W polskiej procedurze cywilnej przyjęta została zasada, iż wniesienie przez stronę apelacji nie może prowadzić do pogorszenia jej sytuacji po wydaniu orzeczenia przez sąd I instancji. Zasadę tę prawnicy określają jako zakaz reformationis in peuis. Znajduje ona bezpośrednie zastosowanie w procesie, zaś w sprawach nieprocesowych (w tym o ustanowienie służebności przesyłu) stosuje się ją odpowiednio. Odpowiednio oznacza z uwzględnieniem specyfiki danego postępowania, jego celów, sytuacji stron. Teoretycznie zatem wszystko jest jasne, w praktyce, jak to zwykle bywa, powstają rozbieżności w rozumieniu nieostrych pojęć. Dziś przedstawię Ci taki właśnie przypadek, w którym sądy rozbieżnie zinterpretowały
Kilka miesięcy temu informowałem Cię o pytaniu prawnym Sądu Okręgowego w Częstochowie, w odpowiedzi na które Sąd Najwyższy podjął uchwałę o następującej tezie: „Wybudowanie na cudzej nieruchomości urządzeń przesyłowych przez korzystające z nich przedsiębiorstwo po uzyskaniu decyzji wydawanych w procesie budowlanym nie rozstrzyga o możliwości zakwalifikowania posiadania nieruchomości, na której te urządzenia zostały posadowione, jako wykonywanego w dobrej wierze.” Odpowiedź zdawałoby się oczywista w kontekście zasad prawa rzeczowego, ale… wcale nie tak oczywista na tle wielu orzeczeń sądów powszechnych, szczególnie wydanych przed uchwałą siódemkową w sprawie III CZP 87/13. Niedawno opublikowano
Swego czasu napisałem wpis o orzeczeniu Sądu Rejonowego w Piasecznie, który bardzo starannie, a jednocześnie w pełni sprzecznie z poglądami Sądu Najwyższego rozprawił się z konstrukcją zasiedzenia służebności przesyłu i podobnej służebności gruntowej. Może pamiętacie wpis Do odważnych świat należy? Dziś napiszę o losach innego orzeczenia, swoją drogą też z okręgu warszawskiego, które zawierało podobnie masywną krytykę konstrukcji zasiedzenia służebności. Przypadek bardzo ciekawy, podobnie jak każde inne orzeczenie, które lansuje poglądy mniejszościowe na tle orzecznictwa w skali kraju, jakkolwiek z pewnością nie można powiedzieć, że pozbawione podstaw. Chodzi mi o postanowienie Sądu Okręgowego
W sporach dotyczących urządzeń przesyłowych co pewien czas zdarzają się sytuacje, w których właścicielem urządzenia jest przedsiębiorca, który nie prowadzi działalności przesyłowej. Urządzenia będące jego własnością mogą być wykorzystywane przez innego przedsiębiorcę, która włada nimi na podstawie umowy leasingu, dzierżawy albo użyczenia. Powstaje wówczas pytanie, czy w ogóle możliwe jest ustanowienie służebności przesyłu. Kwestia ta została poddana niedawno analizie przez Sąd Najwyższy w postanowieniu wydanym 2 grudnia 2015 r. w sprawie IV CSK 144/15. W tej sprawie właściciel domagał się ustanowienia służebności przesyłu na potrzeby eksploatacji linii telekomunikacyjnej. Jej właścicielem
Kluczowym problemem w sprawach dotyczących urządzeń przesyłowych jest brak przejrzystych i jednoznacznych reguł, co dotyczy przede wszystkim szerokości pasów służebności oraz zasad określenia wartości tego prawa. Każda ze stron sporu ma swoje wyobrażenie na temat tego, jak powinna zostać ustanowiona służebność przesyłu, przez co wiele okoliczności jest spornych – to zaś przekłada się na czas trwania postępowania (kolejni biegli) oraz związane z tym koszty. Co pewien czas Sąd Najwyższy podejmuje uchwały, które porządkują tę nieco chaotyczną praktykę – dwa takie orzeczenia wydał pod koniec zeszłego roku, a w minionym tygodniu opublikowano ich