Służebność przesyłu tylko po trasie istniejącej

Sąd Najwyższy w zeszłą środę podjął uchwałę w sprawie III CZP 28/17, odpowiadając na pytanie prawne:

„Czy w postępowaniu z wniosku przedsiębiorcy przesyłowego o ustanowienie służebności przesyłu dla istniejącego urządzenia przesyłowego dopuszczalne jest ustanowienie służebności według innego przebiegu niż istniejący i nakazanie przeniesienia urządzenia?”

Odpowiedź była negatywna, co oznacza, iż dla urządzeń już posadowionych na nieruchomościach, możliwość żądania ich dyslokacji ograniczona została wyłącznie do trybu procesowego z powództw: o nakazanie usunięcia / przebudowy urządzeń (art. 222 par. 2 K.c.) albo o zmianę treści lub sposobu wykonywania służebności (art. 291 K.c.).

O szczegółach sprawy oraz motywach rozstrzygnięcia możecie przeczytać w artykule Rzeczpospolitej, opatrzonym moim komentarzem.

 

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Ryszard Sierpień 1, 2017 o 23:50

Ten wyrok jest okropny-nie nadążąjacyzy za mianami w życiu. Ale SN ma swoje prawa.

Odpowiedz

Piotr Sierpień 2, 2017 o 15:26

Kolejny raz dla SN literą prawa jest ważniejsza od ducha tego prawa- czyli jakimi przesłankami się kierował i w jakim celu to ustawodawca je uchwalał.

Odpowiedz

Katarzyna Sierpień 4, 2017 o 08:47

Uchwała jak uchwała, argumenty prawne w niej przytoczone nawet mnie jako laikowi wydają się mocne – rozum mówi mi więc, że uchwała jest słuszna, jednak serce podpowiada co innego…
Otóż serce mówi mi, że nie byłoby żadnego problemu gdyby wynagrodzenia ustalane przez sądy faktycznie były odpowiednie i faktycznie stanowiły rekompensatę za CAŁY doznany uszczerbek majątkowy a już przynajmniej za CAŁĄ utratę wartości NIERUCHOMOŚCI. Dlaczego podkreśliłam słowo nieruchomość? Ano dlatego, że wielu sędziów upiera się odnosić utratę wartości tylko do powierzchni pasa służebności za nic mając rzeczywisty uszczerbek jakiego doznaje właściciel. A przecież Sąd Najwyższy tak ładnie pisał, że utrata wartości to nic innego jak różnica miedzy wartością nieruchomości obciążonej i nieobciążonej… Wystarczyłoby tylko słuchać tego zalecenia i paru innych i wynagrodzenia za służebność od razu stałyby się akceptowalne dla właścicieli gruntów. Można by też wpisać takie zalecenie do standardu KSWS. Rzeczoznawca miałby powinność wyceniać utratę wartości rozumianą w ten oczywisty sposób, co zbyt skomplikowane nie jest i każdy bez trudu temu podoła. A jeśli przedsiębiorca uważałby, że w okolicznościach konkretnej sprawy zachodzą specjalne okoliczności uzasadniające OBNIŻENIE tak wyliczonej utraty wartości, to musiałby to udowodnić. Jakby udowodnił, to sąd by wynagrodzenie obniżył nakazując biegłemu ponowne wyliczenie i sprawiedliwości stałoby się zadość .
Proste, prawda…?
Niestety, przy uprzywilejowanej pozycji przedsiębiorstw przesyłowych i niskich standardach ochrony własności jakie pokutują w naszym kraju, wydaje się to niewykonalne. Sama mam dwie sprawy w sądzie i to co się w nich dzieje przypomina kopanie się z koniem tudzież udowodnianie że nie jest się wielbłądem. Jestem uparta i mam mocne argumenty poparte sporą wiedzą, więc przypuszczam, że ostatecznie uda mi się dostać akceptowalne wynagrodzenie. Jednak mam wrażenie, że wiele osób, gorzej ode mnie do tej wojny przygotowanych, jest na straconej pozycji. Jest źle a może być jeszcze gorzej, bo upolitycznienie sądów będzie miało skutek taki, że sędziowie zostaną odgórnie „zmotywowani”, by jeszcze lepiej niż obecnie chronić interesy firm energetycznych. Wiadomo, interes państwa, branża strategiczna, dobro wspólne itd.;)
Reasumując: jest źle, będzie gorzej.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis: