających komunalizacji, iż w sporach z gminami (których wcale nie brakuje) nie stoją na straconej pozycji w odniesieniu do urządzeń istniejących na nieruchomościach gminnych przed przekazaniem ich własności spółce. Z reguły od tego momentu minęło już 20 lat, zatem nabycie służebności przesyłu przez zasiedzenie jest wysoce prawdopodobne.

Październik jest bardzo intensywnym okresem szkoleniowym – zdążyłem dla przykładu przeprowadzić już 3 szkolenia dla rzeczoznawców majątkowych. Każde z tych szkoleń było okazją do spotkania starych znajomych, jak i poznania nowych, którzy na prowadzone przeze mnie szkolenia trafili po raz pierwszy.

Muszę powiedzieć, że to naprawdę duża przyjemność dla mnie, jako prawnika, pracować z rzeczoznawcami, którzy traktują mnie już prawie, prawie jak swojego człowieka 🙂 Pracuję na tę przynależność już 7 lat, stale współpracując z PFSRM oraz poszczególnymi stowarzyszeniami, przede wszystkim zakresie przygotowania standardów zawodowych oraz prowadząc wzmiankowane szkolenia.

Podczas warsztatów często jestem pytany przez uczestników, czy mógłbym przyjechać do ich miasta, żeby przeprowadzić podobne szkolenie. Odpowiedź zwykle brzmi, że chętnie, tylko trzeba uzgodnić wolny termin.

Szkolenia, które w części prowadzę wspólnie z mec. Iwo Fiszem (on też jest prawie rzeczoznawcą majątkowym :)) mogą dotyczyć przede wszystkim następujących tematów:

  • obniżenie wartości nieruchomości na skutek uchwalenia planu miejscowego albo wydania decyzji ULICP,
  • ustalanie dotychczasowego przeznaczenia nieruchomości w sytuacji tzw. luki planistycznej,
  • zasady umownego i przymusowego ustanawiania służebności przesyłu,
  • rola rzeczoznawcy majątkowego jako biegłego sądowego, kryteria oceny opinii,
  • zasady określania wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu,
  • istota i zasady określania wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości,
  • zasady czasowe i trwałego ograniczania własności na potrzeby urządzeń przesyłowych mocą przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz specustaw,
  • zasady ustalania odszkodowania za czasowe i trwałe ograniczenie własności na potrzeby urządzeń przesyłowych w trybie ustawy o gospodarce nieruchomościami ,
  • zasady ustalania odszkodowania za czasowe i trwałe ograniczenie własności na potrzeby urządzeń przesyłowych w trybie specustaw.

Co jest naszą zaletą? Nie jesteśmy rzeczoznawcami, jednak uczestniczyliśmy łącznie w kilku tysiącach rokowań i sporów sądowych dotyczących ustanawiania służebności przesyłu za wynagrodzeniem, zatem możemy przedstawić punkt widzenia osoby bezstronnej, ale zaangażowanej w proces określania wartości.

W stosunku do mojej osoby na pewno pomocne jest też doświadczenie, jakie nabyłem przez lata pracując w komisjach, najpierw w Federacji, a obecnie przy Ministrze Inwestycji i Rozwoju.

Na posiedzeniach komisji nierzadko mają miejsce fascynujące dyskusje nad problemami dotyczącymi określania wynagrodzeń i odszkodowań w sprawach związanych z urządzeniami przesyłowymi. Warto, żeby tą energią zarażać innych i wspólnie rozwijać metodologię w kierunku jej ujednolicenia, poszukiwania danych rynkowych i minimalizowania uznaniowości.

W sprawach związanych ze szkoleniami, najlepiej kontaktować się ze mną mailowo na adres: piotr.zamroch@radcowie.biz.

Do zobaczenia:)

W ostatnim wpisie poruszyłem ciekawy problem możliwości nabycia w drodze dziedziczenia uprawnienia administracyjnego do żądania ustalenia odszkodowania za ograniczenie własności na potrzeby linii przesyłowych. Naczelny Sąd Administracyjny wydaje w tym zakresie sprzeczne ze sobą orzeczenia, a trzeba przyznać, że oba kierunki wykładni mają swoje uzasadnienie.

Dziś wpis poświęcę również problemowi z dziedziny prawa administracyjnego, czyli wejdę nieco na obszar, którym w mojej kancelarii niepodzielnie włada mec. Iwo Fisz, może poczyni komentarz pod wpisem 🙂

Temat jest ciekawy i bardzo życiowy, dotyczy skutków przeniesienia własności urządzenia przesyłowego posadowionego w pasie drogowym, co odnosi się do setek kilometrów rurociągów, kabli i przewodów.

Lokalizacja urządzenia przesyłowego w pasie drogowym wymaga uzyskania stosownego zezwolenia zarządcy drogi, podobnie jak późniejsze umieszczenie urządzenia. Wydaje się, że lepszym sformułowaniem byłoby utrzymywanie urządzenia, a nie jego umieszczenie, które kojarzy się wyłącznie z krótkim okresem budowy, podczas gdy chodzi o trwałe korzystanie z pasa drogowego.

Zezwolenia, o których mowa, są wydawane na wniosek właściciela urządzenia przesyłowego i w stosunku do niego. Nie są zatem związane bytem prawnym z samym urządzeniem (jak służebność przesyłu), lecz kształtują zakres uprawnień konkretnej osoby, która w ramach swojej działalności musi korzystać z pasa drogi publicznej.

W przypadku przeniesienia własności urządzenia na inną osobę, nie zmienia się automatycznie osoba uprawniona do utrzymywania urządzenia i konieczne jest niezwłoczne wystąpienie o udzielenie zezwolenia na umieszczenie (utrzymywanie) urządzenia na rzecz nabywcy. W tym zakresie zalecane jest zachowanie niezwłoczności, albowiem utrzymywanie urządzeń przesyłowych w pasie drogowym bez zezwolenia będzie skutkowało nałożeniem przez organ kary.

Nowy właściciel urządzenia musi zatem pamiętać, że z mocy prawa nie przejdą na niego uprawnienia z tych decyzji administracyjnych.

A co z poprzednim właścicielem i wydaną wobec niego decyzją?

Z chwilą utraty własności urządzenia przesyłowego wydana decyzja staje się bezprzedmiotowa i należy stwierdzić jej wygaśnięcie. Powyższą okoliczności zbywca urządzenia powinien zgłosić organowi w celu wygaszenia decyzji, jak również zaprzestania naliczania opłat rocznych. Utrata własności urządzenia powoduje odpadnięcie podstawy prawnej dla obciążenia danej osoby opłatami – opłaty dotyczą zajmowania (posiadania) pasa drogowego. Takie opłaty nie powinny być pobierane od osoby, która nie wykonuje działalności z wykorzystaniem urządzenia.

W praktyce te kwestie nierzadko umykają przedsiębiorcom korzystającym z pasów dróg publicznych, a – jak wyżej napisałem – warto w tym zakresie być starannym, gdyż skutki finansowe zaniedbań mogą być dolegliwe.

1 2 3 4 74 Strona 2 z 74

Zapraszam do subskrypcji bloga


Administratorem Twoich danych osobowych stanie się Sienkiewicz i Zamroch Radcowie prawni sp.p. (ul. Warszawska 4/3, 87-100 Toruń). Twoje dane osobowe będą przez nas przetwarzane wyłącznie w celu udzielenia odpowiedzi na przesłaną wiadomość. Szanuję Twoją prywatność – Twoje dane nie będą przekazywane do innych podmiotów, za wyjątkiem podmiotu obsługującego niniejszy formularz oraz naszą pocztę e-mail.

W każdym czasie możesz się również zwrócić do Kancelarii z żądaniem sprostowania, usunięcia swoich danych, sprzeciwu wobec przetwarzania, przeniesienia do innego podmiotu lub ograniczenia ich przetwarzania – wystarczy, że napiszesz wiadomość na adres: radcowie@radcowie.biz. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych jest art. 6 ust. 1 lit. b rozporządzenia ogólnego o przetwarzaniu danych osobowych (RODO). Jeżeli według Ciebie Twoje dane są przetwarzane nieprawidłowo, masz prawo złożenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.