Obecnie obowiązujące przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami umożliwiają przedsiębiorcy przesyłowemu, który realizuje cel publiczny, uzyskanie prawa do posadowienia urządzeń na nieruchomości, nawet wbrew woli właściciela.
Z tym oczywiście połączony jest obowiązek negocjacji i zapłaty słusznego odszkodowania. Ten stan ulegnie być może pewnym zmianom, bo jak wiesz, trwają prace nad ustawą korytarzową, ale nie o tym chciałem dziś napisać.
Większość urządzeń przesyłowych w Polsce była wybudowana przed 1985 r., kiedy obowiązywała ustawa o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości, w tym słynny art. 35. Dziś osoby zaangażowane w spory dotyczące urządzeń przesyłowych odczuwają konsekwencje rozwiązań prawnych rodem z poprzedniego systemu politycznego.
Co to za konsekwencje?
Decyzja wywłaszczeniowa daje prawo przedsiębiorcy przesyłowemu do korzystania z nieruchomości na potrzeby konserwacji urządzeń, bez obowiązku ponoszenia z tego tytułu opłat.
Dlaczego tak jest? Ustawa w art. 36 przewidywała możliwość domagania się odszkodowania, które miało zrekompensować wszelkie straty.
Sąd Najwyższy stwierdził, że to odszkodowanie obejmuje każdy możliwy uszczerbek związany z budową urządzeń i korzystaniem z nich, zatem właściciel obecnie nie może żądać dodatkowych kwot.
Z tym można się zgodzić lub nie, jednak trudno pominąć fakt, że wówczas wypłacane odszkodowania obejmowały tylko bezpośrednie straty np. zniszczone plony, drzewa, a nie zawierały rekompensaty za obniżenie wartości nieruchomości i znoszenie późniejszej aktywności przedsiębiorcy na nieruchomości.
Właściciele nieruchomości, którzy nie otrzymali uprzednio odszkodowania próbują dziś dochodzić go na podstawie przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami. Sądy administracyjne z reguły nie są skłonne aprobować takich żądań (za wyjątkiem WSA w Gliwicach, który wydawał pozytywne dla właścicieli orzeczenia).
Dzisiejsze orzecznictwo zrównuje decyzję z art. 35 z obecnie wydawanymi decyzjami wywłaszczeniowymi, co jest jednak dużym uproszczeniem, gdyż wcześniej nie było obowiązku przeprowadzenia negocjacji, przedsiębiorca mógł wejść przymusowo na nieruchomość nawet wobec właściciela, który wyrażał zgodę na posadowienie urządzeń – w ten sposób eliminowano zaś możliwość ułożenia wzajemnych stosunków na gruncie przepisów Kodeksu cywilnego.
Różnic jest więcej, a sprawa bardzo ciekawa i ważna w praktyce – dlatego też wkrótce spodziewaj się kolejnego wpisu o małym wywłaszczeniu na podstawie ustawy z 1958 r.