Zgoda buduje…

Tytuł wydawać się może oklepany, każdy bowiem nie raz w życiu to hasło słyszał. Im dłużej jednak zajmuję się sprawami przesyłowymi (a obecnie jest to już niemal 10 lat) tym bardziej jestem przekonany do tej prawdy.

Od początku działalności blogowej jak mantrę powtarzałem, że jestem zwolennikiem dialogu, potrzeby zrozumienia argumentów drugiej strony po to, by spory kończyć ugodą, nie zaś kierowaniem sprawy do sądu. Pewien czas temu zaangażowałem się we wspieranie mediacji jako sposobu rozwiązywania sporów przesyłowych – jest to obecnie rzadkość, ale przyszłość mediacji jako sposobu rozstrzygania sporów jest nieunikniona.

Czasami oczywiście nie da się porozumieć, często na przeszkodzie staje zasiedzenie służebności – tam jednak gdzie ugoda jest możliwa, warto zastanowić się przed porzuceniem negocjacji. Pisząc to nie mam na myśli wyłącznie właścicieli nieruchomości, lecz także przedsiębiorców przesyłowych, szczególnie w sprawach o relatywnie niewielkie kwoty.

Możecie zapytać, co mnie naszło, żeby znowu podjąć ten temat, skoro o potrzebie prowadzenia negocjacji już tyle napisałem. Odpowiedź jest prosta – życie, a konkretniej Klienci.

W ostatnim miesiącu o opinię poprosiło mnie niezależnie kliku właścicieli nieruchomości, którzy prowadzili negocjacje z przedsiębiorcami przesyłającymi energię elektryczną. Prowadzili je samodzielnie do momentu otrzymania ostatecznej oferty wynagrodzenia – wówczas potrzebowali pomocy, nie byli bowiem w stanie samodzielnie ocenić, czy złożona im oferta jest korzystna, jak również co mogliby uzyskać kierując sprawę do sądu.

Co ciekawe, wszystkie oferty okazały się korzystne, co więcej, oceniłem je jako korzystniejsze niż możliwe do uzyskania w sądzie przy najbardziej prawdopodobnym przebiegu procesu z udziałem trzech biegłych.

Te kilka przypadków z ostatniego miesiąca zbudowały mnie bardzo, bo pokazały, że nadal (a może coraz częściej?) w sprawach przesyłowych ugoda jawi się jako optymalne zakończenie sporu, przedsiębiorcy zaś, szczególnie gdy zależy im na dostępie do nieruchomości np. w celu remontu, są w stanie zaoferować wynagrodzenia naprawdę godziwe.

Oczywiście nie twierdzę, że spory przesyłowe to sielanka i panuje w nich powszechna wola osiągnięcia porozumienia – jednak parę ładnych lat, który upłynęły od wprowadzenia służebności przesyłu do Kodeksu cywilnego, pozwoliło na ugruntowanie i akceptację dla zasad określania jej wartości i budowę świadomości, ile szacunkowo, trzeba zapłacić za dostęp do nieruchomości.

Namawiam zatem niezmiennie, żeby spróbować rozwiązać spór polubownie – szybciej, taniej i udaje się zachować dobre, a czasem neutralne 🙂 relacje między stronami.

IMG_3238_Fotor

W tytule wpisu wskazałem na problem znaczenia zmiany przebiegu urządzeń na nieruchomości w kontekście biegu zasiedzenia służebności, bo to najciekawszy aspekt orzeczenia, które dziś opiszę, jakkolwiek nie jedyny – wpis zaś będzie dotyczył właśnie opublikowanego postanowienia wydanego przez Sąd Najwyższy w sprawie II CSK 330/15.

W orzeczeniu tym Sąd Najwyższy zajął się wzmiankowanym już tematem, jak również kwestią możliwości zgłoszenia zarzutu zasiedzenia służebności w postępowaniu o jej ustanowienie na rzecz osoby nie biorącej udziału w sprawie, a także wartości dowodowej kserokopii.

Sprawa rozpatrywana przez Sąd Najwyższy dotyczyła ustanowienia służebności przesyłu na potrzeby elektroenergetycznych linii dystrybucyjnych średniego i niskiego napięcia  Zarówno sąd rejonowy jak i sąd okręgowy oddaliły wniosek o ustanowienie służebności, uznając za skuteczny podniesiony przez przedsiębiorcę zarzut nabycia jej przez zasiedzenie.

Sądy ustaliły, iż urządzenia wybudowano w 1959 r., następnie zaś w 2004 r. dokonano ich rozbudowy na nieruchomości. W ocenie sądów powszechnych rozpatrujących sprawę, przedsiębiorca, w ramach służebności nabytej przez zasiedzenie, mógł dokonać zmiany przebiegu trasy urządzeń, albowiem obciążała ona całą nieruchomość. Warto też wskazać, iż sądy obu instancji uznały za wiarygodne dokumenty związane z budową linii przesyłowej w 1959 r. pomimo, iż zostały złożone do akt sprawy w formie kserokopii nie poświadczonych ze zgodność z oryginałem.

Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone przez właściciela nieruchomości postanowienie i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy.

Pierwszym zagadnieniem, którym zajął się w uzasadnieniu omawianego postanowienia, była kwestia możliwości zgłoszenia zarzutu zasiedzenia służebności w postępowaniu o jej ustanowienie na rzecz osoby nie biorącej udziału w sprawie, czyli przede wszystkim na rzecz Skarbu Państwa przed 5 grudnia 1990 r.

Sąd Najwyższy wskazał, iż nadal w jego orzecznictwie ścierają się dwie koncepcje. Pierwsza z nich dla analizowanych przypadków nakazuje wystąpić z wnioskiem w odrębnym postępowaniu (np. wyrok wydany w sprawie I CSK 641/11 i postanowienie wydane w sprawie II CSK 283/15).

Drugi nurt orzeczniczy jest bardziej liberalny i dopuszcza możliwość zgłoszenia tego zarzutu nawet, jeżeli służebność miała być nabyta w przeszłości przez inny podmiot, który nie występuje w sprawie (co ważne jednak, nadal istnieje). Najbardziej reprezentatywnym orzeczeniem dla drugiej koncepcji jest niedawno wydana uchwała w sprawie III CZP 101/15.

Sędziowie rozstrzygający omawianą przeze mnie dziś sprawę przychylili się do poglądu liberalnego, zatem w ich ocenie zarzut nabycia służebności przez Skarb Państwa mógł być bez przeszkód rozpoznany, albowiem nie doprowadzi to do naruszenia praw osoby, nie będącej uczestnikiem postępowania (może wystąpić z odrębnym wnioskiem), ani nie ograniczy możliwości obrony wnioskodawcy, który nadal ma możliwość kwestionowania zarzutu zasiedzenia.

IMG_3096_Fotor

Drugim problemem była kwestia możliwości posługiwania się kopiami dokumentów. Sąd Najwyższy przychylił się do poglądu, zgodnie z którym posługiwanie się przez stronę postępowania kopiami dokumentów jest możliwie jedynie w sytuacji, gdy oryginały są nieosiągalne dla sądu i uczestników postępowania. Kserokopia stanowi środek przydatny do ustalenia treści dokumentu, do którego nie można dotrzeć, co jednak musi zostać odpowiednio wykazane.

Sąd Najwyższy podkreślił, że ciężar dowodowy wykazania braku możliwości uzyskania dostępu do oryginalnych dokumentów obciąża osobę wywodzącą z nich skutki prawne. Oznacza to, że przedsiębiorca przesyłowy chcąc udowodnić kopiami przesłanki zasiedzenia, powinien nie tylko wskazać na okoliczności wpływające na niemożność pozyskania oryginałów dokumentów (np. przekształcenia podmiotowe  w wyniku, których oryginały stały się nieosiągalne), ale również wykazać, że podjął niezbędne próby pozyskania ich z innych źródeł np. poprzez zwrócenie się do odpowiedniego archiwum. Ten pogląd pojawia się już po raz kolejny w orzecznictwie Sądu Najwyższego, wcześniej omawiałem go na kanwie postanowienia wydanego w sprawie III CSK 254/13.

Ostatnim zagadnieniem poruszonym w omawianym postanowieniu z 5 maja 2016 r. jest kwestia znaczenia dla biegu zasiedzenia przebudowy urządzeń na nieruchomości. W mojej ocenie, jak zaznaczyłem na wstępie, to najciekawszy aspekt, stosunkowo rzadko omawiany w orzecznictwie Sądu Najwyższego.

Na nieruchomości, która miała zostać obciążona służebnością, w latach 2004/2005 doszło do rozbudowy sieci elektroenergetycznej. Sąd rejonowy uznał, że było to działanie mieszczące się w ramach uprawnień objętych treścią prawa służebności gruntowej, jednak zaniechał zbadania jaki był rzeczywisty zakres tej przebudowy i w jaki sposób wpłynęło to na korzystanie z nieruchomości w kontekście zajętego obszaru.

Sąd Najwyższy podkreślił wadliwość poglądu sądów powszechnych wskazując, iż służebność obciąża nieruchomość jako rzecz, ale zawsze w określonym zakresie, nie tylko odnośnie do treści tego prawa, ale również w aspekcie obszaru, na jakim służebność może być wykonywana.

Odwołał się do formułowanej w jego orzecznictwie już kilkukrotnie wytycznej, by obszar wykonywania służebności na nieruchomości przedstawiać na mapach stanowiących integralną część postanowienia sądu albo aktu notarialnego, co umożliwi weryfikację, czy działania remontowe albo modernizacyjne były przejawem wykonywania istniejącego prawa, czy też doprowadziły do powstania nowego stanu na nieruchomości, który powinien skutkować ustanowieniem nowej służebności. Sąd Najwyższy już wcześniej wskazywał np. w sprawie rozpoznanej pod sygnaturą V CSK 129/12, iż zmiana przebiegu urządzeń prowadzi do powstania nowego stanu prawnego.

Jak widzicie to bardzo ciekawe orzeczenie i warto poświęcić chwilę czasu na jego lekturę – choć niewątpliwie obecnie jest kilka nie mniej ciekawych alternatyw, np. spacer po polach z psami 🙂

IMG_3155_Fotor

Sytuacja na pozór prosta: spółdzielnia mieszkaniowa, jako wieloletni użytkownik wieczysty, wystąpiła o ustanowienie służebności przesyłu na potrzeby urządzeń ciepłowniczych, oczywiście jako przedmiot obciążenia wskazując przysługujące jej prawo, a nie nieruchomość.

W sądzie pierwszej instancji napotkała jednak pierwszą przeszkodę. Sąd ten uznał bowiem, iż obciążenie prawa, a nie nieruchomości, dopuszczalne jest jedynie w sytuacjach wyjątkowych, a taka w rozpatrywanej sprawie nie wystąpiła. Skutkiem powyższego było oddalenie wniosku.

Sprawa wraz z apelacją trafiła następnie do sądu okręgowego. I tu kolejne zaskoczenie, bo sąd odwoławczy był jeszcze bardziej konserwatywny w swoich poglądach i zaprzeczył w ogóle możliwości ustanowienia służebności przesyłu na prawie użytkowania wieczystego. Swoje stanowisko oparł o rozważania zawarte w postanowieniu Sądu Najwyższego wydanym w sprawie III CSK 174/13.

Spółdzielnia mieszkaniowa wniosła skargę kasacyjną, o której zasadności Sąd Najwyższy rozstrzygnął mocą postanowienia wydanego 20 kwietnia 2016 r. w sprawie V CSK 523/15, którego uzasadnienie właśnie opublikowano.

Sąd Najwyższy obszernie odniósł się do kwestii możliwości obciążenia prawa użytkowania wieczystego służebnością przesyłu, przyjmując stanowisko korzystne dla spółdzielni mieszkaniowej. Warto się z nim zapoznać, bo zawiera rozważenie większości argumentów prawnych za i przeciwko obciążaniu służebnością przesyłu prawa użytkowania wieczystego.

Sąd zwrócił przede wszystkim uwagę, iż w razie uprzedniego nieuregulowania tytułu prawnego do nieruchomości przez przedsiębiorcę przesyłowego, całość ograniczeń w korzystaniu z nieruchomości musi znosić użytkownik wieczysty, właściciel bowiem faktycznie w korzystaniu z nieruchomości nie jest ograniczony.

Wskazał dalej, iż użytkownikowi wieczystemu przysługują dwa zasadnicze uprawnienia, których granice określają ustawy, zasady współżycia społecznego oraz umowa z właścicielem:

  • do korzystania z rzeczy z wyłączeniem innych osób, zatem także z wyłączeniem właściciela nieruchomości, który nie może pozostawić sobie prawa do korzystania z nieruchomości w części,
  • do rozporządzania prawem wieczystego użytkowania, czyli przede wszystkim do jego zbycia i obciążania (chyba że wprost takiego obciążenia zakazywałaby umowa z właścicielem nieruchomości).

Sąd podkreślił, iż w stosunku do osób trzecich użytkownik wieczysty zajmuje pozycję właściciela. Z kolei z właścicielem nieruchomości łączy go stosunek prawny, który wyklucza rozporządzenie własnością w zakresie objętym treścią prawa wieczystego użytkowania.

Kolejnym argumentem przemawiającym za możliwością obciążenia prawa użytkowania wieczystego służebnością przesyłu jest przepis art. 241 K.c., który przewiduje wygaśnięcie ustanowionych na nim obciążeń. Logika nakazuje przyjąć, iż żeby obciążenia wygasły, w pierwszej kolejności muszą zostać ustanowione.

W ocenie Sądu Najwyższego, obciążeniu prawa wieczystego użytkowania służebnością przesyłu nie stoi także na przeszkodzie zasada numerus clausus praw rzeczowych. Służebność przesyłu jest bowiem bezspornie prawem wprowadzonym do owego katalogu, problem zaś dotyczy przedmiotu obciążenia, którym może być również prawo, nie tylko nieruchomość.

Sąd Najwyższy zwrócił również uwagę, iż zasadniczą funkcją wynagrodzenia za ustanowienie służebności przesyłu jest rekompensata za znoszenie ograniczeń w korzystaniu z przysługującego prawa do nieruchomości, zatem powinno ono zostać przyznane użytkownikowi wieczystemu, a nie właścicielowi nieruchomości, który jak wskazano wyżej, w aspekcie faktycznym nie jest ograniczony.

Pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy dominuje w jego orzecznictwie i jest zgodny ze stanowiskiem przedstawionym w uchwale wydanej w sprawie III CZP 5/15 z kwietnia 2015 r., o której pisałem wcześniej w blogu oraz w postanowieniu ze stycznia bieżącego roku wydanym w sprawie II CSK 87/15. W orzecznictwie sądów powszechnych można jednak spotkać nadal poglądy odmienne, które przyznają uprawnienie do ustanowienia służebności przesyłu jedynie właścicielowi nieruchomości, jakkolwiek argumentacja ta jest znacznie mniej przekonująca.

To tyle jeżeli chodzi o merytorykę.

Przygotowując wpis, przeglądałem moje zbiory zdjęć i natknąłem się na jedno, które mnie szczerze urzekło, jako że w końcu jestem specjalistą od starych rur 😉

IMG_1233_Fotor

Oddałem Wasze ręce zaktualizowany wzór wniosku o ustanowienie służebności przesyłu wraz z omówieniem. Patrząc na liczbę pobrań, ten ebook cieszył się Waszym dużym zainteresowaniem.

W pierwszej wersji przygotowałem go w 2013 r., od tego czasu jednak zostało wydane wiele orzeczeń, które usystematyzowały praktykę i konieczna była z mojej strony aktualizacja treści.

Ebook zawiera wzór wniosku wraz z poprzedzającym go omówieniem, w którym starałem się wyjaśnić znaczenie poszczególnych elementów wniosku, jak też pokrótce przedstawić zasady przymusowego ustanawiania służebności przesyłu.

Przygotowując to opracowanie bazowałem na własnych doświadczeniach z kilkuset postępowań sądowych, w których sam brałem udział jako pełnomocnik, oczywiście uwzględniłem również orzecznictwo Sądu Najwyższego i sądów powszechnych w tożsamych sprawach.

Tyle tytułem wstępu – życzę przyjemnej lektury i owocnej pracy.

FullSizeRender_Fotor

W sprawach dotyczących urządzeń przesyłowych, jak wiecie, kwestią bardzo istotną jest możliwość zgłoszenia przez przedsiębiorcę zarzutu nabycia służebności przez zasiedzenie. Co ważne, bieg terminu zasiedzenia służebności nie jest przerywany poprzez wystąpienie do przedsiębiorcy z wezwaniem do ustanowienia służebności przesyłu, czy też do usunięcia urządzeń z nieruchomości – konieczna jest bowiem czynność przed sądem.

Wielu właścicieli nieruchomości podejmuje próbę osiągnięcia porozumienia przed sądem powszechnym w postępowaniu pojednawczym. Takie postępowanie wszczynane jest na wniosek o zawezwanie do próby ugodowej, jego przebieg zaś – co do zasady – ogranicza się do jednej rozprawy, na której strony przedstawiają swoje stanowiska względem możliwości osiągnięcia porozumienia.

Postępowanie pojednawcze z jednej zatem strony jest próbą osiągnięcia porozumienia, z drugiej zaś powoduje skutek w postaci przerwania biegu zasiedzenia służebności oraz przedawnienia np. roszczenia o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości.

Pierwsze zawezwanie na pewno – o tym, czy ewentualne kolejne zawezwania do próby ugodowej w tej samej sprawie niosą ze sobą wskazany skutek wypowiedział się niedawno Sąd Najwyższy w wyroku wydanym w sprawie III CSK 50/15.

Sąd rejonowy zajął w tej kwestii stanowisko korzystne dla dochodzącego roszczenia i nie uwzględnił zarzutu przedawnienia, albowiem powód dwukrotnie przerwał jego bieg poprzez złożenie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej, w 2007 i 2010 r. W ocenie tego sądu, oba zawezwania były przejawem dochodzenia roszczenia.

Odmienne stanowisko zajął sąd okręgowy podnosząc, iż drugie zawezwanie miało tylko pozornie charakter takiej czynności, jego celem miało być bowiem tylko ponowne przerwanie biegu przedawnienia. Powyższa ocena bazowała na ustaleniu, że już po pierwszym zawezwaniu do próby ugodowej powódka miała świadomość, że pozwana stanowczo odmawia zaspokojenia jej roszczeń. Co ważne, drugie zawezwanie do próby ugodowej dotyczyło dokładnie tych samych roszczeń.

11_0

Sąd Najwyższy krytycznie odniósł się do stanowiska sądu okręgowego wskazując, że nie można formułować tego typu ocen, bez starannego rozważenia okoliczności faktycznych w sprawie. Wskazał, iż przekonanie powoda o możliwości skutecznego, ponownego zawezwania do próby ugodowej miało swoją podstawę faktyczną w postaci orzeczenia zapadłego w innej sprawie, które istotnie wpływało na pozycję negocjacyjną stron.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż nie należy przyjmować uproszczonego założenia, że ugoda jest możliwa tylko wówczas, gdy próbę jej zawarcia przed sądem poprzedzały pertraktacje między stronami, toczące się pomimo uprzedniego zawezwania do próby ugodowej przed sądem. Stwierdził, iż nie ma podstaw dla apriorycznego przyjmowania, że każde drugie i kolejne zawezwanie do próby ugodowej nie zmierza w celu, o którym mowa w przepisie art. 123 § 1 pkt 1 k.c. tj. do dochodzenia, ustalenia zaspokojenia albo zabezpieczenia roszczenia.

Podkreślił także, że w jego orzecznictwie nie budzi wątpliwości, że zawezwanie do próby ugodowej przerywa bieg przedawnienia, dla przykładu powołując:

Drugie i kolejne zawezwanie do próby ugodowej wywołuje zatem skutek w postaci przerwania biegu przedawnienia, chyba że w okolicznościach faktycznych danej sprawy zaistnieje podstawa do oceny, że czynność tę przedsięwzięto wyłącznie w celu przerwania biegu przedawnienia, bez woli osiągnięcia wskazanych wyżej skutków prawnych.

W sprawach dotyczących urządzeń przesyłowych drugie i kolejne zawezwania zdarzają się przede wszystkim przy roszczeniach dotyczących wykupu urządzeń oraz zapłaty wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości, szczególnie gdy roszczenie związane jest z prowadzoną działalnością gospodarczą, na skutek czego termin przedawnienia wynosi 3 lata.