Uzasadnienie uchwały III CZP 87/13, czyli więcej nie zawsze znaczy lepiej

Z dużej chmury mały deszcz…

Takie określenie wobec treści uzasadnienia uchwały III CZP 87/13 pojawiło się w komentarzach w blogu i trudno się z nim nie zgodzić.

Chmura rzeczywiście była duża, napompowana oczekiwaniami wszystkich zainteresowanych tematem służebności przesyłu… no może bardziej właścicieli nieruchomości, którzy liczyli na rozrachunek Sądu Najwyższego z jego dotychczasowym orzecznictwem.

Nic bardziej mylnego. Sąd Najwyższym odpowiedział na pytanie, czy decyzja administracyjna ograniczająca własność stanowi przeszkodę dla posiadania prowadzącego do zasiedzenia służebności, co uzasadnił i w zasadzie nic ponadto.

Co zaś mogło mieścić się w owym „ponadto”. Przede wszystkim ustosunkowanie się do problemu skutków w płaszczyźnie prawa cywilnego decyzji administracyjnych ograniczających własność całych miejscowości, bez szczegółowego wskazania nieruchomości obciążonych w treści samej decyzji albo załącznika stanowiącego jej integralną część.

Drugą sprawą była możliwość ustanowienia służebności przesyłu o ograniczonej treści w przypadku istnienia decyzji ograniczającej własność. W tym zakresie brak jest rozważań w uzasadnieniu uchwały, jednak Sąd Najwyższy wypowiedział się w tej kwestii w odrębnej uchwale wydanej w sprawie III CZP 107/13, o której już pisałem.

Uzasadnienie, pomimo niespełnienia wszystkich oczekiwań niewątpliwie zawiera wiele ważnych uwag, jakkolwiek można by życzyć sobie więcej precyzji w wyrażaniu poglądów, jak też kończenie wywodów wnioskiem, a nie pozostawieniem otwartych pytań.

Na co zatem warto zwrócić uwagę?

7_0

Na stronie 9. przedstawiono wywód na temat możliwości ustanowienia, na zasadzie analogii, służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych w stosunkach sąsiedzkich. Wyraźnie podkreślono sąsiedzki charakter tej służebności wskazując na niezbędność istnienia nieruchomości władnącej. Co ciekawe te same orzeczenia Sąd Najwyższy w uchwale III CZP 18/13 wskazał jako podstawę dla twierdzenia, że służebność gruntowa na potrzeby przedsiębiorstwa (zatem nie pomiędzy sąsiadami) była ustanawiana także po 1 stycznia 1965 r., a przed 3 sierpnia 2008 r.

Nie mniej ciekawie jest na stronie 10. Pada tam bardzo ważne zdanie:

„Nie ma też wątpliwości, że po odpowiednio długim czasie (dwadzieścia lub trzydzieści lat od dnia 3 sierpnia 2008 r.) może dojść do zasiedzenia służebności przesyłowej przez przedsiębiorstwo, które korzysta z cudzej nieruchomości na zasadach określonych w art. 3051 k.c.”

Powstaje pytanie, jak ta wypowiedzieć ma się do uchwały III CZP 18/13, gdzie podkreślono brak znaczenia daty 3 sierpnia 2008 r. dla zasiedzenia służebności przesyłu. Czy Sąd sugeruje, że zasiedzenie służebności przesyłu należy liczyć od 3 sierpnia 2008 r.?

Warto zwrócić uwagę na stronę 11., gdzie zasadnie podkreślono, iż wywłaszczenie mogło nastąpić wyłącznie na rzecz Skarbu Państwa, chociaż mogło się o nie ubiegać przedsiębiorstwo państwowe. O dopuszczalności wywłaszczenia zaś decydowała niezbędność konkretnej nieruchomości dla ubiegającego się o wywłaszczenie na konkretne rodzaje celów publicznych.

Podobnie (odnośnie zindywidualizowania nieruchomości) Sąd Najwyższy wypowiedział się na stronie 17.:

„Z zacytowanych wyżej przepisów ustawy z dnia 12 marca 1958 r. wynika, że tytuł prawny przedsiębiorcy wykorzystującego urządzenia przesyłowe do ich zainstalowania na cudzej nieruchomości mógł powstawać w związku z wydaniem przez wskazany w ustawie organ decyzji, mającej charakter wywłaszczeniowy, ograniczającej właściciela konkretnej nieruchomości w jego prawie w związku z koniecznością ustawienia na niej urządzeń przesyłowych (art. 35 ust. 1 u.z.t.w.n.).”

Sporo tych „konkretnych nieruchomości” pojawia się w uzasadnieniu uchwały. Osobiście nie mam wątpliwości, że decyzje ograniczające własność wydane na całe miejscowości albo bez wskazania nieruchomości w załączniku stanowiącym integralną część decyzji nie tworzą tytułu prawnego dla przedsiębiorcy. Wydaje się, że Sąd Najwyższy stoi na tym samym stanowisku, choć dobitnie tego nie wyraził.

Odnosząc się do skutków wydania decyzji administracyjnej Sąd Najwyższy wskazał, iż prowadzi ona do trwałego ograniczenia prawa własności, jednak ograniczenia mającego swoje źródło w normach prawa publicznego, a nie prywatnego, jak służebność. Sąd Najwyższy słusznie podkreślił, iż decyzja skutkowała trwałym, a nie tylko czasowym ograniczeniem własności, późniejszy dostęp do urządzeń ma bowiem swoje źródło w przepisach ustawowych.

Dla uzasadnienia tego stanowiska SN wskazał, iż decyzje administracyjne z ich istoty mają tworzyć trwałe skutki prawne, czyli wobec braku jednoznacznego ograniczenia czasowego skutków decyzji:

„norma prawna zindywidualizowana i skonkretyzowana w decyzji wiąże tak długo, jak długo istnieje stan faktyczny odpowiadający stanowi opisanemu w abstrakcyjnej normie prawnej, która była podstawą nawiązania stosunku prawnego skonkretyzowanego w decyzji” (s. 20 uzasadnienia).

Za trwałością skutków przemawia w ocenie SN także specyfika urządzeń przesyłowych, które są wznoszone w celu późniejszego wykorzystywania przez okres co najmniej kilkudziesięciu lat.

Te argumenty, w połączeniu z zasadniczą tożsamością przepisów kolejnych ustaw wywłaszczeniowych oraz założeniem, że ustawodawca działa racjonalnie, doprowadziły SN do konkluzji, iż pomimo uchylenia ustawy z 1958 r., późniejszy dostęp do urządzeń wybudowanych na podstawie decyzji wydanej na mocy jej przepisów, odbywa się na podstawie aktualnie obowiązujących ustaw (obecnie art. 126 ust. 6 UGN).

Takie stanowisko prezentowane jest także przez komentatorów ustawy o gospodarce nieruchomościami, osobiście też jestem przekonany do jego zasadności.

Sąd Najwyższy na stronie 24. w tym zakresie błędnie jednak przyjął, że obecnie przedsiębiorca musi w razie braku zgody właściciela uzyskać dodatkową decyzją umożliwiającą dostęp do nieruchomości. Prawo dostępu wynika z ustawy i podlega wyłącznie egzekucji administracyjnej.

11_0

Bardzo ważne są uwagi na temat wymogu uzyskania zgody właściciela na przeprowadzenie inwestycji oraz traktowania decyzji ograniczającej własność jako ostatecznego środka.

Słusznie Sąd wskazał, iż ustawa z 1958 r. nie zawierała wymogu uprzedniego przeprowadzenia rokowań z właścicielem nieruchomości, stan ten zaś zmienił się wraz z wejściem w życie ustawy z 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości.

W świetle wymogu uzyskania zgody właściciela nieruchomości Sąd Najwyższy zadaje bardzo ważne pytanie:

„Jakiego rodzaju cywilny tytuł prawny mógł stanowić podstawę do zajęcia nieruchomości w celu umieszczenia na niej urządzeń przesyłowych oraz czy należało go ustalić na rzecz Skarbu Państwa lub (po dniu 27 maja 1990 r.) jednostki samorządu terytorialnego, czy też na rzecz samego przedsiębiorcy przesyłowego?”

i odpowiada po części:

„Skoro przedsiębiorca przesyłowy podejmował negocjacje z właścicielem nieruchomości w celu wyjednania jego zgody na jej wykorzystanie na cele związane z realizacją wykonywanych przez niego zadań gospodarczych, wymagających trwałego tytułu do gruntów, na których umieszczał urządzenia wchodzące w skład przedsiębiorstwa, to niewątpliwie oświadczenie właściciela nieruchomości mogło być alternatywą dla decyzji wydawanej na podstawie art. 35 ust. 1 u.z.t.w.n. tylko pod warunkiem, że zapewniało taki stabilny tytuł.

Takim tytułem nie może zatem być oświadczenie właściciela nieruchomości o wyrażeniu zgody na przeprowadzenie inwestycji. W orzecznictwie SN zanegowano możliwość tworzenia obligacji realnych, zatem takiemu oświadczeniu nie można przyznać cechy trwałości.

Dalsze uwagi zawarte na stronach 25-29 to obszerny opis ewolucji orzecznictwa w zakresie możliwości ustanowienia służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych przed 3 sierpnia 2008 r. i problemu nieruchomości władnącej. Kiedy już rozważania te ładnie finalizują się powołaniem podglądu kompromisowego z uchwały II CSK 289/12 i wszyscy oczekują rozwiewającego wątpliwości stanowiska, pojawia się stwierdzenie:

„Rozstrzygnięcie przedstawionego zagadnienia prawnego nie wymaga zajęcia stanowiska wobec zrelacjonowanej wyżej linii orzecznictwa.”

Masakra… Po co SN relacjonował to przez cztery strony? Żeby stwierdzić że w zasadzie nie chciał się tym wątkiem zajmować?

Zadane przez Sąd pytanie o to, jaką czynność prawną można potraktować jako zapewnienie przedsiębiorcy trwałego tytułu prawego do nieruchomości pozostaje zatem bez odpowiedzi.

Odpowiedź na to pytanie była bardzo ważna, albowiem powinna poruszyć problem, czy przed 2003 r. ustanawiano powszechnie służebności gruntowe na potrzeby urządzeń przesyłowych jako alternatywę dla administracyjnego ograniczenia własności. Odpowiedzi tej należało oczekiwać, mając na uwadze treść postanowienia przekazującego sprawę do składu 7 sędziów.

Dalej Sąd Najwyższy trafnie powołuje jednoczesne obowiązywanie przepisów o służebności na rzecz przedsiębiorstwa i przepisów ustawy wywłaszczeniowej w okresie od 1958 do 1965 r. To rzeczywiście zasadna uwaga dla poparcia odrębności obu sposobów ograniczenia własności, w przeszłości i obecnie.

Po wskazanej dacie stan prawny uległ zmianie, co podkreślił Sąd Najwyższy:

„W okresie od dnia 1 stycznia 1965 r. do dnia 3 sierpnia 2008 r. polski system prawny nie tworzył podstaw do ustanawiania służebności przesyłu, w kształcie odpowiadającym służebności unormowanej w art. 175 pr. rzecz., czy następnie w art. 3051 k.c.”

Osobiście odbieram to jako zanegowanie linii orzeczniczej, która umożliwia stwierdzenie zasiedzenia służebności gruntowej przed 3 sierpnia 2008 r. bez wskazywania nieruchomości władnącej. Z drugiej strony to zdanie nie znalazło dalszego rozwinięcia, więc trudno zająć jednoznaczne stanowisko.

Na koniec warto wskazać na charakter prawny ograniczenia własności przez decyzję administracyjną w wersji zaproponowanej przez skład 7 sędziów:

„Decyzja ta prowadzi do wywłaszczenia właściciela nieruchomości przez trwałe ograniczenie jego prawa. Przedsiębiorca korzystający z urządzeń przesyłowych przystępuje do wykonywania uprawnień, jakie dla niego wynikają z ustaw wywłaszczeniowych nie „obok” właściciela, niejako wytyczając sobie zakres władztwa nad cudzą nieruchomością działaniami manifestowanymi na zewnątrz (co jest właściwe dla posiadacza służebności gruntowej), ale w obszarze, w którym właściciel został ograniczony w przysługującym mu prawie w interesie publicznym i na rzecz Państwa.”

Podsumowując, po lekturze uzasadnienia uchwały III CZP87/13 trudno nie czuć zawodu. Obecnie problematyka prawna w zakresie urządzeń przesyłowych obfituje w pytania, trudno jednak o jednoznaczne odpowiedzi. Rozpoznanie sprawy w składzie 7 sędziów, szczególnie mając na uwadze treść postanowienia przekazującego sprawę ze składu zwykłego, pozwalała oczekiwać przełomu, stało się jednak inaczej.

Mnie osobiście Sąd Najwyższy zawiódł jakością uzasadnienia. Wywód prawny został przeprowadzony w sposób chaotyczny, wiele pytań pozostawiono otwartych, zaś część rozpoczętych wątków nie zostało zwieńczonych konkretnymi wnioskami.

Mówiąc krótko, po lekturze uchwały nie czuję się mądrzejszy, a bardzo na to liczyłem…

Piotr Zamroch
Podobne artykuły

  1. kam pisze:

    A ja odnoszę wrażenie, że urwanie niektórych wątków bez wniosków jest kompromisem osiągniętym przy długotrwałym tworzeniu uzasadnienia pomiędzy tymi który chcieliby napisać więcej i tymi, którzy mieli inne zdanie.

  2. Anna pisze:

    Czy dobrze rozumiem, że jednak należy wykazać „nieruchomość władnącą”? Uzasadnienie faktycznie jest mało ostateczne, nie daje rozstrzygających odpowiedzi. Panie Piotrze, a jak się ma los pytań skierowanych do TK?

  3. Aldona pisze:

    Witam ponownie Panie Mecenasie.
    Jeżeli to możliwe niech Pan jeszcze raz wróci do Maja 2012 roku (przesył energii i służebność), ponieważ przytoczyłam tam dokładnie treść umowy którą wcześniej Panu zreferowałam. Dziękuję bardzo za wcześniejszą odpowiedź nie mniej jednak bardzo proszę o przeczytanie jej treści – żebym mogła spać spokojnie. Nie wiem dlaczego nie wpadłam na to wcześniej. Pozdrawiam

  4. Łukasz pisze:

    Nie Pan jedyny, ja wręcz czuje się głupszy.

    Natomiast czy to na pewno miał być 126 ust. ugn ?
    „Te argumenty, w połączeniu z zasadniczą tożsamością przepisów kolejnych ustaw wywłaszczeniowych oraz założeniem, że ustawodawca działa racjonalnie, doprowadziły SN do konkluzji, iż pomimo uchylenia ustawy z 1958 r., późniejszy dostęp do urządzeń wybudowanych na podstawie decyzji wydanej na mocy jej przepisów, odbywa się na podstawie aktualnie obowiązujących ustaw (obecnie art. 126 ust. 6 UGN).”

  5. Dorota pisze:

    Czy dobrze rozumiem, że jeżeli grunt stanowił własność Skarbu Państwa w momencie budowy urządzeń przesyłowych (rok 1985), to nie mogło być decyzji wywłaszczeniowej?
    Jestem właścicielką gruntu od 1993 r (otrzymałam w drodze decyzji administracyjnej od gminy), to w takiej sytuacji przedsiębiorstwo przesyłowe powinno dysponować służebnością przesyłu , żeby móc dokonywać konserwacji tych urządzeń itp.?
    Od kiedy liczy się moment rozpoczęcia biegu zasiedzenia ? Od 1990 r , czy może od 2001 r ( komercjalizacja PKP), czy od 1993 r (kiedy to stałam się właścicielką gruntu), czy może dopiero od 2008 r? Jak obalić ewentualne zasiedzenie w dobrej wierze ?

    • Piotr Zamroch pisze:

      Pani Doroto,
      zadała Pani wiele pytań, z tym że ostatnie to dłuższa historia przekraczająca ramy bloga. W stosunku do nieruchomości stanowiących własność SP nie można było wydać decyzji ograniczającej własność. Zasiedzenie co do zasady będzie liczone od 5 grudnia 1990 r., kiedy nastąpiło uwłaszczenie przedsiębiorstw państwowych na majątku nieruchomym (uzyskanie prawa użytkowania wieczystego), ewentualnie 7 stycznia 1991 r. kiedy uwłaszczenie nastąpiło na ruchomościach. Chodzi o brak tożsamości właściciela nieruchomości obciążonej i nieruchomości (albo sieci, przedsiębiorstwa) włądnacych.

  6. Katarzyna pisze:

    Specjalnie dla szczęśliwych właścicieli ziemi z gazociągiem (choć nie tylko), chcących podnieść sobie ciśnienie… Uwaga! Tekst tylko dla osób o silnych nerwach:)
    II Ca 205/14 – postanowienie z uzasadnieniem Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej z 2014-05-29 a w nim takie oto rewelacje:

    „Należy tutaj wyraźnie odróżnić prawo z art. 305 1 k.c., polegające na „możliwości korzystania” od prawa z pkt 30 § 2 rozporządzenia polegającego na „podejmowaniu czynności w celu zapobieżenia”.

    To ostatnie nie wchodzi w ogóle w zakres uprawnień ze służebności przesyłu.

    Jasne jest więc, że korzystanie ze strefy kontrolowanej gazociągu nie łączy się w ogóle ze sferą uprawnień płynących z ustanowienia służebności przesyłu, znajduje się zupełnie poza nią.

    Wykonywanie uprawnień w ramach strefy kontrolowanej jest i będzie możliwe niezależnie od tego czy ustanowiono służebność przesyłu czy nie.

    Reżim strefy kontrolowanej zarówno jak chodzi o metodę regulacji (prawo budowlane) jak i zakres uprawnień (podejmowanie czynności zapobiegawczych) znajduje się w całości w sferze o której mowa w art. 140 k.c. (w granicach określonych przez ustawy właściciel może korzystać z rzeczy).

    Ograniczenie własności nieruchomości poprzez objęcie ją strefą kontrolowaną gazociągu mieści się w całości w granicach ograniczeń własności o których mowa w art. 140 k.c. stąd pozostaje bez wpływu na szerokość strefy służebności przesyłu, która to szerokość winna być wyznaczona stosownie do art. 305 1 k.c., czyli do „korzystania” a nie do „zapobiegania”.

    Bezsporne jest, że pas technologiczny służebności wystarczający do korzystania z urządzenia przesyłowego wynosi 3 metry od osi, zaś pas „zapobiegliwości” wynosi 30 metrów.

    Dla potrzeb rozstrzygnięcia z art. 305 1 k.c. należało przyjąć ten węższy pas służebności, co trafnie uczynił Sąd Rejonowy w zaskarżonym postanowieniu.”

    Całość orzeczenia tutaj:
    http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/S$0142u$017cebno$015b$0107$0020Przesy$0142u/151505000001003_II_Ca_000205_2014_Uz_2014-05-29_001
    Może ktoś zapytać „a co to ma wspólnego z tematyką tego wpisu na blogu?”
    No cóż, często narzekamy sobie tutaj na SN i krytykujemy jego wyroki. Jednak warto zauważyć, ze w kwestii takich kuriozalnych wyroków jak powyższy wyrok sądu w Bielsku-Białej, to właśnie Sąd Najwyższy jest tą instancją która przywraca normalność i wiarę w to, ze sprawiedliwość jednak nie do końca jest ślepa a sędziów powinna obowiązywać przede wszystkim przyzwoitość.
    Zastanawiam się, czy sędziowie z Bielska Białej po prostu nie znają orzecznictwa SN w kwestii wynagrodzenia za sp (np II CSK 69-13) czy może znają, ale z jakichś powodów kontestują…?
    Mam nadzieję, ze poszkodowany przez sądy z Bielska Białej właściciel działki nie zawaha się i skieruje sprawę do Sądu Najwyższego. Mam wszelkie powody sądzić, że sprawę wygra i otrzyma wynagrodzenie wielokrotnie wyższe – życzę powodzenia i trzymam kciuki.

  7. Paweł pisze:

    Panie Piotrze,
    Korzystaliśmy już raz z Pana pomocy składając wniosek o ustanowienie służebności przesyłu do sądu rejonowego w Częstochowie. Za pomoc tą serdecznie dziękuje. Niebawem ma odbyć się kolejna rozprawa, na której Sąd korzystając z opinii biegłego geodety i biegłego rzeczoznawcy majątkowego ma określić wysokość odszkodowania. W związku z faktem, iż za obie ekspertyzy zapłaciłem kwotę ok. 5000zł proszę o radę jakie mam podjąć działania, by Sąd scedował przynajmniej połowę tych kosztów na przedsiębiorcę przesyłowego?
    Najprawdopodobniej na rozprawie, tym razem nie będę reprezentowany przez adwokata. Jakie kroki mam podjąć by nie pominąć właściwych procedur.
    Pozdrawiam.
    Paweł

    • Piotr Zamroch pisze:

      Panie Pawle,
      może Pan wnosić o obciążenie przedsiębiorcę całością / częścią kosztów w postanowieniu kończącym postępowanie, a dla zaliczek, które mają być dopiero zapłacone obciążenie nimi obu stron np. po połowie, z uwagi na okoliczność, że w ustanowieniu służebności zainteresowane są obie strony, obie też odniosą z tego faktu korzyść – Pan finansową, przedsiębiorcą w formie uregulowania prawa do gruntu i możliwości wykonywania swoich obowiązków bez potrzeby wszczynania kolejnych postępowań sądowych albo administracyjnych.

  8. Paweł pisze:

    Czy trzeba złożyć w tej sprawie wniosek pisemny, czy można wnieść go ustnie w trakcie rozprawy?

  9. Dariusz pisze:

    Panie Piotrze,
    sąsiad w drodze służebnej nie pozwolił przeprowadzić kabla energetycznego do dwóch domów. Wyraziłem zgodę na przyłącz do wymienionych domów przez swoją prywatną posesję, gdyż graniczę z ich służebną drogą, omijając sąsiada. Po dwóch latach sąsiad ten wybudował dom i chce podłączyć się do sieci, która idzie po mojej działce. Skrzynka rozdzielcza przewiduje 4 przyłącza ( 2 już istnieją) a kolejne 2 są zarezerwowane dla mnie. W umowie z Tauronem warunkiem było podłączenie się w późniejszym czasie do skrzynki przeze mnie. Teraz zostałem wezwany do sądu przez Tauron, który chce przyłączyć uciążliwego sąsiada do naszego przyłącza. Proszę o radę w tej nietypowej sprawie.

    Pozdrawiam,
    Dariusz.

    • Piotr Zamroch pisze:

      Panie Dariuszu,
      trudno mi coś Panu poradzić bo nie znam sprawy, treści wniosku itp. Tauron może żądać ustanowienia służebności przesyłu dla projektowanego przyłącza, warunkiem jest odmowa przez Pana posadowienia go na Pańskiej nieruchomości dobrowolnie. Sąd powinien zbadać, czy obciążenie Pańskiej nieruchomości jest konieczne, czy też można wykonać przyłącze w sposób znacznie bardziej racjonalny w innej trasie – trudno mi się wypowiadać nie znając stanu faktycznego i otoczenia Pańskiej nieruchomości.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *