II CSK 10/13, czyli klasycznie do bólu

Pierwsza prawda w sprawach przesyłowych brzmi – jeżeli ktoś informuje o orzeczeniu korzystnym dla właścicieli nieruchomości, podziel to przez dwa.

No chyba, że to ja 🙂

Ta prawda odnosi się do doniesień prasowych odnośnie postanowienia wydanego w sprawie II CSK 10/13, które rzekomo miało wymagać udowodnienia przeniesienia posiadania urządzeń przesyłowych, a nie nieruchomości władnącej, czy też przedsiębiorstwa.

Po przeczytaniu uzasadnienia muszę powiedzieć, że rewolucji nie ma. Jest klasycznie, z nieruchomością władnącą i decyzją uwłaszczeniową. Swoją droga, że jeżeli już chcemy (musimy) stosować konstrukcję zasiedzenia służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych, to formuła z nieruchomością władnącą jest – w mojej ocenie – najbliższa prawu.

Wróćmy jednak do początku sprawy.

Poszło o gazociąg, który przebiegał pod powierzchnią gruntu, przy czym słupki oznacznikowe posadowione były na nieruchomościach sąsiednich.

Sąd Rejonowy uznał, iż nie ma w takim przypadku trwałych i widocznych urządzeń, a ponadto nie udowodniono przeniesienia posiadania służebności.

Sąd Okręgowy odmiennie nieco zważył, iż słupki znajdujące się na gruntach sąsiednich spełniają przesłankę widoczności, jednak podtrzymał zarzut nieudowodnienia przeniesienia posiadania.

20131127_074943_1

Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną przedsiębiorcy.

Podkreślił w pierwszej kolejności, iż posiadanie służebności jest posiadaniem zależny nieruchomości. Odniósł się dalej do wymogu posiadania samoistnego jako przesłanki zasiedzenia – w sposób, który muszę przyznać do mnie przemawia, w przeciwieństwie do koncesji „samoistnego posiadania służebności”:

„Oznacza to, że zawarte w art. 292 k.c. odesłanie do przepisów o nabyciu własności nieruchomości przez zasiedzenie obejmuje jedynie materię nieuregulowaną w zdaniu pierwszym tego artykułu i pozwala na stosowanie do zasiedzenia służebności gruntowej odpowiednio przepisów o nabyciu nieruchomości przez zasiedzenie. Toteż do zasiedzenia służebności gruntowej nie ma zastosowania przesłanka posiadania samoistnego (art. 172 § 1 k.c., art. 336 k.c.)”.

Sąd Najwyższy jako datę rozpoczęcia posiadania wskazał 1 lutego 1989 r., czyli zniesienia zasady jednolitej własności państwowej. Podkreślił jednak, że samo zniesienie tej zasady nie stanowi dowodu dla przeniesienia posiadania.

Konieczne jest udowodnienie nabycia praw do nieruchomości władnącej, przede wszystkim w postaci decyzji stwierdzającej uwłaszczenie na nieruchomości państwowej albo aktu notarialnego przenoszącego własność.

{ 8 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Mirek Grudzień 5, 2013 o 06:58

Witam, a czy zarządzenie ministra przemysłu z lutego 1989r. wyposażającego przedsiębiorstwo państwowe w „mienie” jest wystarczającą przesłanką do udowodnienia nabycia praw do nieruchomości (wpisanie przedsiębiorstwa do rejestru nastąpiło w kwietniu 1989r.). Kolejna sprawa, co w sytuacji gdy urządzenia znajdują się na gruncie też stanowiącym własność przedsiębiorstwa państwowego. Interpretacje na korzyść zakładów energetycznych postanowień ustawy o przedsiębiorstwach państwowych dotyczących zadań (ochrona mienia)w mojej ocenie są tendencyjne. Jako nieuprawniony optymista oczekuję orzeczenia TK dot. sprawy z Wrocławia. Odnosząc się do posiadania zaleznego, to w pełni zgadzam się z interpretacją SN. Obrona posiadania samoistnego była niemożliwa dla urządzeń przesyłowych, szkoda tylko, że taki wniosek nie został zinterpretowany na korzyść nieruchomości obciązonych.

pozdrawiam

Odpowiedz

Piotr Zamroch Grudzień 15, 2013 o 10:27

Panie Mirku,
odnośnie Pana pytań najbardziej obszerny wywód został zawarty w uzasadnieniu orzeczenia V CSK 320/12 – może je Pan znaleźć w Bazie wiedzy. Na gruntach państwowych SN co do zasady skłania się do rozpoczęcia posiadania dopiero z chwilą uwłaszczenia.

Odpowiedz

Katarzyna Grudzień 5, 2013 o 13:02

Panie Piotrze.
Przepraszam, że piszę nie w temacie..
Już wcześniej chwaliłam pomysł doliczania do pasa służebności przesyłu tych części działki które nie nadają się do wykorzystania – chodzi oczywiście o metodę opisaną przez p. Jerzego Dąbka w waszej wspólnej książce. To bardzo ważne, kluczowe rozwiązanie dla tych właścicieli, którzy (jak to jest u mnie) mają nieszczęście mieć działkę przeciętą linią przesyłową w poprzek – w wyniku czego na wartości traci nie tylko pas służebności, ale także wszystkie „odcięte” części, niemożliwe do wykorzystania (budowlanego, bo sprawa dotyczy działek przeznaczonych pod zabudowę, w kontekście obniżenia wartości nieruchomości)
Mam w zawiązku z tym dwa pytania:
Jak to wygląda w praktyce orzeczniczej, czy w sprawach z którymi zetknął się Pan w swojej praktyce biegli dołączali odcięte „trójkąty” do pasa służebności? A może rozwiązywali ten problem w jakiś inny sposób (jaki?) Czy często trafiają się biegli, którzy po prostu nie widzą problemu i upierają się wyceniać działkę z linią biegnącą ukosem tak jakby biegła wzdłuż granicy ewt stosują tylko wyższy współczynnik S i twierdzą, że to wystarczy…?
I drugie pytanie: czy jest jakaś szansa na to, by takie doliczanie odciętych części było uwzględnione w algorytmie tworzonym na potrzeby korytarzy przesyłowych? Chodzi mi o to, czy ma Pan jakieś informacje (przecieki…) na ten temat?

Odpowiedz

Piotr Zamroch Grudzień 15, 2013 o 10:30

Pani Katarzyno,
biegli bardzo różnie podchodzą do tego problemu, jakkolwiek co do zasady jest tendencja do trzymania się wyłącznie powierzchni pasa służebności. Projekt ustawy o korytarzach przesyłowych nie będzie zawierał tego typu subtelności, bo trudno wyrazić przebieg urządzeń przez nieruchomość w sposób matematyczny. Chodzi o to, żeby urzędnik podstawiając dane wyliczał odszkodowanie – jeżeli zaczniemy uwzględniać konkretne okoliczności na nieruchomości, nie będzie to już metoda parametryczna, lecz zawierająca element ocenny, a to z kolei wymusza biegłego z wiedzą specjalną.

Odpowiedz

Katarzyna Grudzień 15, 2013 o 13:07

A czy ci biegli którzy „trzymają się wyłącznie pasa służebności przesyłu” mają w ogóle jakiś pomysł na wyliczenie odszkodowania w przypadku gruntów z liniami poprowadzonymi ukośnie, czy po prostu zostawiają to tak jakby linia biegła wzdłuż granicy i jedynie zwiększają współczynnik S?
Jeżeli jest tak, to ja tu widzę bardzo poważny problem który powinien zostać jakoś rozwiązany.
Samo zwiększanie S nawet do poziomu 1 niewiele w takich wypadkach pomoże – jeśli np pas służebności to 2 tys. m.kw. ale ten pas wyłącza całkowicie z zabudowy obszar 4000 tys. m.kw.
Mam nadzieję, ze ostateczna wersja KSWS4 rozwiąże jakoś ten problem, oby tylko dla mnie nie było to już za późno:(
W każdym razie, zamierzam poznęcać się nad biegłym w mojej sprawie i domagać się by wymyślił jakieś sprawiedliwe rozwiązanie tej kwestii. W swoim czasie zrelacjonuję, czy moje metody perswazji odniosły pozytywny skutek:)

Odpowiedz

Tomek Marzec 25, 2014 o 14:40

Ale brak tej decyzji albo aktu notarialnego powoduje, że nie będzie zasiedzenia?

Natomiast rozumiem, że zakład energetyczny musi nabyć prawo do nieruchomości władnącej. Która to będzie nieruchomość?

Przeczytałem to orzeczenie. Sąd Najwyższy napisał, że konieczne jest przejście posiadania służebności przesyłu. Jakiej treści zatem decyzja mogłaby doprowadzić do przejścia takiego posiadania? (czyli dalej pytanie – jaką nieruchomość skarb państwa miał przekazać, aby przenieść posiadanie służebności na energę?)

Odpowiedz

Piotr Zamroch Marzec 28, 2014 o 21:30

Panie Tomku,
z reguły jest to nieruchomość, na której jest najbliższy nieruchomości obciążonej punkt zasilania, a niektórzy przedsiębiorcy wskazują nieruchomość na której są jednostki wytwórcze albo ich siedziba.

Odpowiedz

Tomek Marzec 30, 2014 o 10:28

Ale czy sądy to kupują? Jeżeli energa pokaże, że dostała decyzją np. nieruchomość oddaloną o 100 km, bo tam jest siedziba energii, to czy sąd uzna, że była to nieruchomość władnąca? Jeżeli tak, to dziwne to co najmniej.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: