Zacznę od ostrzeżenia. 🙂 Dziś przygotowałem wpis nieco bardziej teoretyczny i z cytatami – uważam jednak, że może być ciekawy nie tylko dla prawników, gdyż dotyczy sprawy ważnej w praktyce: czy służebność przesyłu należy ustanowić na jednej nieruchomości, czy można to zrobić na wielu nieruchomościach naraz. Odpowiedź przekłada się na sposób redakcji umów i postanowień, jak też na koszty związane z ustanawianiem służebności.

W mojej ocenie należy kierować się zasadą jedna nieruchomość w znaczeniu wieczystoksięgowym – jedna służebność. Jeżeli umowa albo wniosek będą dotyczyły kilku nieruchomości, wówczas należy konsekwentnie ustanowić kilka, a nie jedną służebność.

Dlaczego tak uważam?

Pierwsza sprawa to treść przepisu art.3051 K.c., który posługuje się wyrazem „nieruchomość” w liczbie pojedynczej, w przeciwieństwie np. do art. 145 K.c. (dotyczącego służebności drogi koniecznej), który mówi o gruntach w liczbie mnogiej. To ważne rozróżnienie.

Po drugie, wskazaną przeze mnie zasadę powołują także komentatorzy Kodeksu cywilnego (ja posługuję się najczęściej komentarzem pod redakcję K. Pietrzykowskiego), którzy podkreślają, iż jedno prawo rzeczowe należy wiązać z jedna rzeczą. Wyjątki od tej zasady muszą wynikać wprost z przepisów prawa. Takim wyjątkiem jest np. obciążenie służebnością łączną każdej z nieruchomości powstałej po podziale nieruchomości, na której uprzednio ustanowiono służebność.

Po trzecie zasada ta podkreślana jest w orzecznictwie Sądu Najwyższego oraz sądów powszechnych, choć oczywiście nie ma tu pełnej jednolitości poglądów.

Chciałbym przede wszystkim zwrócił Waszą uwagę na postanowienie Sądu Najwyższego wydane w sprawie V CSK 468/14. Sąd Najwyższy, powołując się na treść przepisu art. 3051 K.c. wyraził pogląd, iż służebność przesyłu może obciążać wyłącznie nieruchomość w znaczeniu wieczystoksięgowym i nieprawidłowe jest obciążanie służebnością poszczególnych działek ewidencyjnych stanowiących jedną nieruchomość:

„Ponadto Sąd Najwyższy zauważa, że art.3051 k.c. stanowi o obciążeniu służebnością przesyłu nieruchomości. Według art. 46 § 1 k.c., nieruchomością gruntową jest część powierzchni ziemskiej stanowiąca odrębny przedmiot własności. Takim odrębnym przedmiotem własności i tym samym osobną nieruchomością jest w całości grunt objęty księgą wieczystą, nawet jeżeli nieruchomość ta składa się z kilku działek ewidencyjnych. Zgodnie z art. 24 ust. 1 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, dla każdej nieruchomości prowadzi się odrębną księgę wieczystą (…).”

Ten sam pogląd wyraził Sąd Okręgowy w Łodzi w postanowieniu wydanym w sprawie III Ca 518/16:

„(…) skoro art.3051 k.c. stanowi o obciążeniu służebnością przesyłu nieruchomości, tym samym wykluczonym jest ustanowienie służebności obciążających poszczególne działki ewidencyjne, wchodzące w skład danej nieruchomości gruntowej objętej jedną księgą wieczystą.”

Sąd ten, przekazując sprawę do ponownego rozpoznania sądowi rejonowemu, który oddalił wniosek z uwagi na nieprawidłowe sformułowanie żądania wniosku (z odwołaniem do poszczególnych działek ewidencyjnych zamiast całej nieruchomości) wskazał, iż sąd orzekający jest obowiązany do podjęcia działań zmierzających do prawidłowego ustalenia żądania wniosku o ustanowienie służebności przesyłu na wczesnym etapie postępowania, przede wszystkim poprzez wezwanie wnioskodawcy do sprecyzowania wniosku.

Sąd zwrócił również uwagę, iż dla prawidłowego ustalenia żądania wniosku istotne jest ustalenie, czy działki ewidencyjne objęte wnioskiem stanowią jedną czy dwie nieruchomości w znaczeniu wieczystoksięgowym. Uwzględniając powyższe oraz zacytowany wcześniej fragment postanowienia, w przypadku istnienia dwóch nieruchomości prawidłowe będzie ustanowienie dwóch służebności przesyłu.

20131127_112425_1

Zasada, iż jedna służebność może obciążać jedną nieruchomość jest widoczna także na gruncie spraw dotyczących nabycia służebności w drodze zasiedzenia.

Sąd Rejonowy w Grudziądzu rozpoznając wniosek o stwierdzenie zasiedzenia jednej służebności mającej obciążać trzy nieruchomości, postanowieniem wydanym w sprawie o I Ns 1662/14 stwierdził zasiedzenie trzech służebności:

„Zaznaczenia w tym miejscu wymaga, że – w ocenie sądu – w przypadku urządzeń przesyłowych linii elektroenergetycznej relacji T. – M. wnioskodawca w istocie domagał się stwierdzenia zasiedzenia nie jednej, a trzech służebności gruntowych o treści odpowiadających służebności przesyłu. Choć wniosek w tym zakresie dotyczył jednej i tej samej linii, to jednak przebiegała ona przez trzy nieruchomości (według treści wpisów w księgach wieczystych), w tym dwie należące do A. T. i jedną należącą do A. B., co uzasadniało stwierdzenie zasiedzenia trzech odrębnych służebności.”

Podobne motywy legły u podstaw postanowienia Sądu Okręgowego z Szczecinie wydanego w sprawie II Cz 253/15. Sąd ten oddalił zażalenie wnioskodawcy od zarządzenia przewodniczącego Sądu Rejonowego w przedmiocie zwrotu wniosku o stwierdzenie zasiedzenia służebności, jako nieprawidłowo opłaconego. Żądanie wniosku obejmowało stwierdzenie zasiedzenia jednej służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu – obciążającej jedną nieruchomość oraz jednej służebności przesyłu – obciążającej dziewiętnaście nieruchomości, przy czym od wniosku uiszczono opłatę w wysokości 200 zł. Sąd Okręgowy wskazał:

„Stosownie do art. 39 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 28 lipca 2005 roku o kosztach sądowych w sprawach cywilnych opłatę stałą w kwocie 200,- zł pobiera się od wniosku o stwierdzenie nabycia służebności gruntowej przez zasiedzenie.

Stosownie zaś do art. 285 § 1 k.c. służebność gruntowa obciąża nieruchomość. Rozważenia wymaga tym samym pojęcie nieruchomości. Zgodnie z art. 46 § 1 k.c. nieruchomościami są części powierzchni ziemskiej stanowiące odrębny przedmiot własności (grunty)… Pojęcie nieruchomości w prawie polskim utożsamiane jest z objęciem danego gruntu jedną księgą wieczystą, albowiem stosownie do art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 6 lipca 1982 roku o księgach wieczystych i hipotece księgi wieczyste prowadzi się w ceku ustalenia stanu prawnego nieruchomości. Tak też rozumie pojęcie nieruchomości Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia (…).

Tym samym prawidłowo Przewodniczący Sądu Rejonowego przyjął, że opłata należna jest odrębnie od każdego wniosku o ustanowienie danej służebności. Bowiem każde z żądań określonych w 20 punktach wniosku mogło być przedmiotem odrębnego wniosku. Połączenie ich w jednym piśmie nie zmienia odrębności żądania odnośnie każdej z danych nieruchomości. W konsekwencji samo żądanie wniosku dotyczyło ustanowienia nie jednej służebności lecz 20 odrębnych służebności. Każde z tych żądań podlega odrębnemu badaniu, a zatem podlegało także odrębnej opłacie. Co więcej każde z tych żądań odmiennie określa datę nabycia służebności, jak również wyróżnić należy dwa rodzaje wniosków: o zasiedzenie służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu oraz o zasiedzenie służebności przesyłu. Powyższe skutkuje uznaniem, że skoro wniosek nie został prawidłowo i w całości opłacony, na podstawie (…) (…)podlegał zwrotowi w nieopłaconej części.”

Sąd Okręgowy w Łodzi rozpoznając sprawę o sygnaturze III Ca 127/16 (postanowienie z 20 maja 2016 r.) dotyczącą zasiedzenia służebności gruntowej o treści służebności przesyłu również nie miał wątpliwości, iż służebność może obciążać nieruchomość jako jedną rzecz. Zwrócił ponadto uwagę na konieczność precyzyjnego określania zakresu terytorialnego zasiedzianej służebności, mającej obciążać konkretną nieruchomość:

„To, że służebność jako prawo rzeczowe obciąża całą nieruchomość jako jedną rzecz, nie oznacza, że uprawnienia będące jej treścią muszą i mogą być wykonywane na całej rzeczy, z reguły bowiem dotyczą one tylko jakiejś części obciążonej nieruchomości. Ta okoliczność jest istotna dla opisania treści ustanowionej służebności, której rozmiar i wielkość są determinowane przez treść służebności – zakres ten oznaczają strony w umowie ustanawiającej ograniczone prawo rzeczowe lub Sąd, jeśli prawo to ma swoje źródło w jego konstytutywnym orzeczeniu, natomiast jeśli służebność odpowiadająca treścią służebności przesyłu powstała z mocy samego prawa w drodze zasiedzenia, przedsiębiorca nabywa ją w tych tylko granicach przestrzennych, w jakich w okresie biegu terminu zasiedzenia manifestował, że korzysta z cudzej nieruchomości przy wykorzystaniu trwałego i widocznego urządzenia w ramach potrzeby eksploatowania urządzeń, przy zapewnieniu możliwości prawidłowego korzystania z nich, ale także ich konserwacji, naprawy, modernizacji, usuwania awarii, wymiany elementów. Okoliczności te nie są tożsame z przesłankami decydującymi o wyznaczeniu strefy, w obrębie której trzeba liczyć się z istnieniem urządzenia w celu zapewnienia bezpiecznych warunków jego eksploatowania i funkcjonowania w jego otoczeniu (…)”

Wiem, że w praktyce zdarzają się orzeczenia ustanawiające służebność przesyłu na wielu nieruchomościach naraz. Zapewne jest to działanie odpowiadające potrzebom praktyki, jednak w mojej ocenie niezgodne z treścią przepisów Kodeksu cywilnego.

Jestem ciekawy jakie są Wasze doświadczenia w tym zakresie (zapewne zależne od praktyki danego sądu okręgowego) i co sądzicie na temat ustanawiania służebności przesyłu naraz na wielu nieruchomościach.

Kilka miesięcy temu, we współpracy z toruńską Izbą Przemysłowo-Handlową, zaczęliśmy przygotowywać Biuletyn Prawny. Zachęcamy w nim toruńskich przedsiębiorców do lektury ciekawych wpisów na naszych blogach i informujemy o ważnych zmianach w prawie.

Pomyśleliśmy, dlaczego podobnego Biuletynu nie moglibyście otrzymywać i Wy, Drodzy Czytelnicy? Ta myśl zainspirowała nas do stworzenia newslettera, czyli biuletynu prawnego przekazywanego naszym Czytelnikom poprzez e-mail.

Dwa razy w miesiącu.

Co w nim będzie? Przede wszystkim krótki przegląd wpisów z naszych blogów, a jest ich sporo jak na jedną kancelarię: w sumie aż pięć poczytnych blogów. Daje to razem ogromną ilość informacji oraz ciekawych, jak sądzimy, komentarzy. Tylko na tym blogu jest prawie 300 wpisów! To naprawdę znacząca ilość informacji, które można praktycznie wykorzystać. Postanowiliśmy zatem zebrać ten przekaz w jednym miejscu.

Ale nie chodzi tylko o blogi.

Będziemy omawiać też ciekawe orzeczenia sądów, które zostały wydane w sprawach prowadzonych przez prawników naszej kancelarii, bo uważamy, że omówienie zasad prawnych na konkretnych przykładach jest optymalną formą umożliwiającą ich pełne zrozumienie.

Przy okazji też pochwalimy się tym, co dzieje się w naszej firmie, np. w zakresie przeprowadzonych szkoleń, wydanych publikacji, jak też powiększenia grona prawników o kolejnych zdolnych adeptów tej sztuki.

Jeżeli chcesz otrzymywać taki Biuletyn to po prostu zapisz się! Formularz zapisu znajdziesz poniżej.

ul-warszawska

Czego mogą nauczyć nas sprawy dotyczące urządzeń przesyłowych?

W mojej ocenie przede wszystkim dwóch rzeczy: pokory, której cały czas się uczę 🙂 oraz braku ślepej wiary w autorytety, co osobiście odnoszę przede wszystkim do Sądu Najwyższego (jako organu władzy sądowniczej, bo sami sędziowie często zasługują na miano autorytetów prawniczych).

W sprawach „służebnościowych” zbyt często i zbyt gęsto przywołujemy poglądy Sądu Najwyższego, których uzasadnienie cechuje się różną jakością, które dodatkowo potrafią się zmienić diametralnie na przestrzeni zaledwie 2-3 lat, co bardzo osłabia pewność obrotu prawnego. Warto mieć swoje zdanie i potrafić je uzasadnić – naprawdę, doświadczeni sędziowie sądów powszechnych i zawodowi pełnomocnicy stale zajmujący się tymi sprawami potrafią dokonywać wykładni znacznie bardziej starannie i wieloaspektowo. Nie można bezrefleksyjnie podążać za Sądem Najwyższym, jego wytyczne są ważne, ale to żadna świętość.

Możecie się zastanawiać, czy zostałem właśnie jakoś skrzywdzony w Sądzie Najwyższym i teraz pluję żółcią. Nic takiego się nie wydarzyło, po prostu czytam sobie jego orzeczenia, a czytam je stale i w koło, i gdybym nie miał swojego rozumu, to pewnie niewiele bym z tego rozumiał.

Przeczytałem między innymi właśnie opublikowane postanowienie wydane 7 października 2016 r. w sprawie I CSK 633/15.

O co chodziło w sprawie?

Właściciele nieruchomości domagali się ustanowienia służebności przesyłu na potrzeby gazociągu wysokiego ciśnienia. W odpowiedzi operator sieci gazowej wniósł o stwierdzenie zasiedzenia z dniem 1 stycznia 2000 r. służebności gruntowej, następnie zmodyfikował ten wniosek domagając się stwierdzenia, że służebność gruntową nabyło przedsiębiorstwo państwowe z dniem 30 sierpnia 1990 r.

Sąd Rejonowy stwierdził, iż przedsiębiorca nabył przez zasiedzenie z dniem 5 grudnia 2010 r. służebność przesyłu (nie służebność gruntową – to jest ważny aspekt tej sprawy, który omówię na końcu wpisu) polegającą na prawie do trwałego utrzymywania gazociągu, zgodnie z przebiegiem oznaczonym na mapie sporządzonej przez geodetę oraz na prawie swobodnego dostępu i dojazdu do gazociągu w celu wykonywania czynności kontrolnych, eksploatacyjnych, konserwacyjnych i remontowych, wymiany urządzeń oraz usuwania ewentualnych awarii sieci gazowej.

Sąd Rejonowy ustalił, iż gazociąg został wybudowany przez pod koniec lat 70. ubiegłego wieku i 30 sierpnia 1980 r. został oddany do użytkowania. Następnie gazociąg był eksploatowany, w tym dokonywano okresowych przeglądów stanu technicznego, obchodów i objazdów gazociągu oraz konserwowano go, przeprowadzono także próby wytrzymałości i szczelności gazociągu.

Sąd Rejonowy wskazał również na nieruchomość władnącą w okresie biegu zasiedzenia służebności, na której istniała stacja redukcyjna gazu ziemnego oraz inne elementy infrastruktury przesyłowej. Do tej stacji podłączony był i jest gazociąg przebiegający przez nieruchomość wnioskodawców. Prawo użytkowania wieczystego tej nieruchomości przedsiębiorstwo państwowe uzyskało z dniem 5 grudnia 1990 r. w trybie uwłaszczenia.

Fajnie, że to zrobił, bo tak właśnie powinny wyglądać sprawy dotyczące służebności gruntowej, która nie znała konstrukcji przedsiębiorstwa władnącego. Przynajmniej ta służebność z Kodeksu cywilnego 😉

Sąd Rejonowy stwierdził zasiedzenie służebności przesyłu w dobrej wierze, jako datą początkową posiadania przyjmując wskazany wyżej dzień 5 grudnia 1990 r. Dobra wiara wynikała z okoliczności działania przez przedsiębiorstwo państwowe w usprawiedliwionym przekonaniu, że nie narusza praw właścicieli nieruchomości.

Wnioskodawcy złożyli od tego postanowienia apelację, którą Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił i zmienił zaskarżone postanowienie w ten sposób, że oddalił wniosek o stwierdzenie zasiedzenia służebności, mocą postanowienia z dnia 17 kwietnia 2015 r. wydanego w sprawie V Ca 1022/14.

Sąd Okręgowy stwierdził, iż nie może prowadzić do zasiedzenia posiadanie wykonywane za zgodą właścicieli nieruchomości. Powyższe wynikało z ustalonej okoliczności, iż za każdym razem wejście na ogrodzoną nieruchomość odbywało się za zgodą właścicieli.

Dodatkowo Sąd Okręgowy zważył, iż Sąd Rejonowy orzekł ponad żądanie zgłoszone przez przedsiębiorcę, czym naruszył art. 321 § 1 K.p.c. Przedsiębiorca bowiem domagał się stwierdzenia zasiedzenia, z dniem 30 sierpnia 1990 r., służebności gruntowej na potrzeby utrzymywania urządzeń przesyłowych, a Sąd Rejonowy stwierdził zasiedzenie z dniem 5 grudnia 2010 r. służebności przesyłu – tymczasem są to dwie odmienne instytucje prawne.

20140303_091346_1

Sprawa wraz ze skargą kasacyjną przedsiębiorcy trafiła do Sądu Najwyższego, który uchylił postanowienie Sądu Okręgowego.

Sąd Najwyższy w pierwszej kolejności przypomniał, iż w jego orzecznictwie ugruntował się pogląd, że przed wprowadzeniem do Kodeksu cywilnego instytucji służebności przesyłu dopuszczalne było nabycie w drodze zasiedzenia służebności gruntowej o podobnej treści.

Abstrahując od zagadnienia samej dopuszczalności zasiedzenia służebności na potrzeby przedsiębiorstwa przed 2008 r., jak słyszę o tym, że coś się ugruntowało w orzecznictwie Sądu Najwyższego, włos jeży mi się na głowie. Sąd Najwyższy bowiem ugruntowuje to co chce, żeby było ugruntowane, choćby podstawy merytoryczne stanowiska były kruche. Ta przypadłość dotknęła sprawy służebnościowe, w różnych aspektach, nie tylko odnośnie do samego zasiedzenia – siła orzecznictwa SN tkwi raczej w ilości wydawanych orzeczeń ferujących dany pogląd, niż w merytorycznej jakości wywodu prawnego, niestety.

Wracając do sprawy. Sąd Najwyższy skrytykował pogląd Sądu Okręgowego w zakresie prawnej oceny faktu występowania o zgodę właścicieli nieruchomości na każdorazowe wejście na nieruchomość.

Sąd Najwyższy podkreślił, iż okoliczność, że przedsiębiorca przesyłowy uzgadnia z właścicielem wejście na teren ogrodzonej posesji w celu dokonania koniecznych czynności zapewniających należyte i bezpieczne funkcjonowanie urządzenia przesyłowego, nie wyłącza możliwości nabycia tej służebności w drodze zasiedzenia. Podobnie pozostaje bez znaczenia częstotliwość i sposób wykonywania tego rodzaju czynności przez posiadacza służebności, skoro jest ona dyktowana obiektywnymi potrzebami wynikającymi z warunków eksploatacji konkretnego urządzenia przesyłowego i zaistnienia zdarzeń wymagających podjęcia tego rodzaju działań.

W tym zakresie należy zgodzić się z Sądem Najwyższy – samo występowanie o zgodę właściciela celem wejścia na nieruchomość nie wyklucza zasiedzenia służebności, jeżeli posiadanie miało charakter bezprawny. Do rozważenia pozostaje jedynie kwestie bezprawności – jeżeli ktoś niezmiennie godzi się na czasowe zajęcie jego nieruchomości, stosownie do potrzeb eksploatacyjnych i konserwacyjnych urządzenia, można zastanawiać się nad powstaniem stosunku obligacyjnego w sposób dorozumiany, na co kilkukrotnie wskazywał już Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie (np. w świetnym postanowieniu wydanym w sprawie III CSK 348/13).

Nie sposób jednak zgodzić się z dalszymi uwagami Sądu Najwyższego i niezasadną krytyką stanowiska Sądu Okręgowego w Warszawie. Powyższe dotyczy kwestii orzeczenia ponad żądanie.

Dla przypomnienia – przedsiębiorca domagał się stwierdzenia nabycia przez zasiedzenie służebności gruntowej z datą 30 sierpnia 1990 r. przez przedsiębiorstwo państwowe. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie przez zasiedzenie służebności przesyłu z datą 5 grudnia 2010 r. przez samego przedsiębiorcę.

Sąd Okręgowy potraktował to jako orzeczenie ponad żądanie, w odpowiedzi na co Sąd Najwyższy wskazał:

„W orzecznictwie wskazano na możliwość doliczenia okresu występowania na nieruchomości stanu faktycznego odpowiadającego treści służebności przesyłu przed wejściem w życie art. 3051-3054 k.c., do czasu posiadania wymaganego do zasiedzenia tej służebności (…), a ze stosowanych odpowiednio unormowań kodeksu cywilnego i kodeksu postępowania cywilnego dotyczących zasiedzenia nieruchomości, wynika, że to sąd, biorąc pod uwagę ustalone fakty, decyduje o tym:

  • jaki podmiot,
  • w jakiej dacie,
  • jakiego rodzaju służebność nabył w drodze zasiedzenia”.

Czy aby na pewno?

Problem zakresem związania sądu wnioskiem o stwierdzenie nabycia prawa przez zasiedzenie był przedmiotem uchwały wydanej w Składzie Siedmiu Sędziów Sądu Najwyższego 1 czerwca 2015 r. w sprawie III CZP 112/14 o następującej tezie:

Stwierdzenie zasiedzenia własności nieruchomości może nastąpić tylko na rzecz osoby wskazanej przez wnioskodawcę lub innego uczestnika postępowania.

Warto przytoczyć najważniejsze fragmenty uzasadnienia tej uchwały:

  • „Postępowanie w sprawach o stwierdzenie zasiedzenia służy realizacji indywidualnych interesów poszczególnych podmiotów prawa cywilnego, dlatego jest ono wszczynane tylko na wniosek, do zgłoszenia którego uprawniony jest zainteresowany, czyli każdy, czyich praw dotyczy wynik postępowania.
  • Warunkiem skuteczności tego żądania jest jednak wykazanie przez uczestnika postępowania interesu prawnego w rozumieniu art. 609 § 1 k.p.c. w żądaniu stwierdzenia zasiedzenia na rzecz wskazanej przez niego osoby.
  • Żądanie to może być uwzględnione niezależnie od tego, czy osoba, wobec której nastąpił skutek zasiedzenia, domagała się stwierdzenia zasiedzenia na swoją rzecz, istotne jest bowiem to, że osoba ta została wskazana przez uczestnika postępowania mającego interes prawny w wydaniu tej treści orzeczenia.
  • Jedną z zasad rządzących rozstrzyganiem spraw w procesie cywilnym jest zakaz wyrokowania ponad żądanie, jak wynika bowiem z art. 321 § 1 k.p.c. sąd ma obowiązek respektować zasadę ne eat iudex ultra petita partium. Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, zasada ta ma odpowiednie zastosowanie w postępowaniu nieprocesowym (art. 13 § 2 k.p.c.). Oznacza to, że w sprawach, w których postępowanie nieprocesowe jest wszczynane na wniosek, sąd jest związany żądaniami uczestników postępowania.
  • Postępowanie w sprawach o stwierdzenie zasiedzenia – o czym była już mowa – służy przede wszystkim realizacji indywidualnych interesów poszczególnych osób, dlatego brak istotnych argumentów przemawiających za odejściem od zasady dyspozycyjności.
  • W toku postępowania mogą więc wystąpić sytuacje, w których zebrany materiał dowodowy będzie wskazywał na nabycie spornego prawa w drodze zasiedzenia przez inną osobę niż wskazana przez uczestników postępowania. Warunkiem wydania orzeczenia stwierdzającego zasiedzenie na rzecz właściwej osoby jest w takim wypadku modyfikacja żądania wniosku, a – gdyby osoba ta nie uczestniczyła w postępowaniu – wezwanie jej lub jej następców prawnych do udziału w sprawie (art. 193 w związku z art. 13 § 2 i art. 510 § 2 k.p.c.). Niedokonanie zmiany żądania prowadzi do oddalenia wniosku i powoduje konieczność wszczęcia przez zainteresowanego kolejnego postępowania o stwierdzenie zasiedzenia z prawidłowo sformułowanym żądaniem, zatem wzgląd na ekonomię postępowania i ochronę interesu indywidualnego oraz wymaganie właściwego ukształtowania postępowania nakładają na sąd obowiązek umożliwienia biorącym w nim udział osobom stosownej modyfikacji żądania„.

W mojej ocenie Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł prawidłowo – Sąd Rejonowy wobec żądania stwierdzenia zasiedzenia służebności gruntowej przez przedsiębiorstwo państwowe w 1990 r. nie mógł stwierdzić zasiedzenia (1) służebności przesyłu (2) na rzecz innego podmiotu. Jeżeli dostrzegał, na podstawie analizy materiału dowodowego, że takie rozstrzygnięcie będzie zasadne w realiach sprawy, powinien poinformować o tym wnioskodawcę i umożliwić mu stosowną zmianę wniosku.

Wracając do początku wpisu, nie wierzmy ślepo w autorytety. Coraz o nie trudniej…

Zgodnie z wcześniejszą deklaracją, regularnie będę udostępniał łamy niniejszego bloga, mecenas Adrianie Łaszewskiej, wspólnie z którą od kilku lat prowadzimy sprawy dotyczące urządzeń przesyłowych.

Dziś mec. Adriana omówi ciekawe orzeczenie, nawiązujące do pytania prawnego, które właśnie wpłynęło do Sadu Najwyższego.

formal_adriana-laszewska_fotor_fotorW sprawach sądowych o ustanowienie służebności przesyłu inicjowanych przez właścicieli nieruchomości przedsiębiorcy przesyłowi, dążąc do oddalenia roszczenia, często powołują się na posiadanie tytułu prawnego w postaci zgody właściciela nieruchomości pozyskanej na etapie realizacji inwestycji. Taka sytuacja miała miejsce w sprawie, która była przedmiotem rozpoznania przez Sąd Okręgowy w Sieradzu w sprawie o sygnaturze I Ca 321/16.

Sąd Rejonowy oddalił wniosek o ustanowienie służebności przesyłu na potrzeby gazociągu w oparciu o ustalenie, iż przedsiębiorca przesyłowy posiada już tytuł prawny do bezterminowego korzystania z nieruchomości w zakresie posadowienia i eksploatacji gazociągu w postaci zgody na wybudowanie gazociągu wyrażonej na piśmie przez jednego ze współwłaścicieli nieruchomości z daty realizacji inwestycji.

Co istotne, w dacie budowy gazociągu właścicielami nieruchomości byli rodzice wnioskodawców pozostający w ustroju wspólności ustawowej majątkowej małżeńskiej, którzy zmarli, a wnioskodawcy nabyli własność nieruchomości w drodze dziedziczenia ustawowego.

Sąd Okręgowy nie podzielił stanowiska Sądu Rejonowego jakoby przedsiębiorca przesyłowy miał posiadać trwały tytuł prawny do nieruchomości wnioskodawców wskazując, iż Sąd Rejonowy zaniechał dokonania prawnej kwalifikacji zgody udzielonej przez poprzednika prawnego wnioskodawców oraz jej skutków prawnych, ograniczając się jedynie do ustalenia faktu jej udzielenia.

Sąd Okręgowy nie zanegował samej możliwości uzyskania wystarczającego tytułu prawnego do korzystania nieruchomości w postaci zgody udzielonej przez właściciela nieruchomości, wskazał jednak, iż o powyższym decydować powinna treść oświadczenia złożonego przez właściciela. W przedmiotowym przypadku Sąd Okręgowy uznał, iż brak jest podstaw dla uznania pozyskanej przez przedsiębiorcę zgody za skuteczny względem wnioskodawców tytuł prawny z kilku względów.

Badając zgodę udzieloną przez poprzednika prawnego wnioskodawców Sąd Okręgowy w pierwszej kolejności zwrócił uwagę, iż owo oświadczenie nie może być kwalifikowane jako umowne ustanowienie służebności gruntowej odpowiadającej treści służebności przesyłu, ponieważ do ustanowienia takiej służebności wymagane jest oświadczenie właściciela nieruchomości obciążonej w formie aktu notarialnego (art. 245 § 1 i 2 k.c.).

Sąd Okręgowy nie miał również wątpliwości, iż zakres udzielonej zgody obejmował jedynie prawo do wybudowania gazociągu na nieruchomości, z wyłączeniem późniejszego prawa do korzystania z niej na potrzeby związane z zapewnieniem prawidłowego funkcjonowania urządzeń:

„Literalna treść wskazuje jedynie na zgodę na wybudowanie gazociągu. W ogóle nie dotyczy zgody na korzystanie z nieruchomości już po wybudowaniu gazociągu. Oczywistym jest, że po wybudowaniu gazociągu dla właściwego korzystania z urządzeń, konieczne jest korzystanie w oznaczonym zakresie z nieruchomości, niemniej w treści oświadczenia J. Ś. taka zgoda na określone korzystanie z nieruchomości już po wybudowaniu gazociągu wyrażona nie została. Brak jest podstaw, aby treści oświadczenia J. Ś. o zgodzie na wybudowanie gazociągu nadawać również dodatkową treść – wyrażenie zgody na korzystanie z nieruchomości już po wybudowaniu gazociągu.”

Sąd Okręgowy wskazał przy tym, iż nawet gdyby hipotetycznie przyjąć, że zgoda obejmowała także późniejsze korzystanie z nieruchomości, wówczas owa zgoda mogłaby wykreować „stosunek zobowiązaniowy, do którego należałoby stosować przepisy o użyczeniu (nie ujawniono w sprawie, aby określone zostało jakiekolwiek wynagrodzenie za korzystanie z nieruchomości w związku z eksploatacją urządzeń przesyłowych).”

Sąd wyjaśnił, iż stosunek wynikający z umowy użyczenia z uwagi na obligacyjny charakter, nie stanowi trwałego tytułu do nieruchomości:

„Należy wskazać, że stosunek obligacyjny, wynikający z umowy użyczenia, nie charakteryzuje się trwałością tylko dlatego, że przemawiałby za tym interes jednej ze stron, istotne potrzeby społeczne, które stały u podstaw zawarcia umowy czy natura tego stosunku prawnego. Jeśli przedsiębiorca przesyłowy czy jakikolwiek inny podmiot chce uzyskać trwałe i skuteczne wobec każdoczesnego właściciela uprawnienie do korzystania z rzeczy, powinien dążyć do ustanowienia jednego z praw rzeczowych ograniczonych. Ponadto skutków czynności prawnych zobowiązujących nie można upatrywać w przepisach kształtujących treść prawa własności i jej ograniczenia. Zawarcie umowy obligacyjnej wywołuje takie same konsekwencje prawne bez względu na to, czy stroną zobowiązaną jest właściciel rzeczy czy inny podmiot.”

Zdaniem Sądu Okręgowego, do skutecznego rozwiązania stosunku użyczenia może dojść z chwilą doręczenia przedsiębiorcy wezwania do zawarcia umowy o ustanowienie służebności przesyłu i wezwania do zapłaty za bezumowne korzystanie z nieruchomości.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię, która została rozważona przez Sąd Okręgowy. Apelujący właściciele nieruchomości zarzucili bowiem, iż zgoda na budowę gazociągu udzielona przez jednego ze współwłaścicieli nieruchomości, pozostających w ustroju wspólności ustawowej majątkowej małżeńskiej, jako czynność przekraczająca zakres zwykłego zarządu majątkiem wspólnym, jest nieważna w świetle art. 37 § 3 k.r.o. w brzmieniu obowiązującym w dniu złożenia oświadczenia woli, tj. 4 października 1994 r. Zgodnie z tym przepisem, jednostronna czynność prawna dokonana bez wymaganej zgody drugiego małżonka jest nieważna.

Sąd Okręgowy uznał, iż takie oświadczenie należy kwalifikować jako czynność przekraczającą zwykły zarząd majątkiem wspólnym, jednakże jego zdaniem owo oświadczenie nie było jednostronnym oświadczeniem woli, lecz stanowiło element porozumienia określonych stron (właściciela nieruchomości i przedsiębiorcy), wobec czego sankcja nieważności określona w art. 37 § 3 k.r.o. nie miała do niego zastosowania.

Powyższe stanowisko Sądu Okręgowego jest dyskusyjne, zaś kwestia skutków prawnych zgody na budowę urządzeń udzielonej przez jednego ze współmałżonków nie raz budziła wątpliwości sądów orzekających. Wątpliwości w tym zakresie może rozwiać Sąd Najwyższy, który w sprawie pod sygnaturą III CZP 86/16 będzie rozpoznawał przedstawione mu zagadnienie prawne: „Czy może być uznane za posiadanie samoistne w dobrej wierze władztwo nad nieruchomością wchodzącą w skład majątku wspólnego małżonków objętą w posiadanie na skutek zgody w przedmiocie lokalizacji urządzeń energetycznych na nieruchomości wyrażonej w sposób wyraźny przez jednego tylko małżonka?”

 

Co pewien czas w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego pojawia się problem ustalenia odszkodowania za ograniczenie własności na potrzeby urządzeń przesyłowych w przeszłości, nawet przed kilkudziesięcioma laty.

Ostatnio ciekawe orzeczenie NSA w tym przedmiocie omawiałem w blogu dwa lata temu, myślę więc, że warto poświęcić kilka minut na przeczytanie tego wpisu, zwłaszcza że pojawia się w nim kilka ciekawych problemów wpadkowych.

Wpis dotyczy wyroku wydanego przez Naczelny Sąd Administracyjny 29 czerwca 2016 r. w sprawie I OSK 2306/14, którego uzasadnienie niedawno opublikowano w bazie orzeczeń.

Z wnioskiem o ustalenie odszkodowania wystąpiło kilku współwłaścicieli nieruchomości. Część z nich nabyła udziały w prawie własności w drodze dziedziczenia, jeden zaś otrzymał udział na podstawie umowy darowizny. Decyzja administracyjna została wydana w 1982 r. na podstawie przepisu art. 35 ustawy z dnia 12 marca 1958 r. o zasadach i trybie wywłaszczania nieruchomości, celem wybudowania i trwałego utrzymywania linii wysokiego napięcia 110kV.

Organ pierwszej instancji wydał decyzję ustalającą wysokość odszkodowania na ponad sto tysięcy złotych z tytułu obniżenia wartości nieruchomości spowodowanego wybudowaniem wskazanej wyżej linii. Wynagrodzenie zostało przyznane właścicielom w częściach, stosownie do posiadanych udziałów we własności, zaś do jego zapłaty został zobowiązany przedsiębiorca będący właścicielem linii przesyłowej, jako następca prawny przedsiębiorstwa państwowego, któremu udzielono administracyjnego zezwolenia.

Organ odmówił ustalenia odszkodowania wobec nabywcy udziału w prawie własności w drodze darowizny, albowiem nie wykazał on następstwa prawnego wobec właściciela nieruchomości z daty ograniczenia własności, co było możliwe poprzez przedłożenie postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku albo umowy przelewu wierzytelności odszkodowawczej.

Wysokość odszkodowania organ ustalił na podstawie operatu szacunkowego sporządzonego przez rzeczoznawcę majątkowego, który wziął pod uwagę przepisy obowiązujące w dniu wydania decyzji administracyjnej i na ich podstawie określił powierzchnię nieruchomości, na której własność doznała ograniczenia. Odnośnie do szerokości stref ochronnych, organy obu instancji podzieliły stanowisko, iż należy je określić przy uwzględnieniu przepisów obowiązujących w dacie ograniczenia własności, a nie obecnie.

Przedsiębiorca zakwestionował decyzje podnosząc, iż odszkodowanie powinien wypłacić Skarb Państwa, a nie on, dodatkowo zgłosił zarzut przedawnienia roszczenia.

Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że skarga przedsiębiorcy jest zasadna, chociaż podzielił tylko niektóre argumenty zgłoszone przez skarżącego.

Sąd zwrócił uwagę, iż dwie córki właścicieli z daty ograniczenia własności nie wnosiły o ustalenie odszkodowania, a pomimo tego organ zawiadomił je o postępowaniu i uznał za strony. W aktach brak jest jakiegokolwiek dowodu, że osoby te wyrażają wolę ustalenia w stosunku do nich odszkodowania.

Na ten aspekt należy zwrócić uwagę, albowiem odszkodowanie ustalane jest wyłącznie na wniosek, po wtóre istotne jest to, że każdy może samodzielnie dochodzić ustalenia należnej mu części odszkodowania – postępowanie nie musi toczyć się z udziałem wszystkich uprawnionych. Organ zatem rzeczywiście nie powinien zawiadamiać innych osób o toczącym się postępowaniu, ich prawo do żądania ustalenia odszkodowania jest bowiem w pełni samodzielne.

Sąd nie zgodził się ze stanowiskiem skarżącego przedsiębiorcy w zakresie możliwości przedawnienia roszczenia oraz powinności zobowiązania do jego zapłaty Skarbu Państwa, nie zaś przedsiębiorcy, uwzględnił jednak skargę, gdyż organy nie wyjaśniły należycie okoliczności zakresu terytorialnego ograniczenia własności, co mogło wpłynąć na ustalenie odszkodowania w nieprawidłowej wysokości.

20130905_110835_1

Niezadowolony z orzeczenia przedsiębiorca wniósł skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, jednak została ona oddalona jako bezzasadna.

NSA podkreślił, iż przepis art. 129 ust. 5 pkt 3 u.g.n. ma zastosowanie zarówno do sytuacji pozbawienia własności, jak i ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości, który jest jedną z postaci wywłaszczenia, zatem musi powiązany ze świadczeniem odszkodowawczym.

Oczywiście przepisy ustawy z 1958 r. już nie obowiązują, jednak zastosowanie mogą znaleźć przepisy aktualnej ustawy o gospodarce nieruchomościami. NSA wskazał, iż nowa ustawa, w braku przepisów przejściowych, ma zastosowanie do stanów aktualnych, ale i zdarzeń wcześniej powstałych, jeśli ich skutki nadal trwają. Rozróżnić bowiem należy retrospektywność (nowe przepisy regulują też stany wcześniejsze, ale otwarte, w toku, niezakończone ostatecznie) oraz retroaktywność przepisów (oddziaływanie wsteczne na stany wcześniejsze, lecz zamknięte, czyli zakończone – załatwione).

NSA podkreślił, iż analizowane roszczenie należy oceniać na podstawie przepisu art. 128 ust. 4 ustawy o gospodarce nieruchomościami, który przewiduje odszkodowanie odpowiadające wartości poniesionych szkód (a więc w pełnym zakresie rzeczywistych strat i utraconych korzyści) oraz wartości odpowiadającej zmniejszeniu wartości nieruchomości. Poza sporem w sprawie było, że takiego odszkodowania dotychczasowy właściciel i jego spadkobiercy nie otrzymali, ale też go nie żądali wcześniej.

NSA wskazał dalej, iż generalnie prawo administracyjne nie przewiduje instytucji przedawnienia, jakie jest zasadą w wprawie cywilnym. Przedawnienie na gruncie prawa administracyjnego istnieje tylko wówczas, gdy przepisy wyraźnie to regulują, a to nie ma miejsca odnośnie do rozpatrywanego roszczenia. Zważył również, iż roszczenie o ustalenie odszkodowania za wywłaszczenie ma charakter publicznoprawny, a nie cywilistyczny, nie można zatem do niego stosować bezpośrednio norm dotyczących przedawnienia cywilnych roszczeń majątkowych.

Opisana wyżej wykładnia, pomimo iż stosunkowo rzadko przedstawiana w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego jest zasadniczo jednolita, by nie powiedzieć „ugruntowana”, choć przed tym słowem mam pewne opory mając na uwadze, co czasami potrafi się ugruntować w orzecznictwie Sądu Najwyższego.