Czy utrzymywanie urządzeń przesyłowych może być czynem niedozwolonym?

Ostatnio media często donoszą o blackout’ach. Mi też się taki mały przytrafił, ale w sensie zdrowotnym 🙂 czego efektem było przerwa we wpisach. Powoli jednak wracam do swoich obowiązków i przyjemności (w tym oczywiście blogowania).

A propos przyjemności – naprawdę dobrze czytało mi się orzeczenie Sądu Najwyższego, które dla Was dziś opiszę. Po pierwsze jest dobrze uzasadnione, a po wtóre cała argumentacja to czyste prawo i tylko prawo. Mając na uwadze część aktualnie wydawanych orzeczeń w sprawach przesyłowych można by powiedzieć: stary dobry oldschool.

Konkretnie, chodzi mi o wyrok wydany w sprawie IV CSK 410/14, który dotyczył bardzo ciekawej kwestii możliwości dochodzenia wobec przedsiębiorcy przesyłowego roszczeń opartych na odpowiedzialności za delikt. Orzeczenie znajdziesz w Bazie wiedzy.

Sąd Apelacyjny zasądził od E.-O. S.A. w G. (anonimizacja orzeczeń w SN daje radę, nie ma co :)) niebagatelną kwotę ponad 340.000 zł tytułem rekompensaty za szkodę, na którą złożyły się: nadpłacony podatek rolny, utrata dochodu rolniczego, koszt dodatkowych czynności agrotechnicznych oraz koszt „obkaszania” słupów w okresie 1998-2010, z wyjątkiem roku 2007. Nie uwzględniono zarzutu przedawnienia z uwagi na jego sprekludowanie (czyli zbyt późne zgłoszenie w postępowaniu).

Podstawą prawną orzeczeń sądów powszechnych był przepis art. 415 Kodeksu cywilnego. Jako delikt (czyn niedozwolony) sądy potraktowały nieoparte na jakimkolwiek tytule prawnym korzystanie przez pozwaną z nieruchomości powoda.

Wina niezbędna dla odpowiedzialności deliktowej miała polegać na „wieloletniej bezczynności pozwanej w zakresie uregulowania prawnego stanu faktycznego wynikającego z posadowienia znacznej ilości słupów energetycznych na cudzej nieruchomości”.

Sąd Najwyższy uchylił to orzeczenie wskazując na istotne wady w stosowaniu prawa przez sądy powszechne.

20140201_153610_1

Przede wszystkim SN zwrócił uwagę, iż pierwotnie powód dochodził wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości, dopiero w tracie postępowania zmienił żądanie na odszkodowanie z czynu niedozwolonego, z czym jednak nie zharmonizował twierdzeń o faktach oraz wniosków dowodowych.

Sąd słusznie wskazał, iż w ogóle nie ustalono kiedy i w jakich okolicznościach pozwana posadowiła urządzenia na nieruchomości – a to przecież kluczowa okoliczność w kontekście bezprawności zachowania i możliwości zastosowania przepisów o odpowiedzialności deliktowej.

Bardzo ważne są uwagi Sądu Najwyższego na temat pierwszeństwa przepisów prawa rzeczowego, w tym art. 224 i 225 K.c., dla sytuacji kiedy korzystanie z nieruchomości odbywa się bez podstawy prawnej. Możliwość dochodzenia roszczeń odszkodowawczych z czynu niedozwolonego może odbywać się tylko wówczas, gdy roszczenia pozostają poza zakresem hipotez art. 224 i 225 k.c. oraz spełnione są wszystkie przesłanki odpowiedzialności z deliktu (szkoda, bezprawność, związek przyczynowy)

Jak wyżej wspomniałem, bezprawności sądy powszechne doszukały się w korzystaniu z nieruchomości bez tytułu prawnego, a winę utożsamiły z wieloletnią bezczynnością pozwanej w zakresie uregulowania prawnego istniejącego stanu faktycznego.

Sąd Najwyższy słusznie stwierdził, iż sąd apelacyjny wadliwie utożsamił w ten sposób posiadanie w złej wierze z czynem niedozwolonym, złą wiarę posiadacza z winą deliktową. Posiadanie nieruchomości bez tytułu prawnego nie jest samo w sobie czynem niedozwolonym.

Także dalsze uwagi są w mojej ocenie słuszne. Dla ewentualnej odpowiedzialności deliktowej przedsiębiorcy kluczowe jest pierwotne wtargnięcie w sferę władztwa właściciela. Właściciel z tej chwili jest poszkodowanym i tylko jemu przysługują roszczenia odszkodowawcze.

Roszczenia z art. 415 K.c. wchodzą zatem w grę, gdy posiadanie przedsiębiorcy jest rezultatem czynu niedozwolonego albo sposób wykonywania przez niego posiadania kwalifikuje się jako czyn niedozwolony (co będzie sytuacją wyjątkową). Dodatkowo należy w tym zakresie rozważyć, jakie znaczenie ma bierność samego właściciela w uregulowaniu stanu prawnego – mógł przecież wystąpić z wnioskiem o ustanowienie odpłatnej służebności przesyłu.

Orzeczenie warto zapamiętać, bo problem alternatywnej podstawy prawnej odpowiedzialności przedsiębiorcy za korzystanie z nieruchomości osób trzecich bez tytułu prawnego, rzadko pojawia się w orzecznictwie. Z wcześniejszych orzeczeń mogę polecić lekturę wyroku w sprawie IV CSK 345/11, w której sądy orzekły na podstawie przepisu art. 435 K.c., z podobnym skutkiem jak w opisanej dziś sprawie.

Piotr Zamroch
Podobne artykuły

63 Komentarze do tego wpisu post

  1. Stanisław pisze:

    Panie Piotrze , aktualne biegły wycenia wartość słuzebności przesyłu dla linii napowietrznej 110kV.Pytanie czy mogę swój wniosek o ustanowienie służebności przesyłu rozszerzyć o odszkodownie za coroczne wykaszanie chwastów pod i wokół słupa{ metalowa kratownica] za okres 10 lat podstawa art 415 i 435 k.c.Poprzedno mój ojciec , obecnie ja zawsze na wiosnę i jesień wykaszamy w/w chwasty od blisko 40 lat. Energetyka dosłownie 1x wykosiła chwasty z chwila rozpoczęcia procesu sądowego.Pozdrawiam Stanisław

    • Kamil pisze:

      Panie Stanisławie,

      sprawy o odszkodowanie prowadzone są w postępowaniu procesowym na podstawie wniesionego pozwu, sprawy zaś o ustanowienie służebności w postępowaniu nieprocesowym (na podstawie wniosku), toteż nie może Pan rozszerzyć wniosku o kwestię dotyczące odszkodowania. Należy wytoczyć powództwo w tym przedmiocie, wszcząć odrębne postępowanie.

      Z kolei co do orzeczenia, zastanawiam się dlaczego mowa w nim o nadpłaconym podatku rolnym skoro podatnikiem podatku rolnego jest m.in. posiadacz samoistny gruntu (art. 3 ust. 1 pkt 3 ustawy o podatku rolnym). Jak wiadomo posiadanie służebności przesyłu jest posiadaniem zależnym.

  2. Agnieszka pisze:

    Panie Piotrze,
    Przyznam, że nie bardzo rozumiem Pana zdziwienie faktem, że tym razem argumentacja zawiera „czyste prawo i tylko prawo”. Po prostu, tym razem wyjątkowo nie trzeba było naginać ani gwałcić prawa, żeby orzec na korzyść ZE. Wyjątkowo, prawo samo z siebie chroniło ich interesy. Od 2003 r. poza bardzo nielicznymi wyjątkami jak postanowienie V CSK 276/12, SN nie nagina prawa na korzyść ZE tylko wtedy, gdy ich interes kłóci się z bezpośrednim interesem Skarbu Państwa, jak to miało kiedyś miejsce w sprawach ZE contra Lasy Państwowe. Oczywiście mam tu na myśli tylko szeroko pojęte sprawy związane ze służebnością przesyłu. Co do innych dziedzin nie wypowiadam się, bo nie wiem, mam jednak nadzieję, że gdzie indziej SN nie kompromituje się znajomością prawa na poziomie dwójkowego studenta.

  3. Piotr pisze:

    Witam,
    Na mojej nieruchomości występuje problem, gdyż przebiega przez nią gazociąg, który nie wiadomo kiedy został wybudowany, a spółka gazowa nie potrafi tego udowodnić. Ma tylko pewne przypuszczenia , że mógł powstać w czasie wojny, ale dokumentów brak. Nie wiadomo od kiedy gazociąg ten znajduje się na ogólnodostępnej mapie zasadniczej w Urzędzie Miasta oraz czy faktycznie został zamierzony geodezyjnie (co pragnie stwierdzić spółka, tylko nie materiału dowodowego). Oznaczniki pionowe (2) postanowiono dopiero po 2008 r. (posiadam zdjęcia). Sprawa toczy się w Sądzie o ustanowienie służebności przesyłu, a jaki będzie jej wynik to się okaże się.

  4. Kamil pisze:

    Powołane przez Panią orzeczenie to odosobniony przypadek, istne kuriozum.

    Fakt, istnieją poglądy jakoby uwidocznienie urządzeń na mapie gedezyjnej, czy też świadomość istnienia tychże po stronie właściciela powoduje uznanie, że mamy do czynienia z urządzeniami widocznymi.

    W praktyce jednak nie spotkałem się, aby przedsiębiorstwa gazownicze, wodociągowe, kanalizacyjne itp, występowały z wnioskiem o zasiedzenie ( warunek sine qua non możliwości stwierdzenia zasiedzenia).

    Chyba że Pani albo kto inny ma inne doświadczenia?

    • Piotr Zamroch pisze:

      Panie Kamilu,
      to orzeczenie nie jest odosobnionym przypadkiem, a przedsiębiorcy utrzymujący urządzenia podziemne składają setki wniosków o zasiedzenie. Bardzo rzadko można spotkać orzeczenia sądów powszechnych, które oddalałby takie wnioski z uwagi na brak przesłanki widoczności. Niezależnie od ilości spraw w sądach powszechnych, bardzo dużo takich spraw rozstrzygał Sąd Najwyższy.

      • Kamil pisze:

        Setki wniosków? Poważnie? Nie jest to zbyt pozytywna wiadomość…

        Napisał Pan, że bardzo dużo takich spraw rozstrzygał Sąd Najwyższy. Mógłby podać Pan podać bliższe informacje na temat tych orzeczeń (np. sygn. akt chociażby kilku z nich)?

        Pozdrawiam serdecznie.

        • Piotr Zamroch pisze:

          Panie Kamilu,
          przykłady kilku niedawno wydanych orzeczeń: V CSK 405/13, I CSK 495/12, V CSK 440/12, IV CSK 293/14, V CSK 26/14.

          • Kamil pisze:

            O zgrozo! Czyli wystarczy, że na działce stoją słupki albo studnie rewizyjne i to już wystarczy do zasiedzenia… W niektórych orzeczeniach wskazano, że nawet to nie jest konieczne…

            Niestety po raz kolejny widać, że Sąd Najwyższy przychylniejszym okiem spogląda na przedsiębiorców przesyłowych.

            Dziękuję Panie Piotrze za te orzeczenia, w nich jest odesłanie również do innych podobnych judykatów.

            Trzeba żywić nadzieję, że nie każdy przedsiębiorca przesyłowy jako właściciel urządzeń przesyłowych podziemnych będzie składał wnioski o stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości.

  5. Piotr pisze:

    Wracając do mojej sprawy. W jednym w ostatnich listów – zakład gazowy (PGNiG) stwirdział, że jeżeli tego chcę może udowodnić mi ich prawo do mojego gruntu. Na co się zgodziłem i poprosiłem, abym w terminie 2 miesięcy złożyli w sądzie wniosek o zasiedzenie, w przeciwnym razie ze swojej strony sam złożę wniosek o ustanowienie służebności przesyłu. Oczywiście zakład gazowy nie złożył takowego wniosku (ani w wyznaczonym tereminie , ani później), czego konsekwencję było złożenie przeze mnie wniosku o ustanowienie służebności. Jakie będzie miało to znaczenie w sądzie to się okaże.
    Bez wątpienia sprawa ta jest wg mnie trudna, a jej efekt końcowym będzie zależał od sędziego , który ją rozpozna. Przede wszystkim PGNiG usiłuje za wszelką cenę odnaleźć dokumenty (jak sugeruje) z okresu II wojny dotyczące budowy gazociągu, niestety archiwa takowej nie posiadają, ba żadne opracowania naukowe nie wspominają o budowie takowego gazociągu DN 300, choć inwestycja ta bez wątpienia (przyjąwszy okres wojny) była budową dość znaczną i winna być przynajmniej wspomniana w publikacjach z tego okresu lub okresu powojennego, a zwyczajnie jej nie ma (choć wspomina się o innych inwestycjach z tego okresu jak budową dróg, mostów, czy linii kolejowych.
    Istotną dla mnie linią obrony jest pismo Wydziału Geodezji, że nie da się ustalić od kiedy gazociąg DN 300 widnieje na ogólnodostepnej mapie zasadniczej w Urzędzie Miasta, gdyż przy nakreśleniu jego na mapie nie podawano dat dokonywania tej czynności.
    Inna kwestią jest dakt, że do 1954 r. działka ta była własnością skarbu państwa. W 1954 (listopada) ojciec otrzymał ją od Państwa – jako repatriant za mienie pozostawione na wschodzie. Więc nie był świadomy, że pod ziemią biegnie gazociąg, tym bardziej, że zarówno brak jest map z tego okresu, a w latach 70-tych dobudował w kierunku gazociągu betonową stajnie, czym przybliżył się do jego nitki. Nikt wów czas nie interweniował. W konsekwencji, zarówno dom stodoła i stajnie stoją w strefie ochronnej gazociągu. Ja uzyskałem gospodarstwo po jego śmierci w 2012 i w wyniku podziału geodezyjnego okazało się, że pod ziemią biegnie gazociąg. Od razu podjąłem czynności o bronne przed sądem przeciwko Spółce.
    Nie spotkałem się jak dotąd z orzeczeniem sądu w zakresie zarówno zasiedzenia, jak i ustanowienia służebności przesyłu dotyczącego prawdopodobnego pochodzenia gazociągu z okresu II wojny. Więc nie wiem do końca co o tym sądzić.

  6. Piotr pisze:

    A napisali mi jeszcze , że gazociąg nie był modernizowany. Czy to możliwe przez taki okres czasu ? nie wiem.

  7. Józef pisze:

    Na czym polega odpowiedzialność deliktowa

    • Kamil pisze:

      Najprościej wyjaśniając jest to odpowiedzialność odszkodowawcza wynikająca z czynu zabronionego tj. z zachowania (działania lub zaniechania) niezgodnego z prawem. Podstawą odpowiedzialności jest art. 415 kodeksu cywilnego- Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.

  8. Piotr pisze:

    Witam,
    Co jednak, gdyż właściciel działki nie wie, że pod powierzchnią jego nieruchomości przebiega gazociąg ?
    Jest to specyficzna sytuacja. Gazociąg podobno pochodzi z okresu II wojny światowej (ale brak dokumentów źródłowych), a właściciel otrzymał nieruchomość od Skarbu Państwa w 1954 r. (jako repatriant), a na mapach zasadniczych nie wiadomo od kiedy gazociąg ten widnieje.
    Czy wówczas także jest on widoczny ?

  9. Piotr pisze:

    Czy może ktoś się spotkał spotkał się z orzeczeniem sądowym (zarówno dotyczącym zasiedzenia bądź ustanowienia służebności przesyłu) związanym z gazociągiem pochodzącym prawdopodobnie (choć to nie jest pewne) z okresu II wojny światowej ?

  10. Piotr pisze:

    Wracając do ewentualnego zgłoszenia przez Spółkę Gazową zasiedzenia, oczywiście w trakcie korespondencji obijał się ten temat, m.in. stwierdzenie , że jeżeli tego sobie życzę spółka wystąpi do sądu o stwierdzenie zasiedzenia na mojej działce. W odpowiedzi na to zażądałem od spółki aby w okresie 2 miesięcy wystąpiła z takowym wnioskiem, w przeciwnym razie złożę swój o ustanowienie służebności przesyłu. Na Spółka nie odpowiedziała i zamierzenia swojego nie zrealizowała (zarówno w okresie 2 miesięcy, jak i 6 miesięcy) tj. nie wystąpiła do sądu. Konsekwencją tego było złożenie przeze mknie wniosku o ustanowienie służebności przesyłu.
    Czy to ma jakieś znaczenie, tego nie wiem ?

    • Katarzyna pisze:

      Oni wolą zgłaszać zarzut zasiedzenia dopiero wtedy, gdy właściciel wystąpi z wnioskiem o ustanowienie służebności. Wtedy sąd bada zarzut zasiedzenia równolegle procedując ustanowienie służebności, wyliczenia odnośnie wynagrodzenia itd. To bardzo niekorzystne dla właściciela gruntu, bo często bywa tak, że po kilku latach postępowanie kończy się uwzględnieniem zarzutu zasiedzenia i oddalenie wniosku – właściciel nie dostaje wtedy nic, w dodatku musi jeszcze płacić koszty sądowe. Pana sprawa łatwa więc nie jest… Proszę się jednak nie poddawać, tak czy inaczej oni będą musieli udowodnić, ze korzystają z gazociągu od co najmniej 30 lat. Skoro nie wiadomo nawet kiedy on został zewidencjonowany na mapie zasadniczej, to być może nie uda im się wykazać tych 30 lat posiadania. Musi Pan bardzo dokładnie czytać dokumenty które będą przedstawiali jako dowody posiadania, kwestionować ich wiarygodność, kwestionować wiarygodność ewentualnych świadków, będzie Pan też musiał przedstawić wywód obalający domniemanie dobrej wiary (tutaj raczej potrzebny będzie Panu prawnik)

      • Piotr pisze:

        Dziękuję za informację.
        Odnośnie stwierdzenia dobrej lub złej wiary. Myślę, że w tym przypadku będzie zła wiara, gdyż Spółka Gazowa nie dysponuje żadnym tytułem prawnym: ani umową, a ni decyzją administracyjną. Ale ostatecznie zobaczymy w sądzie. Przede wszystkim wie wiadomo do końca kiedy został wybudowany , czy np. legalnie i czy został zamierzony geodezyjnie. Jak dałem sprawę do sądu (bo wniosek jest zarejestrowany od przyszłego roku; najpierw było zawezwanie do próby ugodowej) postawili mi bez zgody na mojej działce dwa oznaczniki (oczywiście nowe, niestabilne umocowanie w podłożu i zwyczajnie się ruszają na wietrze), chyba, aby mieć atut przed sądem (co do widoczności). Mam 4 świadków na tą okoliczność, ale z pewnością spółka powoła swoich. I tu moim zdaniem nasuwa się specyfika sprawy, bo właściciel w czasie budowy gazociągu nie mógł wiedzieć, bo przyjmiwszy datę z okresu II wojny – był nim Skarb Państwa. Ojciec otrzymał ją dopiero w 1954 r. (otrzymywał , a nie kupił) – jako repatriant. Więc o budowie nie mógł wiedzieć, bo jej nie widział, a w tym czasie chyba map zasadniczych nie prowadzono, co więcej nie ma pewności, że ów gazociąg (o ile już istniał) mógł być na nich już nakreślony). Ja dostałem gospodarstwo w spadku dopiero w 2012 r. i natychmiast po sprowadzeniu geodety podjąłem czynności obronne przed sądem.

        • Katarzyna pisze:

          Panie Piotrze
          Zła wiara na 99,99% – jednak to nie zmienia faktu, że to Pan będzie musiał wykazać przed sądem brak dobrej wiary a nie oni brak złej. Jeśli Pan tego nie uczyni sąd przyjmie dobrą wiarę nawet jeśli prywatnie będzie przekonany o złej – bo obowiązuje domniemanie dobrej wiary z ciężar dowodu obalającego takie domniemanie jest po Pana stronie. Niech Pan tego nie lekceważy, znam osoby które się na tym przejechały.
          Co do reszty to nie warto koncentrować się na legalności inwestycji. Gazociąg może być wybudowany nielegalnie lub jego legalność może nie być potwierdzona a do zasiedzenia w złej wierze i tak może dojść. Wystarczy, że przedsiębiorca potwierdzi (dokumenty, świadkowie) że gazociąg istniał już 30 lat temu. Data budowy nie jest aż taka ważna, ważna jest pierwsza data pewna w której gazociąg już istniał na Pana nieruchomości.

          • Piotr pisze:

            Rozumie, że PGNiG ma udowodnić istnienie gazociągu (przesył) ale czy dla konkretnej działki, czy też w ogóle np. dla całej linii ?
            Ponadto, czy to możliwe, że od tylu lat gazociąg nie był modernizowany (co też mi napisali) ?

          • Katarzyna pisze:

            Mało prawdopodobne by udało im się udowodnić posiadanie w stosunku do konkretnej działki, będą więc próbowali w stosunku do całej linii – dowodząc następnie, ze skoro istniała linia w punkcie A i punkcie B to musiała istnieć także linia łącząca te dwa punkty… Będzie Pan musiał podważać wiarygodność ich dokumentów i świadków, wskazywać, że tak drastyczna ingerencja w prawo własności jak zasiedzenie wymaga pewnych dowodów a nie przypuszczeń.
            To, że gazociąg nie był modernizowany to dobra wiadomość, oznacza ona przecież, że nie mają żadnej dokumentacji z wcześniejszych lat – gdyby był modernizowany najdalej w 1985 (lub wcześniej) to już mieli by podstawę do zasiedzenia.

  11. Piotr pisze:

    A czy może znany jest Pani jakikolwiek wyrok (postanowienie) odnośnie gazociągu (lub innych linii przesyłowych) wybudowanych w okresie II wojny światowe ?
    Szukałem w bazie, ale nie znalazłem.

  12. Iwona pisze:

    Witam Panie Piotrze,
    chciałabym wrócić do sprawy – kto może dochodzić odszkodowania za tzw. „małe wywłaszczenie”, jeżeli nieruchomość zmieniła właściciela. We wpisie z 2 września 2013 r. pt. „Decyzja przed laty, a odszkodowanie dziś?”, wspomniał Pan, że w takiej sytuacji powinna być cesja wierzytelności na nowego właściciela. Mam taką sytuację, nabyłam nieruchomość ze słupami wysokiego napięcia kilka lat temu, zbywcy zapewniali mnie, że sprawa słupów w ogóle nie była uregulowana. Teraz dowiedziałam się jednak, że była wydana decyzja wywłaszczeniowa na podstawie tego słynnego art. 35, natomiast zbywcy nie chcą podpisać mi cesji wierzytelności argumentując nie bo nie. Czy mam sytuację patową? Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji, by móc ubiegać się o odszkodowanie od ZE?

    • Piotr Zamroch pisze:

      Pani Iwono,
      nie bardzo widzę taką możliwość, nie można zmusić poprzednich właścicieli do zawarcia umowy przelewu wierzytelności (cesji).

      • Iwona pisze:

        Dziękuję za odpowiedź, myślę jeszcze czy nie wystąpić do poprzednich właścicieli z wezwaniem do zapłaty za szkodę jaką poniosłam w związku z tym, że blokują mi możliwość dochodzenia odszkodowania od ZE. Podstawą mogłaby być wada prawna sprzedanej nieruchomości (wartość nieruchomości nie była zaniżona ze względu na słupy). W terminach się zmieszczę tylko czy to ma jakieś uzasadnienie prawne.?

  13. Wiesława pisze:

    Panie Piotrze.
    Przez środek mojej działki budowlanej biegnie kanał sanitarny, zbudowany pewnie ponad 30 lat temu.
    Jestem wlaścicielem działki od 20 lat.
    Przypuszczam, że Zakład Wodociagów i Kanalizacji uzyska służebność przesyłu przez zasiedzenie.
    Czy mam rozumieć, że mogą korzystać z mojej prywatnej działki, bez żadnych opłat, do końca świata i jeszcze o 1 dzień dłużej? To się nazywa sprawiedliwość?
    Na dodatek muszę opłacać podatek od nieruchomości.
    O zgrozo! Nie jestem prawnikiem i nie jestem w stanie pojąć takich decyzji.
    pozdrawiam.

    • Kamil pisze:

      Jeżeli służebność zostanie nabyta przez zasiedzenie to będą mogli korzystać z Pani działki w zakresie tejże służebności tak jakby byli właścicielem tej części.

      W przypadku gdy zasiedzenie zostanie stwierdzone przez Sąd, moim zdaniem ZWiK będzie musiał opłacać podatek od nieruchomości, gdyż zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych (art 3) obowiązek podatkowy ciąży na właścicielu nieruchomości , względnie posiadaczu samoistnym.

      Zatem za obszar działki, na którym posadowione są urządzenia przesyłowe zakład jest obowiązany do zapłaty podatku (pod warunkiem, że Sąd stwierdzi zasiedzenie)

      Nie poddawałbym się jednak tak łatwo i walczył…

  14. Piotr pisze:

    Zastanawia mnie jak orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie sygn. akt IV CSK 724/13 ma się do stwierdzenia ewentualnego zasiedzenia, bądź ustanowienia służebności przesyłu (w ponownym rozpatrzeniu przez Sąd Apelacyjny) ? Zatem od kiedy należy liczyć bieg zasiedzenia na rzecz PGE Dystrybucja S.A. , skoro decyzja wywłaszczeniowa z 1977 r. nie dotyczy tej konkretnej działki tego właściciela (bo nie ujmuje go w meritum decyzji wywłaszczeniowej) ? Czy można przewidzieć jakie będzie w tym stanie rzeczy stanowisko sądu apelacyjnego ?

    • Kamil pisze:

      Wskazane orzeczenie nie dotyczy służebności przesyłu a wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości oraz żądania usunięcia urządzeń przesyłowych. Kwestia zasiedzenia również nie została podnoszona.

      Sąd Najwyższy wyraźnie wskazał jednakże, że decyzja na którą powołuje się PGE nie może być tytułem prawnym do nieruchomości powodów uprawniającym do korzystania z niej przez przedsiębiorcę przesyłowego, zatem przy ponownym rozpatrzeniu sprawy Sąd Apelacyjny powinien w moim odczuciu uwzględnić powództwo co do wynagrodzenia albo wydać wyrok kasatoryjny – tj. uchylić wyrok sądu pierwszej instancji i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania.

      Co do kwestii zasiedzenia – z decyzji wynika od kiedy linia energetyczna istniała, zatem termin zasiedzenia upływa w 1997 roku, w najgorszym wypadku w 2007 roku (przyjmując, że decyzja nie obejmuje nieruchomości powodów). Zatem jeśli PGE złoży wniosek o stwierdzenie zasiedzenia albo podniesie zarzut zasiedzenia – uzyska stwierdzenie zasiedzenia.

      • Piotr pisze:

        Czyli patrząc na tą sprawę z czystopraktycznego widzenia (i w tym przypadku) dobrze by było, gdyby decyzja wywłąszczeniowa dotyczyła jednak tej działki, bo przynajmniej można uzyskać odszkodowanie na podstawie ustawy o gospodarce nieruchomościami (jakiekolwiek by ono było) , a tak (bez jej obowiązywania dla tej konkretnej nieruchomości) zwyczajnie nic – bo występuje zasiedzenie.
        Znam już przypadki, gdzie Urząd Miasta (dotyczy działek miejskich) wydawała takie orzeczenia o odszkodowaniu za tzw. stare sprawy wywłaszczeniowe (przynajmniej nie ulega przedawnieniu) i PGE musiał płacić.
        Ostatnio nawet spotkałem się ze sprawą w które PGE zaczyna ukrywać decyzje wywłaszczeniowe, tak aby osoba której wywłaszczenie dotyczy nie szła po odszkodowanie trybem administracyjnym. Zakład energetyczny wykazuje wówczas w piśmie wyłącznie inne pokrewne dowody i protokoły odbioru (ale bez decyzji wywłaszczeniowej), pomimo 100 pewności że ją posiada.

  15. Piotr pisze:

    Witam,
    Czy sama decyzja przekształceniowa (np. uchwała Rady Miasta) jest dokumentem wystarczającym do wykazania przeniesienia majątku przedsiębiorstwa państwowego na spółkę prawa handlowego (w których udziały ma gmina miejska) ? A tym samym możliwości doliczenia w dalszym toku postępowania okresu posiadania przez Skarb Państwa ?

    • Kamil pisze:

      Wydaje mi się, że tak.

      Chociaż w tym przypadku przeniesienie następuje z mienia Skarbu Państwa do mienia komunalnego czyli jednostki samorządu terytorialnego i można zaryzykować stwierdzenie, że przeniesienie jako takie nie nastąpiło.

  16. Piotr pisze:

    Czy przypadkiem nie potrzebna jest tu jeszcze decyzja komunalizacyjna ?

    • Kamil pisze:

      Myślę, że jest potrzebna, a nawet gdyby nie była to mozna złożyć wniosek żeby taką decyzję przedłożono.

  17. Dominik pisze:

    Witam
    Szanowni Państwo, dziś dokonałem pierwszego wpisu na blogu….. dotyczącym sprawy zasiedzenia….czeka na akceptację Administratora…mogę tutaj również napisać jedno stwierdzenie a może dociekliwe sformułowanie….musimy i powinniśmy wszyscy szukać sprawiedliwości RAZEM W STRASBURGU
    nie wiem czy Pan Piotr się ze mną zgodzi??…ale jawnie zostały naruszone NASZE PRAWA KONSTYTUCYJNE…..jeśli w tym państwie coś takiego istnieje
    …włączyłem się czynnie do dyskusji i polemik bo ten temat również dotyczy mojej osoby lecz zawsze myślę czy PRAWO JEST PRAWEM DLA WŁADZY, A KONSTYTUCJA JEST TYLKO PO STRONIE WŁADZY…celowo nie piszę PAŃSTWA bo gdzieś zagubiła się ta wartość, PAŃSTWO I OBYWATEL
    każdy może zapytać dla czego dziś i tak późno a może za wcześnie?
    RAZEM WSPÓLNIE MOŻEMY WIĘCEJ i proszę mieć to na uwadze..
    czekam na Państwa komentarze, uwagi i spostrzeżenia

    • Kamil pisze:

      Popieram Pana w całej pełni – Sąd Najwyższy stoi na stanowisku, że możliwe jest zasiedzenie urządzeń przesyłowych – zgoda. Ale data od której może rozpocząć bieg terminu zasiedzenia do 3.08.2008 roku tj. wprowadzenie do k.c. przepisów o służebności przesyłu.

      W związku z tym, że SN jest na to głuchy, trzeba krzyczeć aż w Strasburgu posypie się szkło w oknach, wtedy napewno usłyszą!!!

    • Katarzyna pisze:

      Zastanawiam się czy możliwe jest wnoszenie skargi zbiorowej do Strasburga?
      Grupą kilkunastu, może kilkudziesięciu osób które wyczerpały możliwości odwoławcze w kraju a mają tak duże poczucie krzywdy, że gotowi są „iść na wojnę” z państwem polskim…?

    • józef pisze:

      Moim zdaniem składanie skargi do Strasburga jest możliwe i wskazane, ale samo poczucie krzywdy to za mało. Muszą być twarde dowody potwierdzające okoliczności łamania, omijania prawa, jaskrawie krzywdzących operatów szacunkowych, nawet systemowego zaniżania wynagrodzeń z tytułu służebności.

      • Katarzyna pisze:

        Pisząc o poczuciu krzywdy miałam raczej na myśli kwestię zasiedzenia. W odniesieniu do sytuacji w których do zasiedzenia nie doszło a przedmiotem sporu jest „tylko” wysokość wynagrodzenia, sprawa jest bardziej skomplikowana. Orzecznictwo SN wydaje mi się w tutaj, inaczej niż w kwestii zasiedzenia, poprawne i sprawiedliwe. Nie bardzo widzę możliwość skarżenia do Strasburga w odniesieniu do sposobu ustalania wynagrodzenia wynikającego z orzecznictwa SN, choć oczywiście mogę się mylić.

  18. Daria pisze:

    Panie Piotrze, proszę o pomoc.
    Na działce moich rodziców są cztery linie, co do których Energa podnosi zasiedzenie. Jedna wybudowana w 1970 r. a trzy w 1976 r. Działkę rodzice mają od dawna (nie była to własność państwa), więc jedyne, co w piśmie napisałam Enerdze to to, że: co do linii z 1970 r. – zasiedzenie nastąpiło w 1990 r. na rzecz skarbu państwa, bo Energa-Operator SA jeszcze wtedy nie istniało, a Zakład XXX był przedsiębiorstwem państwowym. Przez to oni nie mogą sobie doliczyć tamtego czasu. Ale totalnie nie wiem, jak ugryźć te linie z 76 r. Mam wrażenie, że oni naprawdę dawno to zasiedzieli i nic z tym już nie zrobię. Jak Pan ocenia ryzyko? Jest o co walczyć, czy nie ma na to bata? Licząc 30 lat od 1976 r. zasiedzenie upłynęło w 2006 r…
    Wpadłam gdzieś na Pana blogu na Pana komentarz, że dziwi się Pan trochę walczącym o linie z lat 70. bo w większości są zasiedziane i ci ludzie potem lądują z -10 tys. na koncie. Dlatego boję się trochę wchodzić ze sprawą na drogę sądową…

    • Piotr Zamroch pisze:

      Pani Dario,
      jeżeli chodzi o mój komentarz (nie wiem dokładnie, o którym Pani pisze) to raczej dotyczył powinności przemyślenia dogłębnego sprawy przed pójściem do sądu z liniami z lat 70. Istnieją argumenty prawne, żeby się bronić przed zasiedzeniem, jednak nie są to złote środki, wiele zależy od sposobu argumentacji przez przedsiębiorcę w pismach procesowych. Na pewno ważną okolicznością jest, jeżeli przed 1989 r. nieruchomość stanowiła własność Skarbu Państwa, w tym była oddana w użytkowanie wieczyste – wówczas dla zasiedzenia konieczna jest dobra wiara. Czasem da się coś ugrać na przeniesieniu posiadania, ale to raczej rzadko, czasem przedsiębiorca ma trudność w udowodnieniu początku okresu zasiedzenia. Jak Pani widzi, to wszystko okoliczności zależne od argumentacji i dowodów w konkretnej sprawie. Nie da się odpowiedzieć jednoznacznie, czy warto iść do sądu, czy też nie. Na pewno ryzyko jest spore.

      • Daria pisze:

        Dziękuję, Panie Piotrze.
        Właśnie działka od dawna jest rodziców, ani użytkowania wieczystego, ani własności państwowej tu nie było niestety (kupili ją w latach 70.). No czyściutko jak nic z tym zasiedzeniem. Chyba sąd jednak odpada, zobaczymy, co da się ugrać w negocjacjach.

  19. Marek pisze:

    Witam czy pozew o bezumowne korzystanie należy kierować zgodnie z:
    – Art. 33. Powództwo o roszczenie majątkowe przeciwko przedsiębiorcy można wytoczyć przed sąd, w którego okręgu znajduje się zakład główny lub oddział, jeżeli roszczenie pozostaje w związku z działalnością tego zakładu lub oddziału czy może:
    Art. 38. § 1. Powództwo o własność lub o inne prawa rzeczowe na nieruchomości, jak również powództwo o posiadanie nieruchomości można wytoczyć wyłącznie przed sąd miejsca jej położenia. Jeżeli przedmiotem sporu jest służebność gruntowa, właściwość oznacza się według położenia nieruchomości obciążonej.

    § 2. Właściwość powyższa rozciąga się na roszczenia osobiste związane z prawami rzeczowymi i dochodzone łącznie z nimi przeciwko temu samemu pozwanemu.
    Pozdrawiam.

    • Kamil pisze:

      W kwestii roszczeń związanych z nieruchomościami (a do takich należą roszczenia o ustanowienie służebności przesyłu oraz o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości) obowiązuje właściwość miejscowa sądu tzw. wyłączna.

      A zatem wymieniony przez Pana pozew można złożyć tylko i wyłącznie w sądzie, w okręgu którego znajduje się nieruchomość (przytoczony przez Pana art. 38 kpc).

    • Piotr Zamroch pisze:

      Panie Marku,
      jeżeli dochodzi Pan wyłącznie roszczenia o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości może Pan wytoczyć powództwo według siedziby spółki (właściwość ogólna) albo siedziby oddziału (właściwość przemienna). W takim przypadku nie ma zastosowania właściwość wyłączna z art. 38 K.p.c. Byłoby tak, gdyby dochodził Pan roszczenia negatoryjnego (np. o usunięcia urządzeń) łącznie z roszczeniem uzupełniającym – o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie.

      • Kamil pisze:

        Przepraszam za pomyłkę Panie Marku.

        Panie Piotrze – dziękuję za wyprowadzenie z błędu, człowiek uczy się każdego dnia.

        • Piotr Zamroch pisze:

          Panie Kamilu,
          Pańska wypowiedź odnośnie do właściwości sądu nie była oczywiście nieprawidłowa. Sam, jak napisałem, uważam odmiennie i tak w większości kształtuje się praktyka, ale są też podnoszone poglądy jakoby położenie nieruchomości decydowało wyłącznie o właściwości sądu w sprawach o zapłatę wynagrodzenia za BK. Niedawno tak np. postąpił w znanej mi sprawie SR w Poznaniu. Według mnie spór o roszczenia uzupełniające dochodzone samodzielnie, to spór o prawa obligacyjne, a nie ochrona własności – jednak, jak napisałem, można też spotkać poglądy odmienne.

  20. Adam pisze:

    Panie Piotrze – bardzo dziękuje za udzieloną odpowiedz na moje problemy.

  21. Marek B. pisze:

    Witam,
    dziś pierwszy raz na tym blogu 🙂
    Mam dwa pytania:
    1. W latach 70 tych 6 domów moich sąsiadów w ramach robót ze szkód górniczych zostało zdrenowanychprzez Kopalnię Wesoła z wód gruntowych i jedną łączną rurą kamionkową fi 150 odprowadzają wodę na moją posesję. Posesję kupiłem w 2009 roku. Kupując nieruchomość o tym nie wiedziałem a w miejscu gdzie jest wylot tej rury (zakończony pod ziemią ok 4 m od granicy – po mojej stronie działki, woda wypływa jak żródło) zaplanowałem budowę domu. Woda się leje grunt namoknięty porośnięty zielskiem więc nie było tego widać. Po ujawnieniu tego sąsiedzi nie kwapią się do usunięcia tej nieprawidłowości, odbyłem szereg spotkań, zwróciłem się do straży miejskiej, wydziału ochrony środowiska w Mysłowicach woj śląskie i do powiatowego insp. nadz. budowlanego – nikt nie chce tego dotknąć – Jak działać ? Rury tej nie ma na planach i mapach do celów projektowych. Proszę o podpowiedź
    2. Drugie pytanie – przez działkę przechodzi linia 220kW same kable – zwróciłem się do właściciela PSE i przysłali mi gotowy formularz o zawarcie służebności z pytaniem o jaką kwotę się ubiegam – nie wiem jak to ocenić – o jaką kwotę się ubiegać? Jakie to na mnie sprowadzi utrudnienia i ograniczenia w posiadaniu działki?
    Uprzejmie proszę o pomoc. Pozdrawiam serdecznie

  22. Marek B. pisze:

    Dodam jeszcze iż uzyskałem info od przedstawicieli Kopalni iż nie posiadają żadnej dokumentacji dotyczącej osadzenia tej rury (podejrzewam że odbyło się to na zasadzie samowoli budowlanej) w związku z czym nie czują się jako strona w tej sprawie. Sąsiad od którego poprowadzona jest ta rura absolutnie nie ma zamiaru nic z tym robić bo ma to robić kopalnia – i tak w kółko, chcę wchodzić z ciężkim sprzętem i rozpocząć budowę domu a bydyń zamiast gruntu

    • Piotr Zamroch pisze:

      Panie Marku,
      przykro mi, ale na takie pytania nie jestem w stanie odpowiedzieć, bo pyta Pan o konkretną sprawę i konkretne rozwiązania. Powyższe wymaga zapoznania się ze wszystkim szczegółami, analizy dokumentacji, w tym archiwalnych dokumentów z daty budowy. Dyskusja w blogu może dotyczyć zasad prawnych, chodzi o możliwość odpowiedzi bardziej abstrakcyjnie – w tym sprawach jeden szczegół potrafi być bardzo istotny.
      Jeżeli chodzi o PSE – pytanie Pana o kwotę jest nieco bez sensu, choć jest zgodne z praktyką tego przedsiębiorcy. Może Pan napisać, że oczekuje np. jednorazowego wynagrodzenia stanowiącego iloczyn: zajętej powierzchni (długość linii x 50 m) x cena m2 x współczynnik służebności (na potrzeby oferty może Pan przyjąć np. 0,5). Problemem jest, że wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu jest pochodną wartości nieruchomości, przy uwzględnieniu zakresu ograniczenia własności – istotnych jest jednak wiele czynników, które dla Pana mogą być trudne do weryfikacji.
      Podsumowując, proszę napisać, że oczekuje Pan określonej kwoty, nawet nie musi Pan tego uzasadniać – PSE i tak zleci operat.

  23. Basia pisze:

    Witam Panie Piotrze,
    Mam duże wątpliwości/zastrzeżenia w związku z otrzymaniem PROTOKOŁU UZGODNIENIA.
    Krótko przedstawię sytuację. Pewnego dnia przyjechała do mnie Pani X przedstawicielka firmy Projektowanie-Pozwolenia, Nadzory z miasta Y i przekazała Protokół uzgodnień w zakresie realizacji zadania-„Modernizacji kablowo-napowietrznej linii potrzeb nietrakcyjnych relacji Z – V, obejmującego wykonanie następującego zakresu robót:
    – Wymianę linii napowietrznej 15 kV po trasie istniejącej linii napowietrznej 15kV projektowanej na podstawie Umowy na „Opracowanie dokumentacji projektowej wraz z pełnieniem nadzoru autorskiego dla modernizacji kablowo-napowietrznej linii potrzeb nietrakcyjnych relacji Z-V”.
    Dokument uwzględnia dwa punkty:
    1. Wysokość odszkodowania za czasowe zajęcie terenu oraz ewentualne szkody powstałe podczas realizacji robót ponosić będzie Wykonawca robót elektroenergetycznych.
    2. Niniejszy protokół stanowić będzie dowód stwierdzający prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane w rozumieniu przepisu art. 33 ust.2 pkt2 ustawy z dnia 07.07.1994r Prawo Budowlane (Dz.U z 2013., poz.1409) dla powyższego zakresu robót.
    Jednocześnie zwrócenia wymaga fakt, iż dokument spisany będzie pomiędzy mną jako właścicielem nieruchomości ,moje dane osobowe etc. a Panią XY przedstawicielem firmy Projektowanie -Pozwolenia, Nadzory , ul. xxx, dane adresowe, działającą w oparciu o posiadane pełnomocnictwo PKP Energetyka S.A O/Warszawa- Usługi ul. xxx Zakład Śląski ul. yyy, 00-111 VVVV zwaną dalej inwestorem.
    Moje pytanie- dlaczego jest to protokół uzgodnień? Jakie ma on umocowanie prawne, jak zabezpiecza a może nie zabezpiecza moich interesów? W odniesieniu do pełnomocnictwa- nic nie wiem, protokół wskazuje tylko ,że jest jakieś pełnomocnictwo- ale w jakiej formie , w jakim zakresie i do czego ta Pani jest umocowana? Sprawa ewentualnych odszkodowań- dokument- protokół wskazuje, że odpowiada za nie wykonawca czyli kto jak ta Pani z firmy Projektowanie…jest wskazana na początku jako Inwestor. Dokument nie określa mi jasno kto jest Wykonawcą. Poza tym kto będzie ustalał te odszkodowanie, jakie ono by było, w jakim okresie zapłacone brak sprecyzowanych zapisów. I ostatnia sprawa – prawo do dysponowania nieruchomością ? Moja własność a mam z dobrej woli oddać komuś obcemu prawo do jej dysponowania? Kończąc – jak dla mnie chciałabym zobaczyć jakieś załączniki mapka przed inwestycją i po inwestycji…. etc.
    W świetle powyższego, jeżeli byłoby to możliwe, proszę o odniesienie się do sprawy.

    Łączę pozdrowienia Basia

    • Piotr Zamroch pisze:

      Pani Basiu,
      przykro mi, ale nie mogę odnosić się do tego typu pytań, bo to przekracza ramy blogowej dyskusji – mogę wyjaśnić pewne kwestie, ale nie analizować Państwa dokumenty, dodatkowo nie widząc ich.

  24. Jacek pisze:

    Witam kupiliśmy działkę w 2008 r przebiega przez nią gazociąg prowadzimy korespondencje z gazownia o ustanowienie służebności i zapłatę bezumownego korzystania. Otrzymaliśmy informację ze mogą zapłacić za służebność 300 zł za pas eksploatacyjnych a nie za pas 20 m w obie strony oraz ze bezumownego korzystanie jest bezzasadne bo korzystają z gruntu w dobrej węże przemysłowe okres 20 i maja zasiedzenie. Czy wnosząc pozew o służebności i bezumownego korzystanie to do sądu gdzie znajduje się nieruchomość?

    • Piotr Zamroch pisze:

      Panie Jacku,
      wniosek o ustanowienie służebności i pozew o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie nie mogą być połączone – to dwa odrębne postępowania, jedne procesowe, drugie nieprocesowe. Dla wniosku o ustanowienie służebności przesyłu właściwy jest sąd miejsca położenia nieruchomości, z kolei dla powództwa o wynagrodzenie sąd właściwy dla siedziby przedsiębiorcy albo jego oddziału (niektóre sądy nieprawidłowo uznają właściwość miejscową i w tym zakresie sądu miejsca położenia nieruchomości, to jednak nie jest spór o własność).

  25. Mazur pisze:

    Interesujący wpis. Serdecznie pozdrawiam

  26. Tadeusz pisze:

    Kupiłem w 2005 r. działkę od Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (po dawnym PGR). W 1979 r PGR wybudował ze swoich środków transformator, który przekazał na rzecz przeds. energetycznego (wówczas jeszcze państwowego). Czy obecny następca prawny (TAURON) może twierdzić, że jest właścicielem transformatora. W ogłoszeniu o przetargu ARiMR wyraźnie wskazała, że sprzedaje także transformator, jednak nie został on wyszczególniony w akcie notarialnym sprzedaży z 2005r. Czytałem kiedyś orzeczenie SN, że firma energetyczna nie może nabyć służebności urządzeń przesyłowych przez zasiedzenie jeśli nie jest ich właściciele. Przekazanie na stan nie jest chyba przeniesieniem własności. Bardzo proszę o wskazanie jakiegoś podobnego przypadku zakończonego wyrokiem.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *