Postanowienie wstępne w sprawie o ustanowienie służebności przesyłu – tak czy nie?

Od pewnego czasu publikuję w moim blogu wpisy innych radców prawnych tworzących w naszej kancelarii zespół zajmujący się szeroką pojętą tematyką urządzeń przesyłowych. Dziś chciałbym Wam przedstawić mec. Klaudię Wińską, która pracuje z nami od niemal roku, a specjalizuje się w problematyce związanej z zasiedzeniem służebności.

W tym wpisie mec. Wińska omawia bardzo ciekawy problem dotyczący możliwości wydania postanowienia wstępnego przesądzającego, że wniosek o ustanowienie służebności przesyłu zasługuje na uwzględnienie co do zasady:

No właśnie, jak to z tym postanowieniem wstępnym jest? Część sądów chętnie do tej instytucji sięga w sprawach służebnościowych, inne zaś wzbraniają się przed tym kategorycznie.

Z uwagi na te rozbieżności, Sąd Okręgowy w Lublinie zwrócił się do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie, czy w postępowaniu o ustanowienie służebności przesyłu dopuszczalne jest wydanie na podstawie art. 318 § 1 K.p.c. w zw. z art. 13 § 2 K.p.c. postanowienia wstępnego o uznaniu żądania ustanowienia tej służebności za usprawiedliwione. Sprawa została zarejestrowana pod sygnaturą III CZP 34/17.

Otrzymałam właśnie uzasadnienie tegoż pytania prawnego i dzisiejszą notkę poświęcę jego analizie. Żeby zaś nie powtarzać treści wcześniej przedstawionych w blogu, na początek polecam Ci lekturę wpisu Postanowienia wstępne w sprawach przesyłowych, w którym mec. Zamroch omawiał pojęcie postanowienia wstępnego.

Sąd pytający wskazał, że za wydawaniem postanowienia wstępnego w sprawach przesyłowych przemawia przede wszystkim ekonomika procesowa. Ponadto zauważył, że w orzecznictwie SN dopuszczono wydawanie postanowień wstępnych w podobnych sprawach, dotyczących ustanowienia służebności drogi koniecznej.

Pomimo powyższego, sąd przychylił się do przeciwnego nurtu orzeczniczego. Wskazał m.in. na następujące argumenty:

– przepisy szczególne dotyczące służebności nie przewidują wprost możliwości orzekania wstępnego, w odróżnieniu np. od przepisów o postępowaniu spadkowym lub działowym,

– orzekanie wstępne sumarycznie wydłuża czas trwania postępowania sądowego, przez rozbicie go na dwie fazy,

– nie jest możliwy klarowny podział roszczenia o ustanowienie służebności na „zasadę” i „wysokość”, jak tego wymaga art. 318 K.p.c.,

– postanowienia wstępne często sprowadzają się do negatywnej oceny zarzutu zasiedzenia, co jest prawnie niedopuszczalne, a ponadto wcale nie przesądza, że ustanowienie służebności jest w danej sprawie usprawiedliwione,

– ustanowienie służebności przesyłu oraz ustalenie odpowiedniego wynagrodzenia musi nastąpić jednocześnie z uwagi na zasadę integralności orzeczenia.

Przyznam szczerze, że mam problem z jednoznaczną oceną powyższej argumentacji. Część wniosków jest zasadniczo słuszna, jednak de facto stanowi krytykę błędnych praktyk przy orzekaniu postanowieniem wstępnym. Prawidłowo wydane postanowienie wstępne może nie naruszać reguł wskazanych przez sąd pytający.

W mojej ocenie można w sprawach służebnościowych wyróżnić dwa etapy, odpowiadające „zasadzie” i „wysokości” roszczenia. Orzekanie o zasadzie to przesądzenie, że zostały spełnione przesłanki sądowego ustanowienia służebności tj.: (1) istnienie czynnych urządzeń przesyłowych, stanowiących własność przedsiębiorcy, (2) odmowa pozasądowego ustanowienia służebności, (3) brak tytułu prawnego przedsiębiorcy do korzystania z nieruchomości, z czym wiąże się konieczność jej ustanowienia. Procedowanie co do wysokości roszczenia, to natomiast dokonanie konkretnych ustaleń odnośnie do zakresu przestrzennego służebności i ustalanie odpowiedniego wynagrodzenia, na podstawie opinii biegłych.

Zgodnie z zasadą integralności, sąd nie powinien postanowieniem wstępnym ustanawiać służebności, a jedynie stwierdzić, że w danych okolicznościach jej ustanowienie jest usprawiedliwione. Tym bardziej nie może ograniczać się do negatywnej oceny zarzutu zasiedzenia, bo w istocie nie jest to jedyna przesłanka ustanowienia służebności.

Postanowienia wstępne wydane w prawidłowy sposób bronią się przed zarzutami sądu pytającego. Potrzeba ich wydania nie pojawiła się zaś bez przyczyny. Jest to moim zdaniem niedoskonałe lekarstwo na pojawiający się w praktyce problem niecelowego prowadzenia postępowania dowodowego. Ustalenie zakresu przestrzennego służebności i wysokości odpowiedniego wynagrodzenia wymaga czasochłonnych i kosztownych dowodów z opinii dwóch albo trzech biegłych. Nie powinno się ich dopuszczać w sytuacji, gdy analiza materiału dowodowego uzasadnia przekonanie sędziego, że wniosek o ustanowienie służebności i tak powinien zostać oddalony (np. z uwagi na zasiedzenie służebności).

Niestety nie wszyscy sędziowie procedują w ten sposób, co prowadzi do sytuacji w której sprawy toczą się przez kilka lat, a kończą oddaleniem wniosku z uwagi na skuteczny zarzut zasiedzenia albo decyzję wywłaszczeniową, oparte na dowodach przeprowadzonych już na pierwszej rozprawie. Według mnie nie sprzyja to budowaniu zaufania do wymiaru sprawiedliwości i prowadzi do marnotrawienia cennego czasu zarówno stron, jak i obciążonych ponad miarę sędziów.

Mec. Wińska poruszyła w swojej wypowiedzi ciekawy i problematyczny w praktyce wątek prowadzenia postępowań dowodowych dla roszczeń, które nie bronią się co do zasady.

A jakie są Wasze doświadczenia i opinia w tym przedmiocie?

{ 12 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

MB Lipiec 5, 2017 o 08:58

Nie. W tych sprawach nie ma orzeczenia co do zasady i co do wysokości. Cała koncepcja jest dziwna. Podobnie gdyby ktoś chciał wydawać postanowienie wstępne przy spadku, stwierdzeniu nabycia spadku

Odpowiedz

Klaudia Wińska Lipiec 5, 2017 o 10:05

Dziękuję za szybkie rozstrzygnięcie tych poważnych rozbieżności w orzecznictwie 😉 Wg mnie jednak odpowiednie stosowanie art. 318 kpc pozwala, bez żadnej ekwilibrystyki, na wyróżnienie dwóch etapów:
zasada – czy służebność należy ustanawiać?
wysokość – za ile?
Nabycie spadku jako kontrprzykład mnie nie przekonuje (brak tu etapu „za ile”). Za to już przy dziale spadku kpc wprost dopuszcza orzeczenia prejudycjalne.

Odpowiedz

Agnieszka Lipiec 5, 2017 o 11:45

W największym skrócie:
MB 0 [zero] : Mec. Wińska 100% racji.
Szanowna lub Szanowny MB proszę użyć przynajmniej wyobraźni. Płaci Pani/Pan za kilka opinii biegłych, zupełnie niepotrzebnych, za lata pracy prawnika, zupełnie niepotrzebnej, płaci Pani/Pan zdrowiem, bo taka jest cena stresu, tylko po to, żeby po wielu latach dowiedzieć się, że sprawę można było zamknąć już dawno temu. A może właśnie o to chodzi? żeby każda sprawa przeciwko zakładom przesyłowym ciągnęła się latami, zwłaszcza jeśli dużo kosztuje i kończy się klęską właściciela nieruchomości?
Generalnie mam wrażenie, że ciągnące się latami procesy są na rękę zakładom przesyłowym, bo każdy taki proces to większa szansa na zniechęcenie innych właścicieli nieruchomości do dochodzenia swoich praw przed sądem. Przecież do tej pory tylko niewielka część właścicieli zdecydowała się na walkę w sądzie. Jestem też przekonana, że za jakieś 20 lat zacznie powszechnie zwyciężać pogląd, że bieg okresu zasiedzenia mógł się rozpocząć dopiero w 2008, ale wtedy będzie już pozamiatane.

Odpowiedz

Ryszard Lipiec 5, 2017 o 19:14

Bardzo ciekawe zagadnie z punktu widzenia służebności przesyłu. Obywatel pyta Sąd czy po spełnieniu tych 3 przesłanek /urządzenie istniejące, kategoryczna odmowa dobrowolnego ustanowienia, brak tytułu prawnego do korzystania z nieruchomości/ może ustanowić służebność przesyłu z uwagi na ekonomike procesu. W ogole nie pyta Sądu, czy doszło do zasiedzenia, dopytuje tylko czy może ustanowić służebność. A sedzia milczy, olewa obywatela – przecież to zwykły laik a my palestra!!!, „szwargocze ” z mecenasem od firmy, i powołuje biegłych…. Koszmar! I przeciąga postępowanie w nieskończoność. Potrafi skutecznie zniechęcić obywatela – trzeba mu to przyznać. A firmy przesyłowe się cieszą.

Odpowiedz

Kamil Lipiec 6, 2017 o 08:36

Jest oczywistym, że Pani Mecenas ma rację, zwłaszcza z uwagi na ekonomikę procesową i to o czym wspomnieli autorzy powyższych postów (Pani Agnieszka i Pan Ryszard, Pan/Pani MB to raczej swoj wpis wrzucił/-a bez przemyślenia) z uwagi na znaczne koszty związane z postępowaniem o ustanowienie służebności przesyłu.

W sprawach tego typu co do zasady należy powołać trzech biegłych – z zakresu urządzeń przesyłowych – aby ustalił ich rodzaj, szerokość pasa służebności przesyłu. Następnie rzeczoznawca majątkowy , aby ustalił wysokość wynagrodzenia z tytułu ustanowienia tego ograniczonego prawa rzeczowego, a potem jeszcze biegły geodeta, który pas służebności naniesie na właściwe mapy.

Niestety rzadko, który Sąd obciąża tymi kosztami przedsiębiorcę przesyłowego uzasadniając to faktem, konieczności uzyskania tytułu prawnego do nieruchomości przez tego przedsiębiorcę.

Wydanie postanowienia wstępnego (np. z uwagi na zarzut zasiedzenia, albo istnienie innego niż słuzebność przesyłu tytułu prawnego do nieruchomości) spowoduje, że postępowanie będzie i krótsze, i tańsze.

Ale może – o czym też pisano już wyżej – chodzi o to żeby zniechęcić obywatela do tej kosztownej i żmudnej (długotrwałej) – jak się może okazać – walki z wiatrakami.

Odpowiedz

Klaudia Wińska Lipiec 7, 2017 o 12:03

Dziękuję Państwu za opinie i miłe słowa. Nie da się ukryć, że postanowienia wstępne mogłyby znacząco zmniejszyć ryzyko finansowe prowadzenia spraw przesyłowych. Uiszczając zaliczki na koszty biegłych, strony wiedziałyby już, że wydatki te są celowe.
Daleka jednak jestem od zarzucania sędziom i pełnomocnikom celowego wydłużania spraw. Postanowienie wstępne jest, jak widać, proceduralnie kontrowersyjne. Ponadto jego wydanie wiąże się z dodatkowymi obowiązkami sędziego i koniecznością oczekiwania na uprawomocnienie orzeczenia. Nie jest to więc rozwiązanie idealne.
Niezależnie od tego losów uchwały, mam nadzieję że zwróci ona uwagę sędziów na problem właściwej kolejności przeprowadzania dowodów. Najpierw powołanie tych, które zmierzają do oceny „czy ustanawiać służebność”, a jeżeli będą wskazywały na niezasadność żądania, oddalenie wniosku bez przeprowadzania dalszych dowodów. Szybciej i taniej.

Odpowiedz

Ryszard Lipiec 8, 2017 o 19:32

Pani Klaudio, jeśli dobrze zrozumiałem – z tego co Pani pisze – wydanie orzeczenia wstępnego nie jest komfortowe dla sędziego. Po co by więc miał je wydawać, żeby pozbawić się tego komfortu?
A koszty biegłych niech ponoszą strony bez względu na rozstrzygniecie. Pan sędzia zrobi im niespodziankę na koniec postępowania – ma do tego prawo!

Odpowiedz

Danuta Lipiec 11, 2017 o 14:45

Witam ! panie mecenasie po 6 latach toczenia się sprawy przed sądem dzisiaj usłyszałam orzeczenie, że firma, która powstała w 1993 roku uzyskała zasiedzenie od 1974 roku. Jak to jest możliwe???? Stanowisko RPO zawarte w piśmie z dnia 17.04.2012 jednoznacznie wskazuje, że tu cytat ”…bieg terminu zasiedzenia służebności gruntowej rozpoczyna się od chwili,gdy posiadacz tej służebności przystąpił do korzystania z trwałego i widocznego urządzenia…”Wydaje się bardzo trafne i takie powinno być a nie fikcyjnie doliczać lata, kiedy firma jeszcze nie istniała. Dzisiaj sąd podarował tej firmie 20 lat przed jej istnieniem. Tak więc należy stwierdzić, że Konstytucja nie gwarantuje nam ochrony naszej własności, bo robi się wszystko, aby ci ”maluczcy” przegrywali. Smutne!!! Na pewno będę walczyć dalej, zrobie odwołanie do Sądu Okregowego, ale jak widać chyba z małymi szansami. jednak chcę wykorzystać wszystkie mozliwości, bo nie może być tak, że my właściciele nieruchomości, na których przebiegają linie wysokiego napięcia i nie tylko wysokiego będziemy płacić podatki, a firmy zarabiać na przesyle.Podkreślić należy, że jedynym przejawem równości wobec prawa jest to, że każdy jest zobowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, chociaż w naszej sytuacji jest zupełnie inaczej. Pozdrawiam serdecznie, pana blog daje mi siłę przetrwania sądowych batalii

Odpowiedz

Tomasz Lipiec 11, 2017 o 17:53

Nie rozumiem. Skoro firma nie istniała przed rokiem 1993 to kto na nieruchomości umieścił urządzenia w 1974?

Odpowiedz

Danuta Lipiec 11, 2017 o 18:49

na nieruchomości urządzenia umieściły wówczas istniejące Zakłady Energetyczne a nie firma PSE SA. Pozdrawiam

Odpowiedz

Tomasz Lipiec 11, 2017 o 19:33

A czy to nie jest tak. że na mocy ustawy PSE stało się właścicielem części przedsiębiorstwa (w tym wypadków Zakładów Energetycznych) w zakresie sieci przesyłowych i tym samym weszło w jego prawa i obowiązki?

Odpowiedz

Danuta Lipiec 11, 2017 o 20:21

Jak już wczesniej napisałam, że do tej kwestii odniósł się Rzecznik Praw Obywatelskich i stwierdził, że” bieg terminu zasiedzenia służebności gruntowej rozpoczyna się od chwili,gdy posiadacz tej służebności przystąpił do korzystania z trwałego i widocznego urządzenia ”, a to nastąpiło w roku 1993. I tak powinno być interpretowane prawo według mojego odczucia. Niestety jesteśmy zbyt maluczcy, żeby ktoś nami się przejmował. Jednak jeszcze jedna kwestia, o której należałoby tu wspomnieć, to ta, że wcześniej w polskim prawie nie było instytucji zasiedzenia służebności przesyłu, weszła ona dopiero w roku 2008, więc dlaczego ma być liczone zasiedzenie od roku 1974 ?, a nie od 2008?

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: