Początek biegu zasiedzenia służebności
Dla zasiedzenia służebności przesyłu (służebności gruntowej o tej treści) jednym z kluczowych zagadnień jest data rozpoczęcia posiadania, tym samym okresu zasiedzenia.
Sposób ustalania biegu tego terminu był przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego w postanowieniu wydanym w sprawie II CSK 218/12. Znajdziesz je oczywiście w Bazie wiedzy.
Zanim jednak przejdę do stanowiska SN, krótko o co chodziło w sprawie.
Przedsiębiorca wystąpił o stwierdzenie nabycia służebności przez zasiedzenie dla kilku linii o różnym napięciu, zlokalizowanych na jednej nieruchomości. Sąd rejonowy wniosek oddalił, uważał bowiem, że uzyskanie przez przedsiębiorcę pisemnej zgody właściciela na wejście na działkę celem eksploatacji, wyklucza zamiar nabycia służebności przez zasiedzenie, w drugiej kolejności wskazał na niewykazanie daty budowy i rozpoczęcia eksploatacji linii.
Sąd Okręgowy nie zgodził się (i słusznie), że uzyskanie pisemnej zgody właściciela na eksploatację wyklucza zasiedzenie, bo posiadanie służebności ma charakter zależny, a nie samoistny (tzn. jak właściciel).
Dalej Sąd Okręgowy potrzymał stanowisko sądu I instancji odnośnie niewykazania daty początkowej zasiedzenia, którą należy utożsamiać nie z momentem wybudowania trwałego i widocznego urządzenia, lecz z momentem przystąpienia do korzystania z niego w zakresie odpowiadającym treści służebności.
Sąd Najwyższy nakazał ponowne rozpoznanie sprawy, w jego ocenie bowiem niewłaściwie przeanalizowano kwestię początku biegu zasiedzenia.
Poniżej wybrane fragmenty uzasadnienia, w mojej ocenie bardzo istotne:
Orzekające w sprawie Sądy uznały bowiem, że samo posadowienie na gruncie urządzeń energetycznych nie stanowi jeszcze korzystania z nich, zatem nie prowadzi do zasiedzenia. Pogląd ten jednak nie jest trafny. (…)
Istnieje zatem związek techniczny i gospodarczy pomiędzy elementami sieci energetycznej, do których niewątpliwie należą linie energetyczne, utrzymujące je słupy, stacje transformatorowe i inne urządzenia. Po wybudowaniu stanowią składnik przedsiębiorstwa włączony do sieci.
Jeżeli zatem przedsiębiorstwo energetyczne funkcjonuje i prowadzi działalność gospodarczą polegającą na przesyłaniu energii elektrycznej, to korzysta z urządzeń stanowiących sieć energetyczną, łącząc je z innymi elementami instalacji.
Zacytowane fragmenty wskazują, że Sąd Najwyższy dopuszcza rozpoczęcie biegu terminu zasiedzenia z chwilą zakończenia robót budowlanych, a przed rozpoczęciem przesyłu, przez co należy rozumieć załączenie linii pod napięcie. (Jeżeli inaczej odbierasz pogląd wyrażony przez SN napisz koniecznie w komentarzach, bardzo jestem ciekaw Twojej opinii.)
Czy taki pogląd jest trafny? W mojej ocenie – nie.
Kluczową kwestią jest tu bowiem wejście urządzeń w skład przedsiębiorstwa, które następuje z chwilą faktycznego połączenia urządzeń z siecią (uchwała Składu 7 Sędziów III CZP 105/05). Połączenie z siecią powinno być trwałe (tak projekt nowelizacji art. 49 K.c.) i musi polegać na powstaniu fizycznej więzi, a tej co do zasady nie ma przed załączeniem linii pod napięcie.
Po zakończeniu budowy urządzeń, mogą one stać nieczynne na nieruchomości oczekując na włączenie do sieci, co jest zdarzeniem sformalizowanym i co do zasady wymaga wyłączenia odcinka sieci czynnej.
Nie można zatem utożsamiać zakończenia budowy z połączeniem urządzeń z siecią.




SN po raz kolejny idzie zatem na rękę przedsiębiorcom przesyłowym – posiłkując się przepisami Prawa energetycznego z 1997 r. względem urządzeń budowanych ok. 1974 r…
Pojawia się zatem pytanie – czy skoro można, zdaniem SN, posiadać służebność dla nieczynnych urządzeń, to czy można ją zasiedzieć dla urządzeń, które nigdy nie były eksploatowane? 🙂
Odpowiadając z przymrużeniem oka – jeśli przyjąć założenie konsekwencji ocen SN co do pośrednich związków – to tak 😉 Skoro bowiem przesłankę zwiększenia użyteczności nieruchomości władnącej SN potrafił uzasadnić w ten sposób, że przedsiębiorstwo posiada różne nieruchomości i możliwość prowadzenia działalności, polegającej m.in. na korzystaniu z cudzych nieruchomości do celów przesyłowych, pośrednio zwiększa wartość tychże wszystkich nieruchomości – to analogicznie, można zasadnie twierdzić, że nawet w braku eksploatacji konkretnego urządzenia eksploatowana była cała sieć, której urządzenie jest częścią 😉 A więc pośrednio eksploatowane było również bezpośrednio nieeksploatowane urządzenie 😉
Iwo, Panie Jakubie,
wniosek o możliwości zasiedzenia służebności dla urządzeń nieeksploatowanych trzeba w kontekście tego orzeczenia ocenić jako zasadny (przynajmniej takie są wyniki wnioskowania logicznego). We wpisie chciałem podkreślić także inną okoliczność – w mojej ocenie przed trwałym połączeniem z siecią, te urządzenia nie są urządzeniami w rozumieniu art. 49 K.c.
Pogląd co najmniej dziwny…. bowiem jak może rozpocząć się bieg zasiedzenia służebności przesyłu ( lub służebności odpowiadającej jej treści) jeżeli nie został jeszcze rozpoczęty przesył… przecież istotą służebności przesyłu jest umożliwienie korzystania przedsiębiorcy przesyłowemu z urządzeń o których mowa w art 49 par 1 k.c. ZGODNIE Z ICH PRZEZNACZENIEM. Niewątpliwym jest, iż przeznaczeniem gazociągów, linii wysokiego napięcia etc. jest przesył energii, tak wiec w moje ocenie nie może rozpocząć się bieg zasiedzenia służebności przesyłu jeżeli przedsiębiorca nie zaczął jej faktycznie wykonywać. Samo posadowienie urządzeń nie może być kwalifikowane jako faktyczne podłączenie urządzenia do sieci i rozpoczęcie biegu zasiedzenia.
Panie Piotrze Wielki!
Wiele już Pan na temat zasiedzenia pisał, ale mam jeszcze jedno pytanko, jeśli można – czy wzywanie przez sąd Skarbu Państwa do udziału w sprawie o ustanowienie służebności przesyłu, jako uczestnika może oznaczać, że sąd /z mojego wniosku o służebność…/ dopatrzył się już na wstępie przesłanek do zasiedzenia?
Czy jest to raczej prawidłowa reguła postępowania, jeżeli przedsiębiorca zgłasza zarzut zasiedzenia przez Skarb Państwa?
A czemu pytam? bo sąd tak uczynił tylko w jednej z moich spraw, w której nawiasem mówiąc najmniej obawiam się zasiedzenia, no ale składy orzekające są różne.
Pozdrawiam serdecznie
i z góry dziękuję za info.
Pani Grażyno,
jeżeli jest potencjalna możliwość zasiedzenia przez SP, sąd musi go wezwać do udziału w sprawie – nie świadczy to o woli uwzględnienia zarzutu zasiedzenia.
Wielkie dzięki
pozdrawiam serdecznie
Witam
Kiedy i na jakiej podstawie prawnej sąd musi wezwać do udziału w sprawie skarb państwa przy zasiedzeniu, w sądzie pierwszej instancji (sąd rejonowy ) czy drugiej instancji (sąd okręgowy ) ?
Witam.Co pan sądzi o samowoli budowlanej i nakazie rozbiórki linii energetycznych i posadowionych słupach na cudzym gruncie , potwierdzoną przez sąd administracyjny- wyrok prawomocny, odnoszący się do samowoli całej linii na długości 1.5 km. Nakaz PINB usunięcia, tylko jak na razie fragmentu tejże linii i 2 słupów z konkretnej działki i podnoszony zarzut przez ZE w postępowaniu o wydanie nieruchomości przez ZE drugiej działki, braku tejże samowoli tych wspomianych linii i innych słupów na drugiej działce, oddalonej o 100 m,przedzielone inną działką, skoro sąd stwierdził samowolę całej linii wraz z całą infrastrukturą techniczną na odcinku całej linii, w odniesieniu do możliwości zasiedzenia służebności gruntowej bądź przesyłowej, skoro prawnie te urządzenia nie istnieją, nie widnieją nawet w żadnych prawnych dokumentach państwowych,ZE, nawet w postaci jakichkolwiek decyzji administracyjnych o lokalizacji, nie ujętych w obowiązującym miejskim planie zagospodarowania przestrzennego od 1990 r i wcześniejszych itp. Pytanie więczące. Czy można coś zasiedzieć co nie istnieje prawnie w odniesieniu do wspominanych linii i infrastruktury tech. ? na marginesie- sami to wywalczyliśmy bez pomocy prawników i osób znających prawo, całe postępowanie wraz z wyrokiem prawomocnym trwało 2 lata. Nasz wyrok VII SA-Wa 807-12. Pozdrawiam i liczę na podpowiedź .Arek
Panie Arku,
przeczytałem wyrok w Państwa sprawie, odebrałem go w ten sposób, iż kluczową kwestią było uniemożliwienie zabudowy, zatem wykorzystania nieruchomości zgodnie z jej przeznaczeniem – przede wszystkim z uwagi na rozmiary działki i niemożność lokalizacji domu, pomimo Państwa starań przystosowania projektu do istniejącego miejsca. Wyrok z pewnością wart przeczytania, jak też refleksji nad możliwością skorzystania z przepisów o likwidacji samowoli wybudowanej przed 1995 r.
Jak to się ma do możliwości zasiedzenia służebności na pobliskiej nieruchomości dla tej samej linii – nie wyklucza zasiedzenia, a jedynie przesądza złą wiarę, bo przedsiębiorca zabudował nieruchomość nielegalnie. Zasiedzenie może nastąpić nawet dla samowoli budowlanych, nie ma ku temu przeszkód, tyle że wówczas wymagane jest 30 lat.
Tu jednak jest ważne zastrzeżenie – zasiedzenie służebności nie ochroni przedsiębiorcy przed nakazem rozbiórki, jeżeli PINB stwierdzi samowolę i nakaże jej usunięcie również dla kolejnej nieruchomości. Przesłanki nakazania rozbiórki są jasne, późniejsze nabycie służebności nie ma wpływu na owe przesłanki. To zresztą jest logiczne – skoro właściciel nieruchomości, zatem osoba posiadająca prawa do gruntu może być zobowiązany do rozbiórki, tym bardziej przedsiębiorca, który być może nabył służebność przez zasiedzenie, nie jest chroniony.
Co do Państwa samodzielności, gratuluję! Nie raz już podkreślałem to, że zdeterminowany w swojej sprawie właściciel nieruchomości potrafi być bardzo trudnym przeciwnikiem dla prawnika.
Witam ! Mam pytanie w sprawie zasiedzenia .Otóż dlaczego przedsiębiorstwa przesyłowe roszczą sobie prawo do zasiedzenia powołując się na przepisy z lat 70-tych lub nawet wcześniejsze , jeżeli za czasów PRL-u nie miał człowiek prawa się nie zgodzić na posadowienie linii przesyłowych .Wtedy nie działało prawo własności tak jak dziś . W odpowiedzi na pozew odpowiedziano nam , że cytuję ”… z dniem 9 lipca 1993 r dokonano podziału Przedsiębiorstwa Państwowego Zakład Energetyczny Bielsko-Biała w celu przeniesienia przez Skarb Państwa zorganizowanej części mienia przedsiębiorstwa w tym linii elektroenergetycznej do SPÓŁKI POLSKIE SIECI ELEKTROENERGETYCZNE SA . Przedmiotowa linia została wniesiona jako aport do PSE SA …” Odpowiedziano nam również , że W związku z tym mam pytanie, czy to nie od tego czasu powinno biec zasiedzenie? PSE SA jako spółka powinna wówczas zacząć regulowanie prawne z właścicielami nieruchomości i dziś podejrzewam nie byłoby tego typu sytuacji .Dlaczego my właściciele mamy płacić podatki a spółki zbierać zyski? .W naszym przypadku PSE SA zajmuje 3620 metrów kwadratowych działek budowlanych a my mamy im to oddać ??!!! bo oni roszczą sobie zasiedzenie!! Bardzo przepraszam za moje oburzenie i jednocześnie dziękuje Panu za to , że PAN JEST i proszę o jakąkolwiek odpowiedź
Pozdrawiam Danuta
Pani Danuto,
zarzut zasiedzenia jest poważnym problemem, jednak nie jest nie do przezwyciężenia – dużo zależy od okoliczności budowy, postawy wówczas właściciela, dowodów posiadanych przez przedsiębiorcę, w tym na przeniesienie posiadania służebności, istnienie linii na działce w przeszłości. PSE często miała decyzje wywłaszczeniowe, ale nie wszędzie. Prawie 0,4 ha działek budowlanych to może jednak powód, żeby zaryzykować np. wytaczając powództwo o niewielki okres bezumownego korzystania – w razie przegranej nie będzie bolało. Wszystko trzeba rozważyć pod kątem wartości nieruchomości i kosztów koniecznych do poniesienia w sądzie i rozważyć ryzyko. Szanse nie są duże, ale są, co mogę Pani potwierdzić zarówno ja sam, jak i część czytelników tego bloga. Dużo zależy też od sędziego, jego doświadczenia w tych sprawach, a częściowo i własnych poglądów na problem urządzeń przesyłowych.
Nie znam wartości m2 więc ciężko mi doradzać, ale na podstawie powyższego sama może Pani ocenić, czy warto. Koszty postępowania procesowego to opłata 5% dochodzonego roszczenia, zatem kilkadziesiąt złotych dla małe wartości, koszty rzeczoznawcy około 1.500 zł-2.000 zł, koszty pełnomocnika drugiej strony w razie przegranej – 60 zł dla żądania do 500 zł, 180 zł dla żądania od 500-1500 i 600 zł dla żądania od 1.500 do 5.000 zł. Piszę oczywiście o powództwach na próbę o miesiąc-dwa bezumownego korzystania.
Witam wszystkich. Dziękuję panie Piotrze za pochwałę i za uznanie.Ponieważ to mój nieodosobniony temat walki z zasiedzeniem i samowolą budowlaną,na własnym podwórku, podam drugi przykład kiedy można osiągnąć sukces.Dla przypomnienia – nie jestem prawnikiem i nie związany z wymiarem sprawiedliwości- zwykły zjadacz chleba. Skarb Państwa-PKP wystąpiło do sądu o zasiedzenie gruntów zajętych pod kolejkę na całości długości linii kolejowej , próbując zasiedzieć wszystkich właścicieli po drodze.Sprawa oczywiście trawiła do sądu.Sąd w 2000 r, 1 rozprawa, odrzucił możliwość zasiedzenia przez SP-PKP.Powoływane wywłaszczenie przez SP(imperium) w 1949 ale nie wydana decyzja, tak samo jak i z większością linii energetycznych.W 1999 r obudził się SP-PKP i dawaj do ludzi, że zasiedzieli wszystkich po kolei. Niestety tak jak wspomniałem sąd uznał imperium SP i po temacie a ostateczny wyrok , po wielu rozprawach odwołań niepotrzebnych przez SP-PKP a w późniejszym czasie od 2001 r tylko PKP, zwieńczone zostało w 2004 r i to już tylko wyrok sądu okręgowego i prawomocny, na temat niemożliwości zasiedzenia przez PKP a na początku SP.Jednoznacznie zostało stwierdzone że SP działał bezprawnie i z pozycji imperium a PKP liczyła na farta, że przy okazji skorzysta.Ale nie w tym sens. Skoro linie energetyczne to ciąg techniczny taki sam jak tory kolejowe to dlaczego niema możliwości własnie takiej jak w przypadku podanym wyżej z PKP.Jeżeli jest ciągłość linii i torów to zasiedzenie powinno być ustanowione na wszystkich po całej długości albo brak możliwości zasiedzenia po całej długości w odniesieniu do gruntów właścicieli, zajętych w większości bezprawnie części nieruchomości, z resztą powinno być wywłaszczenie a myślenie o jego skutkach z powodu jego braku, daje takie efekty jak w moim przypadku.Niestety ale SP a następnie zakłady państwowe miały sprawy formalne gdzieś…,więc dlaczego to właściciele mają płacić za braki w przestrzeganiu prawa budowlanego.cywilnego,administracyjnego na rzecz kombinatorów, jakimi są obecnie przedsiębiorstwa przesyłowe i PKP, które miały czas przy zmianach ustrojowych i odpowiednich ustaw dających odpowiedni czas na uregulowanie stosunków prawnych lub legalizacje budów ale tego nie zrobili, choć mieli czas przypisany prawnie i dziś żądają aby tamte terminy przywrócić a zwykłemu obywatelowi już nie wolno, choć stoi wg.prawa na tej samej pozycji.Moje zdanie- to energetyka ,PKP,gazownictwo cały przesył,powinno wystąpić jednorazowo do wszystkich właścicieli o uregulowanie stanu prawnego, to oni mają interes prawny to oni prowadzą dzialalność gospodarczą a nie obywatel , którym zajęto bezprawnie grunt, pomijając przypadki prawnego uregulowania w wcześniejszych czasach wg.prawa i było by, taniej i szybciej. Dla zainteresowanych jak można powalczyć z skarbem państwa i PKP podaję mój prywatny wyrok- postanowienie I Ca 250/o4 Sąd Okręgowy w Ostrołęce a tam i we wcześniejszych uzasadnieniach jest opisane dokładnie działanie państwa i PKP o braku możliwości zasiedzenia na podstawie nawet ustaw o wywłaszczeniu i innych. Ciekawostka-to tylko ja przywróciłem tytuł prawny do nieruchomości,(którą mi zajęto bezprawnie, nawet ten zajęty grunt posiadał księgie wieczystą PKP), na dziś a reszta zwlekała i dziś takowego tytułu na razie nie posiadają i podejrzewam, że już nie będą posiadać a to ich błąd,niedopilnowanie i ich problem, gdzie mają niezasiedziały grunt ale bez prawa własności a mnieli w 1948 r i tylko na dziś się mogą patrzeć na niego.Moim zdaniem to SP powinien jednym aktem prawnym załatwić sprawę i to dość szybko.Kto nie ureguluje stanu prawnego zajętych gruntów pod przesył,tory,gaz,wodę itp w czasie do 2019 r, to nie powinien mieć tego przywileju, po tym czasie brak prawnego uregulowania.Tak jak było z możliwością legalizacji bodów podczas zmian prawa budowlanego i zmian w staraniu się o odszkodowania za grunty zajęte pod drogi.Termin minął i tym samym niemożność dochodzenia czegokolwiek np.legalizacji po ustawowym terminie nie powinno przynieść żadnych skutków, chyba że np.ugoda z właścicielem ale to inna bajka i zbyt długi temat aby w ten sposób się wypowiadać.Jednym słowem.Kombinacji rozwiązania problemu jest wiele i to skutecznych czy to prawnych czy to porozumień prywatnych ale prawo-ustawy i Sprawiedliwość, ma być dla wszystkich jednakowe a nie dla wybrańców mających więcej pieniędzy od zwykłego obywatela ciężko pracującego na swój majątek a te kwestie są już rozwiązane np.Niemcy, gdzie prawo własności to prawo własności a kto chce władać np. częścią tej własności to ma normalnie zapłacić za cenę podaną przez właściciela tej własności i to tak się kręci bez zgrzytów a ja tego nie naprawię sam w tym kraju, ale naprawiam na swoim podwórku i to skutecznie, nie chwaląc się i nie przypinając sobie medali za sukcesy w walce z SP i przesyłem.Pozdrawiam wszystkich i życzę sukcesów w walce z molochami z którymi można, jak na razie jeszcze skutecznie powalczyć.I już na koniec dygresja.Wchodzi kot na pustynię piaszczystą i mówi sam do siebie „jak ja ogarnę tę kuwetę”
Panie Piotrze, w „Zasiedzenie służebności przesyłu i służebności gruntowej – uwagi praktyczne” pisze Pan, że „Specyficznym przypadkiem jest budowa urządzeń przesyłowych na gruncie Skarbu Państwa przed 1 lutym 1989 r. Można bronić stanowiska, iż w takich okolicznościach posiadanie służebności, które rozpoczyna się z chwilą zniesienia niepodzielnej własności państwowej, jest posiadaniem w dobrej wierze”. Czym uzasadnia Pan takie stanowisko? W mojej ocenie trudno jest mówić o dobrej wierze w sytuacji, gdy przedsiębiorstwo państwowe nie pozostaje w błędnym, ale usprawiedliwionym okolicznościami sprawy przeświadczeniu, że przysługuje mu prawo korzystania z nieruchomości w zakresie niezbędnym dla służebności przesyłu.
Panie Michale, proszę zwrócić uwagę na fakt, iż w czasie, gdy istniała zasada jednolitej własności państwowej, przedsiębiorstwo państwowe nie było posiadaczem – posiadaczem był Skarb Państwa.
Tak, to prawda. Zastanawiam się tylko, czy po zniesieniu jednolitej własności państwowej można przyjąć, że przedsiębiorstwo państwowe, będące wcześniej dzierżycielem urządzeń przesyłowych usytuowanych na nieruchomości Skarbu Państwa, z dniem 1 lutego 1989 r. uzyskało ich posiadanie w dobrej wierze?
Witam.Co do brej lub złej wiary to zależy od posiadania poprzednika prawnego.Jeżeli posiadaczem był SP posiadający tytuł prawny w postaci np. wywłaszczenia to następcy SP nabyli posiadanie w dobrej wierze , natomiast jeżeli SP nie posiadał tytułu tak jak w moim przypadku to następca prawny po 1989 r jest w złej wieże i te fakty są potwierdzone wieloma wyrokami lub postanowieniami sądów okręgowych jak i sądu najwyższego. Powoływanie się na działalność gospodarczą SP ogólnie jest legalna ale już natomiast na nielegalnej linii już nie o której to mówią odpowiednie przepisy i w tym momencie władanie nieruchomością poza prawem jest władaniem SP- imperium a więc bieg zasiedzenia dopiero od 1989 r. Więc kto prowadzi nielegalną działalność powinien ponieść tego konsekwencje wg. istniejącego prawa. Podałem swój wyrok-prawomocny w którym dokładnie sąd rejonowy i okręgowy uzasadnił złą wiarę i od kiedy można liczyć zasiedzenie.Wniosek jest jeden- zależny od stanu prawnego działki w dniu zmiany ustrojowej w 1989 r. czy było wywłaszczenie, czy nie i inne indywidualne czynniki dotyczące gruntu.I jeszcze jedna kwestia .Coś co prawnie nie występuje nie może być zasiedziane np.posadowiony słup na cudzym gruncie , bez pozwolenia na budowę i bez tytułu prawnego do gruntu, bo prawo nie przewiduje fikcji prawnej w postaci zasiedzenia czegoś co prawnie nie występuje mimo istnienia fizycznego, co powstało poza prawem itp. „Chcąc zalegalizować samowolę trzeba posiadać tytuł prawny do gruntu- tak przewiduje prawo a skoro się go niema to legalizacja staje się bardzo skomplikowana”. Są na to odpowiednie przepisy KC które to mówią o rzeczy ruchomej,czyją są własnością i kiedy stają się własnością właściciela gruntu nawet w części- to jedna z możliwych podpowiedzi. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających forum- Arek.
Sprawa sprowadza się do tego, że SP będący właścicielem gruntu na którym wybudowano urządzenia przesyłowe budował je U SIEBIE – na swoim WŁASNYM gruncie. Jeśli budujemy coś na swojej własnej działce, to raczej oczywiste się wydaje, ze w momencie budowy jesteśmy w dobrej wierze… A przecież w kwestii zasiedzenia decyduje to czy w dobrej wierze było się w momencie budowy urządzeń – to co wydarzyło się później jest bez znaczenia.
Panie Michale,
opieram się na wyrokach sądów apelacyjnych jak i sądów okręgowych, zatem odwołuję się do praktyki orzekania o tego typu roszczeniach. Na dobrą albo złą wiarę przedsiębiorstwa w momencie rozpoczęcia posiadania można różnie patrzeć, dochodząc do zgoła odmiennych wniosków, każdorazowo jednak trzeba mieć na uwadze wówczas panujące stosunki gospodarczo-własnościowe, nie zaś dzisiejsze relacje państwowych osób prawnych i Skarbu Państwa.
Mnie bardziej przekonuje pogląd o dobrej wierze, gdyż przedsiębiorstwa państwowe z chwilą zniesienia zasady jednolitej własności państwowej objęły w posiadanie majątek, który wcześniej pozostawał nieprzerwanie w ich zarządzie operatywnym. Zatem w kontekście faktycznym nic się nie zmieniło, jedynie z dzierżawców stały się posiadaczami, co jednak ważne właścicielem urządzeń pozostał ten sam podmiot – Państwo, które godziło się na dalsze używanie na dotychczasowych zasadach. Trzeba mieć też na względzie, że właścicielem nieruchomości, na których były urządzenia, jak i samych urządzeń był po 1 lutego 1989 r. Skarb Państwa, przedsiębiorstwa były jedynie posiadaczami, trudno tu mówić o złej wierze. Uwłaszczenie urządzeń przesyłowych nastąpiło dopiero pod koniec 1990 r., jeżeli wcześniej nie były komunalizowane.
Opisane stosunki własnościowe, przejście posiadania przed nabyciem własności urządzeń, jak też posiadanie w pierwszym okresie po 1 lutego 1989 r. służebności związanej z urządzeniami stanowiącymi własność właściciela gruntu pozwala bronić właśnie dobrej wiary.
Niezależnie od tego pamiętajmy o domniemaniu dobrej wiary, które również jest podstawą dla obrony opisanego stanowiska do czasu jego obalenia przeciwdowodem.
Pani Katarzyno, mnie interesuje moment uzyskania posiadania przez przedsiębiorstwo państwowe w dniu 1 lutego 1989 r. W art. 172 KC ustawodawca posłużył się sformułowaniem „uzyskał posiadanie”. W przypadku zasiedzenia służebności przesyłu lub wcześniej służebności gruntowej, której treść odpowiadała służebności przesyłu, powyższy przepis stosuje się odpowiednio. Wybudowanie urządzeń przesyłowych jest momentem uzyskania posiadania przez SP. Przedsiębiorstwo państwowe było dzierżycielem. Moment uzyskania posiadania przez przedsiębiorstwo państwowe następuje później. Pytanie, czy uzyskania posiadania przez PP jest w dobrej wierze. A może mamy do czynienia z nieprzerwaniem posiadania (ale PP = dzierżyciel), w konsekwencji dobra wiara „przechodzi” ze SP na PP (co Pani sugeruje)? Tylko, że z dniem 1 lutego 1989 r. nie można mówić o przejściu prawa własności urządzeń przesyłowych na PP (to dopiero od 5 grudnia 1990 r.), ani tym bardziej powstaniu ex lege uprawnienia do korzystania z nieruchomości SP w zakresie niezbędnym do korzystania z tych urządzeń.
Witam ponownie.Właścicielem gruntu pod słupami i linią przebiegającą nad tym gruntem, jest osoba prywatna. Słupy postawiono ,przeciągnięto druty i podłączono pod zasilanie. Kto jest właścicielem przedmiotowej linii i słupów ? SP nic na ten temat nie wie, że posiada jakąś linię i słupy a zakład przesyłowy nie może udowodnić prawa własności linii i słupów, bo na proste pytanie kto, kiedy i za co pobudował , zakład milczy i nie ma i nie zna odpowiedzi. Wniosek jeden. Jeżeli rzecz ruchoma znajduje się na gruncie właściciela to rzecz ruchomą też można zasiedzieć i w tym momencie rzecz ruchoma staje się własnością właściciela gruntu.To chyba prawidłowe rozumowanie.Właściciel gruntu już udowodnił swoje posiadanie zarówno gruntu i rzeczy ruchomej z racji okresu potrzebnego do zasiedzenia tejże rzeczy ruchomej .I co wy na to ? T o tak jak z samochodem. Masz dowód to jest twój a gdy go nie masz, masz prawo go zasiedzieć. Pozdrawiam wszystkich na forum
Panie Arku,
teoria fajna, ale bez w aspekcie prawnym nieprawidłowa. Po pierwsze ruchomości nie można zasiedzieć w złej wierze, a tu trudno byłoby obronić dobrą wiarę, po wtóre posiadanie linii przesyłowej to wykorzystywanie jej w swojej działalności do przesyłu. Sam fakt istnienia linii na nieruchomości nie oznacza, że Pan ją posiada.
Witam. Zawłaszczenie rzeczy niczyjej (art. 181 KC i art. 182 § 3 KC), zmiana elementu woli posiadania – w Polsce nie obowiązuje zasada, iż nikt nie może sam sobie zmienić podstawy prawnej posiadania, wobec czego każdy aktualny posiadacz może zmienić rodzaj wykonywanego posiadania przez zmianę woli posiadania =nemo sibi ipse causam possesionis mutare potest (post. SN z 12.3.1971, III CRN 516/70. Z art. 169 p.1 wynika że nabycie własności następuje z chwilą objęcia rzeczy w posiadanie, a nie z chwilą wydania jej nabywcy.Kodeks cywilny nie różnicuje skutków zasiedzenia w stosunku do ruchomości i nieruchomości. W chwili spełnienia przesłanek wymaganych do zasiedzenia, posiadacz nabywa własność z mocy prawa.Prosty wniosek-skoro słupy stoją na np.mojej działce i żaden inny podmiot nie może udowodnić własności słupów i linii i w okresie potrzebnym do zasiedzenia ruchomości nie zgłaszał żadnych roszczeń, pozostało tylko formalne dopełnienie nabycia ruchomości. Zgodnie z art. 609 § 1 kpc, do zgłoszenia wniosku o stwierdzenie nabycia zasiedzenia własności uprawniony jest każdy zainteresowany. Co do teorii. Teoria przekształca się w praktykę-rzeczywistość np. Ansztain lub Juliusz Vern a ostatnio nasze sądy, które zaczęły tworzyć swoimi orzeczeniami prawo, choć nie są upoważnione ale jednak teoria przerodziła się w fakty i praktykę. Polska jest dziwnym i chorym krajem, ze stałą zmiennością,zależy jak powieje wiatr, nic trwałego a już uznanie istnienia możliwości zasiedzenia przesyłu przed 2008 r, który to nie istniał, gruntowa-tak, przesył-nie, to dopiero teoria wprowadzona w życie nie przez ustawodawcę lecz przez nieuprawnionego. Kwestia stworzenia teorii możliwej do zrealizowania właśnie powstaje albo inaczej – już powstała i jak na razie dobrze jej się ma , do póty, dopóki nie zostanie obalona.To nie filozofia to samo życie i jego możliwości realne. Pozdrawiam Arek
Panie Piotrze, zgodnie z postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 4 listopada 1998 r. II CKU 69/98
Nie może być uznana za posiadacza w dobrej wierze osoba, która weszła w posiadanie nie tylko nieruchomości, ale także służebności drogowej na podstawie nieformalnej umowy, ze względu na brak podstaw do przyjęcia usprawiedliwionego w danych okolicznościach przekonania, że przysługuje jej prawo do rzeczy, skoro do przeniesienia tego prawa wymagana jest forma aktu notarialnego.
Czy Pana zdaniem powyższy pogląd można odnieść do momentu objęcia w posiadanie służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu wykonywanej na gruncie Skarbu Państwa przez przedsiębiorstwo państwowe z momentem zniesienia jednolitego funduszu własności państwowej…
Pani Grażyno,
w tym przypadku w mojej ocenie nie byłoby możliwości zastosowania tego rozumowania, bo tutaj moment rozpoczęcia posiadania wynikał z istotnej zmiany przepisów prawa – strony nie zawierały umowy, dla której nie zachowano wymogu formy. Brak zachowania formy aktu notarialnego mógłby mieć znaczenie dla tych sytuacji, gdzie strony zawierają umowę o ustanowienie służebności przesyłu czy gruntowej w zwykłej formie pisemnej. Zwracam przy tym uwagę, iż rozpoczęcie posiadania następowało z reguły bez zawierania dodatkowych umów odnośnie korzystania przez przedsiębiorcę z nieruchomości. W nowszym orzecznictwie nie kojarzę w ogóle takiego poglądu w odniesieniu do zasiedzenia służebności.
Dziękuję za odpowiedź Panie Piotrze,
Rozwijając trochę ten temat, to mam jeszcze taką wątpliwość/zagadnienie. Jeżeli Skarb Państwa- ZE rozpoczął zawiadywanie służebności gruntowej na gruncie prywatny w złej wierze, a grunt następnie przeszedł na własność SP ( ZE w tym okresie był dzierżycielem służebności), następnie po 1 lutego 1989 roku ZE ponownie uzyskał możliwość posiadania służebności na gruncie państwowym.
Powstaje w związku z tym pytanie czy ZE po 1 lutego 1989 jest posiadaczem w złej czy w dobrej wierze. Czy skoro jego poprzednik prawny SP-ZE zaczął zasiadywnie w złej wierze to czy za początek posiadania należy przyjąć ten okres?
Pani Grażyna poruszyła dość ciekawy temat. Czy w sytuacji, gdy SP-ZE wpierw wybudował urządzenia na cudzym gruncie bez zgody właściciela, następnie własność gruntu przeszła na rzecz SP (wywłaszczenie), a po roku 1989 własność gruntu została zwrócona (w trybie administracyjnym) byłym właścicielom lub ich spadkobiercom, przedsiębiorca (następca SP-ZE), który obecnie korzysta z gruntu w zakresie odpowiadającym służebności przesyłu jest w złej wierze (bo SP-ZE w złej wierze uzyskał posiadanie służebności), czy jednak w dobrej wierze (bo SP następnie stał się właścicielem gruntu)? Osobiście bardziej przemawia do mnie pierwsza opcja. Wg mnie istotny jest moment uzyskania posiadania.
Panie Michale,
trudno tu o jednoznaczną odpowiedź, z uwagi też na okoliczność, że to nieco bardziej złożona sprawa.
Jeżeli doszło do nabycia własności przez SP przed 1989 r., nie mógł biec okres posiadania, bo nie można mieć służebności na własnym gruncie. Mógł rozpocząć się 1 lutego 1989 r. Jeżeli w tej dacie wpisany był w KW Skarb Państwa, bo nie można wykluczyć przyjęcia dobrej wiary – bieg terminu rozpoczął się przeciwko Skarbowi Państwa, zatem to ten moment będzie istotny.
Pisał Pan o zwrocie przedmiotu własności – jeżeli odbyło się to w trybie stwierdzenia nieważności decyzji, sprawa ulega zmianie, bo stwierdzenie nieważności usuwa decyzję ze skutkiem wstecznym, tak jakby nie była nigdy wydana. Wówczas rzeczywiście moment rozpoczęcia posiadania należałoby oceniać na pierwsze objęcie w posiadanie.
Panie Piotrze w orzeczeniu III CSK 73/08 SN wskazał, iz posiadanie słuzebnosci jest posiadaniem samoistnym, zatem może Sąd I instancji w przywołanym przez Pana powyzej orzeczeniu oparł sie na tym wyroku?
Pani Anno,
przedsiębiorca przesyłowy może być posiadaczem samoistnym służebności (chodzi o posiadanie służebności, a nie nieruchomości), posiadaczem nieruchomości będzie zawsze zależnym.
[…] o postanowieniu wydanym w sprawie V CSK 287/12 i o wcześniejszym postanowieniu w sprawie II CSK 218/12. Co ważne orzeczenia były wydane w innych wydziałach, przez odmienne składy […]
Panie Piotrze, proszę o komentarz do następującej sytuacji. W roku 1998 PSE rozebrały na mojej działce istniejącą linię 220 kv i wybudowały nową o tym samym napięciu i kierunku, natomiast słupy zajęły 4-o krotnie większą powierzchnię niż poprzednia. Obecnie PSE wystąpiło z wnioskiem o zasiedzenie służebności przesyłu, która rzekomo nastąpiła w 1975 roku. Czy w związku z rozbudową przeprowadzoną w 1998 bieg zasiedzenie nie powinien być liczony od tego momentu? Pozdrawiam.
Panie Krzysztofie,
dla precyzyjnej odpowiedzi musiałbym zobaczyć sposób obciążenia nieruchomości linią przed i po rozbudowie. Są 2 orzeczenia, które mówią o liczeniu zasiedzenia od początku po zmianie trasy – III CK 496/02 i V CSK 129/12 (to jedno zdanie o zmianie rzutu linii na gruncie). Generalnie służebność obciąża nieruchomość w konkretnym przebiegu, zatem jego zmiana powoduje, iż jest to nowa służebność.
Witam wszystkich.
W ostatnim czasie zainteresowałem się tematyką często poruszaną na licznych forach oraz serwisach prawniczych w przedmiocie szeroko rozumianych kwestii związanych ze wzajemnymi stosunkami zakładów energetycznych i właścicieli lub/i posiadaczy nieruchomości, na których posadowione są urządzenia elektroenergetyczne różnorakiego typu. Często przewija się w dyskusjach, ale niestety też w orzecznictwie, pogląd jakoby w znacznej części spraw zakładom energetycznym przysługiwało ograniczone prawo rzeczowe w postaci służebności przesyłu nabytej w drodze zasiedzenia. Co gorsza, judykatura poszła w kierunku uznawania wniosków o stwierdzenie zasiedzenia służebności odpowiadającej treści służebności przesyłu. Chciałbym zwrócić uwagę wszystkich Państwa, udzielających się tutaj i w innych miejscach ,jako eksperci prawa rzeczowego czy cywilnego sensu largo, ale również uwagę wszystkich osób, które mają wątpliwą przyjemność obcowania z takimi urządzeniami na swoich działkach, że w większości przypadków nie istnieje realna możliwość, na gruncie obecnego systemu prawa, zasiedzenia takiej służebności.
Przez realną możliwość mam na myśli obiektywną niemożliwość spełnienia podstawowej przesłanki zasiedzenia służebności przesyłu, jaką jest upływ czasu.
Chciałbym bardzo, chociaż to może utopijne marzenia, żeby nasza kadra prawnicza (dotyczy to zarówno radców prawnych, adwokatów ale i sędziów) przestała sugerować się orzecznictwem, również orzecznictwem SN, które nie stanowią źródeł obowiązującego prawa, a żeby ruszyła szare komórki zaczęła posługiwać się logiką w interpretacji obowiązujących przepisów. Sądy tworzą ludzie, a niezawisłość jest błędnie utożsamiana z nieomylnością. Niestety wielu czynnych sędziów ma ogromne braki edukacyjne, ma problemy interpretacyjne i nagminną, jak zauważyłem, chorobę judykatury, którą jest chroniczne popełnianie błędów logicznych.
Chętnie rozwinę temat, jeżeli pojawią się pytania. Zapraszam do dyskusji prawników oraz wszystkich zainteresowanych tematem.
Panie Pawle,
apel ciekawy, jednak dyskusja nie wpłynie na zmianę linii orzeczniczej, dopóki kwestia zaszłości nie doczeka się regulacji systemowej, ustawowej, zasiedzenie służebności będzie trwać. Ta instytucja ma swoje znaczenie gospodarcze w dobie wielkich inwestycji w sieci przesyłowe, zatem logika logiką, prawo prawem, a racja musi być po stronie zasiedzenia. Odnośnie rozwijania tematu – wielokrotnie już rozmawialiśmy na ten temat w blogu w bardzo wielu aspektach, jednak może Pan przedstawi ten problem w innym świetle.