Zasiedzenie służebności przesyłu – urządzenia (jeszcze bardziej) widoczne

Dziś znowu o zasiedzeniu służebności gruntowej. A może nigdy dość – z dyskusji pod wpisami oraz z przebiegu szkoleń, które prowadzę wiem, że jest to temat budzący największe zainteresowanie i najwięcej emocji.

Kwestia widoczności urządzeń przechodzi ciekawą ewolucję, podobnie jak dziesięć lat temu możliwość ustanowienia służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych. Na temat pisałem już wcześniej, jednak sprawa ma charakter, jak mawiają prokuratorzy, rozwojowy.

Wyprzedzając konkrety uprzedzam, że wykładnia funkcjonalna znowu zbiła na kwaśne jabłko dosłowne brzmienie przepisów.

A dotyczy to wszystko świeżutkiego postanowienia Sądu Najwyższego wydanego w sprawie II CSK 752/11. Możesz je znaleźć w Bazie wiedzy (dzięki fantastycznym Paniom z Biura Analiz Sądu Najwyższego), być może za kilka dni przeczytasz o nim też na portalu Rzepy.

Sprawa dotyczyła podziemnego gazociągu wysokiego ciśnienia, o którego wybudowaniu wiedział właściciel nieruchomości.

Sąd Najwyższy – nieco sprzecznie z końcowymi wnioskami – odwołał się do orzeczenia z 1960 r., w którym podkreślono wyjątkowość instytucji zasiedzenia służebności, która musi być wykonywana przy wykorzystaniu jawnego urządzenia będącego zewnętrzną oznaką ostrzegającą właściciela nieruchomości, że korzystanie istnieje.

Na marginesie – nieco nieszczęśliwie Sąd powołał się później na uchwałę Składu 7 Sędziów wydaną w sprawie III CZP 10/11, która podkreślała nakaz wyjaśniania wątpliwości kierując się dyrektywą ochrony prawa własności.

Dalej Sąd wypowiedział bardzo ważne dla konkluzji zdanie, że urządzenia winny odpowiadać treści służebności gruntowej pod względem gospodarczym i umożliwiać lub ułatwiać jej wykonywanie.

Jako przykłady wymienił: rowy odwadniające, nasypy, studnie, groble, utwardzenia na gruncie szlaku drożnego, mostki, widoczny na powierzchni ziemi osadnik wraz z dołączoną do niego rurą kanalizacyjną, znajdującą się pod powierzchnią gruntu.

Zdaniem Sądu, widoczność urządzenia musi być ujmowana szeroko, przy uwzględnieniu specyficznej treści tego rodzaju służebności. Jeżeli z samej natury służebności wynika, że może ona polegać na znacznych odcinkach na korzystaniu z urządzeń podziemnych, to wymóg widoczności dla całego przebiegu byłby sprzeczny z istotą tego prawa.

Sąd podkreślił znaczenie elementu świadomości właściciela nieruchomości służebnej, odwołując się do dawniej używanego sformułowania „urządzenia jawne”, co jego zdaniem lepiej oddawało wpływ stanu wiedzy właściciela na możliwość zasiedzenia.

Zdaniem Sądu Najwyższego – w okolicznościach konkretnej sprawy – wiedza właściciela wynikająca ze świadomości wybudowania urządzenia, fizycznej możliwości stwierdzenia ich obecności oraz możliwości zapoznania się z mapami dokumentującymi jego przebieg, mogą prowadzić do spełnienia przesłanki widoczności urządzeń na potrzeby zasiedzenia służebności.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Katarzyna Październik 1, 2012 o 07:25

Inaczej mówiąc, wykładnia funkcjonalna polega w tym przypadku na tym, ze jeśli jest taka potrzeba to można urządzenie niewidoczne nazwać widocznym nawet jeśli koliduje to ze zdrowym rozsądkiem:)
Panie Piotrze, proszę tej drobnej złośliwości nie brać do siebie…
Nie pierwszy raz zadziwiają mnie meandry prawniczego pojmowania nie tylko sprawiedliwości ale i zasad logiki języka.

Odpowiedz

Piotr Zamroch Październik 1, 2012 o 07:30

Do siebie nie biorę, na razie do SN się nie wybieram. Niedawno pisałem o prawniczej ekwilibrystyce, dziś Pani o meandrach prawniczego pojmowania. Zobaczymy jakie jeszcze ciekawe określenia pojawią się w dyskusji, z pewnością nie świadczą jednak one o pewności prawa.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: