Interesujesz się problematyką budowy, remontów i konserwacji sieci przesyłowych i dystrybucyjnych: elektroenergetycznych, gazowych, ciepłowniczych, telekomunikacyjnych i podobnych?

Nie może Cię zatem zabraknąć w Warszawie 12 i 13 kwietnia 2018 r. w Bristol na konferencji organizowanej przez Puls Biznesu, pod patronatem merytorycznym kancelarii Sienkiewicz i Zamroch.

Prawnicy naszej kancelarii współtworzyli program koncentrujący się na kwestiach ważnych dla praktyki budowy i remontów sieci, pomagaliśmy również w wyborze i pozyskaniu świetnych prelegentów, doświadczonych w naszej niszowej dziedzinie. Wspólnie z mecenasem Iwo Fiszem czujemy się wyróżnieni mogąc wygłosić prelekcje w tak doborowym gronie.

Podczas konferencji zostaną omówione w sposób praktyczny tematy kluczowe dla operatorów sieci przesyłowych i dystrybucyjnych oraz wykonawców budujących i remontujących te urządzenia. Pierwszy dzień będzie koncentrował się na zagadnieniach cywilnoprawnych, drugiego dnia zaś zostaną omówione kwestie administracyjne, w tym zezwolenie na trwałe oraz czasowe zajęcie nieruchomości i wykorzystanie w praktyce tzw. specustawy przesyłowej.

Zachęcam do odwiedzenia strony internetowej wydarzenia.

Urządzenia przesyłowe kojarzą się wielu z Was ze starymi sieciami budowanymi jeszcze w okresie poprzedniego systemu politycznego, które obecnie są regulowane poprzez ustanowienie albo zasiedzenie służebności. Te sprawy generują wiele problemów prawnych, które wyjaśnia w bardzo bogatym orzecznictwie Sąd Najwyższy.

Są to zagadnienia, które zdominowały prowadzony przeze mnie, już niemal 6 lat, blog.

Nasza kancelaria jednak od kilku lat zajmuje się także urządzeniami projektowanymi do budowy. Radcowie prawni oraz prawnicy, z którymi współtworzymy zespół, nabyli bardzo ciekawe doświadczenia w tym zakresie. Naszą wiedzą i przemyśleniami dzielimy się na wielu szkoleniach, które prowadzimy.

Z uwagi na ograniczony zakres szkoleń i możliwość spotkania z grupą nie większą niż kilkadziesiąt osób, postanowiliśmy stworzyć wirtualne miejsce, w którym będziemy na bieżąco omawiać prawne aspekty projektowania, budowy oraz remontów i konserwacji urządzeń przesyłowych. Nasze doświadczenia obejmują branże: gazowniczą, ciepłowniczą, elektroenergetyczną oraz wodociągowo-kanalizacyjną, zatem treści będą zróżnicowane, uwzględniające specyfikę poszczególnych typów sieci.

Bloga prowadzić będą prawnicy specjalizujący się w prawno-administracyjnych aspektach budowy i remontów urządzeń: Iwo Fisz i Anna Buchwald.

Adres internetowy nowego bloga to www.inwestycjeprzesylowe.pl.

Zajrzyjcie tam koniecznie!

Ciekawy przypadek. Co stanie się z tytułem do nieruchomości wówczas, gdy stwierdzono nieważność decyzji wywłaszczeniowej? Czy przedsiębiorca może wówczas powołać się na zasiedzenie służebności przesyłu albo podobnej gruntowej, a jeżeli tak, w jakie wierze?

W orzecznictwie Sądu Najwyższego od kilku lat dominuje pogląd, zgodnie z którym posiadanie przez przedsiębiorcę przesyłowego tytułu prawnego do nieruchomości w postaci decyzji administracyjnej ograniczającej własność uniemożliwia nabycie służebności przez zasiedzenie. Decyzja taka daje bowiem przedsiębiorcy trwały i zupełny tytuł prawny do nieruchomości obciążonej urządzeniami przesyłowymi. Skoro posiadanie nie jest bezprawne, nie może być mowy o zasiedzeniu.

Wątpliwości w zakresie możliwości zasiedzenia służebności pojawiają się w sytuacji, gdy stwierdzono nieważność decyzji administracyjnej lub nie można wykazać, że dotyczy nieruchomości, na której posadowione są urządzenia. Takimi kłopotliwymi przypadkami zajmował się Sąd Najwyższy w kilku niedawno wydanych orzeczeniach: w postanowieniu II CSK 205/16, wyroku I CSK 737/16 oraz uchwale III CZP 86/16.

Pierwsze orzeczenie dotyczyło sytuacji, gdy w toku postępowania o ustanowienie służebności przesyłu przedsiębiorca powoływał się na decyzję wydaną przez Prezydium Rady Narodowej na podstawie art. 35 ustawy z dnia 12 marca 1958 r. o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości. Zdaniem sądów rozpoznających sprawę, nie było podstaw do przyjęcia, że wspomniana decyzja obejmowała swoim zakresem również nieruchomość objętą żądaniem ustanowienia służebności.

W treści uzasadnienia podkreślono wywłaszczeniowy charakter takiej decyzji polegający na trwałym ograniczeniu prawa własności skutecznym wobec każdoczesnego właściciela nieruchomości. Sąd podkreślił jednak, że decyzja musi wskazywać nieruchomość, której dotyczy, natomiast stroną postępowania administracyjnego, w którym ją wydano powinien być właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości, na której posadowiono urządzenia. Sąd powszechny rozpoznający sprawę może samodzielnie, bez naruszania wyłącznej kompetencji organów administracji publicznej, ustalić, czy decyzja odnosiła się do danej nieruchomości, czy też nie.

Ciekawszy jednak jest inny aspekt tej sprawy – czy przedsiębiorca może powoływać się na zasiedzenie służebności w sytuacji, gdy stwierdzono nieważność decyzji administracyjnej, czyli zniesiono skutki jej wydania z mocą wsteczną.

Sąd Najwyższy podkreślił, odwołując się do uchwały pełnego składu Izby Cywilnej wydanej w sprawie III CZP 30/07, iż kluczowe jest faktyczne wykonywanie określonego władztwa i nie ma znaczenia, że przedsiębiorca był przekonany, iż realizuje je w sferze prawa publicznego, na podstawie wywłaszczenia na rzecz Skarbu Państwa. Jeżeli tytuł prawny w postaci decyzji wywłaszczeniowej został wyeliminowany z mocą wsteczną z obrotu prawnego, posiadanie przedsiębiorcy było bezprawne, zatem kwalifikowało się do zasiedzenia.

Z uwagi na okoliczność, iż w dacie objęcia nieruchomości w posiadanie przedsiębiorca miał uzasadnione przekonanie, iż swoje uprawnienia wykonuje na podstawie tytułu prawnego (niezależnie od jego postaci), to posiadanie rozpoczęło się w dobrej wierze.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż posiadanie służebności prowadzące do zasiedzenie mogłoby rozpocząć się w dobrej wierze, także wtedy gdy przedsiębiorca pozostawałby w mylnym, ale uzasadnionym okolicznościami przekonaniu, iż decyzja wywłaszczeniowa obejmuje swoim zakresem daną nieruchomość. Powyższe oznacza, iż samo ustalenie sądu powszechnego, iż decyzja wywłaszczeniowa nie dotyczy nieruchomości objętej sporem samo przez się nie eliminuje możliwości zasiedzenia w dobrej wierze opartej na fakcie wydania decyzji. Oczywiście możliwe jest dowodzenie, że przedsiębiorca działając rozsądnie, nie miał podstaw dla przekonania, że może korzystać z danej nieruchomości na podstawie przepisów ustawy wywłaszczeniowej.

Stanowisko odnośnie do możliwości rozpoczęcia biegu zasiedzenia w dobrej wierze w sytuacji stwierdzenia nieważności decyzji ograniczającej własność, zostało powtórzone w wyroku wydanym w sprawie I CSK 737/16.

Istotne uzupełnienie stanowiska Sądu Najwyższego w zakresie rozpoczęcia posiadania w dobrej wierze na podstawie nieważnej decyzji wywłaszczeniowej zostało zawarte w uzasadnieniu uchwały wydanej w sprawie III CZP 86/16.

Sąd Najwyższy wskazał w niej, iż do obalenia domniemania dobrej wiary może dojść w razie wykazania, że posiadacz, w chwili uzyskania posiadania, wiedział o faktach uzasadniających stwierdzoną później nieważność decyzji lub wprawdzie wówczas o nich nie wiedział, ale tylko dlatego, iż nie zachował wymaganej w tych okolicznościach staranności.

Jeżeli zatem przedsiębiorca albo jego poprzednik prawny wiedział, że, dla przykładu, właściciel nieruchomości nie żył w dacie wydania decyzji wywłaszczeniowej, nie może powoływać się na decyzję, której nieważność została stwierdzona w odpowiednim trybie, jako podstawę dobrej wiary. Co jednak istotne w kontekście rozkładu ciężaru dowodu – z uwagi na domniemanie dobrej wiary, wiedzę albo powinność jej posiadania, zobowiązana jest wykazać przeciwna strona sporu.

Drodzy Czytelnicy!

Na pewno biegniecie właśnie do sklepu kupić karpia albo groch i kapustę, zatem nie zajmę Wam wiele czasu.

Z okazji nadchodzących wielkimi krokami się Świąt życzę Wam dużo spokoju i miłości w gronie najbliższych, odpoczynku od zgiełku, który towarzyszy Wam w pracy na co dzień. Życzę również, żebyście dostali wymarzone prezenty, choć pewnie listów do Mikołaja już nie piszecie.

Tych, którzy szukają zimy na Święta, zachęcam do wyprawy w Karkonosze, tu zawsze jest śnieżnie.

Lokalizacja urządzeń przesyłowych w drodze publicznej.

Wydawałoby się sprawa względnie prosta: trzeba uzyskać decyzję, uiścić opłatę za czasowe zajęcie pasa drogowego, wykonać robotę i płacić gminie po wsze czasy. Tymczasem jednak tak prosto może nie być, część gmin bowiem, niezależnie od realizacji trybu przewidzianego w ustawie o drogach publicznych, wymaga od przedsiębiorcy ustanowienia służebności przesyłu na nieruchomości drogowej.

Postanowiłem o tym problemie napisać z dwóch względów. Po pierwsze, sam doradzałem w kilku takich przypadkach, przekonując gminy (ostatecznie skutecznie), że to wadliwa praktyka; po wtóre zaś niedawno tym problemem zajmował się Sąd Najwyższy w sprawie o sygnaturze II CSK 412/16.

Gmina w tej sprawie domagała się ustanowienia służebności przesyłu na potrzeby gazociągu posadowionego w drodze publicznej. Sąd Najwyższy sprzeciwił się możliwości uwzględnienia takiego żądania, podnosząc w pierwszej kolejności, iż drogi publiczne są wyłączone w obrotu prawnego, a własność takich nieruchomości może przysługiwać tylko podmiotom publicznym.

Skarb Państwa oraz gminy nie mogą takimi nieruchomościami rozporządzać na rzecz innych podmiotów, nie mogą również ich obciążyć ograniczonymi prawami rzeczowymi. Powyższe wynika z przepisu art. 2a ustawy o drogach publicznych.

Drugą przeszkodą dla ustanowienia służebności przesyłu na nieruchomości drogowej jest przesłanka konieczności.

Przedsiębiorca, który posiada tytuł prawny w postaci decyzji zezwalającej na lokalizację urządzenia w drodze, nie ma interesu prawnego w domaganiu się ustanowienia służebności przesyłu, którą tworzy się tylko w przypadku braku odpowiedniego tytułu prawnego do nieruchomości.

Warto też odnotować pogląd Sądu Najwyższego odnośnie do urządzeń wybudowanych w drogach publicznych przed wejściem w życie przepisów dotyczących wydawania zezwoleń, o których mowa w art. 39 ustawy. W takiej sytuacji zastosowanie znajdzie art. 38 ustawy o drogach publicznych, który uprawnia właścicieli urządzeń do dalszego utrzymywania ich w pasie drogowym, bez konieczności uzyskiwania decyzji administracyjnej. W ocenie Sądu Najwyższego przywołany przepis przyznaje przedsiębiorcom przesyłowym prawo do utrzymywania urządzenia w drodze o mocy analogicznej jak służebność.

Warto pamiętać, że te rozważania dotyczą tylko dróg publicznych, a służebność przesyłu może być ustanowiona na nieruchomościach stanowiących drogi prywatne, samo zatem ewidencyjne oznaczenie działki jako drogowej nie ma decydującego znaczenia.