uchwała III CZP 18/13 – stosowanie analogii

W uchwale wydanej w sprawie III CZP 18/13 Sąd Najwyższy potwierdził swoje wcześniejsze stanowisko, iż przed 3 sierpnia 2008 r. możliwe było zasiedzenie służebności gruntowej o treści służebności przesyłu, podkreślając jednocześnie możliwość sumowania okresów posiadania przed wskazaną wyżej datą i po niej.

Uzasadnienie porusza kilka ważnych wątków, w tym:

  • stosowanie analogii,
  • wzajemny stosunek różnych wartości chronionych konstytucyjnie,
  • wpływ zmiany stanu prawnego na wcześniej powstałe stany faktyczne.

Uzasadnienie zupełnie pomija okoliczność stosowania wykładni stworzonej w 2003 r. do stanów z przeszłości, czyli stwierdzanie zasiedzenia służebności na potrzeby urządzeń przesyłowych np. w 1985 r. Tu kłania się działanie prawa wstecz, ale o tym w kolejnym wpisie, dziś skupimy się wyłącznie na analogii.

Sąd Najwyższy w omawianej uchwale wyraźnie wskazał, iż podstawą prawną dla zasiedzenia służebności gruntowej na potrzeby przedsiębiorcy przed 3 sierpnia 2008 r. był analogicznie stosowany przepis art. 145 K.c. (droga konieczna) i art. 292 K.c. (zasiedzenie służebności gruntowej).

Czy zastosowanie analogii było w tym przypadku dopuszczalne?

To ważne pytanie, gdyż odpowiedź przekłada się na całe zagadnienie prawne będące przedmiotem uchwały. Jeżeli uznamy, że analogia była niedopuszczalna, wówczas konstrukcja służebności na rzecz przedsiębiorstwa przed 3 sierpnia 2008 r. staje się zakazanym prawotwórstwem i w efekcie nie ma czego zasiadywać, jak i doliczać do posiadania służebności przesyłu.

W niedawnym wpisie wskazałem na cztery zasadnicze orzeczenia, które powołuje Sąd Najwyższy, żeby uzasadnić swoją koncepcję służebności gruntowej na rzecz przedsiębiorcy przesyłowego. Powołuje się na nie nieprzypadkowo, chce bowiem wykazać, że jego wykładnia miała charakter odtwórczy, bazujący na wcześniejszych poglądach, a nie prawotwórczy.

Wszystkie z orzeczeń, na które powołuje się SN dotyczą jednak relacji czysto sąsiedzkich, w ramach których na potrzeby nieruchomości pozbawionej dostępu do sieci publicznej, obciążano nieruchomość sąsiednią położoną na trasie koniecznego przebiegu urządzeń. W ostatnim wpisie powołałem zupełnie świeże postanowienie, które ponownie taką służebność dopuszcza, ale tylko na rzecz osób nie będących przedsiębiorcami, bo dla przedsiębiorców jest już służebność przesyłu. Jak widać zatem chodzi o zupełnie inny przedmiot regulacji prawnej, który jest aktualny pomimo wprowadzenia służebności przesyłu.

PaperArtist_2013-08-05_19-15-27_0_0

Nie napisałem jednak czym jest analogia.

Jest to zabieg interpretacyjny, który polega na tym, że na podstawie przepisu, który reguluje określoną sytuację (w naszym przypadku możliwość żądania dostępu do drogi publicznej), odtwarza się normę prawną odnoszącą się do stanu podobnego (w naszym przypadku do dostępu do sieci publicznej).

Jest jeszcze zastrzeżenie, iż nie należy stosować analogii, jeżeli podobny stan faktyczny został już uregulowany w przepisach szczególnych (tak właśnie sugeruje Sąd Najwyższy odnośnie służebności przesyłu w sprawie V CSK 3/12).

Stanem podobnym do drogi koniecznej niewątpliwie jest sytuacja, w której właściciel nieruchomości nie ma dostępu do sieci i chce wykonać przyłącze na działce sąsiada, czy kilku sąsiadów. Chodzi przy tym, o połączenie z siecią publiczną, a nie przeciągnięcie przewodów np. do prywatnej studni, co podkreślił sam Sąd Najwyższy w sprawie II CKN 429/97. Podobieństwo wynika również stąd, iż ustanowienie służebności jest konieczne dla korzystania z nieruchomości i zwiększa jej użyteczność.

Ja do takiej wykładni nie mam zastrzeżeń, komentarze do orzeczeń były aprobujące w latach 60. i 90. XX w.

W mojej ocenie stanem podobnym nie jest już jednak sytuacja, w której przedsiębiorca przesyłowy przeprowadza swoje sieci przez nieruchomości dziesiątek czy setek osób, a jego nieruchomość, wchodząca w skład przedsiębiorstwa, może być położona wiele kilometrów od nieruchomości obciążonej.

Taka służebność jest niezbędna dla prowadzenia działalności gospodarczej i ma się nijak do stosunków sąsiedzkich, w których osadzona jest droga konieczna. Właścicielem nieruchomości władnącej nie będzie osoba, której niezbędne są media zapewniane przez sieci publiczne, lecz przedsiębiorca który w ten sposób zapewnia sobie możliwość prowadzenia działalności gospodarczej.

Przy koncepcji służebności na rzecz przedsiębiorstwa sytuacja jest jeszcze bardziej odmienna, inna jest bowiem rzecz władnąca – nie nieruchomość, a przedsiębiorstwo.

W mojej ocenie opisane podobieństwo nie jest wystarczające, to jednak oczywiście podlega dyskusji i można na problem patrzeć inaczej.

PaperArtist_2013-08-05_19-17-22_0

Jest też i druga kwestia, nie mniej ważna, czyli istnienie alternatywnej podstawy prawnej dla zapewnienia budowy i eksploatacji sieci przesyłowej.

W przypadku osób fizycznych, obywateli nie parających się przesyłem mediów, rzeczywiście brak było, i brak jest obecnie, wyraźnej podstawy prawnej dla żądania obciążenia nieruchomości sąsiada na potrzeby ich rurociągu albo kabla.

Przeciwnie przedsiębiorcy przesyłowi, Ci bowiem od lat dysponowali środkami prawnymi o charakterze administracyjnym.

Nie ma przy tym znaczenia, czy pozyskanie prawa do nieruchomości na potrzeby sieci miało charakter cywilnoprawny, czy administracyjny, w tym przypadku co do zasady nie istniała luka w prawie, co w mojej ocenie wyłącza możliwość sięgania po analogię.

Ustawa z 12 marca 1958 r. dawała możliwość ograniczenia własności na potrzeby urządzeń poprzez wydanie decyzji administracyjnej, bez obowiązku przeprowadzenia uprzednio negocjacji. Przedsiębiorca zatem sam decydował, czy negocjuje warunki umowy, czy od razu występuje o decyzję. Brak obowiązku przeprowadzenia negocjacji trwał również pod rządami kolejnej ustawy z 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości, a został wprowadzony dopiero 5 grudnia 1990 r.

Przedsiębiorca zatem mógł ułożyć swoje stosunki z właścicielem nieruchomości, aż do tego dnia, dokładnie tak jak chciał, zdanie właściciela miało mniejsze znaczenie. Alternatywą była zawsze umowa obligacyjna zawarta z właścicielem, która mogła zostać ujawniona w księdze wieczystej, jeżeli zawarto ją jako umowę najmu albo dzierżawy.

Trzeba jednak zgodzić się ze zwolennikami stosowania analogii, iż do czasu wprowadzenia służebności przesyłu przedsiębiorca nie dysponował  wyraźną podstawą prawną dla żądania uregulowania statusu urządzeń po ich wybudowaniu. Wydanie decyzji administracyjnej nie wchodziło w grę, bo dotyczyły one tylko urządzeń projektowanych, z kolei do zawarcia umowy najmu nie można było właściciela przymusić. W tym zakresie istniała luka w prawie, co jednak było wynikiem świadomej decyzji ustawodawcy, który zrezygnował ze służebności ustanawianej na rzecz przedsiębiorcy wprowadzając Kodeks cywilny.

Po zmianie ustroju politycznego i gospodarczego sytuacja rzeczywiście się zmieniła – zarówno uwłaszczenie przedsiębiorców jak i większa rola własności prywatnej, przemawiały za zdefiniowaniem omawianych stosunków na nowo, co oznaczało konieczność ponownego wprowadzenia służebności na rzecz przedsiębiorcy. To jednak powinno odbyć się w formie zmiany ustawy, a nie w drodze wykładni.

Nie jest przy tym prawdą, że Sąd Najwyższy nie stworzył nowej konstrukcji w 2003 r., bo dotyczyły jej orzeczenia wydawane już w latach 60 XX w. Orzeczenia były, to prawda ale dotyczyły zupełnie innych stosunków, co zresztą potwierdza i aktualne orzecznictwo.

Nie można też zapominać, iż właściciele nieruchomości przez wiele lat zdawali sobie sprawę, że założenie i utrzymywanie sieci przesyłowych wymaga albo ich zgody, albo przymusowego ograniczenia własności. Jeżeli była zgoda, warunki korzystania z nieruchomości regulowano w umowie, jeżeli była decyzja administracyjna, wówczas stosunki układano stosownie do przepisów ustaw wywłaszczeniowych.

PaperArtist_2013-08-05_19-17-41_0

Na koniec warto podkreślić, iż na potrzebę stosowania analogii w sposób wyjątkowo ostrożny wskazuje sam Sąd Najwyższy w omawianej uchwale III CZP 18/13, jakkolwiek w aspekcie korzystnym dla swojej koncepcji – odnośnie możliwości analogicznego korzystania z przepisów pozwalających doliczyć połowę okresu posiadania (nota bene ma rację):

„Jednocześnie należy zauważyć, że możliwość częściowego zaliczenia okresu posiadania sprzed dnia wejścia w życie nowego prawa stanowi rozwiązanie wyjątkowe. Z tego powodu – jak miało to miejsce dotychczas w polskim prawie prywatnym – powinno opierać się ono o wyraźny przepis prawa, zaś jego stosowanie w sposób analogiczny wymaga daleko posuniętej ostrożności”.

W mojej ocenie daleko posunięta ostrożność w przypadku służebności na rzecz przedsiębiorstwa przed 3 sierpnia 2008 r. nie została zachowana. To raczej ostrożność fryzjera, który goli klienta piłą mechaniczną.

{ 24 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Mariusz Sierpień 6, 2013 o 16:11

Witam. Chciałem zapytać o poradę w kwesti wybrania kancelarii która by reprezentowała moją sprawę czym się kierować. Jestem po wstępnej rozmowie z ich prawnikiem. Wyliczenie za służebność opierają na czynszu dzierżawy (jeśli są do tego podstawy). Dodam że kancelaria jest z krakowa i twierdzi że już mają takie sprawy za sobą. Istnieje jakaś możliwość zweryfikowania takiej informacji? Na co warto zwrócić uwagę? Dziękuje.

Odpowiedz

Piotr Zamroch Sierpień 6, 2013 o 20:39

Panie Mariuszu,
na pewno dobrze jest skorzystać z pomocy kancelarii doświadczonej w takich sprawach, zatem powinien Pan w miarę możliwości zweryfikować, czy rzeczywiście zajmuje się służebnościami. To oczywiście nie jest proste, bo nie jest Pan prawnikiem. Generalnie byłbym ostrożny w kontaktach z prawnikami, którzy są pewni sukcesu, szczególnie dla urządzeń starszych niż 30 lat.

Odpowiedz

Jacek Sierpień 6, 2013 o 20:09

Najlepiej zapytać : o udokumentowane sprawy wygrane w trybie polubownym , wyroki uzyskane w trybie sądowym, wycenę roszczeń przed podpisaniem umowy zlecenia dochodzenia roszczeń, poprosić o weryfikację korespondecji z przedsiębiorcami przesyłowymi przed podpisaniem umowy, czy daj sobie radę z tzw. ZASIEDZENIAMI . Jacek

Odpowiedz

Jacek Sierpień 7, 2013 o 10:10

PRAWDA : Każdy prawnik powie: ” dołożę wszelkich satrań …” poszukać kontaktów porozmawiać , zapytać: o referencje, doświadczenie, wyroki, ZASIEDZENIA, o tryb polubowny czy mediacyjny, czy pracują już na nowym rozporządzeniu powiększającym znacząco strefy odszkodowań za rurociągi gazowe /od 4.09.2103/ , kilka firm /osób rekomenduje się na FbK- można wyrobić sobie wstępną opinię J.

Odpowiedz

Mariusz Sierpień 7, 2013 o 11:05

Dziękuje za podpowiedz. Chciałęm zapytać ponieważ państwo są bardziej obeznani w tych sprawach czy Tp.sa przedstawi dobrowolnie dokumenty na temat zajmowanej przez nich lini. W piśmie wysłanym prosiłem by przedstawiono mi takie dokumenty w odpowiedzi otrzymałem iż linia jest od lat 60 i że ją zasiedziano i sąd takie stanowisko potwierdził sąd i jeszcze że posiadają jakieś paszporty. Jednak że żadnego dokumentu nie przedstawiono. Pytałem starszych osób i twierdzą iż linią tą na początku był dostarczany prąd, a potem słupy i lina nie była używana, a dopiero w ok. 95r założono kabel tp. Czy muszę iść do sądu by okazali dokumenty o ile je posiadają. Druga sprawa dotyczy gazowni. W odpowiedzi na moje pytanie przedstawili mi kopie pozwolenia na budowę oraz wykaz nazwisk oraz nr.działek przez które będzie przebiegała rura ale brak jest pozwolenia czy użyczenia nieruchomości. Nie widnieje tam żaden podpis ojca. Czy w związku z tym moge się domagać służebności? Przepraszam że tak przynudzam ale widzę że tylko na tym forum można uzyskać fachowych porad i informacji. Dziękuje.

Odpowiedz

Piotr Zamroch Sierpień 7, 2013 o 12:16

Panie Mariuszu,
żeby uzyskać kopie dokumentów może Pan wykorzystać przepisy o dostępie do informacji publicznej, ewentualnie można też wytoczyć proces np. o miesiąc i po odpowiedzi na pozew z kopiami dokumentów go cofnąć. Nikt Panu nie odpowie w blogu, jakie są Pana szanse z uwagi na brak znajomości sprawy. Prawnik musi zweryfikować całą dokumentację i na tej podstawie doradzi Panu, czy występować z wnioskiem, czy ewentualnie w pierwszej kolejności wybrać inne rozwiązania.
Samo pozwolenie na budowę oczywiście nie wyklucza ustanowienia służebności – jeżeli jednak od budowy i przekazania do eksploatacji minęło 20 lat powstaje problem zasiedzenia – przy 30 w zasadzie zarzut zasiedzenia jest niemal pewny.
Ustanowienie służebności przesyłu wyklucza obowiązująca decyzja administracyjna wywłaszczeniowa oraz uprzednio ustanowiona służebność gruntowa na potrzeby urządzeń przesyłowych. Użyczenia czy umowy najmu na czas nieokreślony mogą zostać wypowiedziane, następnie może być zgłoszone żądanie ustanowienia służebności przesyłu – niektóry prawnicy twierdzą nawet, że wiążąca strony umowa najmu nie wyklucza ustanowienia służebności. Zgody z etapy budowy, pozwolenia na budowę, decyzje planistczne nie tworzą prawa do nieruchomości, a mogą być wykorzystane dla wykazania wieku urządzeń i czasu ich eksploatacji.

Odpowiedz

Piotr Zamroch Sierpień 7, 2013 o 13:00

Panie Jacku
to „i wygrać sprawę” mógł Pan sobie już darować. Proszę nie tworzyć złudnych wizji, że możliwe jest wygranie każdej sprawy przesyłowej. Co do pozostałej części Pańskiego wpisu oczywiście w pełni się zgadzam, dla udzielenia rzetelnej porady wymagana jest dobra znajomość sprawy i dokumentów oraz doświadczenie w sprawach przesyłowych. Z drugiej strony spotkałem też mniej wyspecjalizowanych prawników, którzy jednak byli bardzo rzetelni i zaangażowani w reprezentację klienta.

Odpowiedz

Jacek Sierpień 7, 2013 o 16:10

Witam, ponieważ nie reklamujemy swoich usług na blogu to tutaj nie piszę o Swoich ZASADACH PRACY Z KLIENTEM .
Sugerowanie P. Mariuszowi, że może być zasiedzenie bez zaznajomienia się z dokumentacją linii, korespondecnją klienta oraz np. z historią nieruchomości np. własność i jeszcze parę drobiazgów – no to poważnie- ja przyznaję się tak nie potrafię. Kierowanie P. Mariusza do kolejnych kroków prawnych- czyli koszty- bez analizy dokumentów ?
Mamy także orzecznictwo odmienne mówiące o sposobie liczenia zasiedzeń i z nich wynika , że nie tutaj o zasiedzeniu raczej nie ma mowy….. ale ……. – i jeszcze np. najnowsze orzecznictwa Tauron Dystrybucja SA vs Gmina CHORZÓW – właśnie w kwesti zasiedzeń odmienne spojrzenie.

Odpowiedz

Katarzyna Sierpień 7, 2013 o 17:40

A co takiego nowego, odmiennego czy odkrywczego widzi Pan w tym ostatnim orzeczeniu…?
Każdy uważny czytelnik tego bloga wie przecież, że okresu w którym państwowe urządzenia znajdowały się na państwowym gruncie nie można wliczać do czasu zasiedzenia. Nie widzę więc powodu by SN też tego nie wiedział – ponoć sędziowie też tu wpadają:)
A tak na poważnie, ten wyrok to nic nowego, wcześniej już SN się w podobnych sprawach wypowiadał – zawsze w tym samym duchu.

Odpowiedz

Piotr Zamroch Sierpień 7, 2013 o 19:04

Panie Jacku,
skoro się nie reklamujemy, usunąłem linki do Pańskiego profilu na FB jak też wpisy o tym, jakimi zasadami kieruje się Pan w swojej pracy – to nie wzbogaca dyskusji merytorycznej o służebności przesyłu. Panu Mariuszowi napisałem, że dla urządzeń 30-letnich zarzut zasiedzenia jest niemal pewny – proszę czytać uważnie – zarzut jest pewny, a nie zasiedzenie jest pewne. Sam zarzut to tylko początek walki, która może ale nie musi zakończyć się sukcesem dla przedsiębiorcy.
Staram się nie doradzać konkretnych kroków prawnych, lecz pisać o zasadach – jednak mam tak wiele próśb o pomoc, że nie zawsze da się to rozdzielić.
Dotychczas Pańskie wpisy koncentrują się na opowiadaniu o Pańskich wysokich standardach zawodowych i skuteczności – to tylko słowa. Proszę podzielić się wiedzą, jak Pan walczy z zasiedzeniem, jak zwalcza argumentację SN tworzoną od 10 lat, jak zapatruje się Pan na stosowanie przez SN analogii, skoro pod tym wpisem postanowił się Pan udzielać.

Odpowiedz

Mariusz Sierpień 7, 2013 o 20:24

Ale zawrzało. Ja tylko zapytałem dlaczego właściciele urządzeń nie przesłali mi tych dokumentów..czy to zgodne z prawem czy to ich standardowa odpowiedż. Coś nie jest tak ,piszą mi że jest zasiedzenie, a ja nic o tym nie wiem? Chyba bez prawnika sobie nie poradzę. W kancelarii o zasiedzeniu mnie poinformowano i stwierdzono (dotyczy gazociągu bo jest z 92r.) iż 20 lat nie jest jeszcze przeszkodą nie do przejścia kwestia dobrej i złej wiary- innaczej było by w przypadku 30 lat. Koszty moje to 25% w przypadku wygranej sprawy. Opłata wstępna to 350 pln i koszt bezprocesowego postępowania nie pamiętam (od 40 do 240 pln) chyba. Na etap 10 lat wstecz decydują się dopiero po wygranej sprawie ponieważ nie chcą narażać na koszty 5% wartości sporu i koszty strony przeciwnej.

Odpowiedz

Przemysław Sierpień 7, 2013 o 21:00

Panie Piotrze

Co do komentarzy i wpisów Pana Jacka to mogę to tylko dodać „no comment”… i wszyscy wiedzą o co chodzi ale wracając do tematu. Skoro Pan Piotr podzielił kwestię ww. uchwały na kilka części wobec tego również ograniczę się co do kwestii stosowania analogii. W istocie w orzecznictwie SN analogiczne stosowanie przepisów o służebności drogi koniecznej do służebności przesyłu nie jest żadnym novum jednakże w mojej ocenie ta analogia poszła troszkę za daleko. W istocie tak jak Pan Piotr kiedyś już podał ważna w tej kwestii jest uchwała SN III CZP 79/02 która umożliwia stosowanie analogii ale w sposób ostrożny i wyważony ze względu na nowe podejście do aktualnie panujących stosunków gospodarczych ( wykładnia dynamiczna – dla przykładu II CSK 326/08, II CSK 154/08 )
Natomiast aktualna linia orzecznicza ( jednolita!) dopuszczająca zasiedzenie służebności o treści służebności przesyłu wykracza poza art. 145 KC i art 285 KC. Warto również zwrócić uwagę na fakt że SN coraz więcej miejsca w swoich uzasadnieniach zostawia kwestii zgodności swojej interpretacji z Konstytucją co trzeba nazwać niestety kopaniem gruntu przez wyrokiem TK ( mam nadzieję że Pan Piotr tutaj się ze mną zgodzi ) – jest to echo zapytania prawnego SO we Wrocławiu bowiem SN doskonale jest świadomy że dokonał wykładni prawotwórczej i na siłę próbuje z tego wybrnąć stosując daleko idąca analogię. Powiem więcej – do tej pory SN w swoich orzeczeniach dot. zasiedzenia nie zajmował się kwestią zgodności swojej wykładni z Konstytucją co jest oczywiste bo chyba wtedy takiej niezgodności po prostu nie zauważył….

Odpowiedz

Jakub Śliwa Sierpień 9, 2013 o 00:28

Panie Przemku, w mojej ocenie SN doskonale wiedział od samego początku o niekonstytucyjności swojej wykładni, zaważyły jednak względy natury praktycznej – SN doskonale zdawał sobie sprawę z finansowych konsekwencji odmiennej interpretacji. O ile jako szary obywatel nawet jestem zadowolony (w końcu sam nieruchomości „ze słupem” nie posiadam, a koszty odmiennej linii orzeczniczej bym poniósł, np. w rachunku za prąd) – o tyle z prawniczego punktu widzenia działalność SN mi się nie podoba. Bo SN jest od wykładania sensu przepisów („szukamy rozstrzygnięcia w przepisach”) a nie od tworzenia regulacji nowej („szukamy sprawiedliwego i słusznego rozwiązania według bliżej nieznanych kryteriów, także pozaprawnych, a uzasadnienie jakoś się tam napisze… np. interpretując przepisy po bandzie”). Jak już wspominałem w jednym z komentarzy – w ostatnich orzeczeniach czuć wyraźnie, że SN za wszelką cenę będzie bronił konstytucyjności swoich pomysłów.

Odpowiedz

Piotr Zamroch Sierpień 13, 2013 o 18:59

Panie Przemku,
rozważania na temat zgodności zasiedzenia służebności gruntowej o treści służebności przesyłu z Konstytucją pojawiły się wcześniej niż pytanie prawne – postanowienie II CSK 289/12 ze stycznia 2013 r. Z pewnością jednak SN będzie bronił swojej koncepcji jak niepodległości, tu po prostu nie ma drogi odwrotu.

Odpowiedz

Przemysław Sierpień 9, 2013 o 17:27

Panie Jakubie
Mogę tylko dodać że z całą pewnością przy konstrukcji stworzonej przez SN zaważył także element polityczny. Nie bez powodu ZE przy założeniach budżetowych zakładają ( a tam pełno polityków ) część na rzecz kwestii związanych z roszczeniami właścicieli nieruchomości. Co mnie ciekawi od kilku to czy Sędziowie SN prowadzą szkolenia w zakresie szeroko pojętego tematu „służebność przesyłu”?
Byłbym zapomniał Panie Jakubie – w jednym z ostatnich wpisów wspomniał Pan o orzeczeniach sądów katowickich które negują kwestię istnienia „przedsiębiorstwa władnącego” Czy mógłby Pan podać przykładowe orzeczenia w tych sprawach? ( przepraszam z góry za „zuchwałość” ale nadal jestem studentem a wiedzę trzeba chłonąć bo słyszałem ze później to tylko samochód, rozprawa, szkolenia i spać i tak cały czas….)

Odpowiedz

Piotr Zamroch Sierpień 13, 2013 o 20:43

Panie Przemysławie,
samochód, rozprawa, szkolenia i spać to na początku. Później jest przedszkole, samochód, rozprawa, kancelaria, klienci stali, pisma procesowe, poczta przed tuż przed zamknięciem (można tam spotkać z reguły wielu znajomych), wpisy w blogu, przedszkole, samochód, rozprawa. Choroba, zapomniałem o spaniu 🙂 A tak serio nie jest źle, najważniejsza jest dobra organizacja i sprawdzony zespół prawników.

Odpowiedz

Przemysław Sierpień 14, 2013 o 19:47

Panie Piotrze
Powiem szczerze że dopiero teraz sobie uświadomiłem co to za ciężki kawałek chleba. Jak byłem „poza branżą” to myślałem sobie „co oni tam mogą wiedzieć o ciężkiej pracy”. No nic lepiej później niż wcale.
Ale rzeczywiście nie ma to jak pracować pod presją czasu czyli „dzisiaj upływa termin”!

Odpowiedz

Jakub Śliwa Sierpień 12, 2013 o 08:02

Panie Przemku,

Jeśli chodzi o szkolenia prowadzone przez sędziów SN – nie byłem uczestnikiem, więc nie mogę potwierdzić ani zaprzeczyć. Z pewnością szkolenia takie prowadzą sędziowe wrocławskiego SA, bo sam na takim w swojej OIPR byłem. Niemniej od razu trzeba zaznaczyć, że prowadzenie szkoleń i wykładów to najzupełniej legalna i normalna forma aktywności zawodowej sędziów (jedna z nielicznych dopuszczalnych sędziom).
Co do orzeczenia katowickiego – proszę spróbować wydobyć orzeczenie SO w Katowicach – IV Ca 673/10, tam Sąd bardzo ładnie rozprawił się z koncepcją służebności bez nieruchomości władnącej. Jeśli będą problemy z wydobyciem proszę o kontakt via jakub[kropka]sliwa[małpiszon]gmail(kropa)com

Odpowiedz

Przemysław Sierpień 12, 2013 o 15:10

Panie Jakubie

Dziękuję bardzo za podanie sygnatury. Już złożyłem wniosek elektroniczni także czekam.
Pozdrawiam.

Odpowiedz

Przemysław Sierpień 14, 2013 o 20:24

Panie Jakubie,
Właśnie uzyskałem uzasadnienie SO w Katowicach w sprawie IV Ca 673/10. Tak jak Pan rzeczywiście wskazał bardzo ładnie uzasadnione orzeczenie.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Józef Sierpień 13, 2013 o 15:15

Panie Przemku,
mam pytanie do Pana, dotyczące przebiegu szkoleń prowadzonych przez sędziów SA, jako uczestnika takiego szkolenia.
1. Czy tematyka tego szkolenia sprowadzała się do argumentów jak ,, temperować apetyty” właścicieli na większe wynagrodzenia z tytułu służebności przesyłu, bezumownego korzystania z nieruchomości ( co podejrzewam)
2. Kto lub jaka firma była płatnikiem wynagrodzenia za szkolenia

Odpowiedzi na pytania pomogą odpowiedzieć na pytanie podstawowe
– czy ci sędziowie, jako wykładowcy nie są czasami ramieniem lobby chcącego ukrócić słuszne żądania właścicieli nieruchomości z tytułu służebności.

Odpowiedz

Przemysław Sierpień 14, 2013 o 20:18

Panie Józefie
Byłem uczestnikiem szkolenia na temat służebności przesyłu którą prowadził Sędzia Sądu Apelacyjnego.
Szkolenie było dla mnie „dziwne” bo oto ja student znalazłem się pośród specjalistów którzy zajmują się tym na co dzień. Nie mniej z całą pewnością szkolenie nie sprowadzało się do „utemperowania apetytów” właścicieli nieruchomości na których są zlokalizowane urządzenia przesyłowe. Szkolenie było pewnego rodzaju podsumowaniem dotychczas zgromadzonego orzecznictwa Sądu Najwyższego.
Co do reszty pytań to chciałbym tylko Panu wskazać że takie kwestie nie są i nie będą przedmiotem moich zainteresowań. Wolę skupić się na analizie aktualnych orzeczeń sądów powszechnych ewentualnie poglądów doktryny w zakresie ogólnie pojętego tematu „służebność przesyłu”. Niestety polityka w naszym krajowym wydaniu jest na możliwie ostatnim miejscu moich zainteresowań.
Pozdrawiam

Odpowiedz

Agnieszka Październik 24, 2013 o 12:07

Panie Piotrze,
Nie wiem, czy nie za późno włączam się w dyskusję, ale spróbuję.
O ile dobrze rozumiem, to SN popełnił błąd logiczny polegający na tym, że w tamtych starych sprawach stosując analogię do służebności drogi koniecznej, SN uznał linię energetyczną lub inną linię należącą do przedsiębiorstwa za odpowiednik drogi publicznej, do której należy zapewnić dostęp za pomocą linii doprowadzającej, dla której z kolei można ustanowić lub zasiedzieć służebność gruntową.
Natomiast tworząc konstrukcję służebności gruntowej ≈ służebności przesyłu na rzecz przedsiębiorstwa, SN zapomniał o podstawowych założeniach tamtej analogii i potraktował to, co było ‘drogą publiczną’ [w tamtej analogii], tzn. linię należącą do przedsiębiorstwa, biegnącą przez cudze nieruchomości jako drogę konieczną, tj. linię doprowadzającą [z tamtej analogii] zapewniającą dla nieruchomości należącej do przedsiębiorstwa dostęp do …, no właśnie nie wiadomo do czego, bo brakuje trzeciego elementu analogii. W tej konstrukcji nie ma odpowiednika drogi publicznej.
Z kolei gdyby za odpowiednik drogi publicznej uznać linię przesyłową, to konsekwentnie trzeba by uznać, że mogą istnieć drogi publiczne na prywatnych nieruchomościach w oparciu o służebność gruntową. W rezultacie koncepcja służebności gruntowej ≈ służebności przesyłu prowadzi do tego, że można mieć drogę poniekąd publiczną, biegnącą przez dziesiątki, setki, a w przypadku linii WN nawet tysiące cudzych nieruchomości, prowadzącą do jednej jedynej nieruchomości należącej do prywatnego przedsiębiorstwa, i to wszystko dzięki służebności gruntowej.
Panie Piotrze, przy okazji chciałam zapytać, czy udało się Panu zdobyć wspomniane przez Pana Jakuba orzeczenie SO w Katowicach – IV Ca 673/10 i czy jest szansa, że pojawi się w bazie orzecznictwa?

Odpowiedz

Piotr Zamroch Październik 27, 2013 o 09:06

Pani Agnieszko,
orzeczenie pojawiło się właśnie w Bazie 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: