Trudny dylemat.

Co zrobić w sytuacji, w której jednocześnie toczą się postępowania: z powództwa właściciela nieruchomości o usunięcie urządzeń przesyłowych, i z wniosku przedsiębiorcy o ustanowienie służebności przesyłu?

Któremu z tych roszczeń należy przyznać pierwszeństwo?

Dylemat trudny, aczkolwiek na pewno możliwy do rozwiązania. W każdym razie Sąd Najwyższy go rozwiązał i to w sposób, który konsekwentnie przyjmuje od kilku lat.

Sprawa została zainicjowana wspomnianym wnioskiem przedsiębiorcy, który zmierzał do ustanowienia służebności przesyłu dla linii elektroenergetycznej niskiego napięcia. Właściciel nieruchomości nie chciał się na to zgodzić podnosząc, że możliwy jest inny przebieg urządzeń, zatem ustanowienie służebności nie jest konieczne.

Dodatkowo właściciel ten wytoczył powództwo o nakazanie usunięcia urządzeń i domagał się zawieszenia postępowania o ustanowienie służebności przesyłu do czasu jego prawomocnego zakończenia.

Sądy powszechne rozpatrujące sprawę nie uwzględniły wniosku o zawieszenie i ustanowiły służebność przesyłu. Uznały, iż w przypadku gdy urządzenia są już posadowione na nieruchomości, ustanowienie służebności jest konieczne wówczas gdy przedsiębiorca nie legitymuje się odpowiednim tytułem prawnym. Oceniły, że nie są uprawnione do badania, jakie mogłyby być alternatywne przebiegi linii elektroenergetycznych i są „związane” stanem istniejącym, który ma zostać spetryfikowany poprzez ustanowienie służebności.

Sąd Okręgowy wskazał dodatkowo, że zawieszone powinno zostać postępowanie o nakazanie usunięcia urządzeń, bo konstytutywne orzeczenie o ustanowieniu służebności przesyłu stworzy nowy stan prawny wpływający na zasadność wzmiankowanego żądania.

Niezadowolony z takiego orzeczenia właściciel nieruchomości wniósł skargę kasacyjną, która została rozpoznana i oddalona przez Sąd Najwyższy 20 kwietnia 2016 r. w sprawie pod sygnaturą V CSK 510/15.

Sąd Najwyższy wskazał w pierwszej kolejności, iż rozstrzygnięcie w sprawie o ochronę prawa własności nie nosi cechy prejudycjalności w postępowaniu o ustanowienie służebności przesyłu. Zauważył, iż ustanowienie tej służebności nie zniweczy konstytucyjnej ochrony prawa własności, albowiem zostanie ustanowione ograniczone prawo rzeczowe przewidziane przez ustawę, po uprzednim ustaleniu, iż wydanie takiego orzeczenia jest konieczne, a na rzecz właściciela zaś zostanie zasądzone odpowiednie wynagrodzenie.

Dodatkowo, w ocenie Sądu Najwyższego, ustanowienie służebności nie wyklucza późniejszej realizacji roszczeń właściciela nieruchomości o zmianę treści służebności albo jej zniesienie.

W tym zakresie Sąd Najwyższy nie do końca ma rację, bo skuteczność wskazanych roszczeń uzależniona jest od wystąpienia istotnej zmiany stosunków na nieruchomości – to jednak już po ustanowieniu służebności. Sąd powszechny rozpatrujący taką sprawę nie będzie zatem uwzględniał stanu wcześniejszego, który został usankcjonowany poprzez ustanowienie służebności przesyłu.

WP_20130623_005_0

Dalej Sąd Najwyższy zajął się wyjaśnieniem, na czym polega „konieczność” ustanowienia służebności przesyłu. Zaprzeczył, jakoby dla urządzeń istniejących należało badać możliwe alternatywne przebiegi linii przez nieruchomość, w szczególności w aspekcie zmniejszenia zakresu ograniczenia własności.

Sąd rozpoznający wniosek powinien zweryfikować jedynie czy bez ustanowienia służebności możliwe jest właściwe korzystanie z urządzeń przez przedsiębiorcę przesyłowego, ewentualnie jak należy ocenić zakres (terytorialny, treściowy) właściwego koniecznego korzystania.

Konsekwentnie, sąd powszechny nie jest uprawniony do nakazania przebudowy urządzeń przesyłowych lub oddalenia wniosku o ustanowienie służebności przesyłu dla urządzeń już istniejących na nieruchomości z uwagi na to, że służebność nie jest konieczna.

Trudno nie zgodzić się z Sądem Najwyższym odnośnie do samej przesłanki konieczności, bo przepis wyraźnie mówi, że służebność należy ustanowić, jeżeli jest ona „konieczna dla korzystania z urządzeń”, nie odwołując się do innych przesłanek np. minimalizacji obciążenia nieruchomości.

W tym zakresie znaczenie może mieć odesłanie do odpowiedniego stosowania przepisów o służebnościach gruntowych. Sąd Najwyższy to dostrzegł, jednak jego zdaniem specyfika służebności przesyłu wyklucza tożsame rozumienie przedmiotowej wytycznej na gruncie tej służebności i służebności gruntowej.

Rzeczywiście, nie można wprost utożsamiać możliwości ingerencji sądu powszechnego jeżeli chodzi o ustanowienie np. drogi koniecznej na nieruchomości innym szlakiem niż faktycznie wykonywany, z możliwością władczej ingerencji w sposób przebiegu urządzenia liniowego posadowionego na wielu nieruchomościach naraz. Z uwagi na cechy urządzeń liniowych w części przypadków (nie we wszystkich) przebieg będzie miał charakter wyłączny ze względów czysto technicznych.

Sąd Najwyższy wskazał, iż ewentualną zmianę trasy przebiegu można sobie wyobrazić w przypadku urządzeń projektowanych dopiero do budowy – co jednak w praktyce również może być bardzo trudne, wobec konieczności uprzedniego przeprowadzenia procedury środowiskowej oraz prawnej lokalizacji urządzeń mocą zapisów planu miejscowego albo decyzji lokalizacyjnej.

Co do zasady zatem Sąd Najwyższy ma rację – moje wątpliwości budzą jedynie przypadki skrajne. Może bowiem zdarzyć się sytuacja, w której ustanowienie służebności będzie prowadziło do skutków rażąco niesprawiedliwych dla właściciela nieruchomości. Chodzi dla przykładu o nielegalnie wybudowane linie przecinające wartościowe działki przeznaczone pod zabudowę przemysłową albo mieszkalną, jeżeli technicznie możliwa jest zmiana przebiegu linii albo przebudowa z linii napowietrznej na kablową.

Jeżeli będziemy trzymali się bardzo ściśle opisanej wykładni, właściciel nieruchomości nie będzie miał możliwości skutecznego wytoczenia powództwa nawet o przebudowę linii w obrębie jego nieruchomości, bo przedsiębiorca zablokuje jego działania wnioskiem o ustanowienie służebności przesyłu w przebiegu istniejącym. Oczywiście można spróbować porozumieć się co do przebudowy, ale tu nie zawsze da się osiągnąć konsensus odnośnie do warunków, w szczególności z uwagi na standardowy rozkład kosztów takiej inwestycji.

W takiej sytuacji wniosek o ustanowienie służebności mógłby zasadniczo zostać oddalony wyłącznie na podstawie art. 5 K.c., choć to oczywiście rozwiązanie bardzo rzadko spotykane na salach sądowych. Dla takich przypadków pozostaje też droga postępowania administracyjnego dotyczącego samowoli budowlanej, ale to inna kwestia.

Jeżeli chodzi o moją ocenę, dobrze byłoby zostawić furtkę sądom, żeby nie wykluczać podstawowej ich roli, jaką jest wydawanie orzeczeń odpowiadających przepisom prawa, jednak również nie ignorujących zasad słuszności. Być może ową furtką jest art. 5 K.c. Swoją drogą znam dwie takie sprawy, w których wniosek o ustanowienie służebności przesyłu został oddalony z uwagi na zasady słuszności.

Dziś omówię ciekawe postanowienie Sądu Najwyższego, które dotyczy możliwości powoływania się na domniemanie wyrażenia przez właściciela nieruchomości zgody na wybudowanie i eksploatację urządzeń przesyłowych, wynikającego z wydania przez właściwy organ pozwolenia na budowę.

Sprawa została rozpoznana przez Sąd Najwyższy 19 maja 2016 r., a zarejestrowano ją pod sygnaturą IV CSK 522/15.

Przedsiębiorca wniósł o stwierdzenie nabycia służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych przez zasiedzenie. Sąd pierwszej instancji uwzględnił wniosek. Ustalił, iż mocą decyzji wydanej w lutym 1987 r. zatwierdzono plan realizacyjny budowy i przebudowy urządzeń oraz udzielono pozwolenia na ich budowę i przebudowę. Na podstawie tych decyzji na nieruchomości, której dotyczyło postępowanie, wzniesiono urządzenia służące do dystrybucji energii elektrycznej. Urządzenia protokolarnie odebrano w kwietniu 1988 r. W okresie eksploatacji linii pracownicy przedsiębiorstwa państwowego, a później spółki prawa handlowego, nie doznawali przeszkód ze strony właścicieli w zakresie dostępu do nieruchomości.

Sąd Rejonowy stwierdził zasiedzenie służebności w dobrej wierze, albowiem domniemanie jej istnienia wynikające z art. 7 Kodeksu cywilnego nie zostało wzruszone.

Sąd odwoławczy wniosek o zasiedzenie oddalił z uwagi na brak wystarczającego okresu posiadania służebności w złej wierze. Sąd II instancji przyznał, że rzeczywiście właściciel nieruchomości nie zdołał swoimi działaniami obalić domniemania dobrej wiary, jednak sąd zobligowany był do oceny całokształtu materiału dowodowego i wyciągnięcia odpowiednich wniosków niezależnie od tego, kto zgłosił wnioski dowodowe i na jakie okoliczności.

Na korzyść właściciela, w ocenie sądu okręgowego, przemawiała treść adnotacji na decyzji Urzędu Wojewódzkiego, z której wynika, że doręczono ją wykonawcy linii, Urzędowi Gminy w N. i złożono ad acta oraz brak informacji w projekcie modernizacji aby jej wykonawca dysponował zgodą właścicieli nieruchomości.

To ustalenie wspierało stanowisko właścicieli nieruchomości, który twierdzili, że ich poprzednicy prawni nie otrzymali decyzji, nie mogli wnieść od niej odwołania, nie wyrazili zgody na objęcie części ich nieruchomości w posiadanie, a nawet wyrażali sprzeciw wobec pracowników przystępujących do wykonywania robót.

Z tych względów Sąd drugiej instancji uznał, że sam fakt wydania pozwolenia na budowę nie potwierdza udzielenia zgody przez właścicieli nieruchomości na wejście na grunt i jego dalsze wykorzystywanie, a ocena materiału zebranego w sprawie nakazuje przyjąć złą wiarę posiadacza urządzeń elektroenergetycznych i trzydziestoletni termin zasiedzenia, który nie upłynął.

img_3307_fotor

Sprawa wraz ze skargą kasacyjną trafiła do Sądu Najwyższego. Podstawowym zarzutem skargi był argument, że z faktu wydania pozwolenia na budowę wynika kolejne „domniemanie prawno-faktyczne”, że poprzednik prawny wnioskodawcy wykazał prawo do dysponowania nieruchomością w dacie rozpoczęcia robót, zatem był posiadaczem w dobrej wierze.

Sad Najwyższy uznał, iż powołane przepisy prawa budowlanego wskazują jedynie wymagania formalne uzyskania decyzji, a ich brzmienie w żadnym razie nie daje podstaw do przyjęcia konstrukcji domniemania prawnego.

Wskazał dalej na uchwałę wydaną w sprawie III CZP 76/15, w której Sąd Najwyższy, odnosząc się w uzasadnieniu wprost do Prawa budowlanego z 1974 r., obowiązującego do końca 1994 r., podniósł, że tytułem wykazującym prawo do dysponowania nieruchomością mogło być, poza własnością czy użytkowaniem wieczystym, także uprawnienie wynikające z użytkowania, czy ze stosunku obligacyjnego (najem, dzierżawa).

Tu krótka dygresja, w której odwołam się do postanowień Sądu Najwyższego wydanych np. w sprawie III CSK 348/13, II CSK 75/14 oraz V CSK 276/13 – fakt wejścia w posiadanie nieruchomości i towarzysząca temu świadomość prawna winna być oceniana przy uwzględnieniu obowiązujących w tym czasie norm prawnych. Przedsiębiorca, korzystający z nieruchomości za zgodą jej właściciela, mógł pozostawać w przekonaniu, że przysługuje mu użyczenie albo stosunek do niego zbliżony, nie mógł przecież przewidzieć, że za kilkanaście lat, w 2003 r., zostanie wykreowana w orzecznictwie szczególny rodzaj służebności gruntowej (quasi służebności gruntowej?) na potrzeby urządzeń przesyłowych.

Powyższe jest dobrze widoczne w sprawach prowadzonych w pierwszym dziesięcioleciu XX w. Niedawno zupełnie przypadkiem (sprawa przeleżała z apelacją w szufladzie w sądzie 10 lat!) miałem możliwość zapoznania się z wyrokiem sądu powołującym się na obligację realną, czyli na użyczenie skuteczne wobec kolejnych właścicieli nieruchomości.

Przedsiębiorca w tej sprawie nawet nie bronił się zarzutem zasiedzenia służebności (proces toczył się w latach 2005-2006), wówczas wiedza o takiej służebności i zarzucie nie była powszechna, tym bardziej nie wykorzystywano jej powszechnie w obrocie prawnym. Nie muszę chyba długo uzasadniać twierdzenia, że sytuacja w latach 90 XX w. była jeszcze bardziej odmienna od aktualnego sposobu interpretowania przepisów o zasiedzeniu służebności.

Wracając do analizowanego postanowienia, Sąd Najwyższy wskazał, iż z faktu wydania decyzji o pozwoleniu na budowę można co najwyżej wywieść wniosek, że organ administracji publicznej prowadzący postępowanie o wydanie pozwolenia na budowę przypisał inwestorowi taki tytuł, gdyż była to dla niego jedna z przesłanek warunkujących uwzględnienie wniosku o wydanie żądanego pozwolenia oraz o rodzaju tytułu prawnego inwestora może wypowiedzieć się w uzasadnieniu decyzji.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż decyzja o pozwoleniu na budowę nie może być traktowana jako decyzja zezwalająca na wejście na cudzy grunt i legalizująca tę czynność. Z opisanych wyżej względów Sąd Najwyższy uznał, iż Sam fakt legitymowania się przez inwestora decyzją o pozwoleniu na budowę nie może być podstawą dla przyjęcia istnienia domniemania faktycznego.

Sąd Najwyższy ocenił też jako prawidłowe stanowisko sądu drugiej instancji, co do tego, że do obalenia domniemania prawnego może dojść na skutek oceny wszystkich dowodów zebranych w sprawie, niezależnie od tego, która ze stron wnioskowała o ich przeprowadzenie.

Jaki jest koń każdy widzi

W sprawie dotyczącej stwierdzenia niezgodności z Konstytucją normy prawnej dopuszczającej nabycia przez zasiedzenie służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych, stanowisko zajął Rzecznik Praw Obywatelskich. Omawiam je dla Was w niniejszym wpisie, a gdyby ktoś miał ochotę zapoznania się z oryginałem, możecie je pobrać tutaj.

Rzecznik odniósł się do kwestii możliwości kontroli konstytucyjności normy prawnej powstałej w drodze wykładni przez Trybunał. W jego ocenie jest to dopuszczalne, albowiem kwestionowana wykładnia ma charakter jednolity dla tych przypadków, gdy w stosunku do nieruchomości nie wydano decyzji wywłaszczeniowej.

Rzecznik podkreślił prawidłowość postępowania Sądu w Grudziądzu, który zasadnie ograniczył zakres przedmiotowy uprzednio zadanego pytania prawnego. Wskazał również, iż zgadza się z Sądem Rejonowym odnośnie do tego, że uchwała wydana w sprawie III CZP 87/13 nie ma znaczenia dla odpowiedzi na obecne pytanie prawne, które dotyczy innych rodzajowo przypadków nieruchomości – takich, w stosunku do których nie wydano decyzji wywłaszczeniowej.

Wykładnię Sądu Najwyższego w przedmiocie zasiedzenia służebności gruntowej podobnej do służebności przesyłu Rzecznik określił jako „jednoznaczną, autorytatywną oraz utrwaloną w sposób oczywisty w obrocie prawnym”.

Z uwagi na powyższe, w ocenie Rzecznika, obecnie toczące się postępowanie nie powinno zostać umorzone z uwagi na niedopuszczalność orzekania przez Trybunał.

 IMG_2174_Fotor

Pozbawienie konstytucyjnej ochrony prawa własności (naruszenie art. 64 ust. 2 w zw. z art. 2 Konstytucji RP)

Rzecznik wskazał, iż każdy ma prawo oczekiwać, na zasadzie równości, ochrony przysługującego mu prawa własności. Ta zasada konstytucyjna winna być uwzględniona przez ustawodawcę przy stanowieniu przepisów prawa, które nie powinny być z nią sprzeczne, tym bardziej nie powinny nie niweczyć wskazanej ochrony.

Podniósł dalej, iż zasiedzenie służebności niewątpliwie stanowi ograniczenie prawa własności nieruchomości, a spełnienie jego przesłanek wymusza na właścicielu nieruchomości tolerowania uprawnień przedsiębiorcy będącego właścicielem urządzeń przesyłowych i w tym zakresie właściciel nie może chronić swojej własności.

Zasiedzenie służebności, jest oczywiście dopuszczalne w wymiarze ogólnym, jednak tylko w tych przypadkach, w których regulacje prawne dotyczące zasiedzenia umożliwiają właścicielowi podjęcie realnych działań obronnych zmierzających do przerwania jego biegu.

Dla zgodnego z prawem stosowania konstrukcji zasiedzenia konieczna jest równowaga interesów jej posiadacza (przedsiębiorcy) i właściciela nieruchomości, która zakłada realność podjęcia przez właściciela skutecznej obrony – zasiedzenie jest bowiem swoistą sankcją za nie podejmowanie działań obronnych, zatem zaniedbanie ochrony swojego prawa.

Dla dopuszczalności zasiedzenia ważne jest, że wynikające z niego skutki prawne powinny być uznawane przez ustawę obowiązującą w ciągu całego biegu terminu zasiedzenia. Ten wymóg, w ocenie Rzecznika, nie został spełniony – i to w sposób oczywisty – w analizowanym przypadku, albowiem norma prawna powstała w wyniku twórczej, celowościowej wykładni przepisów, która radykalnie zmieniła dotychczasowe zasady, honorowane przez uczestników obrotu prawnego.

Zasada zaufania do państwa i tworzonego przez nie prawa wymaga, by skutki nowej normy prawnej nie stanowiły całkowitego zaskoczenia dla właścicieli nieruchomości. Zdaniem Rzecznika, szczególna ochrona prawa własności implikuje stan, by właściciel mógł dowiedzieć się o prawnej możliwości zasiedzenia w momencie, gdy termin zasiedzenia jeszcze nie upłynął.

Tymczasem zakwestionowana wykładnia prawa dopuszcza możliwość stwierdzenia zasiedzenia służebności o treści odpowiadającej służebności przesyłu w przypadku, gdy sam bieg zasiedzenia zakończył się przed “wprowadzeniem” ocenianej normy prawnej do obrotu w wyniku wykładni dokonanej przez Sąd Najwyższy – właściciele nie mogli zatem podjąć działań skutecznie chroniących ich prawo.

Rzecznik podkreślił ponadto, iż wykreowana służebność tak dalece odbiega od ustawowej konstrukcji służebności gruntowej, że w istocie wykreowano nowe ograniczone prawo rzeczowe.

Działanie Sądu Najwyższego polegające na aprobacie dla nabywania przez zasiedzenie służebności przed 2003 r. Rzecznik uznał za nieuprawnione działanie prawa wstecz i zmianę kwalifikacji prawnej zdarzeń już powstałych. Z uwagi na powyższe, w ocenie Rzecznika, zaskarżona norma prawna jest niezgodna z art. 64 ust. 2 w zw. z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

 FullSizeRender_Fotor

Nieproporcjonalne ograniczenie prawa własności w drodze przyjęcia analogii na niekorzyść właściciela (naruszenie art. 64 ust.3 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP)

Ograniczenia własności winny wynikać z przepisu ustawy oraz nie godzić w samą istotę tego prawa, ponadto powinny być konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób.

W ocenie Rzecznika, zasiedzenie służebności w wymiarze ogólnym nie narusza istoty prawa własności, prowadzi bowiem jedynie do jego ograniczenia – ocenie winno podlegać zatem, czy spełnia pozostałe wymogi zasady proporcjonalności.

W pierwszej kolejności w tym aspekcie Rzecznik rozważał, czy analizowane ograniczenie własności ma wystarczające oparcie w przepisach ustawowych. W jego ocenie odpowiedź powinna być negatywna, albowiem służebność gruntowa na potrzeby urządzeń przesyłowych została wykreowana na skutek posłużenia się analogią, z samej zasady niedopuszczalną przy zasiedzeniu jako ograniczeniu własności. Sąd Najwyższy w sposób nieuprawniony rozszerzył zakres przedmiotowy przepisu dopuszczającego zasiedzenie służebności gruntowej na nowy rodzaj służebności, wykreowany w jego orzecznictwie.

Rzecznik zwrócił uwagę, iż omawiana ingerencja w prawo własności nie spełnia przesłanki konieczności, albowiem na skutek wprowadzenia do Kodeksu cywilnego służebności przesyłu, w tym możliwości jej przymusowego ustanowienia, powstał instrument prawny należycie chroniący interes przedsiębiorców przesyłowych w zakresie dostępu do urządzeń oraz ich niezakłóconej eksploatacji.

Kryterium konieczności nie może być uzasadnione przez samo zwolnienie przedsiębiorcy z uiszczenia wynagrodzenia na rzecz właściciela, albowiem brak jest jakichkolwiek podstaw prawnych dla takiej preferencji finansowej określonej grupy podmiotów.

Rzecznik zwrócił też uwagę, iż ewentualne stwierdzenie sprzeczności z Konstytucją zakwestionowanej wykładni nie będzie stanowiło podstawy dla wznowienia spraw już zakończonych, albowiem badaniu podlega tu wykładnia, a nie sama treść przepisu, co umożliwiałoby wznowienie postępowań.

Zwrócił ponadto uwagę, iż analizowana norma prawna funkcjonuje w obrocie prawnym kilkanaście lat, był to czas wystarczający, żeby zainteresowani przedsiębiorcy zadbali o swoje prawa, występując o stwierdzenie zasiedzenia służebności – nie można godzić się na dalsze uprzywilejowanie przedsiębiorców przesyłowych. Ochrona ich interesów nie może stanowić zatem uzasadnienia dla odstępstwa od konstytucyjnej zasady ochrony własności.

W ocenie Rzecznika dalsze utrzymywanie w obrocie sztucznej i odbiegającej od wymogów gwarancyjnych konstrukcji prawnej, umożliwiającej zasiedzenie prawa rzeczowego nie wykreowanego przez ustawodawcę, wydaje się być nieuzasadnione koniecznością ochrony (realizacji) żadnej z wartości wyszczególnionych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Tak więc wobec istotnego uszczerbku w zakresie konstytucyjnie chronionego prawa własności, przy jednoczesnym braku wyraźnego umocowania w ustawie jak i braku realizacji wymogu niezbędności, wynikającego z zasady proporcjonalności, zakwestionowana w pytaniach prawnych Sądu Rejonowego w Grudziądzu norma prawna pozostaje niezgodna z art. 64 ust. 3 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

IMG_2297_Fotor

Naruszenie art. l Protokołu dodatkowego Nr l do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (brak wymaganej równowagi między interesem powszechnym a prywatnym).

Art. l Protokołu dodatkowego Nr l do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności stanowi, iż każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego.

Na gruncie przywołanego przepisu Konwencji w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu utrwalił się pogląd, iż każde pozbawienie własności (ograniczenie uprawnień właścicielskich), musi nastąpić na warunkach przewidzianych przez prawo i realizować uprawniony cel oraz być proporcjonalne.

Wchodzące w grę przepisy, ingerujące w uprawnienia właścicielskie, powinny być wystarczająco dostępne, precyzyjne, zaś samo ich stosowanie winno być przewidywalne. Każda ingerencja musi mieć podstawę w instrumencie prawnym ogólnie obowiązującym. Niezmierne istotne pozostaje przy tym samo pojęcie “właściwej równowagi” między potrzebami wynikającymi z ogólnego interesu społeczeństwa, a wymaganiami związanymi z ochroną podstawowych praw jednostki.

Dla zgodności z prawem danego ograniczenia istotne pozostaje istnienie ogólnego interesu, wymagającego podjęcia konkretnej ingerencji, wyrażającej się w ustawowym doborze najbardziej odpowiedniego środka, co sam prawodawca krajowy winien rozsądnie, należycie uzasadnić.

Zdaniem Rzecznika zakwestionowana norma prawna jest efektem zastosowania w procesie sądowej wykładni przepisów ustawowych analogii na niekorzyść prawa własności, skutkującej wstecznym odjęciem części uprawnień właścicielskich. Wykładnia została “wprowadzona do obrotu” w chwili, gdy wynikające z jej zastosowania, negatywne dla właścicieli skutki prawne w zdecydowanej większości stanów faktycznych już nastąpiły.

W aktualnym stanie prawnym sama koncepcja, dopuszczająca nabycie w drodze zasiedzenia prawa do gruntu jedynie podobnego do prawa rzeczowego wprost przewidzianego przez ustawodawcę, w ocenie Rzecznika, stanowi nieuprawnione uprzywilejowanie przedsiębiorców przesyłowych z pokrzywdzeniem (nadmiernym obciążeniem) właścicieli gruntów.

Zaistniała sytuacja jest zatem równoznaczna z niedopuszczalnym na gruncie art. l Protokołu dodatkowego Nr l do Konwencji zachwianiem równowagi interesów. Skoro przedsiębiorcy przesyłowi aktualnie dysponują innymi adekwatnymi środkami prawnymi, z których skorzystanie pozwala im na uzyskanie na drodze cywilnoprawnej właściwego dostępu do gruntów, na których znajdują się urządzenia przesyłowe.

Stąd też zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich zakwestionowana norma prawna narusza także reguły dopuszczalności ograniczenia prawa własności, wynikające z art. l Protokołu dodatkowego Nr l do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, bezpodstawnie uprzywilejowując podmioty silniejsze ekonomicznie z wyraźnym pokrzywdzeniem właścicieli gruntów.

W świetle całokształtu przytoczonych okoliczności, w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, pytanie prawne skierowane do Trybunału powinno zakończyć się wydaniem orzeczenia stwierdzającego sprzeczność z Konstytucją zakwestionowanej normy prawnej.

Temat zgodności zasiedzenia służebności gruntowej z Ustawą Zasadniczą wrócił po raz trzeci do Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa została zarejestrowana pod sygnaturą P 10/16.

Tym razem pytanie ograniczono wyłącznie do tych przypadków, w których zasiedzenie służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych stwierdzano na nieruchomościach, w stosunku do których nie wydano decyzji wywłaszczeniowej (ograniczającej własność).

Powyższe jest bezpośrednią konsekwencją stanowiska Trybunału wyrażonego w sprawie P 28/13, który odmówił wydania orzeczenia merytorycznego z uwagi na brak jednolitości wykładni właśnie dla nieruchomości, których własność ograniczono mocą decyzji administracyjnej.

Na temat poprzednich spraw przed Trybunałem możecie przeczytać w moich wcześniejszych wpisach: tu i tu.

Wracając do aktualnej sprawy – pytanie prawne Sądu Rejonowego w Grudziądzu zostało obszernie uzasadnione, a że bardzo cenię Wasz czas, poniżej omówię je zwracając uwagę na kluczowe argumenty.

Sąd Rejonowy w pierwszej kolejności przedstawił aktualny kierunek orzecznictwa, analizując stan prawny w interesującym nas zakresie, w okresie powojennym:

  • w świetle jednolitego obecnie orzecznictwa Sądu Najwyższego i sądów powszechnych, dopuszczalne jest stwierdzenie zasiedzenia na rzecz Skarbu Państwa (jeśli termin zasiedzenia upłynął przed 1 lutego 1989 r.) lub przedsiębiorcy energetycznego, służebności gruntowej o treści odpowiadającej obecnej służebności przesyłu – to jednak wyłącznie w sytuacji, w której nie wydano decyzji ograniczającej własność,
  • powyższe znajduje silne wsparcie w orzecznictwie Sądu Najwyższego począwszy od uchwały wydanej 17 stycznia 2003 r. w sprawie III CZP 79/02, który to kierunek w orzecznictwie nie uległ zmianie pomimo wprowadzenia do Kodeksu cywilnego służebności przesyłu w sierpniu 2008 r.,
  • w okresie między 5 kwietnia 1958 r. a 31 grudnia 1964 r. ograniczenie prawa własności ustanawiane mocą decyzji administracyjnej występowało równolegle do służebności na rzecz przedsiębiorstwa, która zniknęła z polskiego porządku prawnego wraz w wejściem w życie Kodeksu cywilnego,
  • pogląd odnośnie do możliwości umownego ustanowienia służebności gruntowej stał się podstawą dla dopuszczenia możliwości nabycia tej służebności przez zasiedzenie, początkowo przy zachowaniu konstrukcji nieruchomości władnącej, a później już na rzecz przedsiębiorstwa (pomimo braku podstaw prawnych dla ustanawiania takich służebności).

IMG_3204_Fotor

Sąd Rejonowy podkreślił, iż Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu postanowienia z 17 lipca 2014 r. w sprawie P 28/13 wyraźnie stwierdził, iż nie ulega wątpliwości, że począwszy od uchwały Sądu Najwyższego z 17 stycznia 2003 r. przez liczne kolejne orzeczenia, orzecznictwo SN nie tylko wykreowało służebność gruntową odpowiadającą treści służebności przesyłu, ale dopuściło także możliwość zasiedzenia przez przedsiębiorstwo przesyłowe powyższej służebności gruntowej przed wejściem 3 sierpnia 2008 r.

Dalej padają bardzo ważne słowa w kontekście możliwości badania zgodności z Konstytucją wykładni, nie zaś samego przepisu (treść normy prawnej kształtuje bowiem przepis i wykładnia, jeżeli nosi cechy stałości i jednolitości): “Przez kolejne, liczne orzeczenia Sąd Najwyższy utrwalił w omawianym zakresie jednolitą praktykę stosowania prawa, która nadała kwestionowanym przepisom jednoznaczne treści tak, jakby uczynił to sam ustawodawca”.

Sąd zadający pytanie powołał się w tym zakresie na własne doświadczenia, w sytuacji w której sąd II instancji zmienił wydane przez niego postanowienie stwierdzające niedopuszczalność zasiedzenia służebności – nie wdając się jednak w ogóle w polemikę merytoryczną, a jedynie określając je jako odosobnione.

Tu muszę wtrącić, iż zasadniczo wyjątkiem w tym zakresie jest Sąd Okręgowy w Warszawie, który co pewien czas (i oczywiście nie w każdej sprawie) wydaje orzeczenia odrzucające co do zasady możliwość nabycia przez zasiedzenie omawianej służebności. Możecie na ten temat szerzej przeczytać w tym wpisie.

Odnośnie do dopuszczalności wydania wyroku przez Trybunał, Sąd Rejonowy odwołał się do poprzednich doświadczeń w sprawie P 28/13. Trybunał wskazał, że dopuszcza się możliwość kontroli zgodności z Konstytucją wykładni przepisu prawa, jeżeli określony sposób jego rozumienia utrwalił się w sposób oczywisty, w tym w orzecznictwie SN i NSA. Taka wykładnia musi mieć charakter stały, powszechny oraz jednoznaczny.

W ocenie Trybunału, analizowanej wykładni brakowało wystarczającej jednolitości, albowiem w uchwale wydanej w Składzie Siedmiu Sędziów w sprawie III CZP 87/13 zaprzeczono możliwości nabycia służebności przez zasiedzenie w sytuacji, w której wydano decyzję wywłaszczeniową.

Sąd Rejonowy ocenił to stanowisko Trybunału jako nietrafne, bowiem we wskazanej uchwale nie zanegowano samej możliwości nabycia służebności przez zasiedzenie. Tu Sąd ma oczywiście rację, bo uchwała w sprawie III CZP 87/13 nie przeszkadza w żaden sposób stwierdzaniu nabycia przez zasiedzenie służebności tam, gdzie nie wydano decyzji wywłaszczeniowej.

IMG_3204_Fotor1

Jeżeli chodzi o konkretne zarzuty wobec zaskarżonej wykładni, Sąd Rejonowy wskazał ich całkiem sporo:

  • w pierwszej kolejności zarzucił nieuprawnione posłużenie się analogią; nieuprawnione, albowiem w systemie prawa nie istniała luka prawna, która wymagała wypełnienia, przeciwnie, brak służebności na potrzeby przedsiębiorstwa albo urządzeń przesyłowych, był celowym zabiegiem ustawodawcy, który pozostawił wyłącznie administracyjny tryb ograniczenia własności w tym zakresie,
  • podkreślił, iż analogia, jaką zastosował w istocie Sąd Najwyższy w sferze prawa rzeczowego, gdzie obowiązuje zasada numerus clausus praw rzeczowych, winna być stosowana wyjątkowo i niezwykle ostrożnie,
  • trudno, w jego ocenie, obronić twierdzenie, że zasada numerus clausus nie została naruszona, skoro nastąpiła istotna modyfikacja konstrukcji służebności gruntowej poprzez rezygnację z nieruchomości władnącej (co ważne, i słusznie podkreślone przez Sąd w Grudziądzu, zasiedzeniu podlega wyłącznie służebność gruntowa, a nie osobista, jak również nie służebność na potrzeby przedsiębiorstwa, nie będąca służebnością przesyłu),
  • zarzucił Sądowi Najwyższemu pomijanie w jego orzecznictwie problematyki ochrony prawa własności, zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez niego prawa oraz zasadę zakazu retroakcji prawa,
  • wskazał, że przed 2003 r. nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że Sąd Najwyższy dokona tak istotnej, a przy tym twórczej zmiany w swojej wykładni – skoro nikt nie mógł tego przewidzieć, nikt nie podejmował działań, żeby chronić własność i przerwać bieg zasiedzenia służebności, w istocie obywatele zostali pozbawieni jakiejkolwiek szansy na obronę swoich interesów majątkowych.

Dla uzasadnienia swojego stanowiska Sąd w Grudziądzu przytoczył fragment postanowienia wydanego przez Sąd Najwyższy w sprawie V CSK 276/12:

,,do daty powzięcia uchwały z dnia 17 stycznia 2003 r. III CZP 79/2002 (OSNC 2003, Nr 11, poz. 142) nie zdawano sobie powszechnie sprawy z tego, że możliwe jest ustanowienie służebności gruntowej o treści przesyłu. Dotychczasowe orzecznictwo dotyczące analogicznego stosowania przepisów o drodze koniecznej dotyczyło nieruchomości sąsiednich. Brak w kodeksie cywilnym przepisu o treści, jaką miał art. 175 prawa rzeczowego, utwierdzał w przekonaniu, że nie ma możliwości nabycia przez zasiedzenie służebności cywilnoprawnej przez przedsiębiorcę przesyłowego, a jednym sposobem ograniczenia prawa własności dla potrzeb takiego przedsiębiorcy, są przepisy ustaw wywłaszczeniowych”

Wracając do zarzutów, Sąd Rejonowy:

  • podkreślił, iż kwestionowana wykładnia narusza istotę prawa własności albowiem pozbawia właścicieli nieruchomości obciążonych urządzeniami przesyłowymi możliwości częściowego korzystania z nieruchomości i pobierania z nich pożytków bez żadnego odszkodowania,
  • wskazał również na naruszenie w procesie wykładni dokonanej przez Sąd Najwyższy reguły interpretacyjnej, zgodnie z którą wątpliwości powinny być wyjaśniane na rzecz ochrony własności – w tym przypadku postąpiono dokładnie odwrotnie,
  • zwrócił uwagę, iż nowe normy prawne, szczególnie te które tworzą niekorzystne skutki majątkowe dla obywateli powinna być wprowadzana z zastosowaniem techniki przepisów przejściowych, a co najmniej z odpowiednim odroczeniem w czasie ich wejścia w życie, żeby obywatele mieli czas na dostosowanie się do nowej sytuacji prawnej – analizowana zmiana wykładni miała charakter nagły, dodatkowo retroaktywny, albowiem oznaczała w istocie wsteczną zmianę prawa – nową wykładnią objęto bowiem stany faktyczne z przeszłości,
  • na koniec  wskazał, iż zakwestionowana wykładnia narusza konstytucyjną zasadę proporcjonalności, albowiem ingerencja ustawodawcy w zakres prawa własności była nadmierna i nie znajdowała uzasadnienia w konieczności ochrony innych, równie istotnych wartości.

Zarzutów jak widzicie jest niemało, żeby jednak Trybunał się nimi zajął w pierwszej kolejności musi ocenić, iż wydanie orzeczenia jest w sprawie dopuszczalne. Uprzednio, wszystkie przesłanki ocenił pozytywnie za wyjątkiem jednej, czyli braku wystarczają cej jednolitości wykładni po wydaniu uchwały (7) w sprawie III CZP 87/13.

Obecnie Sąd Rejonowy ograniczył zakres pytania do tych spraw, dla których nie zanegowano możliwości nabycia służebności przez zasiedzenie w powołanej uchwale Sądu Najwyższego.

Czy to daje większe szanse na uzyskanie merytorycznej odpowiedzi?

Zgoda buduje…

Tytuł wydawać się może oklepany, każdy bowiem nie raz w życiu to hasło słyszał. Im dłużej jednak zajmuję się sprawami przesyłowymi (a obecnie jest to już niemal 10 lat) tym bardziej jestem przekonany do tej prawdy.

Od początku działalności blogowej jak mantrę powtarzałem, że jestem zwolennikiem dialogu, potrzeby zrozumienia argumentów drugiej strony po to, by spory kończyć ugodą, nie zaś kierowaniem sprawy do sądu. Pewien czas temu zaangażowałem się we wspieranie mediacji jako sposobu rozwiązywania sporów przesyłowych – jest to obecnie rzadkość, ale przyszłość mediacji jako sposobu rozstrzygania sporów jest nieunikniona.

Czasami oczywiście nie da się porozumieć, często na przeszkodzie staje zasiedzenie służebności – tam jednak gdzie ugoda jest możliwa, warto zastanowić się przed porzuceniem negocjacji. Pisząc to nie mam na myśli wyłącznie właścicieli nieruchomości, lecz także przedsiębiorców przesyłowych, szczególnie w sprawach o relatywnie niewielkie kwoty.

Możecie zapytać, co mnie naszło, żeby znowu podjąć ten temat, skoro o potrzebie prowadzenia negocjacji już tyle napisałem. Odpowiedź jest prosta – życie, a konkretniej Klienci.

W ostatnim miesiącu o opinię poprosiło mnie niezależnie kliku właścicieli nieruchomości, którzy prowadzili negocjacje z przedsiębiorcami przesyłającymi energię elektryczną. Prowadzili je samodzielnie do momentu otrzymania ostatecznej oferty wynagrodzenia – wówczas potrzebowali pomocy, nie byli bowiem w stanie samodzielnie ocenić, czy złożona im oferta jest korzystna, jak również co mogliby uzyskać kierując sprawę do sądu.

Co ciekawe, wszystkie oferty okazały się korzystne, co więcej, oceniłem je jako korzystniejsze niż możliwe do uzyskania w sądzie przy najbardziej prawdopodobnym przebiegu procesu z udziałem trzech biegłych.

Te kilka przypadków z ostatniego miesiąca zbudowały mnie bardzo, bo pokazały, że nadal (a może coraz częściej?) w sprawach przesyłowych ugoda jawi się jako optymalne zakończenie sporu, przedsiębiorcy zaś, szczególnie gdy zależy im na dostępie do nieruchomości np. w celu remontu, są w stanie zaoferować wynagrodzenia naprawdę godziwe.

Oczywiście nie twierdzę, że spory przesyłowe to sielanka i panuje w nich powszechna wola osiągnięcia porozumienia – jednak parę ładnych lat, który upłynęły od wprowadzenia służebności przesyłu do Kodeksu cywilnego, pozwoliło na ugruntowanie i akceptację dla zasad określania jej wartości i budowę świadomości, ile szacunkowo, trzeba zapłacić za dostęp do nieruchomości.

Namawiam zatem niezmiennie, żeby spróbować rozwiązać spór polubownie – szybciej, taniej i udaje się zachować dobre, a czasem neutralne 🙂 relacje między stronami.

IMG_3238_Fotor