Sąd Najwyższy, czyli Wielki Brat czuwa… I dobrze!

Przeczytałem dziś ciekawy wywiad, w którym adwokat (dobrze znający tematykę urządzeń przesyłowych) krytycznie odniósł się do naprawiania przez Sąd Najwyższy rzeczywistości poprzez wydawanie wyroków odpowiadających potrzebom praktyki, a sprzecznych z dosłownym brzmieniem przepisów.

Odnosząc sie do tej opinii, zacytuję Lecha Wałęsę – jestem za, a nawet przeciw.

Popieram dlatego, że prawo powinno być pewne, a prawnik nie znający dziesiątek orzeczeń Sądu Najwyższego, po przeczytaniu przepisu i komentarza, powinien móc doradzić klientowi, jak skutecznie prowadzić sprawę. Obecnie rzeczywiście dosłowna treść niektórych przepisów pozostaje w jednoznacznej sprzeczności z orzecznictwem np. odnośnie zasiedzenia służebności przesyłu dla urządzeń niewidocznych, czy możliwości żądania wykup części działki zajętej przez linię napowietrzną.

Z drugiej strony, bez owych dziesiątek orzeczeń Sądu Najwyższego, wynik sprawy przed sadami powszechnymi byłby po części zagadką. Zwróć uwagę, jak bardzo różnią się od siebie stanowiska poszczególnych sądów, jak karkołomne potrafią zawierać konstrukcje (np. art. 435 K.c. jako podstawa prawna dla zapłaty odszkodowania na skutek nieusunięcia trafostacji) – Sąd Najwyższy spełnia jednak bardzo ważną funkcję, porządkując i wyjaśniając te złożone zagadnienia.

Poza zatem przypadkami orzeczeń wydanych wbrew treści przepisu uważam, że bazowanie na stanowisku Sądu Najwyższego przyczynia się do pewności i stabilności prawa – nie wymagajmy od sędziów, żeby byli specjalistami we wszystkich zagadnieniach, którymi się zajmują, a taka specjalizacja jest konieczna dla wypracowania i obrony własnego zdania, odmiennego od poglądów Sądu Najwyższego.

I na koniec wisienka.

Do Bazy wiedzy dodałem wyrok Sądu Najwyższego w sprawie II CSK 231/11 oraz związany z nim wyrok sądu apelacyjnego w sprawie I ACa 717/10 – w mojej ocenie te orzeczenia dobrze obrazują, dlaczego udział Sądu Najwyższego w sprawach urządzeń przesyłowych jest i potrzebny, i cenny.

{ 17 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Iwo Fisz| Blog o zagospodarowaniu przestrzennym Lipiec 10, 2012 o 14:20

A gdzie można przeczytać ten wywiad?

Odpowiedz

Piotr Zamroch Lipiec 11, 2012 o 06:28

Wywiad został zamieszczony w Gazecie Prawnej z 2 lipca 2012 r.

Odpowiedz

Konrad Lipiec 10, 2012 o 19:56

Bardzo ciekawy wpis, w moim przekonaniu SN swoimi wyrokami w których użył sformułowania „służebność gruntowa odpowiadająca treści służebności przesyłu” wszedł w uprawnienia ustawodawcy.

Skoro ustawodawca nie przeniósł instytucji służebności przesyłu z Prawa rzeczowego do Kodeksu cywilnego, a wprowadził ją dopiero w 2008r. to brak było przepisów prawa regulujących ww. służebność. Nie wiem jak można to ignorować, a taka wykładnia rozszerzająca jest niedopuszczalna.

Pozdrawiam
Konrad Kułaczkowski

Odpowiedz

Piotr Zamroch Lipiec 11, 2012 o 06:41

Rzeczywiście trudno przejść nad tym faktem do porządku dziennego. Sąd Najwyższy twórczo wykorzystał służebność gruntową, kierując się – w mojej ocenie – głównie potrzebami praktyki, a nie literą prawa. Krytyka, albo aprobata dla takiego postępowania zależy oczywiście od punktu widzenia (siedzenia), jakkolwiek nie sposób zupełnie odciąć się od rzeczywistości i orzekać zapominając o tym, co dzieje się za oknem gabinetu.
Przedsiębiorcy przesyłowi są wdzięczni za taką linię orzeczniczą, bo chroni ich przed falą roszczeń w stosunku do urządzeń wybudowanych w latach 70 i 80, które niejako dostali w spadku po swoich poprzednikach. W Polsce jest być może kilku przedsiębiorców, którzy posiadają środki wystarczające na kompleksowe uregulowania praw do gruntu pod rozbudowanymi sieciami, a może nie ma ich wcale. Trudno też nie dostrzegać prostego przełożenia kosztów służebności na ceny energii (finalnie sami za to płacimy).
Z drugiej strony, skoro nie było służebności przesyłu, jak można wymagać od właścicieli, żeby podejmowali „akcje zaczepne” niezbędne dla przerwania biegu zasiedzenia służebności gruntowej o identycznej treści.
Sąd Najwyższy bez wątpienia naprawia rzeczywistość i wchodzi nieco w rolę ustawodawcy – to nie jest jednak wina tego sądu, a ustawodawcy, który dojrzewał kilkanaście lat do kompleksowego zajęcia się problemem, a można to było zrobić do połowy lat 90. Kwestia własności urządzeń i praw do nieruchomości pojawia się w orzecznictwie Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego w zasadzie już od 1990 r., więc nie można mówić, iż wówczas nie był to istotny problem społeczny.

Odpowiedz

GRAZYNA Sierpień 19, 2012 o 20:06

Szanowny Panie radco witam!
Pilnie potrzebuję pomocy – czy obecnie są przepisy/normy określające minimalną odległość budynku mieszkalnego od linii 110 kV
Dawniej normowało to zarządzenie resortowe/…/ z dnia 28 stycznia 1985 r. w sprawie szczegółowych wytycznych projektowania i eksploatacji urządzeń elektroenergetycznych w zakresie ochrony ludzi i środowiska przed oddziaływaniem pola elektromagnetycznego, które utraciło moc w 1998 r. A jeżeli ich nie ma to na jakiej podstawie dziś przedsiębiorstwa energetyczne wskazują tą odległość? Jak można zweryfikować stanowisko tego przedsiębiorcy.

Odpowiedz

Piotr Zamroch Sierpień 20, 2012 o 11:32

Pani Grażyno!
Według mojej wiedzy odległość linii napowietrznych od budynków nie jest obecnie uregulowania przepisami prawa – w praktyce te kwestie rozstrzygają zapisy Polskich i Europejskich norm. Norma polska PN-E-05100-1 została wycofana bez zastąpienia w 2005 r., jednak nadal można spotkać się z powołaniem się na jej zapisy. Obecnie stosuje się normy PN-EN 50341-1 oraz PN-EN 50423-1. Dla linii 110 kV odległość w poziomie od budynku to co najmniej 4,9 metra – w zależności od rodzaju materiału (jego łatwopalności) z którego zostało wykonane pokrycie dachowe. Spotkałem się jednak z określeniem odległości dla takiej linii 20 metrów od osi sieci.
Zwracam Pani uwagę, że zakaz zabudowy w danym obszarze może wynikać z postanowień planu zagospodarowania przestrzennego, proszę zatem sprawdzić, czy nie ma tam zastrzeżonych pasów ochronnych.
Zakłady energetyczne czasami odwołują się do sformułowania „zgodnie z odrębnymi przepisami”, może Pani zawsze zwrócić się do nich o wskazanie, jakie odrębne przepisy (normy) i ich konkretne postanowienia zamierzają zastosować.
Niestety nie ma wiedzy technicznej, która pozwoliłaby na bardziej jednoznaczną odpowiedź, dodatkowo jest ona uzależniona od innych jeszcze czynników (użyte materiały budowlane).

Odpowiedz

GRAZYNA Sierpień 20, 2012 o 16:51

Panie Piotrze!

Bardzo dziękuję za odpowiedź.
Rzecz w tym, że Gmina nie ma planu, a Studium… nie zajmuje się ta sprawą i nie określa odległości. ZE przy uzgodnieniu WZIT wskazał ogólnie, że w przypadku budynków z balkonem i tarasem odległość minimalna wynosi 12 m, od osi linii, a bez balkonów 9 m. Zastosowałam przy budowie w 2006 r. minimalną odległość 12 m , bo dom jest z tarasem od strony linii.
Obecnie chodzi o ustalenie strefy oddziaływania tej linii, od której z kolei zależy wysokość wynagrodzenia za służebność przesyłu. ZE nie powołał się na żadne normy, ani materiały budowlane. W dzisiejszej rozmowie stwierdził, że wskazał taką odległość, z uwagi na oddziaływanie pola elektromagnetycznego tej linii. Przy czym linia jest b. stara, wybudowana zostało dawno przed rokiem 1985 czyli tym zarządzeniem Ministra Górnictwa i Energetyki , które wskazywało najmniejszą odległość 14,5 m. między najbliższym przewodem linii a krawędzią balkonu czy tarasu. Czy można zatem skutecznie podnosić, że oddziaływanie pola elektromagnetycznego tej linii / starej generacji / uzasadnia przyjęcie 14,5 m tzw. strefy ochronnej z jednej strony, a nie 12 m.
serdecznie pozdrawiam i życzę dużo sukcesów

Odpowiedz

Piotr Zamroch Sierpień 20, 2012 o 18:27

Pani Grażyno!
Jak rozumiem chodzi o negocjacje warunków umowy, zatem decydująca będzie Wasza zgodna wola. Gdyby sprawa była na etapie sporu sądowego, szerokość pasa powinien określić biegły sądowy z zakresu budowy i eksploatacji sieci elektroenergetycznych.
Okoliczność uchylenia przepisów zarządzenia i przyjmowania obecnie w normach węższych pasów nie musi oznaczać, iż strefy oddziaływania są różne w zależności od wieku linii – po prostu rozwój wiedzy technicznej mógł uzasadniać ograniczenie strefy oddziaływania. Nie zajmuję się jednak na co dzień urządzeniami elektroenergetycznymi, dlatego trudno mi zająć merytoryczne stanowisko. Nie posiadam również tekstu norm europejskich na które wskazywałem, jednak wydaje mi się, że odległości związane z zagrożeniem dla budynku, w tym pożarowym i odległości związane z oddziaływaniem pola elektromagnetycznego są w tych normach ujęte oddzielnie. W tym zakresie zakład energetyczny jest profesjonalistą i powinien wskazać na jakich zapisach opiera swoje stanowisko.
Wobec braku przepisów prawa w powyższym zakresie, nie można wykluczyć pomocniczego sięgania po przepisy już uchylone (wskazywane przez Panią zarządzenie) – często tak się robi w przypadku uchylenia przepisów wykonawczych w zakresie później już nieuregulowanym.
Zwracam też Pani uwagę, że pas ograniczonego korzystania od którego uzależniona w znacznym zakresie jest wartość wynagrodzenia to nie tylko pas zakazu zabudowy – obok tego istnieje węższy pas niezbędny dla wykonywania czynności eksploatacyjnych i remontowych, zatem w mojej ocenie przyjęcie najszerszego pasa zakazu zabudowy jako powierzchni dla wyliczenia wynagrodzenia jest dla Pani korzystne.

Odpowiedz

GRAZYNA Sierpień 20, 2012 o 20:00

Bardzo dziękuję Panie Potrze, jest Pan wielki, jak Wielki Brat

GRAZYNA Kwiecień 9, 2013 o 09:28

Panie Piotrzeeeeee uciekam się do Pana!
Przeciwnik w zarzutach do opinii biegłego z zakresu szacowania…wnosi o wyliczenie przez biegłego wynagrodzenia za ustanowienie służebności – z mojego wniosku – przy ustaleniu tylko powierzchni pasa pomiędzy skrajnymi przewodami linii w rzucie poziomym, bo twierdzi, że to jemu wystarcza dla potrzeb eksploatacji tej sieci…
Strefa ochronna jest duża bo to WN, Czy ma Pan może wiedzę na ile sądy powszechne uwzględniają takie wnioski przedsiębiorców? No i jakich argumentów – poza wskazaniem, że wynagrodzenie ma równoważyć wszelki uszczerbek właściciela – można użyć przeciwko? Może Pan – w całej swojej mądrości i wsparciu dla nas – jakieś orzeczenie pomocne w tej materii wskaże??
Dzięki z góry.

Odpowiedz

Piotr Zamroch Kwiecień 9, 2013 o 18:50

Pani Grażyno,
na potrzeby procesu najlepiej, jeżeli powoła się Pani na orzecznictwo – szczegółowe uwagi można znaleźć przede wszystkim w orzeczeniach sądów apelacyjnych, bo tam stan faktyczny jest szerzej omawiany niż przed SN. Poniżej wklejam linki do 2 świeżych orzeczeń sądów apelacyjnych, które zawierają ustalenia dotyczące strefa oraz rozważania w zakresie czynników decydujących o ich szerokości – także poza obrysem linii przesyłowej:
http://xn--przesy-energii-lnc.pl/wp-content/uploads/2013/01/I-ACa-796-12-SA-W-POZNANIU-WSP%C3%93%C5%81KORZYSTANIE-DLA-LINII-110-kV.pdf
http://xn--przesy-energii-lnc.pl/wp-content/uploads/2012/11/I-ACa-334-11-SA-W-WARSZAWIE.pdf

Odpowiedz

GRAZYNA Kwiecień 11, 2013 o 07:09

Panie Piotrze wielkie dzięki. Skorzystam.
A proszę jeszcze w całej swojej mądrości o wyrażenie stanowiska w takiej kwestii:
Studium… / wzitki tez mam/ określa że moja działka znajduje się w obszarze zabudowy mieszkaniowej, ale tez w różnych strefach od różnych urządzeń..Obszary tych stref są zaznaczone na mapie i równocześnie określony jest ułamkowa ich część np. 1/5 obszaru.
Co taki zapis znaczy dla mnie w kontekście bk i wynagrodzenia za służebność? Operator twierdzi, że takie jest przeznaczenie nieruchomości i daje mu to prawo „bycia” na niej, a mnie pozbawia prawa do jakiegokolwiek roszczenia. Ja uważam, że to dla mnie oki bo zapis ” pokazuje” strefy wprowadzone do Studium z inicjatywy przecież operatorów. A co Pan a także blogowicze na to?

Katarzyna Kwiecień 11, 2013 o 07:37

Pani Grażyno, ja widzę to tak:
Studium to nie plan a tylko propozycje możliwych rozwiązań urbanistycznych. Na razie więc, skoro nie ma planu a Pani ma wydane wuzetki, to wartość gruntu powinna być wyliczana na podstawie wuzetek. Co do studium, to może się ono przydać pośrednio. Ja na Pani miejscu szukałabym potwierdzenia tego, ze strefy ochronne w studium zostały tam wpisane z inicjatywy poszczególnych „przesyłowców”. Może np wnioskować do gminy o wydanie korespondencji z „przesyłowcami” z okresu przed uchwaleniem studium, na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej? Uzyskanie takiego potwierdzenia powinno mieć, moim zdaniem, duże znaczenie dla sądu.

Piotr Zamroch Sierpień 20, 2012 o 20:14

Dzięki:) Ale komplementy są nieuzasadnione bo nie byłem w stanie dać Pani jednoznacznej odpowiedzi. Z drugiej strony to kwestie techniczne, a nawet na forach elektryków nie byłem w stanie znaleźć powtarzających się wielkości. Te kwestie naprawdę powinny zostać jednoznacznie uregulowane – w przypadku sieci gazowych tak jest i nikt specjalnie się nie zastanawia nad kwestią wielkości pasów.

Odpowiedz

Piotr Zamroch Kwiecień 11, 2013 o 19:22

Pani Grażyno,
odpowiedziałem już podzielając opinię Pani Katarzyny, jednak muszę jeszcze słowo dodać odnośnie znaczenia stref w planach dla możliwości bezpłatnego korzystania. Akty planistyczne nie stanowią podstawy dla ograniczenia własności w tym sensie, że jeżeli jest strefa dla urządzeń, to przedsiębiorca może korzystać z gruntu bezpłatnie – może tam urządzenia umieścić zgodnie z planem i tyle, tytuł prawny zaś musi pozyskać w formie zgody albo decyzji wywłaszczeniowej.

Odpowiedz

GRAZYNA Kwiecień 12, 2013 o 06:15

Panie Piotrze – my / blogowicze / dzięki między innymi albo przede wszystkim Panu to wiemy, ale głowa mała co dzieje się na sali sądowej – radcowie przesyłowców przechodzą sami siebie! wymyślają „cuda” aby się działo.
Dzięki Pani Katarzynie tez.

Odpowiedz

Piotr Zamroch Kwiecień 11, 2013 o 19:16

Panie Katarzyno,
to była moja kwestia 🙂 A tak serio, to w pełni zgadzam się z tym co Pani napisała odnośnie WZ i poszukiwania uzgodnień stref przez przedsiębiorców.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: