W poprzednim wpisie wyjaśniałem pokrótce, dlaczego powstaje ustawa o korytarzach przesyłowych. W kolejnych postaram się przybliżyć Ci jej podstawowe cele i sposób ich realizacji. Zgodnie z tytułem, zacznę od integracji postępowań. Trudno nie zgodzić się z projektodawcami, iż obecnie obowiązujące przepisy cechuje rozproszenie postępowań oraz ośrodków decyzyjnych, z których każdy realizuje cele przypisane do jego kompetencji. Projekt zakłada rozstrzyganie kilku kwestii w jednym postępowaniu, prowadzonym przez: starostę – dla korytarzy o znaczeniu lokalnym, zatem przebiegających na terenie jednego powiatu, wojewodę – dla korytarzy o znaczeniu ponadlokalnym, realizowanych na obszarach zamkniętych
Prace nad ustawą o korytarzach przesyłowych mocno zwolniły, o ile w ogóle nie zostały zawieszone. To naprawdę zła wiadomość dla przedsiębiorców przesyłowych, przede wszystkim tych, którzy realizują inwestycje ponadlokalne. A właściciele nieruchomości? Wręcz przeciwnie. Czystym nadużyciem jest twierdzenie, że ustawa miała zapewnić właścicielom prawie 19 miliardów odszkodowań. To wyłącznie przedsiębiorcy mogą wystąpić z wnioskiem o ustanowienie korytarza (dla nowych urządzeń) albo jego określenie (dla istniejących). Ponownie, to przedsiębiorcy będą określali, na których nieruchomościach chcą uzyskać skutek w postaci ustanowienia służebności przesyłu. Oczywistą korzyścią dla właścicieli jest również niepozbawienie ich roszczeń
Kwestia dobrej wiary posiadacza służebności gruntowej powraca w kolejnych orzeczeniach Sądu Najwyższego, czasami w zaskakujący sposób. Najświeższe orzeczenie w tym przedmiocie zostało wydane w sprawie IV CSK 606/11. Sprawa dotyczy zasiedzenia służebności gruntowej dla urządzeń wybudowanych pierwotnie na nieruchomościach Skarbu Państwa. Sąd rejonowy zasadnie przyjął, że w okresie do kiedy własność przysługiwała Skarbowi Państwa w okresie przed 1 lutym 1989 r., bieg terminu nie mógł się rozpocząć, bo nie można zasiadywać służebności na własnym gruncie. Odnośnie wiary posiadacza ustalił złą, wskazując, iż właściwym momentem dla oceny była sprzedaż nieruchomości przez
Dziś znowu o zasiedzeniu służebności gruntowej. A może nigdy dość – z dyskusji pod wpisami oraz z przebiegu szkoleń, które prowadzę wiem, że jest to temat budzący największe zainteresowanie i najwięcej emocji. Kwestia widoczności urządzeń przechodzi ciekawą ewolucję, podobnie jak dziesięć lat temu możliwość ustanowienia służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych. Na temat pisałem już wcześniej, jednak sprawa ma charakter, jak mawiają prokuratorzy, rozwojowy. Wyprzedzając konkrety uprzedzam, że wykładnia funkcjonalna znowu zbiła na kwaśne jabłko dosłowne brzmienie przepisów. A dotyczy to wszystko świeżutkiego postanowienia Sądu Najwyższego wydanego w sprawie II
Służebność przesyłu nie spełniła pokładanych w niej nadziei. To pewne. Korytarze przesyłowe mają w założeniu rozwiązać problem systemowo, jednak nagromadzenie kontrowersyjnych rozwiązań utrudnia przeprowadzenie nawet uzgodnień międzyresortowych. Przysłowiową wisienką na torcie jest oderwany od realiów rynkowych sposób wyliczenia odszkodowań, nie mówiąc już o praktycznej eliminacji świadczeń za korzystanie z gruntów w przeszłości. Właściciele nieruchomości są przeciwni takim zmianom, to oczywiste. Patrząc jednak na sprawę obiektywnie, nie dbają wcale o swój interes. W toku konsultacji społecznych żadna osoba ani organizacja nie zgłosiła uwag lobbując na rzecz ochrony prawa własności. A zasada jest