Do zasiedzenia służebności wystarczy ujawnienie urządzenia przesyłowego na mapie

W ostatnich miesiącach Sąd Najwyższy wydał kilka kolejnych orzeczeń dotyczących problemu widoczności urządzeń jako przesłanki dla zasiedzenia służebności przesyłu albo podobnej służebności gruntowej.

Wszystkie dotyczyły urządzeń podziemnych, w stosunku do których samego obciążenia własności, jak i konkretnego przebiegu, nie mógł jednoznacznie stwierdzić za pomocą wzroku niezależny obserwator. Cześć z nich posiadała widoczne elementy naziemne w postaci słupków albo włazów na nieruchomości obciążonej, albo w bezpośrednim sąsiedztwie, część zaś w ogóle nie była możliwa do identyfikacji w terenie.

To właśnie ostatnie z wymienionych urządzeń budzą najwięcej kontrowersji w orzecznictwie sądów powszechnych, które nierzadko oddalają wnioski o stwierdzenie zasiedzenia służebności. Innego zdania jest jednak Sąd Najwyższy, co przeanalizuję w dzisiejszym wpisie na gruncie trzech przypadków.

Pierwsza sprawa została rozpoznana przez Sąd Najwyższy pod sygnaturą III CSK 87/16.

Dotyczyła gazociągu, którego przebieg na nieruchomości obciążonej nie został w żaden sposób uwidoczniony w terenie. Słupki oznacznikowe znajdowały się przy stacji redukcyjnej gazu, położonej kilkaset metrów dalej. Przebieg gazociągu od daty budowy nie uległ zmianie, a w 1982 r. został on ujawniony na mapie zasadniczej.

Właściciel nieruchomości nabył ją od likwidatora jednej ze spółdzielni w latach 90. XX w. Otrzymał wtedy plan sytuacyjny, z którego wynikało, że gazociąg znajduje się poza granicami nabytej nieruchomości. O tym, że szkic jest błędny, właściciel dowiedział się w 2007 r., przy okazji przystępowania do realizacji inwestycji budowlanej.

Sąd rejonowy ocenił, iż samo ujawnienie gazociągu na mapie zasadniczej to zbyt mało dla przypisania mu cechy widoczności, gdyż właściciel nieruchomości nie miał potrzeby zapoznawania się z tą mapą i do 2007 r. trwał w przekonaniu, że jego nieruchomość jest wolna od obciążeń.

Sąd odwoławczy odmiennie ocenił kwestię widoczności stwierdzając, że co prawda słupki oznacznikowe są położone zbyt daleko od nieruchomości, jednak wystarczające było skartowanie urządzenia na mapie zasadniczej, z którą bez przeszkód właściciel nieruchomości mógł się zapoznać.

Sąd Najwyższy zaaprobował tę ocenę prawną, przesądzając, iż możliwość stwierdzenia istnienia gazociągu na podstawie publicznie dostępnej mapy zasadniczej spełnia kryterium widoczności.  Sąd podkreślił, iż zwłaszcza w jego nowszym orzecznictwie dominuje szerokie rozumienie pojęcia „widoczne urządzenie”, obejmujące także kable i rurociągi posadowione pod powierzchnią ziemi. Jako przykłady podał orzeczenia wydane w sprawach II CSK 752/11, I CSK 157/11 oraz II CSK 389/12.

Drugie z orzeczeń zostało wydane w sprawie rozpoznanej przez Sąd Najwyższy pod sygnaturą V CSK 557/16.

Budowa urządzenia miała miejsce w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Rurociąg magistralny posadowiony jest pod ziemią na głębokości 1-1,40 m. Na działce objętej postępowaniem nigdy nie prowadzono prac konserwacyjnych, ponieważ komora rewizyjna znajduje się 50-60 m od ich nieruchomości. Właściciele nieruchomości dopiero niedawno zorientowali się, że przez ich grunt przebiega urządzenie przesyłowe.

Sąd Najwyższy zważył, iż przesłanka korzystania z widocznego urządzenia jest spełniona również w przypadku, w którym właściciele nieruchomości obciążonej mają wiedzę o fakcie posadowienia wodociągu na ich nieruchomości lub mają obiektywną możliwość stwierdzenia istnienia urządzeń, zaś przedsiębiorca przesyłowy korzysta z wodociągu w sposób odpowiedni dla tego typu urządzeń, tj. poprzez eksploatację polegającą na przesyle wody.

Odwołując się do własnego stanowiska wyrażonego w orzeczeniach I CSK 226/15 i II CZ 148/16, Sąd Najwyższy wskazał, iż podziemne urządzenia przesyłowe również spełniają przesłankę widoczności, jeżeli z innych łatwo dostępnych danych wynika niewątpliwie, że istnieją.

Wskazane wyżej okoliczności i dane to na przykład: rozmieszczenie rurociągu na sąsiednich działkach, usytuowanie na nich komory rewizyjnej albo słupków, jak też możliwość  zapoznania się z mapami dokumentującymi przebieg rurociągu.

Ostatnie z orzeczeń zostało wydane we wrześniu w sprawie IV CSK 623/16. Mogliście o nim już słyszeć, bo po rozprawie pojawił się artykuł w Dzienniku Gazeta Prawna. Kilka dni temu opublikowano uzasadnienie postanowienia.

W tej sprawie Sądy powszechne obu instancji oddaliły wniosek o stwierdzenie nabycia przez zasiedzenie służebności, właśnie z uwagi na brak spełnienia przesłanki widoczności urządzenia.

Dotyczyła ona gazociągu wysokiego ciśnienia, wybudowanego w 1967 r. Właściciele nieruchomości bezspornie wiedzieli o gazociągu najpóźniej w 1986 r. Gazociąg posadowiony jest pod ziemią, co jednak ważne słupek betonowy bez szczegółowych oznaczeń posadowiony jest na trasie gazociągu na nieruchomości, której dotyczyło postępowanie. Od 1974 r. gazociąg ujawniony jest na mapie zasadniczej.

Sądy powszechne uznały, że ujawnienie przebiegającego pod ziemią gazociągu na mapach geodezyjnych nie wystarcza do stwierdzenia, że stanowi on trwałe i widoczne urządzenie. Betonowy słupek posadowiony na nieruchomości uczestników także nie wypełnia tej przesłanki, albowiem jest mało widoczny z uwagi na usytuowanie w gęstej wysokiej trawie i nie odpowiada aktualnym wymaganiom słupka znakującego przebieg gazociągu.

Sąd Najwyższy uchylił to orzeczenie stwierdzając, iż podziemne urządzenia przesyłowe również spełniają przesłankę widoczności, jeżeli z innych łatwo dostępnych danych wynika niewątpliwie, że istnieją. Takimi danymi mogą być nawet mapy rozmieszczenia podziemnych urządzeń znane właścicielowi nieruchomości potencjalnie obciążonej, lub co do których istnieje powszechny dostęp.

W wypadku urządzenia podziemnego, każdoczesny właściciel nieruchomości powinien mieć zapewnioną obiektywną możliwość uzyskania wiedzy o usytuowaniu na jego nieruchomości urządzenia przesyłowego, nie jest konieczne stwierdzenie, że faktycznie tę wiedzę posiadał.

{ 15 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Zygmunt Październik 23, 2017 o 03:33

Konstytucja swoje, a sund swoje. Okazuje się, że oprócz posiadanego aktu własności należy codziennie sprawdzać jego aktualność po różnych urzędach. Ciężko jest być właścicielem, mało nabyć trzeba jeszcze walczyć o nabyte prawa. Jak zwał tak zwał, pozbawianie właściciela nieruchomości czegokolwiek z nią związanego bez podstawy rangi ustawy to zwyczajne złodziejstwo. A tu jeszcze SN uznaje to za naturalną kolej rzeczy. Co za kraj. No dobrze, a co jeśli urządzenie nie było naniesione na mapach, a sam ich właściciel miał żadne wiadomości o jego przebiegu, tzn na tzw mniej więcej ? I w przypadku braku dokumentu pozwalającego ustalić datę posadowienia urządzeń w gruncie, data naniesienia ich położenia na mapie stanowić ma początek biegu zasiedzenia ? SN zaczyna się kałapućkać, w takim tempie niebawem sama myśl o posadowieniu urządzeń będzie podstawą do uznania, że przedsiębiorca nabył prawo nawet bez zasiadywania. Przedsiębiorcy starający się na wszelkie sposoby uchylić od zapłaty za korzystanie z czyjejś rzeczy, nazwijmy po imieniu, to złodzieje som i zbóje…

Odpowiedz

Robert Październik 23, 2017 o 07:58

Witam,
A jeśli nie wiadomo od kiedy został naniesiony gazociąg na ogólnodostępnych mapach geodezyjnych w Urzędzie Miasta, i strona dysponuje takim pismem z Urzędu Miasta ?

Odpowiedz

Agnieszka Październik 23, 2017 o 09:52

Mam nieodparte wrażenie, że gdyby tak podsumować rozproszone w orzecznictwie rozważania SN na temat urządzeń niewidocznych, to okazałoby się, że kryteria „urządzenia niewidocznego” mogłoby spełnić jedynie urządzenie niewidzialne.

Odpowiedz

Katarzyna Październik 23, 2017 o 12:06

:):)
Ale rzecz jasna tylko pod warunkiem, że właściciel nieruchomości nie jest niewidomy. Bo jeśli jest niewidomy, to i tak nie widzi więc niewidzialność mu nie przeszkadza…

Odpowiedz

Robert Październik 23, 2017 o 13:10

Wydaje się, że to j schyłek odszkodowań za ustanowienie służebności przesyłu dla gazociągów (linii) zalegających powyżej 30 lat. Wszystko ku temu zmierza.

Odpowiedz

maria Październik 24, 2017 o 18:44

Dla mnie to jest kolejne prawotwórstwo sądu. Gdyby ustawodawca chciał to tak zdefiniować, to by tak zrobił. Od wieków jest wiadome, że tekst pisany czy rysowany się czyta a nie ogląda. Obejrzeć mogę książkę jako okładkę i zbiór kartek a mapę jako arkusz. Tekst i rysunek się czyta. aby wiedzieć o czym pisze. Kreska na mapie bez opisu nic nie znaczy. Urządzenie to jest natomiast rzecz fizyczna, namacalna. Tak więc widoczne urządzenie, to nie jest kreska czy jej opis na mapie, czy nawet fotografia. Ja muszę widzieć realny przedmiot tu i teraz a nie wyczytać o nim informację. Za PRL uczono mnie, że prawo się stosuje tak, jak jest napisane a nie interpretuje. Można próbować interpretować, ale z sensem, coś co jest opisane zbyt ogólnikowo lub pokrętnie. W tym przypadku sąd wypuścił wodze fantazji zbyt daleko tworząc nową definicję urządzenia i zwyczajnie myląc je z symbolem urządzenia. Symbol, opis urządzenia to jest urządzenie.

Odpowiedz

maria Październik 24, 2017 o 18:48

Poprawiam ostanie zdanie. Powinno być: Symbol, opis urządzenia to NIE jest urządzenie.

Odpowiedz

Robert Październik 26, 2017 o 07:41

Najciekawsze jest, że mam od roku ustanowioną przez Sąd służebność przesyłu na sieci niskiego ciśnienia DN 100 po 0,5 m od osi gazociągu. Oczywiście na rozprawie podnosiłem, że strefa ta jest za mała do prowadzenia modernizacji i ewentualnej wymiany gazociągu i wnosiłem o przyjęcie strefy co najmniej po 1,5 m od osi. Obecnie prowadzona jest jego wymiana na moim odcinku i gazownicy zajęli właśnie (bo mierzyłem) ponad 1,5 m os osi, gdyż ziemia im się obsuwa. Co mam w takiej sytuacji zrobić, albowiem sytuacja ta jest niezgodna z postanowieniem sądu. Jak się zapytałem gazowników, że strefa eksploatacji obejmuje tylko 0,5 od osi, na co jeden z nich odpowiedział, że to taka była taktyka sądowa.

Odpowiedz

Stanisław Październik 26, 2017 o 10:53

wykonać foto, wnieść do SR o wznowienie procesu celem urealnienia do stanu rzeczywistości pasa służebności przesyłu, pozdrawiam Stanisław

Odpowiedz

Robert Październik 27, 2017 o 05:51

Szanowny Panie,
W sprawie wypowiadał się biegły z zakresu budownictwa lądowego, który stwierdził że właściwą strefą dla gazociągu DN 100 jest po 1,5 m od osi i o to wnosiłem, ale Sąd i tak bezkrytycznie trzymał się linii gazowników opierając się na ich normie branżowej czy po 0,5 m o osi i twardo uchwały SN z grudnia 2015 r., że strefa eksploatacyjna nie pokrywa się ze strefą kontrolowaną.
Jaką mam pewność, że tym razem posłucha dowodów i biegłego ?

Proszę zauważyć, że pojęcie pasa eksploatacyjnego nie wywodzi się z ustawy, a tylko z normy zakładowej przedsiębiorstwa, na której ustanowienie wnioskodawczyni jako właścicielka gruntu, przez który gazociąg przebiega, nie miała żadnego wpływu.
Należy zważyć, że definicja stworzona przez PGNiG S.A., to nic innego jak uszczegółowienie definicji strefy kontrolowanej. Bowiem w strefie kontrolowanej właściciel urządzeń podejmuje czynności w celu zapobieżenia działalności mogącej mieć negatywny wpływ na trwałość i prawidłowe użytkowanie gazociągu, które wymienia definicja pasa eksploatacyjnego, czyli wejścia lub wjazdu sprzętu dla zapewnienia obsługi i konserwacji, remontów, napraw, montażu, prac kontrolno-pomiarowych oraz do usuwania awarii i likwidacji urządzenia.
Ograniczanie ustawowych stref kontrolowanych poprzez wprowadzanie umownych pasów eksploatacyjnych stanowi poniekąd obejście prawa. Dlatego też biorąc pod uwagę, iż strefa kontrolowana została ustanowiona na podstawie rozporządzenia, czyli aktu prawnego wymienionego w art. 87 Konstytucji jako źródło prawa, należy przyjąć, iż ma ona pierwszeństwo w stosowaniu przed wewnętrznym dokumentem uczestnika postępowania, nawet jeśli został on wydany w ramach wypełnienia obowiązków wynikających z ustawy Prawo Energetyczne. Przyjęcie w niniejszej sprawie pasa eksploatacyjnego powodowałoby pokrzywdzenie dla wnioskodawczyni, ponieważ w razie konieczności jako właścicielka i tak byłabym ograniczona w korzystaniu
z nieruchomości normą ustawową strefy kontrolowanej 30 m – jak wynika z §10 Rozporządzenia, podczas gdy wynagrodzenie otrzymałaby tylko za pas eksploatacyjny 6 m, bez czynnika obniżającego wartość nieruchomości – jakim jest strefa kontrolowana. Co więcej PGNiG S.A. wprowadził normę pasa eksploatacyjnego na skutek linii orzeczniczej. Z tego wniosek, że wcześniej akceptował strefę kontrolowaną i uznawał ją za właściwą.

Odpowiedz

Robert Październik 27, 2017 o 05:55

Ja nie twierdzę, że w każdym przypadku strefa eksploatacyjna musi obejmować akurat szerokość strefy kontrolowanej nakreślonej przez biegłego z zakresu budownictwa lądowego, ale że niniejszy przypadek tego wymaga – podejścia indywidualnego do sprawy.
Uczestnik stwierdza w swoich wywodach, że służebność przesyłu powinna uwzględniać obszar konieczny do eksploatacji, korzystania i obsługi urządzeń – tzw. pas eksploatacyjny. Ma także uwzględniać możliwość prowadzenia prac eksploatacyjnych, w tym swobodnego wejścia lub wjazdu sprzętu dla zapewnienia obsługi, konserwacji, remontów, napraw, montażu, oraz usuwania awarii i ewentualnej likwidacji urządzenia.
Analizując powyższe stwierdzenia, może wydawać się, że Uczestnik postępowania nie wie co pisze !!! Nie sposób bowiem uznać, aby na szerokości mniejszej niż 0,5 m od osi gazociągu DN 100 można dokonać tych czynności, tym bardziej, że realność ich wystąpienia – jak stwierdził biegły z zakresu budownictwa lądowego – jest wysoka.
Proszę zauważyć, że przy modernizacji, naprawie, czy wymianie gazociągów (na co nakierowuje biegły z zakresu budownictwa lądowego) niezbędne jest wykonanie wykopu – szerokość kilka metrów, następnie składowanie ziemi z wykopu, uwzględniając przepisy BHP (ziemia z wykopu tzw. urobek i humus zajmuje kilka metrów i nie może leżeć zbyt blisko wykopu ponieważ grozi to osunięciem się wykopu), wejście ciężkiego sprzętu w pas budowlano-montażowy oraz manewry tego ciężkiego sprzętu (np. dźwig, koparka, spychacz, samochód ciężarowy dowożący rury itp.) ! Sam tylko dźwig potrzebuje około kilkunastu metrów do swojej pracy !!!

Odpowiedz

Katarzyna Październik 27, 2017 o 08:07

Mnie się wydaje, że w sprawie o której Pan pisze były mocne podstawy do apelacji i duże szanse by apelacja okazała się skuteczna – szkoda , że tej apelacji nie było. Nie wiem czy teraz jeszcze można coś zrobić, może próbować wniosku o zmianę treści służebności (szerszy pas służebności)…? Na pewno trzeba zrobić dokumentację fotograficzną tego co dzieje się na działce, bo ona jasno pokazuje, ze pas służebności jest za wąski a ustanowiona służebność nie zapewnia dostępu do urządzenia (a więc trzeba zmienić jej treść). Ja bym zaczęła od pisma do przedsiębiorcy z żądaniem zapłaty wynagrodzenia za korzystanie z gruntu poza pasem służebności w czasie przebudowy gazociągu. Kwota pewno będzie bardzo niska, ale jej wypłata stanowić będzie dowód, że pas został ustalony zbyt wąsko.

Odpowiedz

Agnieszka Październik 27, 2017 o 11:06

Proponowałabym wykorzystać wyniesioną z kryminałów „wiedzę” o technikach dokumentacji fotograficznej i posłużyć się np. miarką, żeby później nie było wątpliwości, ile metrów od osi potrzeba na takie prace. Jeśli jednak jest już za późno, bo prace się skończyły, można jeszcze sprawdzić w moim „ulubionym” Centralnym Ośrodku Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej, czy akurat w czasie ich trwania nie były wykonywane zdjęcia lotnicze.

Odpowiedz

Alina Październik 30, 2017 o 17:43

Dlaczego to właściciel ma sprawdzać mapy? Gdzie jest taka ustawa która zobowiązuje właściciela do cyklicznego zapoznawania się z jej treścią? Druga sprawa, czy jesteśmy szkoleni w czytaniu map w szkołach? Właściciel mógł się zapoznać, przedsiębiorca nie. Dlaczego na przedsiębiorcę nie jest nakładania karą za pasywnosć tej kwestii? Przeciez swiadomie narusza prawo i śmieje się w nos kazdemu z nas. Przed sądem mamy jednak: biednego przedsiębiorcę i pazernego właściciela. Ale już widzę wyjątek od reguły, jak trafi na skład SN, gdzie do jednego z nich będzie należeć taka nieruchomość. Urządzenie stanie się z powrotem niewidoczne. W Polsce żyjemy dalej w średniowieczu. Pozdrawiam wszystkich poszkodowanych.

Odpowiedz

Stanisława Listopad 3, 2017 o 12:48

Pani Alino dobrze Pani napisała.W sądzie czuję się jak intruz.Sąd traktuje mnie jakbym chciała wyłudzić od gminy pieniądze za to ,że oni korzystają z mojej działki ,zabudowanej jedynie domem mieszkalnym.Przez moją działkę poprowadzono ok. 100 mb rury wodociągowej wraz z hydrantem.ok. 40 mb.rury kanalizacyjnej ,oraz posadowiono w odległości 16 m.od domu przepompownię ścieków i inne przy niej urządzenia.Przepompownia często ma awarie,ścieki wylewają się wierzchem i zalewają mój teren,smród jest niesamowity.Od stycznia 2015 r.jak mój wniosek o ustanowienie służebności i wypłatę odszkodowania za powstałe szkody podczas prac wodociągowych nie uzyskał jeszcze żadnego rozstrzygnięcia.Gmina uważa ,,że ma prawo do korzystania z mojej działki ,bo wyraziłam na to zgodę,ale do tej przepompowni spływają ścieki sąsiadów nawet ścieki z obiektów gminy jak szkoła i ośrodek zdrowia.Pozdrawiam .Lubię korzystać z porad Pana Piotra Zamroch.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: